Radni zebrali się, by zbadać sprawę mandatu Elizy Kurzeli. Rozeszli się z niczym, bo stowarzyszenie WPR nie pali się do współpracy.

W środę wieczorem radni wszystkich ugrupowań zebrali się w celu wyjaśnienia sprawy legalności mandatu radnej Elizy Kurzeli. Przypomnijmy – do Wojewody Mazowieckiego wpłynęło pismo informujące, że radna Kurzela miała złamać zakaz wynikający z artykułu 24f ustawy o samorządzie gminnym. Według tego przepisu, osoba, która prowadzi bądź reprezentuje podmiot prowadzący działalność gospodarczą z użyciem mienia komunalnego gminy nie może pełnić jednocześnie funkcji radnego w tej gminie. Zgodnie z pismem skierowanym do wojewody, Eliza Kurzela do tej pory pełni funkcję członka zarządu Stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy, zaś stowarzyszenie to miało osiągać korzyści z tytułu poddzierżawiania mienia wydzierżawionego wcześniej od miasta Pruszków.

W wyniku powyższego, Wojewoda Mazowiecki zwrócił się do Rady Miasta Pruszkowa z prośbą o złożenie odpowiednich wyjaśnień. Zadaniem Rady jest więc ustalenie następujących faktów: Czy Eliza Kurzela faktycznie jest członkiem zarządu stowarzyszenia? Czy stowarzyszenie działa na mieniu komunalnym miasta? Czy stowarzyszenie prowadzi działalność gospodarczą z użyciem mienia komunalnego miasta? Jeśli odpowiedź na wszystkie trzy z powyższych pytań okaże się twierdząca, będzie to podstawą do wygaszenia mandatu Kurzeli.

Jak do tej pory, rozwiano wątpliwości jedynie co do dwóch pierwszych pytań. Po pierwsze: w momencie złożenia informacji do Wojewody Mazowieckiego Eliza Kurzela nadal pełniła funkcję członka zarządu stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy. Po drugie: stowarzyszenie faktycznie działało na mieniu komunalnym miasta. Odpowiedź na trzecie pytanie wydawałaby się oczywista, jeśli posłużyć się regulaminem Stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy, który stwierdza jasno, że stowarzyszenie to nie może prowadzić działalności gospodarczej. Fakt ten potwierdzają przepisy ustawy o stowarzyszeniach.

Sprawa okazała się mniej klarowna gdy w sieci pojawiły się plotki, jakoby stowarzyszenie miało prowadzić działalność gospodarczą nawet pomimo ustawowego zakazu. Fakt ten, jeśli zostanie potwierdzony, może zaszkodzić w równej mierze radnej Kurzeli jak i samemu stowarzyszeniu.

Jak twierdzi autor donosu skierowanego do Wojewody, Stowarzyszenie Wspólnie Pruszków Rozwijamy miało poddzierżawiać teren, który wcześniej wydzierżawiło od miasta. Czy takie zdarzenie faktycznie miało miejsce? Z informacji dostępnych publicznie wynika, że organizacja rzeczywiście wydzierżawiła od miasta skrawek terenu w Parku Mazowsze. O tym jednak, czy teren ten był poddzierżawiany innym podmiotom, oraz czy stowarzyszenie czerpało z tego korzyści, wiedzą wyłącznie władze stowarzyszenia (oprócz Elizy Kurzeli, która, jak zeznała na posiedzeniu Rady, od roku nie utrzymuje z członkami i władzami SWPR żadnych kontaktów).

Co ciekawe, w umowie między stowarzyszeniem a miastem (ta jest dostępna publicznie) wskazano jasno, że dzierżawca nie może poddzierżawiać wskazanego terenu bez wyraźnej zgody władz miasta. Z informacji uzyskanych przez Arka Gębicza, stowarzyszenie nie oznajmiało miastu zamiaru odpłatnego oddania terenu w dalsze użytkowanie podmiotom trzecim. Czy oznacza to, że teren dzierżawiony przez SWPR nie był poddzierżawiany? Teoretycznie tak. Teoretycznie.

Wszystko by się zgadzało, gdyby nie wpis na fanpage stowarzyszenia, zamieszczony na Facebooku 1 września. W jego treści autor zachęca do skorzystania z foodtrucka rozstawionego w Parku Mazowsze. Na zdjęciu załączonym do wpisu widać samochód oraz cennik serwowanego w nim jedzenia. Zdaniem Arka Gębicza foodtruck ten najprawdopodobniej nie należał do Stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy i został rozstawiony na terenie dzierżawionym przez organizację. Jeśli informacje te potwierdziłyby się, oznacza to, że stowarzyszenie złamało warunki umowy podpisanej z miastem. Kolejną zagadką pozostaje, czy organizacja czerpała korzyści z tego zdarzenia. Jeśli tak, to złamana została nie tylko umowa, ale również regulamin stowarzyszenia i ustawa.

Co więcej – jeśli okaże się, że stowarzyszenie, faktycznie i pomimo ustawowego zakazu, prowadziło działalność gospodarczą, to pod znakiem zapytania stanie również legalność przyznania stowarzyszeniu małego grantu na realizację projektu WPR Fitness. Grant ten bowiem nie może trafić w ręce podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą.

Jak wspomnieliśmy, powyższe mogą wpłynąć negatywnie nie tylko na samo stowarzyszenie, lecz również na sprawę legalności mandatu Elizy Kurzeli. Sprawa staje się tym mniej oczywista, im więcej pojawia się w niej wątków. Trzeba jednak pamiętać, że ostateczny werdykt będzie zależny od osądu Rady Miasta i Wojewody. Ci zaś, aby podjąć właściwą decyzję, powinni dysponować całością materiału istotnego w sprawie.

Tymczasem kluczowe dla rozstrzygnięcia sprawy dokumenty cały czas pozostają w posiadaniu Stowarzyszenia Wspólnie Pruszków Rozwijamy. Tylko tam można zdobyć odpowiedź na pytanie czy organizacja faktycznie prowadziła działalność gospodarczą i w jakim zakresie.

Między innymi o to Przewodniczący Rady Miasta, Krzysztof Biskupski, spytał władze stowarzyszenia przed środowym posiedzeniem Rady. Na posiedzeniu zarówno on, jak i przedstawiciel biura rady w Urzędzie Miasta poinformowali, że do momentu rozpoczęcia obrad, do Urzędu nie wpłynęło żadne pismo od przedstawicieli SWPR. Wobec braku kompletnej informacji radni nie podjęli więc żadnej decyzji.

W czwartek rano na Facebooku jeden z członków stowarzyszenia stwierdził, że wyjaśnienia władz organizacji miały zostać złożone w Urzędzie przed obradami w środę oraz że nie wie, czemu nie zostały one przedstawione radnym przez miejskich urzędników. Chcąc zweryfikować ten fakt, skontaktowaliśmy się z biurem rady w Urzędzie Miasta. Po niedługim oczekiwaniu na odpowiedź, urzędniczka stwierdziła, że dokument się znalazł. Problem polega na tym, że w niewyjaśnionych okolicznościach i pomimo poprawnego zaadresowania pisma, trafiło ono… bezpośrednio do prezydenta miasta. Dlaczego tak się stało – tego nikt nie był w stanie nam wyjaśnić.

Jak się okazało, przedstawiciel SWPR złożył pismo w Urzędzie już 10 grudnia. Do czwartku nikt w biurze rady nie miał o tym pojęcia. Gdy pismo się odnalazło, poprosiliśmy urzędnika o zapoznanie nas z jego treścią. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że władze organizacji postanowiły wstrzymać się od odpowiedzi na kluczowe pytania Przewodniczącego Rady Miejskiej zasłaniając się… tajemnicą handlową.

Na zakończenie chciałoby się dodać – “kurtyna”.