Na zpruszkowa.pl wielokrotnie krytycznie pisałem o prezydenturze Pawła Makucha. Podtrzymuję swoje  zdanie na ten temat, jednak nie mogę bezrefleksyjnie przyjąć tego co wydarzyło się na wczorajsze sesji rady miasta. Moje wątpliwości budzi przebieg debaty nad raportem o stanie gminy i głosowanie w sprawie absolutorium dla prezydenta. Chciałem jednak zauważyć, że niezależnie od tego czy prezydentowi należało nie udzielić wotum zaufania i absolutorium, to należy dochowywać pewnych standardów proceduralnych. Istotą państwa prawnego jest między innymi to, że przestrzega się procedur.

Jakub Dorosz-Kruczyński: "Uważam, że można było nie dać prezydentowi ani wotum zaufania, ani absolutorium. Należało to jednak zrobić zgodnie z regułami gry i z należytym uzasadnieniem."

Pierwszy problem jaki zaistniał na wczorajszej sesji dotyczył adresata raportu o stanie gminy. Krytyka większości radnych była skupiona na stronie formalnej raportu. Głównym argumentem była niezrozumiałość dokumentu dla… mieszkańca. Piotr Bąk (KO) i Olgierd Lewan (SPP) wywodzili, że raport o stanie gminy jest dokumentem przeznaczonym dla mieszkańców i pod nich powinien być pisany.

Zarzucano Pawłowi Makuchowi, że dokument jest zbyt lakoniczny, że nie ma w nim wielu istotnych informacji. Tylko, że w latach poprzednich pruszkowskie raporty były dokumentami przegadanymi. Zawierającymi powtórzenie informacji zawartych w ustawach lub Biuletynie Informacji Publicznej. W tym roku ograniczono tę praktykę (i słusznie), co nie znaczyło, że raport za 2020 r. jest dokumentem idealnym. Wręcz przeciwnie – raport należało krytykować ale merytorycznie, nie zaś od strony formalnej!

Bardzo słusznie swoim krytykom replikował Paweł Makuch. Prezydent zachował się jak rasowy prawnik sądowy i swoją obronę oparł właśnie na formalnościach. Radnym wytykającym nieujęcie w raporcie pewnych treści odpowiadał, że rada miasta ma kompetencje by określić za pomocą uchwały dodatkowe wymogi dla takiego dokumentu. Tymczasem rada miasta Pruszkowa nie skorzystała z takiej możliwości.

Trudno nie zgodzić się z takim argumentem. Radni dwukrotnie wyrazili wcześniej swoją dezaprobatę co do sposobu w jaki Paweł Makuch sporządza raport. Dlaczego zatem nie podjęli uchwały o szczegółowych wymogach dla takiego dokumentu?

Ze swojej strony nie mogę zgodzić się z tezą, że raport jest dokumentem kierowanym dla mieszkańców. Przepisy ustawy o samorządzie gminnym są jednoznaczne. Raport przedstawiany jest radzie miasta. Rada miasta jest organem stanowiąco-kontrolnym. To rada rozpatruje raport, przeprowadza nad nim debatę i udziela (lub nie) wotum zaufania prezydentowi. Fakt, że w debacie mogą brać udział mieszkańcy nie zmienia faktu, że to rada rozstrzyga o udzieleniu wotum zaufania. Tym samym raport o stanie gminy jest dokumentem, który w swej istocie ma przekonać radę o tym, że prezydent prawidłowo zarządza miastem. Dlatego to do radnych w pierwszej kolejności adresowany jest raport. Każdy racjonalnie działający prezydent mający niepewną większość w radzie powinien tak skonstruować dokument, by pozyskać za jego pomocą sympatię radnych.

Analizując wypowiedzi radny jakie padły w debacie nad raportem o stanie gminy trudno jest ustalić dlaczego Paweł Makuch nie dostał wotum zaufania. Pewne wskazów do tego dało dopiero wystąpienie mieszkańca – Arka Gębicza. Prezes stowarzyszenia "Za Pruszków!" poruszył w swoim wystąpieniu kilka spraw bezpośrednio dotyczących relacji prezydenta i rady (np. sprawę dodatków za wychowawstwo dla nauczycieli). Aż dziw, że sprawa ta nie pojawiła się w dyskusji wcześniej. Osoba chcąca zrekonstruować uzasadnienie do uchwały o nieudzieleniu Pawłowi Makuchowi wotum zaufania za rok 2020 będzie miała trudne zadanie.

Szokuje mnie to co stało się w sprawie absolutorium. Drugi rok z rzędu rada nie podjęła żadnej uchwały w tej sprawie! O ile w przypadku wotum zaufania odrzucenie uchwały o udzieleniu wotum jest jednoznaczne z przyjęciem uchwały o nieudzieleniu wotum, to nie dzieje się tak w przypadku absolutorium. Odrzucenie uchwały o udzieleniu absolutorium oznacza tyle, że żadnej uchwały w tej sprawie nie ma. Dlatego pomylił się przewodniczący rady Krzysztof Biskupski (SPP) stwierdzając, że „rada podjęła uchwałę o nieudzieleniu absolutorium”.

Przepisy prawa wymagają by sprawę absolutorium rozstrzygnąć w tym roku do końca lipca. Jeżeli nic się nie zmieni, to z upływem 31 lipca 2021 r. rada miasta Pruszkowa znajdzie się w bezczynności. Bezczynność w przypadku uchwały ws. absolutorium jest zaś równoznaczna z rażącym naruszeniem prawa.

Nie rozumiem takiego działania. Jeżeli były powody by nie udzielić Pawłowi Makuchowi absolutorium, to komisja rewizyjna powinna była przygotować odpowiedni projekt uchwały wraz z uzasadnieniem. Nie zrobiono tego. Po raz kolejny umyto ręce i nie załatwiono sprawy w przepisowy sposób. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znają zapewne tylko członkowie komisji rewizyjnej.

Tak jak napisałem na wstępie: krytycznie oceniam prezydenturę Pawła Makucha w 2020 r. Uważam, że można było nie dać prezydentowi ani wotum zaufania, ani absolutorium. Należało to jednak zrobić zgodnie z regułami gry i z należytym uzasadnieniem. To, że takie uzasadnienie w formie pisemnej można było przygotować wykazał w swoim merytorycznym wystąpieniu Piotr Bąk w dyskusji nad sprawozdaniem finansowym. Nie podjęto jednak takiej próby.

Głównym zarzutem kierowanym do prezydenta jest nietransparentny sposób działania. Tymczasem postępowanie radnych na wczorajszej sesji także było nietransparentne. Rozstrzygnięcia w przedmiocie wotum zaufania i absolutorium wpływają na pozycję prawną osoby pełniącej funkcję prezydenta miasta, stąd wymagają udostępnienia. Dlaczego? Jest to jeden ze standardów demokratycznego państwa prawnego, że władcze rozstrzygnięcia względem jednostki muszą być prawne i faktycznie uzasadnione. Niestety radni o tym zapomnieli.

Zapomnieli także, że duża swoboda w udzielaniu wotum zaufania i mniejsza swoboda w udzielaniu absolutorium podlegają nadzorowi i kontroli sądowoadministracyjnej. Są w Polsce wójtowie (burmistrzowie, prezydenci miast), którzy kierują niekorzystne dla siebie rozstrzygnięcia do sądów administracyjnych. Tam sprawy te wygrywają najczęściej z uwagi na brak odpowiedniego uzasadnienia.