Rankingi to ulubiona zabawa statystyków, finansistów, socjologów. Przeciwnicy rankingów za przykład podają pana i jego psa – obaj średnio mają po trzy nogi. Zwolennicy twierdzą, że to doskonała metoda obrazowania trendów i otaczających nas zjawisk – skoro ktoś jest wyżej, znaczy, że coś robi lepiej. Dylematu, analizować czy nie – nie rozstrzygniemy, ale z ciekawości zerknijmy na najnowsze zestawienia dotyczące Pruszkowa.

W październiku Pismo Samorządu Terytorialnego „Wspólnota” opublikowało swój coroczny ranking inwestycji. Autorzy biorą zawsze pod uwagę trzy poprzednie lata (czyli w tym wypadku 2018–2021), a wydatki dzielą przez liczbę mieszkańców jednostki samorządowej. Żeby wyniki były porównywalne, samorządy prezentowane są w różnych kategoriach. Pruszków prezentowany jest w gronie miast powiatowych. W najnowszym zestawieniu zajął 32. miejsce (wszystkich miast powiatowych jest 267). Dla porównania, rok temu byliśmy na 16. pozycji, dwa lata temu – na 9., a trzy lata temu – na 7. Czy ten zjazd to powód do zmartwień? Raczej powrót na pozycje sprzed lat, kiedy Pruszków lokował się w pierwszej setce, ale w jej dalszej części. Siódmą lokatę w latach 2016–2018 Pruszków zawdzięczał rozbuchanym wydatkom na budowę Centrum Dziedzictwa Kulturowego, które kosztowało ponad 80 mln zł, do dziś notuje straty, a inwestycja solidnie zadłużyła budżet.

Miastem, z którym Pruszków najczęściej bywa porównywany, jest Grodzisk Mazowiecki. Ta gmina (również kategoryzowana jako miasto powiatowe) w rankingu wydatków inwestycyjnych od czterech lat lokuje się w pierwszej dziesiątce rankingu. W tegorocznym jest na miejscu 7., z wynikiem 1649,49 zł na głowę mieszkańca (dla porównania, Pruszków – 1176,57 zł).

Kolejny ranking tradycyjnie, od lat, pokazuje, że Pruszków nie potrafi zdobywać dotacji z Unii Europejskiej. We opublikowanym właśnie rankingu „Wspólnoty”, biorącym pod uwagę pozyskane środki UE w latach 2014–2021 (znów w przeliczeniu na głowę mieszkańca) nasze miasto zajęło 203. miejsce wśród miast powiatowych (wynik: 650,21 zł). W poprzedniej edycji rankingu, za lata 2014–2019, a więc obejmującej krótszy horyzont czasowy, Pruszków był 189. Brak umiejętności pozyskiwania środków UE to cecha obu ekip: poprzedniej – Jana Starzyńskiego i obecnej – Pawła Makucha.

A jak ze środkami unijnymi radzi sobie Grodzisk Mazowiecki? W tegorocznym zestawieniu zajął 43. miejsce (1934,17 zł na głowę mieszkańca), przed dwoma laty był na pozycji 22.

Dlaczego Pruszków w rankingach pozyskiwania środków UE od lat szoruje po dnie? Przed dwoma laty pisał o tym Konstanty Chodkowski w artykule „O tym, jak Pruszków (nie) korzystał z dotacji unijnych”. Ciekawa lektura i wciąż aktualna.

Dla porządku spójrzmy teraz na ranking bogactwa (również „Wspólnota”). W uproszczeniu, dochody jednostki samorządowej dzielone są przez liczbę mieszkańców. Pruszków za rok 2021 zajął 16. miejsce wśród miast powiatowych i utrzymał pozycję z poprzedniego roku. „Analiza wyników uzyskiwanych przez miasto w poprzednich latach, prowadzi do wniosku, że sytuacja finansowa miasta jest dobra i stabilna. W latach 2010–2016 Pruszków znajdował się na dalszych miejscach rankingu (w edycji z 2013 r. zajął dopiero 83. miejsce)” – pisał w sierpniu w portalu zpruszkowa.pl Jakub Dorosz. Tymczasem Grodzisk Mazowiecki zajął 2. pozycję – i to trzeci raz z rzędu. Wniosek: nasz sąsiad zbudował sobie znacznie solidniejszą bazę dochodową budżetu i teraz czerpie z tego profity.

Ciekawe rankingi, choć oparte na bardziej skomplikowanej metodologii, publikuje „Rzeczpospolita”. W podsumowaniu nazywanym po prostu „Ranking samorządów” oceniane są efekty działań miast i gmin w zakresie dbałości o jakość życia mieszkańców, stan środowiska i rozwój ekonomiczny przy zachowaniu stabilności finansów i wysokiej jakości zarządzania. Pruszków kategoryzowany jest wśród gmin miejskich i miejsko-wiejskich. W ostatnim zestawieniu z tego cyklu, opublikowanym w październiku 2021 roku (kolejne będzie w listopadzie br.) zajął 154. miejsce na 878 jednostek samorządowych. Jak łatwo się domyśleć, do Grodziska Mazowieckiego nam daleko. Nasz sąsiad był 7.

Spójrzmy jeszcze na „Ranking finansowy samorządu terytorialnego w Polsce 2021”, zaprezentowany w kwietniu na VII Europejskim Kongresie Samorządów w Mikołajkach. Przygotowując go przeanalizowano wskaźniki stricte ekonomiczne, takie jak np. udział dochodów własnych w dochodach ogółem, relacja nadwyżki operacyjnej do dochodów ogółem czy relacja zobowiązań do dochodów ogółem. Pruszków był kategoryzowany wśród gmin miejskich i znalazł się na 57. miejscu (gmin miejskich jest w Polsce 236). Rok wcześniej nasze miasto było na 49. miejscu, a w 2019 – na 27. „Trend spadkowy utrzymuje się od wielu lat. Rozpoczął się jeszcze za ostatniej kadencji Jana Starzyńskiego i trwa konsekwentnie przez całą kadencję Pawła Makucha. Wiele wskazuje na to, że źródłem problemu jest nadmierny rozrost wydatków bieżących (w szczególności w sektorze wynagrodzeń), problemy ze zwiększaniem udziału dochodów własnych po stronie przychodowej budżetu oraz problemy z pozyskiwaniem (a właściwie niepozyskiwaniem) środków unijnych” – komentował na zpruszkowa.pl Jakub Dorosz.

W rankingu finansowym nasz sąsiad, Grodzisk Mazowiecki, znalazł się w innym gronie – wśród gmin miejsko-wiejskich. Ale zajął, uwaga!, wysokie 12. miejsce, na 642 samorządy.

Na koniec rzućmy okiem na zestawienie, które może stanowić punkt wyjścia do ciekawych analiz. „Wspólnota” opublikowała w tym roku ranking gmin z największym pokryciem terenu miejscowymi planami zagospodarowania. Plan miejscowy uchwala się po to aby, mówiąc w skrócie, zapanować nad przestrzenią, położyć tamę chaotycznej zabudowie, wskazać, w jakich częściach miasta może lokować się przemysł, w jakiej budownictwo jednorodzinne, a w jakiej wielorodzinne. Pruszków wśród miast powiatowych znalazł się na 89. miejscu (na 267) ze wskaźnikiem 78,061 proc. Warto odnotować, że aż 31 samorządów w tej kategorii może poszczycić się 100-proc. pokryciem swoich terenów planami miejscowymi.

Choć wskaźnik 78 proc. wydaje się wysoki, gołym okiem widać, że ponad 20-proc. dziura skutkuje chaosem urbanistycznym. To właśnie dzięki tej dziurze na przykład wzdłuż ulicy Staszica rosną gigantyczne bloki, choć infrastruktura drogowa w okolicy jest do tego nieprzygotowana i za kilka lat ta część Pruszkowa będzie borykać się z problemami komunikacyjnymi.

Na pocieszenie, w tym rankingu Grodzisk Mazowiecki zajął odległe 123. miejsce (wskaźnik pokrycia: 47,616 proc.) To jedno z nielicznych zestawień, w którym nasz sąsiad wypada gorzej od nas. Ale jeśli ktoś uważa, że to powód dla pruszkowiaków do dumy, niech wybierze się na spacer ulicami np. Stalową, Ołówkową, Staszica, Lipową i zobaczy na własne oczy, jak wygląda presja deweloperska i puści wodze fantazji, ile tysięcy ludzi zamieszka w naszym mieście w najbliższych latach. Na pytanie, które miasto będzie zakorkowane bardziej: Grodzisk Mazowiecki czy Pruszków, odpowiedź brzmi: niestety, Pruszków.