Punkt informacyjny dla uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy w Przystanku Pruszków (w budynku dworca PKP) został uruchomiony w poniedziałek 28 lutego. Do piątku 4 marca zgłosiło się do niego ponad 500 osób. Z tego 150 nie miało dachu nad głową. Jak trafiły do naszego miasta? – Na przykład gdy jechała duża grupa busem prosto z granicy, część osób miała w Pruszkowie rodziny czy znajomych, ale przyjechali tu wszyscy z nadzieją na pomoc – mówi Małgorzata Makuch-Twarowska, członkini specjalnego zespołu zadaniowego do spraw pomocy uchodźcom z Ukrainy powołanego przez prezydenta Pawła Makucha. – Każdy otrzymuje pomoc, jakiej oczekuje, czyli dach nad głową, wyżywienie, środki czystości.

Urząd miasta korzysta z bazy miejsc zgłoszonych przez mieszkańców. Z 65 lokalizacji (domów, mieszkań, pokojów w domach czy mieszkaniach) w piątek wykorzystanych było 18. Duża część Ukraińców została zakwaterowana w hotelach, z którymi umowy podpisało starostwo pruszkowskie. Wielu trafia też do pokojów udostępnionych przez prywatną firmę. – MLP Group wyremontowało i udostępniło w pełni wyposażone pokoje w budynku biurowym, wraz z salą zabaw. Pomaga nawet zapewnić wyżywienie. Pomoc ze strony tej firmy jest ogromna i nieoceniona – dodaje Twarowska-Makuch. – Po weekendzie spółka udostępni uchodźcom kolejne pokoje.

Trudno powiedzieć, ilu uchodźców jest dziś w Pruszkowie. Większość traktuje nasze miasto jak przystanek na trasie długiej podróży. Przyjeżdżają wprost z granicy, spędzają dzień, dwa i jadą dalej, do rodzin w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy we Włoszech. Niektórzy deklarują, że spędzą u nas tydzień, a już po dwóch dniach zgłaszają wyjazd – bo dołączyła do nich rodzina z Ukrainy, na którą czekali nie wiedząc, kiedy uda się spotkają. Co osoba, to odrębna historia.

Są jednak i tacy, którzy zostaną na dłużej. Kilka matek zgłosiło już swoje dzieci do pruszkowskich szkół, wkrótce zaczną chodzić na lekcje. W Miejskim Ośrodku Kultury „Kamyk” ruszyły też zajęcia dla dzieci – w tej chwili bierze w nich udział 6 podopiecznych. Nauczycielki znają język ukraiński.

Kłopotów z porozumiewaniem się z gośćmi ze Wschodu nie ma. W punkcie informacyjnym na dworcu zawsze dyżurują 2–3 osoby znające język ukraiński – dwoje to pracownicy urzędu miasta, pozostali – wolontariusze. Dyżury pełnią też prawnicy z Okręgowej Izby Radców Prawnych, udzielają bezpłatnych porad.

Pracownicy specjalnego zespołu zadaniowego utrzymują kontakt z gośćmi, którzy zamieszkali w Pruszkowie. Pytają o potrzeby, dostarczają paczki żywnościowe z zawartością dostosowaną do potrzeb. – Teraz najbardziej potrzebujemy środków czystości: proszków do prania, płynów do płukania, do mycia naczyń oraz artykułów higienicznych – mówi Małgorzata Makuch-Twarowska. – I artykułów spożywczych, takich jaka makarony, ryż, kasze, mąka, cukier, sosy w słoikach. Za ubrania chwilowo dziękujemy, goście z Ukrainy w większości je mają.

Dary można każdego dnia przywozić do urzędu miasta (pojemnik na tyłach budynku, od strony parkingu) albo do siedziby ZTL „Pruszkowiacy” w gmachu CDK na Zniczu – do godz. 20, także w weekend.

Na stronie www.pruszkow.pl znajduje się komplet informacji dla uchodźców: numer pruszkowskiej infolinii, na której konsultant zna język ukraiński, adresy i telefony do szkół podstawowych. Miasto uruchomiło też specjalną zakładkę z ofertami punktów usługowych oferujących zniżkę dla obywateli Ukrainy – punktów fotograficznych robiących zdjęcia do dokumentów, zakładów optycznych itp. Wszyscy pruszkowscy przedsiębiorcy, pragnący zaoferować swoje usługi z rabatem, mogą przesyłać zgłoszenia mejlem na adres: promocja@miasto.pruszkow.pl