Od lutego tego roku trwa walka mieszkańców os. Bolesława Prusa w Pruszkowie z władzami Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (PSM) o zablokowanie realizacji nowej inwestycji mieszkaniowej. 

Przypomnijmy - spółdzielnia zaplanowała budowę nowego bloku przy ul. Pani Latter, co nie spodobało się mieszkańcom okolicznych budynków. Inwestycja planowana przez PSM miała być wciśnięta pomiędzy istniejącą zabudowę na miejscu obecnych terenów zielonych. W odpowiedzi na działania PSM, mieszkańcy zorganizowali protest by wyrazić swój sprzeciw wobec betonowania przestrzeni miejskiej.

Lutowe akcje protestacyjne przyniosły skutki - mieszkańcom udało się nakłonić Spółdzielnię do podjęcia rozmów. Do jednego ze spotkań doszło jeszcze 25 lutego w pruszkowskim Magistracie, w obecności Prezydenta Pawła Makucha. W rezultacie rozmów władze PSM zgodziły się na wstrzymanie inwestycji i rozwiązanie umów z nabywcami mieszkań. 

W międzyczasie władze miasta przedłożyły również Radzie Miasta propozycję zmiany Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) na os. Prusa tak, aby uniemożliwić budowę bloku. Rada przystała na ten pomysł - projekt nowego planu jest obecnie w przygotowaniu.

Wydawałoby się, że historia planowanej budowy bloku przy ul. Panii Latter dobiegła końca, a sprawa została załatwiona pomyślnie dla mieszkańców spółdzielni. Nic bardziej mylnego.

Pruszków: PSM skłąda propozycję "nie do odrzucenia"?

4 marca, gdy szum medialny wokół Spółdzielni nieco ucichł, doszło do kolejnego spotkania z reprezentantami mieszkańców os. Prusa. Władze PSM miały im wtedy przedstawić propozycję wykupienia 50% udziałów w działce 405, tj. tej, na której miał powstać nowy blok. Dlaczego? Zgodnie z relacją mieszkańców, Spółdzielnia chce w ten sposób zrekompensować sobie straty poniesione na rzecz projektowania i przygotowywania inwestycji. Mieszkańcy dopatrują się jednak w tym działaniu drugiego dna.

Po pierwsze - jak zauważa jeden z ich reprezentantów w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl - może to być zagrywka obliczona na podzielenie bądź nawet skłócenie ze sobą protestujących. Wszak propozycja PSM została skierowana nie tylko do ich reprezentantów, lecz do wszystkich członków spółdzielni zamieszkujących budynki pod adresami: Pani Latter 3/5, Wokulskiego 10 i Zasławskiej 5. Część z nich może uznać, że wykup udziałów to rozsądny sposób na zakończenie sporu i uzyskanie prawnej gwarancji, że nowy blok przy ul. Pani Latter nie powstanie. W tym czasie inna część może dojść do wniosku (nie bez słuszności), że propozycja ta jest wątpliwa etycznie i ma na celu przerzucenie kosztów nieprzemyślanych decyzji władz spółdzielni na mieszkańców. 

W ten sposób między protestującymi mogłoby dojść do sporu co do taktyki rozwiązania problemu niechcianej inwestycji. To z kolei byłoby bardzo dobrą wiadomością dla władz Spółdzielni, ponieważ podzielonym ruchem protestu łatwiej zarządzać

Po drugie - propozycja może być pomysłem władz spółdzielni na ucieczkę przed ewentualnymi zarzutami o niegospodarność. PSM przygotowała i rozpisała przetarg na wykonanie inwestycji, której realizacja została finalnie zawieszona. W ten sposób poniosła nieuzasadnione koszty, a to z kolei może dać mieszkańcom bardzo silny argument w dyskusji nad odwołaniem jej władz

To nie mieszkańcy są winni protestom

W tym punkcie warto zauważyć jednak, że władze Spółdzielni poniosły rzeczone koszty na własne życzenie, ponieważ podeszły do inwestycji w zupełnym oderwaniu od tego, co sądzą o niej mieszkańcy osiedla Bolesława Prusa. To z kolei wzbudziło protesty na tyle skuteczne, że z inwestycji trzeba było się wycofać. Trudno w tym rozwoju wypadków doszukiwać się winy mieszkańców, którzy postanowili zwyczajnie zawalczyć o swoje prawa. Żądanie, aby teraz to oni ponosili koszty przygotowania inwestycji, wydaje się więc co najmniej absurdalne. 

PSM mogła zapobiec takiemu rozwojowi wypadków, gdyby jej zarząd odpowiednio wcześniej pokusił się o konsultacje z mieszkańcami. Ich przeprowadzenie kosztuje tyle, co druk ogłoszeń i ich kolportaż po osiedlowych klatkach schodowych (a więc prawie nic w porównaniu z kosztami sporządzenia projektu lub rozpisania przetargu). Dość wspomnieć również, że od 2021 roku w Pruszkowie funkcjonuje nowoczesna procedura przeprowadzania konsultacji społecznych. Wszystko, co trzeba było zrobić, aby ją wszcząć, to zwrócić się o to do Prezydenta lub Rady Miasta Pruszkowa. 

Propozycja PSM dla mieszkańców - ogłoszenie

Łukasz Ruszczyk, jeden z liderów protestu, zwrócił się do mieszkańców os. Prusa za pośrednictwem mediów społecznościowych. Zaproponował, aby każdy odniósł się do oferty PSM wedle własnego uznania. Jak zaznaczył - koszt wykupu udziałów w działce to kwota około 130 tysięcy złotych. Według jego wyliczeń, rozłożenie go na właścicieli wszystkich 144 lokali, do których skierowano propozycję, dałoby ok. 900 złotych per capita. Co więcej - za jego słowami - Spółdzielnia zaoferowała możliwość spłaty zobowiązania w 24 ratach doliczanych do czynszu. W takim wypadku miesięczna kwota wykupu udziałów wynosiłaby około 37 złotych miesięcznie na głowę. Oczywiście przy karkołomnym założeniu, że na wykup zgodziliby się wszyscy zainteresowani właściciele lokali. 

Jak podał Łukasz Ruszczyk, czas na podjęcie decyzji upływa 20 maja. 

Os. Prusa - Protest przeciwko planom inwestycyjnym PSM

📢 Wczoraj wieczorem mieszkańcy os. Prusa zebrali się aby zaprotestować przeciwko planom inwestycyjnym Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej oraz obdyskutować sposoby na zablokowanie budów niechcianych bloków. 📍 Przyczynkiem do zorganizowanego ad hoc spotkania był przetarg ogłoszony przez PSM, którego przedmiotem była budowa nowej inwestycji mieszkaniowej przy ul. Pani Latter na działce oznaczonej numerem ewidencyjnym 405 (obrys 20). Blok, którego budowę zleca spółdzielnia, ma zostać wciśnięty pomiędzy budynki istniejącego osiedla w taki sposób, że po pierwsze - zajmie znaczną część terenów zielonych, którymi dziś mogą się cieszyć mieszkańcy, a po drugie - znacznie ograniczy nasłoniecznienie okien obecnej już zabudowy. 🎤 “Pomijając fakt, że mieszkańcy przez 2 lata będą mieszkać na placu budowy, to po jej zakończeniu będziemy mieć idealny przykład patodeweloperki, gdzie mieszkańcy trzech (istniejących - przyp. K.Ch.) bloków będą mieli okna w okna do swoich pomieszczeń, a mieszkańcy dolnych segmentów będą mieli nasłonecznienie lokali rzędu 3h dziennie i to latem!” - napisał do nas zbulwersowany mieszkaniec os. Prusa, Łukasz Ruszczyk. O szczegółach zdarzenia poinformujemy jeszcze dziś w nowym artykule na łamach 👉 zpruszkowa.pl

Opublikowany przez Jestem z Pruszkowa Środa, 16 lutego 2022