Pruszków boi się Reguł

(14)

W Regułach powstanie supernowoczesny kompleks budynków Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. O takiej inwestycji większość gmin w Polsce może tylko pomarzyć. Tymczasem dla radnych Pruszkowa jest ona wyłącznie źródłem zagrożenia.

Działkę pod budowę PAŻP kupiła od Agencji Nieruchomości Rolnych w 2016 roku za 50 mln zł. Zamierza tam postawić kompleks budynków o łącznej powierzchni 65 tys. mkw.: biurowiec siedziby głównej, nowoczesne centrum operacyjne służb ruchu lotniczego, budynek rekreacyjno-socjalny, parkingi, budynki techniczne. Ciekawostką jest rozbudowana część rekreacyjna dla pracowników – boiska zewnętrzne, restauracja. Będzie nawet przychodnia. Inwestycja zaplanowana jest na na lata 2022–2024, a wyposażenie obiektów na rok 2025. Według harmonogramu, w 2021 r. zostanie rozpisany przetarg na generalnego wykonawcę.

Skala inwestycji zaniepokoiła mieszkańców Reguł. Przede wszystkim obawiają się korków, bo już dziś ulica Powstańców Warszawy jest zatłoczona, w godzinach szczytu są kłopoty ze skrętem w i z Alej Jerozolimskich. A ponieważ docelowe zatrudnienie w nowej siedzibie PAŻP sięgnie nawet 1300 osób, kłopoty tylko się zwiększą.

Niepokój mieszkańców Reguł udzielił się pruszkowiakom z Malich i Tworek. Snują katastroficzne wizje, że w razie zakorkowania się Reguł kierowcy będą szukać alternatywy przez wąskie uliczki Malich, przez co pogorszą się warunki życia i dojazdu.

Na lokalnym forum Malich mieszkanka tej dzielnicy napisała: „Dla mnie, która mieszka na miedzy między Malichami a Regułami, budowa PAZP daje pewność pogorszenia jakości życia, utrudnień komunikacyjnych, kolejnego obniżenia wartości mojej nieruchomości, niepewności co do oddziaływania anten na moje zdrowie (tzn. ja mam pewność, że jakoś to na nas wpływa), dochodzą jeszcze kwestie degradacji walorów krajobrazowych, przeznaczenia pozostałej części pól regulskich (kto będzie chciał zamieszkać przy takim niedostępnym „kombajnie”?). Dobrze się stało, że rada miasta Pruszkowa zajęła jednoznaczne stanowisko. Liczę na to, że dla pani wójt Michałowic będzie ono wsparciem w dalszych negocjacjach z silnym inwestorem. Niektórzy są za inwestycją… ale cóż, zapewne nie mieszkają 200, 300 czy 400 m od niej, przecież to istny Armagedon na etapie budowy i na zawsze już… Płakać się chce. Reguły są miejscem upychania różnych wątpliwych inwestycji… od wielu już lat… od bloków na Czarnieckiego się zaczęło. A teraz Wiejska, centrum handlowe, PAŻP… co jeszcze nas czeka? Szanowna Pani Wójt, nad tymi Regułami to naprawdę się trzeba porządnie pochylić!”.

Zainspirowani do działania pruszkowscy radni na ostatniej sesji przyjęli utrzymane w ostrym tonie stanowisko. Piszą: „Rada Miasta Pruszkowa wyraża zaniepokojenie z powodu planowanej w pobliżu granicy miasta/gminy Pruszków inwestycji budowy kampusu biurowego Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (…) Bez istotnej rozbudowy istniejącej sieci drogowej trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie tak dużego organizmu biurowego w tym miejscu, a także jeszcze trudniej wyobrazić sobie codzienne życie okolicznych mieszkańców (…) W trosce o utrzymanie drożności komunikacyjnej tego rejonu Rada Miasta Pruszkowa wskazuje na pilną konieczność i apeluje o niezwłoczne podjęcie prac mających na celu rozbudowę istniejącej infrastruktury drogowej w sposób zapewniający sprawną komunikację z uwzględnieniem uwarunkowań stworzonych przez planowaną budowę centrum biurowego PAŻP”.

O ile początek jest jeszcze logiczny, o tyle im dalej, tym robi się… dziwniej. Czytamy: „Jednocześnie Rada Miasta Pruszkowa wskazuje, że planowana na terenie kompleksu PAŻP budowa nadawczych masztów radiowych o wysokości 45 m w sposób istotny narusza zarówno status quo istniejącego krajobrazu architektonicznego tej okolicy, tworząc w nim wyraźną i odbiegającą od otoczenia dominantę krajobrazową, jak również jest niezgodna z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Zachodzi w związku z tym uzasadniona obawa okolicznych mieszkańców, w tym także mieszkańców Pruszkowa, o pogorszenie warunków życia i spadek wartości ich nieruchomości. Z uwagi na powyższe Rada Miasta Pruszkowa apeluje do inwestora oraz władz wykonawczych obu gmin o pilne podjęcie negocjacji i działań mogących na obecnym etapie planistycznym dokonać możliwych korekt przedstawionych koncepcji”.

Nie bardzo wiem, o jakie korekty może tu chodzić. Czy o rezygnację z anten? To jak w takim razie PAŻP miałaby działać? W oddalonych od Pruszkowa o paręnaście kilometrów Łazach, przy Trasie Krakowskiej, stoi wysoki na 335 metrów maszt nadawczy nazywany potocznie „masztem w Raszynie”. Doskonale widoczny w promieniu 30 kilometrów, zwłaszcza nocą, gdy jest oświetlony. Z kolei na północny zachód od Pruszkowa, w Mosznej, stoi komin po niedoszłej elektrociepłowni, który nigdy nie pełnił swojej roli, a dziś na czubku ma zainstalowane anteny. Czy maszt w Łazach i komin w Mosznej wpływają jakoś negatywnie na zdrowie i samopoczucie mieszkańców Pruszkowa?

Pruszków, leżący tuż pod Warszawą, czerpie z tego sąsiedztwa liczne pożytki i w naturalny sposób podlega procesom inwestycyjnym, co generuje wiele konfliktów i protestów. Nad Pruszkowem przelatują samoloty, aleja Wojska Polskiego jest zatłoczona, kolejki WKD trąbią, a w całej okolicy inwestorzy chcą ulokować swój biznes. Niektórzy na to narzekają. Uciążliwa dla mieszkańców bywa oczywiście działalność produkcyjna, ale przecież PAŻP takiej nie prowadzi.

Czy armagedonowi komunikacyjnemu wynikającemu z inwestycji w Regułach można jakoś zapobiec? Moim zdaniem tak, i to łatwo. Przede wszystkim trzeba by poszerzyć obie jezdnie Alej Jerozolimskich do trzech pasów na odcinku od Warszawy do Reguł. Jeden pas poświęcić w każdym kierunku na buspas. To rozwiąże problem dojazdu i korków, a jednocześnie udrożni Aleje dla transportu publicznego na wiele kolejnych lat. Oczywiście, należy też rozbudować ulicę Powstańców Warszawy w Regułach. Tylko tyle i aż tyle.

Część pracowników PAŻP do pracy będzie dojeżdżać samochodami, część wybierze kolejkę WKD. Ale w dużej mierze będą jechać w przeciwnym kierunku, niż pozostali kierowcy w szczytach komunikacyjnych. Rankiem gros aut do PAŻP będzie nadjeżdżać od strony Warszawy, po południu auta będą kierować się do stolicy. Podobnie będą wyglądać potoki podróżnych – pracowników PAŻP – w kolejce WKD. To zmniejsza ryzyko gwałtownego zwiększenia się zatorów.

Radni Pruszkowa, zamiast przyjąć proste i logiczne postulaty, jak rozbudować sieć drogową, woleli tymczasem napisać i po długich dyskusjach przyjąć stanowisko, z którego niewiele – poza strachem i obawami – wynika, a w którym roi się od słów: „grozi”, „paraliż”, „zaniepokojenie”, „obawa”.

Na koniec: dlaczego warto mieć PAŻP w sąsiedztwie? Bo agencja oferuje 1300 miejsc pracy. Oczywiście, w większości to nie będą nowe miejsca. Ale naturalna rotacja na stanowiskach w państwowej, stabilnej agencji spowoduje, że PAŻP będzie ciekawym pracodawcą dla mieszkańców Pruszkowa. Potraktujmy więc tę inwestycję bardziej w kategoriach szansy dla naszego miasta, niż tylko zagrożeń. Zamiast przyjmować konfrontacyjne stanowiska – zastanówmy się, jakich konkretnie rozwiązań drogowych Pruszków potrzebuje. I zacznijmy za nimi lobbować, zamiast tylko groźnie wymachiwać zza między szabelką.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA