Sprawa wyborów do młodzieżowej rady miasta może wydawać się bagatelna. Jest to organ pomocniczy władz miasta, który nie posiada żadnych rozstrzygających kompetencji. Instytucja ta powinna, w założeniu, uczyć młodych ludzi funkcjonowania samorządu terytorialnego i działania demokracji. Okazuje się jednak, zresztą nie tylko w Pruszkowie, że istnieje tendencja do pozbawiania młodzieżowych rad demokratycznej legitymizacji.

W środę (18 maja) odbyło się specjalne posiedzenie komisji oświaty Rady Miasta Pruszkowa. Poświęcone ono było pracom nad nowym statutem młodzieżowej rady miejskiej. Zmiany są konieczne z uwagi na zmianę przepisów ustawy. W trakcie dyskusji, niespodziewanie, okazało się, że młodzieżowych radnych będą mogli wybierać urzędnicy i prezydent miasta. Taka propozycja została sformułowana w roboczej wersji projektu uchwały.

Dokument został przygotowany przez urzędników magistratu, niektórych radnych i uzyskał nawet wstępną, pozytywną opinię prawną. Można w nim przeczytać, że młodzieżowym radnym będzie mógł zostać mieszkaniec miasta w wieku 12-18 lat. Kandydat na radnego będzie musiał zebrać 30 podpisów i wypełnić kartę zgłoszeniową. Poprawność tych dokumentów sprawdzi Miejska Komisja Wyborcza (złożona z urzędników), zaś młodzieżowych radnych wybierze prezydent miasta w drodze obwieszczenia.

Problem w tym, że przepisy ustawy o samorządzie gminnym stanowią, że statut młodzieżowej rady miasta musi określać m.in. „tryb i kryteria wyboru jej członków”. Słowo „wyboru” jest tu kluczowe. Ustawodawca posługując się nim ustalił, że młodzieżowych radnych należy wybierać (ściślej: wybierać w wyborach).

W tym miejscu trzeba zauważyć, że powszechnie rozróżnia się różne modele „obsadzania” stanowisk publicznych. Czym innym jest „powołanie”, „mianowanie i „wybór”. Jeżeli prezydent miasta otrzymuje listę kandydatów na młodzieżowych radnych i rozstrzyga, kto spośród kandydatów obejmie mandat młodzieżowej radnego, to dokonuje „wyboru” tylko w znaczeniu potocznym. W istocie, powołuje on młodzieżowych radnych na stanowisko.

Co do tego, czym są „wybory” (jako proces kreowania składu organów administracji publicznej), nie powinno być wątpliwości. Istnieje na ten temat olbrzymia literatura. W książce B. Michalaka i A. Sokali „Leksykon prawa wyborczego i systemów wyborczych” (Warszawa 2010), autorzy piszą, że „wybory”:

zwane też elekcją (z łac. eligere - wybierać), to cykliczny proces powoływania przez obywateli w drodze głosowania przedstawicieli na określone stanowiska lub do pełnienia określonych funkcji. Ponieważ wybory to proces składający się z wielu etapów i rozmaitych czynności wyborczych, błędne jest utożsamianie z wyborami samego głosowania, które stanowi tylko część procesu wyborczego. Wybory, jako mechanizm (technika) personalnej obsady określonych stanowisk lub funkcji, nie powinny być wiązane wyłącznie z systemami demokratycznymi, choć są niezbędnym elementem demokracji. […] Wybory spełniają rozmaite funkcje, z których największe znaczenie mają: funkcja kreacyjna, legitymizująca (lub legitymująca), kontrolna i integracyjna […].

Dlatego szokuje fakt, że do komisji skierowany został projekt kpiący z logiki, języka polskiego i dorobku naukowego badaczy zajmujących się „wyborami”. Szok ten potęguje samo istnienie tendencji do rezygnowania z „wyborów” (tak rozumianych jak u B. Michalaka i u A. Sokali) w samorządzie terytorialnym, w Rzeczpospolitej Polskiej. Tendencję tę widać nie tylko w Pruszkowie. We wzorcowym statucie młodzieżowej rady gminy, zamieszczonym na stronie rządu, także można znaleźć rozwiązanie polegające na „wybieraniu” (właściwie „desygnowaniu” lub „powoływaniu”) młodzieżowych radnych przez wójta…

Szok ten bierze się z faktu, że tego rodzaju rozwiązania naruszają fundamenty ustroju Rzeczpospolitej Polskiej, która stosownie do art. 2 Konstytucji RP jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Władza zwierzchnia należy w niej do narodu (art. 4 konstytucji).

W świetle takich wymogów ustrojowych, w literaturze fachowej, nie budzi wątpliwości, że młodzieżowa rada gminy powinna być wybierana w wyborach. T. Moll w komentarzu do przepisów ustawy o samorządzie gminnym (Ustawa o samorządzie gminnym. Komentarz, wyd. III, red. B. Dolnicki, Warszawa 2021, art. 5(b)) pisze wprost, że:

"Wybory do młodzieżowej rady powinny odbywać się na zasadach określonych przez radę gminy w statucie lub stanowiącej załącznik do statutu ordynacji wyborczej do młodzieżowej rady gminy. Akty te powinny zawierać również postanowienia dotyczące wygaśnięcia mandatu. Regulacje zawarte w statucie młodzieżowej rady gminy nie mogą być sprzeczne z Konstytucją RP, ustawami i statutem rady gminy, w której młodzieżowa rada została powołana. Postanowienia statutu młodzieżowej rady gminy dotyczące wyboru jej członków powinny korespondować z art. 169 ust. 2 Konstytucji RP".

Podobne stanowisko zajmuje D. Ziółkowski (Ustawy samorządowe. Komentarz, red. S. Gajewski, A. Jakubowski, wyd. CH BECK, Warszawa 2018):

"Względy praktyczne przesądzają o zasadności przeprowadzania wyborów do m.r.g. w szkołach, które mogą zresztą spełniać funkcję okręgów wyborczych. Wybory powinny odbywać się w sposób demokratyczny z gwarancjami powszechności, równości i tajności głosowania."

Co ciekawe, autor ten przedstawia bardzo daleko idącą krytykę rozwiązania polegającego na przyznaniu radzie gminy kompetencji do wybierania składu rady młodzieżowej, które to rozwiązanie jest i tak lepszym, niż pruszkowska propozycja wypracowana przez magistrat i radnych:

"Za wątpliwy uznać należy Statut Młodzieżowej Rady Miejskiej w Szubinie […], który przyznaje prawo wybierania młodzieżowych radnych Radzie Miejskiej w Szubinie. Statut ten w § 9 ust. 1 stanowi, że: "Jeżeli do Rady zgłoszono więcej niż 15 kandydatów, Rada Miejska w Szubinie przeprowadza wybory w głosowaniu tajnym", a w § 11, iż: "Jeżeli do Rady zgłoszono do 15 osób, tajnego głosowania nie trzeba przeprowadzać, a za wybranych uważa się zgłoszonych kandydatów". Przedmiotowe postanowienia wydają się niezgodne z ratio legis art. 5b SamGminU, albowiem przedstawiona konstrukcja trybu "wyboru" młodzieżowych radnych powoduje, że w istocie nie stanowią oni faktycznych reprezentantów lokalnej młodzieży. Właściwe zorganizowanie procedury elekcyjnej (kampanii wyborczej, debat kandydatów, aktu głosowania) może stanowić istotny walor edukacyjny, będący swoistym impulsem kształcenia obywatelskiego. Uczestnictwo w wyborach, a następnie zasiadanie w młodzieżowej radzie, może okazać się prawdziwą kuźnią wartości obywatelskich, związanych jednoznacznie z promocją idei samorządowej […]."

Szokujący jest też przebieg dyskusji, jaka odbyła się nad omawianym projektem podczas obrad pruszkowskiej komisji oświaty. Jako główny argument, przemawiający za rezygnacją z wyborów do młodzieżowej rady miasta, przedstawiono tezę mówiącą o tym, że już wybrani radni tracą zainteresowanie udziałem w projekcie p.t. „młodzieżowa rada”. Niewątpliwie jest to teza prawdziwa. Szkopuł w tym, że można odnieść ją do wszystkich innych wyborów – wyboru do Sejmu, do Senatu, do samorządowych rad i sejmików. Większość biorących udział w środowej komisji oświaty, przy okazji argumentowania za powierzeniem „wyboru” młodzieżowej rady urzędnikom, przeprowadziła (zapewne podświadomie) konsekwentną krytykę demokracji, jako takiej. W niepamięć zebranych poszła gorzka refleksja na temat demokracji autorstwa Winstona Churchilla:

"Wiele systemów rządów zostało wypróbowanych i wiele będzie wypróbowanych w tym świecie grzechu i niedoli. Nikt nie udaje, że demokracja jest doskonała lub wszechwiedząca. W rzeczywistości stwierdzić trzeba, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu".

Komentarz autora: Osobiście uznaję dokument przedłożony komisji oświaty za haniebny. Jego treść przeczy wartościom państw liberalno-demokratycznych i zasadom ustrojowym Rzeczpospolitej Polskiej. Przyjęcie projektu statutu młodzieżowej rady miasta w takiej formie będzie oznaczało wbicie kolejnej łopaty w kopanie grobu polskiego samorządu terytorialnego i demokracji. Oczywiście chodzi „tylko” o młodzieżową radę miasta. Jednakże, w tym wszystkim chodzi także (a może przede wszystkim?) o włączenie młodych ludzi w procesy zarządzania jednostką publiczną (gminą, miastem Pruszków) i przybliżenie im „normalnej” procedury wyborczej. Cele te nie zostaną zrealizowane, jeżeli młodzieżowi radni nie będą wybierani w wyborach.