O nieoczekiwanej poprawce do projektu uchwały w sprawie opłat za żłobki zgłoszonej przez Małgorzatę Widerę, przewodniczącą Komisji Oświaty, Kultury i Sportu, pisaliśmy pod koniec sierpnia. Radna postanowiła wywrócić do góry system zaproponowany przez miasto. Władze Pruszkowa chciały wprowadzić ryczałt, dzięki któremu rodzice nie płaciliby za pobyt dziecka w żłobku nic (opłaty pokrywane byłyby w całości ze świadczeń wypłacanych rodzicom małych dzieci przez ZUS). Radna zdecydowała, że lepsze będą opłaty w systemie godzinowym. Efekt? Rodzice dzieci, które mało chorują, będą zmuszeni dopłacać do pobytu – nawet 125 zł miesięcznie. Poprawka Widery przeszła na komisji głosami radnych opozycyjnych SPP i KO, a później na sesji Rady Miasta Pruszkowa.

Podczas obrad komisji radni sprawiali wrażenie, że nie mają pojęcia o świadczeniach ZUS-owskich – system godzinowy dla rodziców faktycznie byłby korzystniejszy, gdyby nie wprowadzone wiosną tego roku państwowe świadczenia na małe dzieci. Wystarczy wziąć do ręki kalkulator i przeliczyć. Radni najwyraźniej tego nie zrobili.

28 sierpnia do radnej Widery wysłaliśmy pytanie, czy na kolejnym posiedzeniu Komisji Oświaty wycofa się z przeforsowanego przez siebie pomysłu – na przykład składając kolejną poprawkę do uchwały. Przez 3 tygodnie nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 20 września ponowiliśmy pytanie, ale jednocześnie zapytaliśmy Piotra Bąka, szefa klubu KO w radzie miasta (Widera jest członkiem tego klubu), czy zobowiąże radną do wycofania bądź korekty kontrowersyjnych rozwiązań. Tym razem radna odpisała.

„Poprawka była efektem szerokiej dyskusji przeprowadzonej podczas dwóch posiedzeń Komisji Oświaty, Kultury i Sportu w dniach 28.06 i 23.08.2022 r. oraz przeprowadzonych rozmów z rodzicami, którzy zgłaszali się do radnych w tym temacie, a także konsultacji z dyrekcją żłobka” – pisze Małgorzata Widera. „W efekcie jako Przewodnicząca Komisji merytorycznej, której ten projekt został przedstawiony, zgłosiłam poprawkę pozostawiającą dotychczasowy system opłat, czyli dopłaty za rzeczywistą godzinę pobytu dziecka w placówce zmieniającą jednocześnie kwotę dopłaty pobytu dziecka za godzinę do 2,50 PLN w ramach rewaloryzacji. Poprawka, a w efekcie projekt uchwały, zostały zaopiniowane pozytywnie przez radnych zarówno na komisji, jak i na sesji”.

Dalej radna pisze: „Nie bardzo rozumiem dlaczego i na jakiej podstawie oczekuje Pan ode mnie, żebym wycofała się z tej poprawki. Tym bardziej, że poza Pana zapytaniem nie otrzymałam do tej pory żadnych uwag ze strony czy to rodziców, czy Dyrekcji, bądź wydziału merytorycznego w kwestii takiej zmiany. Osobiście jestem przekonana, że podjęliśmy jako Rada słuszną decyzję. Zaproponowane przez Prezydenta rozwiązanie zakładało procentowe zwiększenie wkładu Miasta do opłat żłobkowych. W obecnej sytuacji gospodarczej nie jest to dobry kierunek. Co do zwiększenia o 125 zł to jest wyliczenie teoretyczne. Idealne rozwiązanie tej kwestii w nie istnieje” – kwituje Widera.

Radna w swojej odpowiedzi pomija istotne szczegóły, a nawet mija się z prawdą. O korzyściach finansowych dla rodziców z ryczałtowego systemu opłat – zaproponowanego przez urząd miasta – mowa była właśnie na sierpniowej Komisji Oświaty. Nie jest więc prawdą, że krytyka zrodziła się w jakiejkolwiek redakcji. O stratach finansowych dla rodziców wskutek poprawki radnej urząd miasta informował obszernie na stronie internetowej. Nie wiadomo, na jakiej podstawie radna formułuje wniosek, że „zaproponowane przez Prezydenta rozwiązanie zakładało procentowe zwiększenie wkładu miasta”. Miasto wprowadzając ryczałt gwarantowało sobie stabilność i przewidywalność wpływów przez cały rok. W systemie radnej im dziecko choruje więcej, tym do kasy miasta wpływa mniej. W skrajnej sytuacji może się zdarzyć, że miasto pokryje niemal w całości koszt utrzymania placówek żłobkowych (to przykład teoretyczny, ale jak najbardziej możliwy, np. w razie kolejnej fali pandemii). W modelu miasta system raportowania dla wypłacającego świadczenia ZUS zostałby ograniczony do minimum, w systemie radnej będzie rozbuchany i skomplikowany – to również oznacza koszty.

Wręcz zabawnie brzmi też argument radnej, że to rodzice „zgłaszali się do radnych w tym temacie”. Mimo najlepszych chęci trudno uwierzyć, że rodzice dopraszali się o zwiększenie swoich opłat.

„Jeśli np. Prezydent zaproponuje lepsze rozwiązanie to wówczas wrócimy do rozmów” – kwituje Małgorzata Widera swoją odpowiedź przesłaną redakcji. Tyle że tak właśnie było, jednak radna najwyraźniej postanowiła ze wszelką cenę postawić na swoim.