Pruszków w pułapce rankingów

(45)

29. miejsce zajął Pruszków w najnowszym rankingu zamożności „Wspólnoty” w kategorii miast powiatowych (na 267 miast). Co to oznacza? Dla nas, mieszkańców, niewiele. Podobnie jak to, że spadł w ciągu roku z miejsca piątego.

Rankingi mają to do siebie, że pozwalają ekscytować się spadkami i awansami i w całej Polsce używane są w politycznych przepychankach między radnymi mającymi większość, a tymi w opozycji. Przed każdymi wyborami samorządowymi ich wynikami machają publicznie kandydaci, a to udowadniając, że jest tragicznie, a to, że słabo i mogłoby być lepiej, a to że jest lepiej niż było rok wcześniej. Rozmaite zestawienia przygotowują redakcje prasowe, instytuty naukowe, a nawet prywatne firmy, traktując to jako formę promocji. Ilu autorów, tyle wyników – każde opracowanie ma swoją metodologię i w zależności od doboru wskaźników raz dane miasto jest pierwsze, raz piętnaste, a raz pod koniec tabeli. Wskaźników i ich kombinacji pozwalających wygenerować kolejne wskaźniki jest nieskończenie wiele, dlatego każdy ranking jest – wedle jego twórców – jedyny i niepowtarzalny. I co najciekawsze, „najbardziej obiektywny”.

W najnowszym rankingu zamożności samorządów, przygotowywanym przez naukowców z Zakładu Rozwoju i Polityki Lokalnej na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, opublikowanym przez Pismo Samorządu Terytorialnego „Wspólnota”, w kategorii miast powiatowych Pruszków jest 29. To dane za rok 2018. Spadł z miejsca piątego. W roku 2016 był 27., w 2015 – 51., a na przykład w 2013 – 83. Dla miłośników porównań: drugie miejsce w tej kategorii za zeszły rok zajęło Piaseczno, trzecie – Grodzisk Mazowiecki, a dziewiąte – Nowy Dwór Mazowiecki. Za nami, na miejscu 37., jest Żyrardów, na 46. – Legionowo. Metodologia rankingu „Wspólnoty” polega na tym, że zsumowane zostały dochody własne i otrzymane subwencje, od tego odjęto składki przekazywane przez samorządy w związku z subwencją równoważącą (tak zwany podatek janosikowy), a wynik końcowy został podzielony przez liczbę mieszkańców. Otrzymany wskaźnik pozwolił sporządzić listę wynikową.

Czy można więc powiedzieć, że Pruszków jest bogatym miastem? Bazując na tych wynikach – tak. Jak to się przekłada na nasze codzienne życie? No właśnie… Zwolennicy poprzedniego prezydenta powiedzieliby zapewne, że stać nas było na sfinansowanie budowy najbardziej oczekiwanej inwestycji ostatnich lat: Centrum Dziedzictwa Kulturowego. Przeciwnicy – że roztrwonione zostały pieniądze na postawienie potworka, z którym nie bardzo wiadomo, co zrobić i który okazuje się workiem bez dna. Zwolennicy będą wskazywać na budowy i modernizacje szkół, przeciwnicy – że inwestycje w oświacie to obowiązek każdego samorządu i nie należy chwalić się czymś, co po prostu trzeba robić.

Czy efekty tej zamożności dostrzegamy na co dzień spacerując i jeżdżąc ulicami? My widzimy zazwyczaj psie kupy, połatane nawierzchnie ulic, narzekamy na marną komunikację i autobusy z wyjącymi silnikami, w dodatku bez klimatyzacji. Przy Stalowej z kamienic odpada tynk, a przy placu zabaw w parku Sokoła stoi śmierdzący kibelek, zamiast murowanej toalety. Owszem, mamy rowery miejskie, ale ścieżek brakuje, a te co powstały, oceniamy jako wybrakowane.

Może jednak ranking prawdy nie pokazuje? Otóż powinniśmy rozróżnić dwie rzeczy: naukowe zestawienia i subiektywne poczucie komfortu życia. My oceniamy miasto przez pryzmat możliwości zaspokojenia naszych codziennych potrzeb. Dla nas ważne są: długość korków, stan dróg, oferta rekreacyjna i gastronomiczna, czystość, estetyka, przepełnione albo nie pojemniki na śmieci. Pruszków postrzegamy zupełnie inaczej niż autorzy wszelkiego rodzaju zestawień, którzy nigdy w naszym mieście nie byli. Doświadczamy go wszelkimi zmysłami, a nie patrzymy tylko na kolumny liczb.

Na początku 2019 roku furorę w pruszkowskich środowiskach związanych z poprzednią władzą zrobił ranking fDi Magazine „Miasta przyszłości 2019/20”. Przygotował go zespół analityczny magazynu fDi Intelligence, będącego sekcją grupy The Financial Times. Pruszków został wskazany jako jedno z miast przyszłości w kategorii „kapitał ludzki”. Wśród dużych polskich miast w czołówce znalazły się Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, wśród średnich – Rzeszów, Tarnów, Gdynia, Chorzów, zaś wśród miast małych Pruszków, Września, Mielec, Błonie i Grodzisk Mazowiecki. Pod uwagę brano m.in. takie wskaźniki, jak liczba kin oraz łóżek szpitalnych (na 10 tys. mieszkańców), odsetek dzieci korzystających z opieki przedszkolnej, powierzchnia terenów zielonych, czy długość życia. Pamiętam, jak jeden z radnych SPP bardzo pilnował, żeby o tym rankingu mówiło się dużo. Zauważył też, że nie został on wspomniany w raporcie o stanie miasta za 2018 rok.

Owszem, miło nam, gdy ktoś twierdzi, że Pruszków jest miastem przyszłości. Choć jaka przyszłość czeka szpital na Wrzesinie, który z braku lekarzy musiał zawiesić pracę oddziału wewnętrznego? Co roku o miejsca w przedszkolach toczy się dzika walka, z miejscami w żłobkach jest dramat, a terenów zielonych owszem, mamy sporo, ale właśnie deweloper w otulinie parku Potulickich chce postawić blok, który może znacząco wpłynąć na ekosystem parku. Jeśli mówimy, że Pruszków jest miastem przyszłości, aż chce się od razu dodać, że nie bardzo wiadomo jakiej.

Rankingów jeszcze w tym roku pokaże się sporo. W wielu z nich Pruszków zostanie odnotowany. Ale do wyników lepiej podchodzić na chłodno i z pewną dozą rezerwy. Dla nas ważniejsze od tego, czy jesteśmy pierwsi, czy pośrodku tabeli, jest nasze poczucie, jak nam się tutaj mieszka. Bo to od nas i od tego, czego my potrzebujemy, zależą decyzje prezydenta i radnych – a nie od naukowców z Warszawy. 

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA