Przed Zniczem Pruszków jedno z najważniejszych spotkań. Radek Majewski: Gramy z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie.
.jpg?key=full-jpg)
Ostatnie wyjazdowe starcie ze Śląskiem Wrocław znów miało ten piękny pruszkowski charakter. Na wielki, głośny i fanatyczny stadion wielkiego przecież klubu przyjeżdża Znicz - ekipa z dużo mniejszej organizacji, za wielu ciągle uznawana za kopciuszka na zapleczu ekstraklasy. Brzmi znajomo? Oczywiście że tak! Znicz nie tylko nie przegrał tego meczu, ale nawet i był bliski wywiezienia kompletu oczek! Wszystko zaczęło się bardzo szybko, bo już w 5' meczu pierwszy raz na stadionie Śląska zapanowała cisza. Będący w dobrej formie Tabara znalazł dośrodkowaniem w pole karne Daniela Bąka i to Pruszków objął niespodziewanie prowadzenie! Wyrównanie nadeszło w 31', ale to co wydarzyło się kolejne 5 min później... Zobaczcie zresztą sami:
Jarosław Jach strzela na 2:1, we Wrocławiu, Śląskowi Wrocław... Przewrotką... Nie wiem jak Wy, ale my nie mieliśmy tego w swoim bingo na rok 2026. Swoją drogą, Znicz potrafi w efektowny sposób uciszać stadion Śląska i co bardziej doświadczeni w kibicowaniu pruszkowskiej drużynie fani świetnie pamiętają ikoniczny moment i bramkę Łukasza Grzeszczyka w marcu 2008 roku (warto odkopać skrót tego meczu). Dodać należy, że za tego gola i ogólną postawę w meczu Jach został najlepszym zawodnikiem całej kolejki oraz znalazł swoje miejsce w najlepszej jedenastce kolejki, czym potwierdza wysoką formę, jaką złapał wraz z końcówką sezonu. Kolejny epizod w pierwszej drużynie zaliczył 16-letni Antoni Bartoszewicz, który zapisał na swoim koniec kolejne kilkanaście minut na zapleczu ekstraklasy.
źródło: 90minut.pl
Znicz już jutro, w piątek 24 kwietnia o godzinie 18:00, rozegra kolejne domowe spotkanie. Do Pruszkowa przyjedzie Górnik Łęczna. Rzut oka na powyższą tabelę mówi nam jasno - komplet punktów to obowiązek, jeżeli chcemy myśleć o utrzymaniu zaplecza ekstraklasy. W Łęcznej, w połowie października, padł wynik 1:1. Wygrana nie tylko pozwoli przeskoczyć Górnik bezpośrednio w tabeli, ale i da lepszy bilans bezpośredni w przypadku równej ilości punktów na koniec sezonu.
Niestety podopieczni trenera Smolarowa nie są zależni tylko od swoich wyników. Potknięcia potrzebne są także wyżej, więc sympatycy Znicza śledzić będą także wynik Stali Mielec, która gra ze Śląskiem. Należy także oglądać się w dół i za siebie, bo niespodziewanie formę złapał GKS Tychy i doskoczył do grupki na końcu stawki.
Ciekawe tygodnie przed nami. W ofensywie Znicz ma kim straszyć. Jeżeli uda się utrzymać szyki w defensywie, powinno być dobrze. Ważne jest oczywiście także wsparcie kibiców, więc gorąco zachęcamy do odwiedzenia w piątkowe popołudnie pruszkowskiego stadionu!

.jpg?key=thumbnail-jpg)

