Ostatniego dnia września odbyło się zgromadzenie wspólników spółki miejskiej TBS “Zieleń Miejska”. Podczas obrad przedstawiciel Miasta Pruszkowa w zgromadzeniu, wiceprezydent Konrad Sipiera, złożył wniosek o nieudzielenie absolutorium za 2020 rok Prezesowi spółki, Maciejowi Roszkowskiemu. Sytuacja ta jest o tyle zaskakująca, że zarówno Konrad Sipiera jak i Maciej Roszkowski wywodzą się z tej samej partii - Prawo i Sprawiedliwość. 

Wniosek został przegłosowany głosami większościowego udziałowca, Miasta Pruszkowa, w którego imieniu głosował Konrad Sipiera, oraz jednego z mniejszościowych udziałowców. Pozostali wstrzymali się od głosu. Na skutek podjętej uchwały Prezes pruszkowskiego TBS nie otrzymał absolutorium za rok 2020. 

Cichy rozłam w Pruszkowskim PiS? 

Sytuacja, w której Konrad Sipiera wnosi, a następnie popiera wniosek o nieudzielenie absolutorium swojemu partyjnemu koledze, musi budzić zdziwienie. Pomimo, że Maciej Roszkowski jest obecnie zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości (na własny wniosek złożony wraz z objęciem funkcji Prezesa TBS), nie jest tajemnicą, że obaj panowie wywodzą się z tej samej organizacji. Co więcej - wybór Roszkowskiego na Prezesa spółki miejskiej był wielokrotnie wskazywany przez oponentów Prawa i Sprawiedliwości jako koronny dowód na kolesiostwo i obsadzanie kluczowych stanowisk w Pruszkowie “swoimi”.

Jest wątpliwe, że wniosek Konrada Sipiery zastosowany przeciwko Roszkowskiemu ma wyłącznie podłoże merytoryczne i jest skutkiem faktycznej niskiej oceny działań Prezesa w optyce władz miasta. W takim wypadku bowiem, rozbieżności między TBS i Miastem mogły być rozwiązane w zaciszu kuluarów, bez potrzeby wytaczania “ciężkich dział” i angażowania Rady Nadzorczej spółki oraz udziałowców. Niewykluczone jest więc, że zdarzenie to może być dowodem na tarcia polityczne w pruszkowskim PiS-ie. Zakładając jednak że tak jest - trudno określić ich faktyczne przyczyny. 

Tajne przez poufne

O zdarzeniu wiemy z dokumentów pozyskanych na drodze dostępu do informacji publicznej przez Prezesa Stowarzyszenia “Za Pruszków!” Arka Gębicza. Co ciekawe, na podstawie złożonego wniosku otrzymał on dostęp jedynie do dokumentów będących w posiadaniu zarządu spółki (na którego czele stoi Maciej Roszkowski). To, czego zabrakło w odpowiedzi na zapytanie społecznika, to dokumenty pozostające w dyspozycji Rady Nadzorczej TBS. 

Dlaczego fakt ten jest istotny? Ponieważ decyzję o nieudzieleniu absolutorium Prezesowi walne zgromadzenie wspólników podjęło na podstawie uchwały Rady Nadzorczej i to w niej zawarto listę zarzutów do Prezesa, które miały stać się przyczyną spięcia między władzami a większościowym udziałowcem spółki. 

Wobec braku żądanej informacji Gębicz złożył stosowną skargę do Sądu Administracyjnego. “Ustawa nie pozostawia wątpliwości, że dokumenty należy wydać w ciągu 2tyg. Z punktu widzenia wnioskującego nie ma znaczenia, dlaczego dokumenty nie były wydane. Tym samym mogłem złożyć skargę w dniu, gdy otrzymałem informację, że w spółce dokumentów nie ma (a powinny być).” - poinformował Prezes Stowarzyszenia “Za Pruszków!” na jednym z lokalnych forów na Facebooku. 

Roszkowski się broni

Formalnie więc do tej pory nie wiemy jakie dokładnie zastrzeżenia rada Nadzorcza TBS miała wobec Prezesa spółki. Możemy jednak wnioskować o tym pośrednio z materiałów, do których Gębiczowi udało się dotrzeć jeszcze przed złożeniem skargi. 

Jednym z nich jest dokument zawierający treść wystąpienia Macieja Roszkowskiego, które ten wygłosił podczas zebrania wspólników. Stanowi on załącznik do protokołu z posiedzenia i został wydany społecznikowi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej. 

Z dokumentu można wywnioskować, że Roszkowski odpierał kolejne zarzuty rady Nadzorczej. Wynika to z nagłówków kolejnych sekcji załącznika. Wśród nich znajdujemy między innymi negatywną ocenę wzrostu kosztów działalności czy zarzut niewystarczającej rozbudowy potencjału inwestycyjnego. Szczególną uwagę przykuwa jednak negatywna ocena realizacji “jednej inwestycji spółki” - chodzi o budynek biurowo-mieszkalno-usługowy przy al. Armii Krajowej 46 w Pruszkowie czyli gmach, w którym miała się znaleźć nowa siedziba Urzędu Miasta. 

Jak wiemy, projekt ten nie został zrealizowany. Radni zablokowali operację odrzucając projekt uchwały przewidującej przejęcie przez miasto budynku na własność w zamian za przekazanie TBS-owi kilku innych działek oraz stosowną rekompensatę pieniężną. 

Z załącznika do protokołu trudno wywnioskować, czy dokładnie tej operacji dotyczył zarzut Rady Nadzorczej wobec Prezesa TBS. Jeśli jednak odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, to wypada wyrazić zdziwienie, że winą za ten obrót wydarzeń obarczono Macieja Roszkowskiego. Z lakonicznych zapisów w dokumencie wiemy jedynie, że miał on stwierdzić, iż “projekt budowlany dotyczący budynku przy Armii Krajowej 46 zawiera wiele niedopatrzeń, co generuje nieprzewidziane koszty, a także znacząco angażuje pracowników spółki”. 

Co dalej z Prezesem? 

Nieudzielenie absolutorium Roszkowskiemu niesie ze sobą kilka skutków. Po pierwsze - jest bardziej niż pewne, że nowy Prezes nie otrzyma za 2020 rok stosownej premii do wynagrodzenia. Po drugie - co bardziej istotne - brak absolutorium otwiera przed wspólnikami drogę odwołania Macieja Roszkowskiego ze stanowiska. 

Póki co nikt nie wykonał ruchu w tę stronę, lecz od końca września sytuacja w spółce jest nerwowa. Wiemy to od jednego z jej pracowników, który poprosił o zachowanie anonimowości. Jak twierdzi, większość zatrudnionych (dokładnie 48 na 55) zdecydowała się na złożenie podpisów pod listą poparcia dla Roszkowskiego licząc, że zaproponowany przez niego kierunek zmian w spółce zostanie utrzymany. Może okazać się jednak, że żadna lista i żadna petycja nie utrzyma Prezesa przy stanowisku, jeśli będzie to sprzeczne z wolą udziałowców. A dokładniej z wolą największego z nich - Miasta Pruszkowa.