Czwartkowa sesja obfitowała w niespodzianki. Radni składali własne propozycje zmian w projekcie przyszłorocznego budżetu. Najbardziej rozbudowaną przygotował Piotr Bąk (KO) – aby zdjąć z planowanej budowy ulicy Przytorowej 2 mln zł i rozdysponować te pieniądze na szereg mniejszych przedsięwzięć, dotyczących modernizacji m.in. ulic Bristol, Cichej, Moniuszki czy Królowej Jadwigi, ale także na przygotowanie koncepcji budowy nowego gmachu urzędu miasta przy ulicy Kraszewskiego. Poprawka przeszła, mimo protestów wiceprezydenta Konrada Sipiery, że wprowadzanie nowych, wyższych kwot do już zaplanowanych przedsięwzięć ani nie poprawi, ani nie przyspieszy procesu inwestycyjnego. Jak tłumaczył potem Piotr Bąk portalowi zpruszkowa.pl, zmniejszenie kwoty na budowę Przytorowej nie zagraża inwestycji, bo miasto i tak nie byłoby w stanie wydać w przyszłym roku całej zaplanowanej sumy (3,5 mln zł), podkreślał, że uważa budowę tej ulicy za potrzebną dla miasta.

Największą niespodzianką była jednak propozycja Karola Chlebińskiego (SPP), aby odrzucić autopoprawkę do zespolonego z budżetem projektu wieloletniej prognozy finansowej, polegającą na wyasygnowaniu 300 tys. zł na organizację konkursu architektonicznego na koncepcję placu miejskiego w kwartale ulic: al. Wojska Polskiego, Sprawiedliwości, Bolesława Prusa, Niecała. Pieniądze potrzebne są na wynagrodzenia dla członków komisji konkursowej reprezentujących Stowarzyszenie Architektów Polskich oraz na nagrody dla zwycięskich pracowni, w tym nagrodę główną. Jak uzasadnił Chlebiński, powodem wniosku jest brak uwzględnienia w komisji konkursowej „strony społecznej”, o czym miało alarmować go „wielu mieszkańców”. Nie sprecyzował, co kryje się pod pojęciem „strona społeczna” – można założyć, że chodzi o radnych. I znów, mimo ostrzeżeń wiceprezydenta Sipiery, że w razie przyjęcia pomysłu Chlebińskiego konkurs się nie odbędzie – poprawka przeszła głosami radnych SPP i KO (od głosu w tych klubach wstrzymali się jedynie: Piotr Bąk, Małgorzata Widera, Katarzyna Wall oraz Jacek Rybczyński).

Czy to oznacza, że pomysł budowy placu miejskiego w Pruszkowie, poprzedzonej konkursem, trafi do szuflady przynajmniej do końca tej kadencji? Możliwe, że tak. Alternatywą jest zmiana umowy podpisanej przez miasto z SARP, nowelizacja zarządzenia prezydenta Pawła Makucha w sprawie składu komisji konkursowej i albo zastąpienie jednego z członków przedstawicielem „strony społecznej” (kimkolwiek ona jest), albo dokooptowanie do komisji dodatkowej osoby (nie wiadomo jednak, z jakiego gremium – czy miałby to być radny?). Znaków zapytania jest wiele, bo ani radny Chlebiński nie uzasadnił szerzej swego wniosku, ani głosujący pod jego dyktando radni SPP i KO nie zadawali mu pytań.

Radnych wszystkich klubów zjednoczyła za to poprawka zgłoszona przez Andrzeja Kurzelę, członka popularnego stowarzyszenia Za Pruszków! założonego przez Arka Gębicza. Tradycją w Pruszkowie staje się, że radni traktujący Gębicza jako potencjalnego konkurenta politycznego starają się odrzucać jego pomysły, nawet te zgłaszane przez Andrzeja Kurzelę. Tym razem przepadła propozycja wyasygnowania 350 tys. zł na remont uszkodzonego jazu na Utracie, z powodu którego dochodzi do zalewania terenów w górnym biegu rzeki. Wniosek poparł jedynie Edgar Czop (KO). Od jednoznacznej deklaracji wstrzymali się za to: Krzysztof Biskupski, Józef Moczuło, Mieczysław Maliszewski i Olgierd Lewan (SPP) oraz Anna Maria Szczepaniak (PiS). Zastanawiające w tym przypadku jest podejście Olgierda Lewana, społecznika z Malich, któremu na remoncie jazu powinno zależeć w równie dużym stopniu co Gębiczowi – Lewan w swoich wystąpieniach „dostrzega potrzebę” inwestycji, ale gdy przychodzi do głosowania, które mogłoby przyspieszyć, a przynajmniej ułatwić jej realizację (w budżecie zostałyby zabezpieczone pieniądze), woli wstrzymać się od zajęcia stanowiska.

Niepodzianką nie było jedynie tradycyjne wystąpienie Karola Chlebińskiego (SPP) poprzedzające ostateczne głosowanie uchwał finansowych. Projekt budżetu radny nazwał „horrorem”, skrytykował i sposób jego przygotowywania, i zaplanowane wysokości przychodów oraz wydatków, i dynamikę zmian poszczególnych wskaźników. W niesympatycznych słowach wyraził się o Regionalnej Izbie Obrachunkowej, która pozytywnie oceniła projekty budżetu oraz wieloletniej prognozy finansowej. Od początku kadencji Chlebiński ostro krytykuje działania ekipy prezydenckiej, potwierdzając strategię polityczną omawianą swego czasu na zamkniętym spotkaniu członków SPP, mającą polegać na maksymalnym utrudnianiu Pawłowi Makuchowi sprawowania urzędu. Pytanie, czy ta nieustanna obstrukcja da SPP szansę odzyskania władzy w mieście w 2023 roku, czy raczej przeciwnie – pociągnie ugrupowanie na dno?

Jednak i prezydent Paweł Makuch nie pokazał się podczas sesji z najlepszej strony. Obowiązkiem prezydenta jest przedstawić listę wniosków zgłoszonych do budżetu przez komisje rady miasta, które nie zostały uwzględnione – wraz z uzasadnieniem. Tych wniosków było wiele, w znakomitej większości dotyczyły drobnych przedsięwzięć, ale ułatwiających życie, np. budowy toalet przy placach zabaw, instalacji kamer monitoringu czy objęcia prawem do bezpłatnych przejazdów pruszkowskimi autobusami uczniów wszystkich naszych szkół, także zameldowanych poza Pruszkowem. Paweł Makuch z szybkością karabinu maszynowego odczytał listę odrzuconych propozycji kwitując je zbiorczo: konieczne było zmniejszenie zakresu zadań inwestycyjnych, żeby budżet spełniał kryteria pozwalające uzyskać pozytywną opinię RIO. Radni, ale i oglądający sesję mieszkańcy, którzy liczyli na odrębne uzasadnienia dla każdego odrzuconego wniosku, poczuli rozczarowanie. – Mam wrażenie, że 90 proc. wniosków dwóch komisji, w jakich zasiadam, jest nieuwzględnionych – skomentował rozgoryczony radny Edgar Czop. – Wnioski zostały odrzucone blokowo – dodał Ogierd Lewan. Co ciekawe, lista przygotowana przez prezydenta nie została udostępniona na portalu eSesja – jako jedyny dokument spośród analizowanych podczas sesji. Czy dlatego, że wykaz odrzuconych wniosków można by nazwać „listą wstydu”?

Po przyjęciu poprawek radnych SPP i KO (z wyjątkiem tej stowarzyszenia Za Pruszków!) budżet miasta na 2022 rok ostatecznie przegłosowano. „Za” byli radni: z klubu KO Piotr Bąk, Małgorzata Widera i Edgar Czop, z klubu SPP Krzysztof Biskupski, Karol Chlebiński, Eugeniusz Kulpa, Olgierd Lewan, Mieczysław Maliszewski, Józef Moczuło, Józef Osiński, Jacek Rybczyński i Katarzyna Wall; z klubu PiS Anna Maria Szczepaniak, startujący z komitetu SWPR Jakub Kotelecki i Grzegorz Szachogłuchowicz oraz niezrzeszeni Eliza Kurzela i Andrzej Kurzela. Przeciw opowiedział się Kazimierz Mazur (PiS), zaś wstrzymali się: z klubu PiS Ewa Białaszewska-Szmalec, Dariusz Krupa i Paweł Zagrajek, a z klubu KO Dorota Kossakowska.

O nowym budżecie można powiedzieć krótko: zachowawczy. Lista zaplanowanych inwestycji nie jest długa, najważniejsze to rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 3 przy al. Wojska Polskiego (w większości z dotacji z Polskiego Ładu), budowa wiaduktu nad torami PKP na Papierni, budowa ulic Nowoinżynierskiej i Elektrycznej oraz budowa Przedszkola Miejskiego nr 8 przy ul. 3-go Maja na Żbikowie. Dochody ogółem do kasy miasta zaplanowano na 378 mln zł, wydatki – na 396 mln zł. Deficyt w wysokości 18,4 mln zł zostanie pokryty w większości z kredytów i pożyczek. Jak wspomnieliśmy, projekty budżetu i wieloletniej prognozy zyskały pozytywną opinią Regionalnej Izby Obrachunkowej.

W budżecie są zarezerwowane pieniądze na uruchomienie przez warszawski ZTM linii 817 z osiedla Staszica do Dworca Zachodniego w Warszawie. Według niedawnych deklaracji urzędu miasta, autobusy powinny zacząć kursować już 10 stycznia. Jednak radni o autobus nie dopytywali, zresztą ich zainteresowanie rozwojem transportu zbiorowego w Pruszkowie jest znikome – choć mieli znakomitą okazję, nawet nie poruszyli problemu integracji od nowego roku komunikacji miejskiej z międzygminną, uruchamianą przez Grodziskie Przewozy Autobusowe (związek, do którego przystąpił powiat pruszkowski). Jedynym transportowym wątkiem były pytania Edgara Czopa o wydrukowane foldery z rozkładami jazdy, które w części właśnie się zdezaktualizowały. Z kolei radny Józef Moczuło, który słyszał, że w pobliżu jego domu kursuje autobus do Piastowa, pod koniec sesji, już po północy, skarżył się na brak rozkładu jazdy na przystanku.

Sesja budżetowa tradycyjnie dostarczyła wielu smutnych refleksji. Wojna pomiędzy radnymi SPP a ekipą prezydenta Pawła Makucha stała się trwałym elementem pruszkowskiego folkloru politycznego. Walczące o utrzymanie się na scenie SPP coraz dramatyczniej zaznacza zdanie odrębne w każdej możliwej sprawie. Zaś ekipa prezydencka już nawet przestała udawać, że do opozycyjnych radnych wyciąga dłoń. Im bliżej końca kadencji, tym konflikt będzie głośniejszy, a próby wzajemnego blokowania się – częstsze. To nie będzie z korzyścią dla miasta.