Około trzydziestu osób zjawiło się w czwartek w Urzędzie Miasta Pruszkowa  z żądaniem przywrócenia zlikwidowanej 1 stycznia linii do Janek i Raszyna.

Inicjatorem spotkania był mieszkaniec Pruszkowa (prosił o zachowanie anonimowości), który umówił spotkanie z Konradem Sipierą. Do gabinetu wiceprezydenta zabrał piątkę reprezentantów. Rozmowa była pełna emocji. Mieszkańcy opowiadali, że mają teraz ogromne trudności z dojazdem do pracy do firm ulokowanych w Sokołowie, że autobusy do centrum handlowego w Jankach jeżdżą zbyt rzadko (co dwie godziny), że tracą czas i pieniądze na poszukiwanie alternatywnych form transportu. Co ciekawe, wśród przybyłych byli nie tylko mieszkańcy Pruszkowa, ale też okolicznych miejscowości, na przykład Piastowa czy Raszyna.

– Dojazd z Piastowa do Pruszkowa pociągiem zajmował mi cztery minuty, potem wsiadałem do L-23 i po dwudziestu minutach byłem w pracy. Teraz podróż zajmuje mi co najmniej dwa, a bywa że i trzy razy dłużej – mówił młody człowiek.

Wiceprezydent Konrad Sipiera zapewniał, że rozumie argumenty i oczekiwania, ale też podkreślał, że na spotkaniu powinien być obecny starosta pruszkowski Krzysztof Rymuza, ponieważ powiat powinien wreszcie wziąć na siebie – przynajmniej częściowo – ciężar organizacji komunikacji międzygminnej.

Naczelnik Wydziału Strategii i Rozwoju Monika Golędzinowska pokazała schemat nowej linii autobusowej, przedstawiony do konsultacji przez Urząd Gminy w Michałowicach. Autobus jechałby z Reguł do Sokołowa, następnie przez Pęcice do Pruszkowa – aleją Armii Krajowej, al. Niepodległości, Chopina, w prawo w Kościuszki, aleją Wojska Polskiego do Armii Krajowej i z powrotem do Reguł przez Pęcice i Sokołów. Nie podjeżdżałby pod dworzec PKP w Pruszkowie, ani nie docierałby do Janek i Raszyna. Zgromadzonym w gabinecie wiceprezydenta ta koncepcja raczej nie przypadła do gustu.

Rozmowa zakończyła się deklaracją, że władze Pruszkowa będą prowadzić rozmowy zarówno z panią wójt Michałowic, jak i z wójtem Raszyna na temat możliwości uruchomienia linii na trasie zbliżonej do L-23. A organizator czwartkowego spotkania zapowiedział, że spróbuje umówić mieszkańców z wójtem Raszyna Andrzejem Zarębą, żeby także jemu pokazać, jak ważne jest jak najszybsze przywrócenie połączenia.

Autobusy L-23 kursowały do końca grudnia. Organizatorem linii był Urząd Gminy w Raszynie, Pruszków jej nie współfinansował. Władze Raszyna doszły jednak do wniosku, że pasażerom musi wystarczyć kursujący od 1 listopada nowy autobus R1 (z Pruszkowa, przez Michałowice i Raszyn do pętli P&R aleja Krakowska na Okęciu) i L-23 zlikwidowały.

Niespodziewane kłopoty mieszkańców są w dużej mierze efektem tego, że powiat pruszkowski od wielu lat nie chce wziąć na swoje barki ciężaru organizacji międzygminnych połączeń autobusowych, mimo że taki ma ustawowy obowiązek. Dlatego gminy dogadują się między sobą, zawiązują porozumienia, uruchamiają linie, choć wymaga to skomplikowanych procedur i jak pokazują ostatnie wydarzenia, nie zawsze prawidłowo identyfikują potrzeby w tym zakresie. Co więcej, powiat ma możliwość aplikowania o dotacje do nowo uruchamianych linii z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych – ale tego z niewiadomych przyczyn nie robi. Dopóki to się nie zmieni, komunikacja pomiędzy różnymi miejscowościami w rejonie Pruszkowa będzie rozwijać się chaotycznie – z uszczerbkiem dla mieszkańców.