Dane na temat likwidacji nieekologicznych źródła ciepła w budynkach przedstawiła na poniedziałkowej Komisji Gospodarki Komunalnej naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Elżbieta Jakubczak-Garczyńska. Liczby nie napawają optymizmem. W 2017 roku w Pruszkowie tylko 28 pieców węglowych zostało zastąpionych gazowymi albo na biomasę, w 2018 – 51, w 2019 – 49, a w 2020 – 43. Daje to łącznie 171 zlikwidowanych „kopciuchów”. W rozbiciu na dzielnice na pierwszym miejscu jest Żbików (60), na drugim Gąsin (40), na trzecim centrum miasta (31). Statystyka uwzględnia tylko te przypadki, w których miasto wsparło finansowo wymianę pieca, ale ponieważ dotacje są dostępne, można założyć, że korzystają z nich wszyscy, którzy postanowili skończyć z paleniem w domu węglem.

Pruszków dofinansowuje wymianę nieekologicznych kotłów na urządzenia o wyższej sprawności na podstawie uchwały rady miasta z 27 kwietnia 2017 r. Dotację (w wysokości 75 proc. kosztów poniesionych na zakup pieca, nie więcej niż 8 tys. zł) można było uzyskać w przypadku: likwidacji pieca opalanego paliwem stałym (węgiel, ekogroszek, pellet) i zastąpienia go przez nowe źródło na paliwo gazowe, olejowe lub biomasę. Dotowana jest też wymiana pieców gazowych, olejowych lub opalanych biomasą na urządzenia o wyższej sprawności, ale te inwestycje nie mają takiego przełożenia na zmniejszenie smogu w Pruszkowie, jak demontaż pieców węglowych.

W 2017 roku w Pruszkowie tylko 28 pieców węglowych zostało zastąpionych gazowymi albo na biomasę, w 2018 – 51, w 2019 – 49, a w 2020 – 43. Daje to łącznie 171 zlikwidowanych „kopciuchów”.

Pieniądze wypłacane są post factum – właściciel musi w całości sfinansować inwestycję, dopiero potem może ubiegać się o częściową refundację. Musi też spełnić szereg warunków, między innymi przedłożyć protokół podłączenia urządzenia sporządzony przez instalatora z uprawnieniami, kopię faktury za zakup pieca (potwierdzoną za zgodność z oryginałem w obecności pracownika urzędu miasta), dowód zapłacenia faktury. Urząd ma 30 dni od złożenia wniosku na skontrolowanie podłączenia pieca oraz wypłatę dotacji.

Ile jeszcze nieekologicznych palenisk powinno zostać w Pruszkowie zlikwidowanych? Na zlecenie urzędu miasta policzyła to prywatna firma, ale końcowy raport nie jest jeszcze gotowy. Niestety, trzeba założyć, że 171 wymienionych przez 4 lata pieców to kropla w morzu. Potwierdzają to wskazania czujników jakości powietrza regularnie alarmujących, że ilość pyłów zawieszonych przekracza normy. Zresztą wystarczy w bezwietrzny mglisty dzień przejść się po Żbikowie czy w okolicach Nowej Stacji, żeby poczuć smród wypuszczany przez kominy okolicznych budynków.

Chyba niewielkim pocieszeniem może być to, że tempo wymiany pieców w Pruszkowie nie odbiega od średniej krajowej. W grudniu aktywiści z Polskiego Alarmu Smogowego informowali, że jeśli działania nie przyspieszą, węglowe kotły znikną z Polski dopiero za kilkadziesiąt lat. Na przykład w Radomsku, mieście nieco mniejszym od Pruszkowa (ok. 46 tys. mieszkańców), liczbę nieekologicznych źródeł ciepła szacuje się na 7500!

Pruszków próbuje motywować mieszkańców. Radni w poniedziałek pozytywnie zaopiniowali projekt uchwały zwiększającej poziom dofinansowania. W przypadku wymiany kotła węglowego na gazowy, olejowy, elektryczny albo na biomasę kosztami kwalifikowanymi będzie 100 proc. kosztu zakupu pieca – nie więcej niż 10 tys. zł (do tej pory 75 proc. i 8 tys. zł) oraz koszt budowy przyłącza gazowego w wvsokości 70 proc. poniesionych wydatków. Czy zwiększy to liczbę inwestycji? Nawet jeśli tak, to dotacje wciąż nie będą dostępne dla wszystkich. Największą barierą jest konieczność samodzielnej realizacji przedsięwzięcia, a dopiero potem ubiegania się o dotację – bez gwarancji, że się ją dostanie. Wielu mieszkańców zwyczajnie nie stać na wyłożenie kilkunastu tysięcy złotych.

Tymczasem już za dwa lata na właścicieli „kopciuchów” mogą posypać się kary. W województwie mazowieckim od 2017 roku obowiązuje uchwała antysmogowa przyjęta przez sejmik Mazowsza. Dotyczy wszystkich użytkowników urządzeń o mocy do 1 MW, w których następuje spalanie paliw stałych, czyli właścicieli pieców i kominków. Jest aktem prawa miejscowego, musi być respektowana przez mieszkańców całego regionu, także Pruszkowa. Co przewiduje?

Od 1 lipca 2018 r. nie wolno spalać w domowych piecach i kominkach węgla kamiennego w postaci sypkiej o uziarnieniu 0–3 mm oraz paliw zawierających biomasę o wilgotności w stanie roboczym powyżej 20 proc. (np. mokrego drewna). To jednak niewielkie ograniczenie, ale kolejne wejdzie w życie już wkrótce.

Od 1 stycznia 2023 r. nie będzie wolno używać w domach kotłów na węgiel lub drewno niespełniających wymogów dla klas 3, 4 lub 5 według normy PN-EN 303-5:2012, od 1 stycznia 2028 r. zaś w ogóle nie będzie wolno używać kotłów klasy 3 lub 4. I teraz uwaga: posiadacze kominków muszą wymienić je do końca 2022 roku na takie, które spełniają wymogi ekoprojektu lub wyposażyć w urządzenie ograniczające emisję pyłu do wartości określonych w ekoprojekcie (to pojęcie użyte zostało w Rozporządzeniu Komisji Europejskiej, o tym, czy wkład kominkowy spełnia wymagania ekoprojektu, informuje jego tabliczka znamionowa albo instrukcja).

Jak sprawdzić klasę energetyczną pieca? Znów, trzeba zerknąć na tabliczkę znamionową. Jeśli jej nie ma, zapewne nie spełnia żadnej klasy. Tradycyjny „kopciuch”, czyli kaflowy piec w mieszkaniu, jest pozaklasowy. Zgodnie z uchwałą antysmogową od 1 stycznia 2023 roku nie będzie miał prawa być używany. A co, jeśli ktoś go nie wymieni? Za łamanie przepisów uchwały grożą 500-złotowe mandaty i grzywny do 5 tys. zł, a nakładać je mogą strażnicy miejscy, a także policja oraz m.in. Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Wystarczy więc, że przechodzień widząc wydobywający się z komina czarny dym wezwie policję, a funkcjonariusze będą mieli obowiązek podjąć interwencję.

Dziś można snuć różne scenariusze. Optymiści liczą na to, że mazowiecka uchwała antysmogowa i mandaty od 2023 roku skłonią mieszkańców do rezygnacji z palenia węglem. Realiści wiedząc, że uchwała jest raczej listą pobożnych życzeń, przewidują jej nowelizację pod koniec 2022 roku i przesunięcie granicznych terminów. Rządowe programy wsparcia, typu „Czyste powietrze”, póki co są nieskuteczne i cieszą się niewielkim zainteresowaniem, samorządy muszą więc działać same. Prawda jest więc taka, że jeśli Urząd Miasta Pruszkowa nie wesprze mocniej mieszkańców w wymianie dymiących pieców, problem smogu nie zniknie przez wiele, wiele lat.