Setki osób w każdy weekend odwiedzają otwarty w tym roku duży plac zabaw w parku Sokoła. Mieszkańcy przywożą dzieci nawet z odległych dzielnic. Wśród seniorów popularnością cieszy się stojąca nieopodal tężnia solankowa. Działa sezonowa budka z lodami. I jest jeden problem: brak stacjonarnej toalety. Kto jest mniej wrażliwy na odory, korzysta z mobilnego kibelka typu toi-toi, jednak wiele matek z obawy, że dzieci się tam pobrudzą, woli wysadzać je pod drzewami od strony alei Niepodległości.

Stacjonarne toalety z umywalkami, czasem nawet natryskami z ciepłą wodą, to standardowe wyposażenie dużych placów zabaw w Warszawie. Także gmina Michałowice postawiła takie obiekty w Komorowie – w rejonie stacji WKD czy nad zalewem.

Do budowy stacjonarnej toalety przy placu zabaw w parku Sokoła przymierzają się właśnie władze Pruszkowa. – Miejsce przyciąga wiele osób, to naturalne, że potrzebny jest sanitariat z bieżącą wodą, żeby dzieci miały gdzie umyć ręce, a matki mogły przewinąć maluchy – mówi wiceprezydent Konrad Sipiera. Pieniądze mają zostać wpisane do projektu przyszłorocznego budżetu miasta. – Ale od aprobaty wysokiej rady zależy, czy toaleta tu będzie – dodaje.

To pełne asekuracji podejście jest uzasadnione, bo w zeszłym roku na posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska dysponujący większością głosów radni SPP i KO stoczyli istny bój o szalety. Skrytykowali plany urzędu miasta, a pomysł budowy sanitariatu przy plaży miejskiej w parku Mazowsze na Żbikowie wręcz zmiażdżyli. – Dlaczego nie chcą państwo postawić toalet w środku miasta, tylko na obrzeżach?! – pytał dramatycznym głosem przewodniczący komisji Karol Chlebiński. Jego zdaniem szalet przydałby się na placu Jana Pawła II, w rejonie pałacu ślubów. A na informację, że toaleta może stanąć również przy placu zabaw, zareagował słowami: – To jeszcze bardziej będziecie zabudowywać park Kościuszki?!

Co ciekawe, w parku Sokoła jest już jedna stacjonarna toaleta, z tym że… niemal nieużywana. Wybudowano ją w ubiegłej kadencji u zbiegu ulic Chopina i Kościuszki. Kosztowała ok. 235 tys. zł. Stoi dziwacznie – drzwi otwierają się szeroko od strony ruchliwego skrzyżowania, co zniechęca do wchodzenia, bo kto chciałby być obserwowany przez dziesiątki widzów, gdy idzie za potrzebą? Co prawda jest już bezpłatna (początkowo tak nie było), ale darmowa toaleta działa też na dworcu PKP. Toalety są również w restauracji McDonald’s oraz w Nowej Stacji. Ta w parku stoi więc opuszczona symbolizując nieprzemyślane decyzje urzędników z poprzednich lat. Do dziś zresztą nie wiadomo, dlaczego zaplanowano ją akurat w tym miejscu, a nie po drugiej stronie parku, gdzie rzeczywiście jest potrzebna. I wciąż jest jedynym szaletem miejskim. Sanitariat przy plaży w parku Mazowsze jak dotąd nie powstał, zablokowany krytyką kilkorga radnych.

– Na pewno nie powielimy błędów, jakie popełniono projektując toaletę w rejonie ulicy Kościuszki. Ta przy placu zabaw mogłaby być usytuowana na prawo od narożnego wejścia do parku od strony skrzyżowania alei Niepodległości i ulicy Chopina, byłaby dyskretnie schowana, na pewno nie stanowiłaby centralnego punktu i nie zdominowałaby otoczenia – obiecuje Konrad Sipiera.

A co Wy sądzicie o pomyśle budowy toalety przy placu zabaw?