Doraźna komisja Rady Miasta Pruszkowa ds. jazu na Utracie zorganizowała w czwartek 17 marca wieczorem wizytację terenową. Chodziło o zapoznanie się ze stanem urządzeń hydrologicznych i całym systemem wodnym – od ujścia Raszynki do Utraty w Malichach aż do ulicy Lipowej w parku Potulickich. Pośrodku tego odcinka znajduje się zepsuty jaz, jego awaria uniemożliwia sterowanie poziomem lustra wody w rzece – w efekcie po opadach deszczu podtapiane są domy mieszkańców Malich.

Przypomnijmy: prezydent Pruszkowa odmawia zlecenia naprawy jazu, gdyż nie wiadomo, do kogo urządzenie należy. Nie ma go ani na stanie miasta, ani w ewidencji Wód Polskich. Trwa postępowanie administracyjne mające wskazać odpowiedzialny podmiot. Jak długo ono potrwa – nie wiadomo. Inspektorzy wojewódzkiego nadzoru budowlanego zapowiedzieli przeprowadzenie wizji lokalnej przed wydaniem rozstrzygnięcia. Miała się ona odbyć 11 marca, ale została przełożona na 29 marca. Tymczasem 7 marca, tuż przed pierwszym posiedzeniem powołanej przez Radę Miasta Pruszkowa specjalnej komisji, w urzędzie miasta odbyło się spotkanie z samym wiceministrem infrastruktury poświęcone problemowi jazu. Uczestniczył w nim zarówno prezydent Paweł Makuch, jak i wiceprezydent Konrad Sipiera. Radni o tym spotkaniu nie wiedzieli. Prezydenci odmówili za to uczestnictwa w komisji rady miasta kierowanej przez radną klubu PiS Annę-Marię Szczepaniak.

6

Na czwartkową wizytację systemu hydrologicznego Utraty z piątki radnych-członków komisji (Anna-Maria Szczepaniak, Olgierd Lewan, Józef Osiński, Dorota Kossakowska, Jakub Kotelecki) stawiła się tylko pierwsza trójka. Jak można było przewidzieć, nie przyszedł ani prezydent z zastępcą, ani nikt z urzędu miasta. Co ciekawe, nie zjawił się też żaden radny spoza komisji, choć wizytacja była przez przewodniczącą szeroko anonsowana i zapraszani byli wszyscy zainteresowani. Obecny był za to prezes stowarzyszenia Za Pruszków! Arek Gębicz oraz kilkoro mieszkańców Malich.

3

Co radni stwierdzili podczas spotkania w terenie? Doprowadzalnik zasilający stawy w parku Potulickich jest zamulony w rejonie jazu i wymaga interwencji. Utrata coraz bardziej podmywa brzegi, jeśli ten stan się utrzyma, kolejne drzewa mogą się wywrócić (niedawno runął kilkusetletni zabytkowy dąb). Zagrożone wkrótce będą nasadzenia w Malichach, rzeka zbliża się do nich na coraz mniejszą odległość. Degradacja będzie postępować dopóty, dopóki jaz nie zostanie naprawiony.

1

Dyskusję zdominowały rozważania, dlaczego prezydent Paweł Makuch nie przejawia chęci współpracy z radnymi, unika spotkań, nie informuje o swoich działaniach. Potwierdzeniem tezy o ignorowaniu prac komisji jest odpowiedź prezydenta na interpelację Anny-Marii Szczepaniak, w której poprosiła go m.in. o informacje o ustaleniach poczynionych przez władze miasta na utrzymywanym w tajemnicy spotkaniu z wiceministrem. Prezydent pisze ogólnikowo: „Spotkanie z udziałem przedstawicieli władz centralnych oraz Wód Polskich, o którym Pani pisze w swoim wystąpieniu, miało charakter porządkujący dotychczasowe ustalenia i zostało zorganizowane w celu poczynienia dalszych kroków zmierzających do nawiązania współpracy z Wodami Polskimi w sprawie remontu tego urządzenia”.

Paweł Makuch w piśmie do Szczepaniak kontratakuje. Wprost zarzuca jej, że zignorowała jego prośbę o ustalenie pierwszego posiedzenia komisji dopiero po wizji lokalnej z udziałem nadzoru budowlanego. „Pani jako Przewodnicząca Komisji była dwukrotnie proszona przez Prezydenta Miasta Pruszkowa o wyznaczenie terminu obrad po 11 marca br. Pierwsze pismo nr BPR.2.2022 skierowane zostało do Pani w dniu 2 marca, z prośbą o przekazywanie zaproszeń na Komisję z odpowiednim wyprzedzeniem, jak również z prośbą o sprecyzowanie, jakich dokumentów oczekuje komisja. Właśnie w tym piśmie zawarta została prośba o wyznaczenie posiedzenia Komisji na termin przypadający po 11 marca. Tymczasem zarówno prośba o wyznaczenie terminu kolejnego posiedzenia, jak również sposób jego zwołania zostały przez Panią całkowicie zignorowane” – pisze Makuch.

Zdumiewająco brzmią słowa prezydenta, w których wzywa Annę-Marię Szczepaniak do podjęcia z nim współpracy, choć to on odmawia uczestnictwa w posiedzeniach komisji. „Proszę o pilne udzielenie informacji, w jaki konkretnie sposób członkowie Komisji lub też sama Komisja będzie wspierać działania Prezydenta, ponieważ zgodnie z zapewnieniami Państwa Radnych powstała właśnie w tym celu. Informacje te ułatwią planowanie dalszych działań w zakresie rozwiązania ww. problemów”.

Paweł Makuch daje wreszcie do zrozumienia, że radni nie mają w sprawie jazu wiele do gadania, również w trakcie zaplanowanej na 29 marca wizji lokalnej z udziałem nadzoru budowlanego: „Na wizję w terenie jako strona postępowania została wezwana Gmina Pruszków, co należy rozumieć wprost, że na spotkaniu musi być obecny Prezydent Miasta Pruszkowa, jako przedstawiciel władzy wykonawczej lub upoważnieni przez niego przedstawiciele. Tylko takie osoby mogą udzielać informacji i składać wyjaśnienia do protokołu, który będzie sporządzany przez Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Przedstawiciele Komisji Doraźnej do spraw jazu nie są uprawnieni do takich czynności” – kwituje Paweł Makuch.

Komentarz autora:

Mieszkańców Malich, społeczników, radnych Pruszkowa, prezydenta Pawła Makucha i jego zastępców łączy jeden cel: wyremontować nieszczęsny jaz na Utracie. Zamiast wspólnymi siłami do tego dążyć, prezydent wybiera drogę konfrontacji z radnymi, w tym z dwójką radnych reprezentujących mieszkańców Malich: Anną-Marią Szczepaniak (PiS) i Olgierdem Lewanem (SPP). Prezydent nie ma obowiązku okazywania sympatii jakiejkolwiek partii politycznej czy lokalnemu ugrupowaniu, nie musi darzyć atencją radnej reprezentującej to samo ugrupowanie, co jego zastępca Konrad Sipiera. Ale budowanie atmosfery wojny prowokuje pytanie o cel walki z własnymi mieszkańcami. Czy ktoś zna też odpowiedź na inne pytanie, czym Malichy zawiniły prezydentowi Pruszkowa?