Informacje o planach rozwoju budownictwa komunalnego znalazły się w projekcie „Programu gospodarowania zasobem lokalowym miasta na lata 2021–2030”. Dokument trafił do radnych z Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. 50-stronicowe opracowanie omawia zarówno administrowanie mieszkaniami komunalnymi od strony finansowej, jak i prezentuje plany inwestycyjne. Te ostatnie są niezwykle ciekawe.

Do roku 2030 Pruszków zamierza wybudować aż 540 lokali komunalnych, a 10 kupić na wolnym rynku. W tym samym czasie z użytkowania wyłączonych zostanie 200 mieszkań. Zasób miasta powiększy się więc w sumie około 350 lokali.

Dlaczego aż 200 „zniknie”? Jak czytamy w projekcie, tylko jedna trzecia budynków komunalnych jest w stanie dobrym. Drugie tyle jest w stanie średnim, 10 proc. jest w dostatecznym, a aż 16,5 proc. w złym – nadają się albo do kapitalnego remontu, albo do wyburzenia. Duża część budynków z najsłabszym wyposażeniem pochodzi sprzed wojny, nie mają centralnego ogrzewania, czasem nawet instalacji z bieżącą wodę. Aż 26 z nich miasto wytypowało do szybkiego wykwaterowania. Są wśród nich 3 kamienice przy Stalowej (nr 4, 11, 51), 3 przy Obrońców Pokoju (nr 16, 20 i 27), 3 przy Ołówkowej (nr 5, 22 i 24) czy 2 przy ul. Potulickiego (nr 4 i 6).

A gdzie miasto planuje budować mieszkania komunalne? Na miejsce największych inwestycji przeznaczono skomunalizowaną w 2019 roku działkę przy ul. Lipowej 53 (w wysokim bloku znalazłoby się 130 lokali) oraz działkę przy ul. 3 Maja 52 – tam będzie ich jeszcze więcej, aż 135. Przy Elektrycznej 2 powstanie 125 lokali, a przy Ołówkowej 5 – 76. Pierwsza miałaby ruszyć inwestycja przy Lipowej – zaplanowana jest na lata 2021–2024. Równolegle prowadzona będzie ta przy Elektrycznej 2. Inwestycja przy ul. 3 Maja 52 to lata 2022–2026, a przy Ołówkowej 5 – 2024–2029.

Jak czytamy w projekcie, wartość całego planu inwestycyjnego to 145 mln zł. Na tę kwotę złożyłyby się: 54,7 mln – kredyt inwestycyjny z BGK, 34 mln zł – środki własne spółki TBS „Zieleń Miejska”, 38 mln – grant z BGK pozyskany przez miasto oraz 18,6 mln – środki własne miasta. Ta ostatnia kwota to wysokość bezpośredniego zaangażowania budżetu Pruszkowa – rozłożona na 10 lat nie wydaje się duża.

Na ile program byłby w stanie rozwiązać problem permanentnego deficytu mieszkań komunalnych w Pruszkowie? Według stanu na 30 września 2020, zasób lokalowy miasta obejmuje 1379 mieszkań, a w kolejce oczekujących na przydział są 353 rodziny. Czyli gdyby optymistyczne założenia zostały spełnione i zasób do 2030 roku powiększyłby się o 350 lokali, to odejmując rodziny w naturalny sposób „wypadające z kolejki” wszyscy oczekujący dziś na przydział dostaliby wyczekiwane lokum. Oczywiście, nie oznacza to, że osoby z kolejki trafiałyby do nowo wybudowanych budynków, np. przy Lipowej czy Elektrycznej. Ofertę przeprowadzki do nowiutkich lokali dostałaby też część obecnych najemców lokali komunalnych, którzy płacą solidnie czynsz, a np. urodziły im się dzieci i obecne mieszkania stały się dla nich za ciasne.

Projekt programu z jednej strony może imponować, ale z drugiej prowokuje wiele pytań. Czy na pewno rolą miasta jest budowanie mieszkań dla rodzin, z których część mogłaby postarać się o kredyt hipoteczny w banku? Czy taka polityka nie sprzyja umacnianiu się postaw roszczeniowych i nadużyciom?

Przeciwnikiem ekspansji budownictwa komunalnego jest społecznik Arek Gębicz, którego, jak sam mówi, przeraża fakt, że już dziś około 10 proc. mieszkańców Pruszkowa zasiedla lokale komunalne. Jego zdaniem, miejski zasób powinien być dedykowany jedynie osobom, które nie ze swojej winy znalazły się w trudnej sytuacji życiowej (np. ofiarom pożarów) i tylko na ściśle określony czas pozwalający im stanąć finansowo i organizacyjnie na nogi.

Ostrożnie o projekcie programu wypowiada się przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej, radny Karol Chlebiński. – Wspólnie ze spółką TBS miasto planuje przeznaczyć na inwestycje 145 mln zł (bez wartości działek przekazanych aportem) przez 10 lat, z czego zakładany udział budżetu miasta nie powinien przekroczyć 20 mln. W ciągu 10 lat miasto planuje też wydać 40 mln zł na modernizacje, naprawy i remonty zasobu mieszkaniowego, co jest zastanawiąjące, ponieważ wychodzi, że na inwestycje planuje przeznaczyć dwukrotnie mniej – mówi Karol Chlebiński. – Ciekawe jest też to, że według założeń przedstawionych w tabeli miasto planuje ponieść wydatki remontowo-modernizacyjne w kolejnych latach w wysokości prawie 62 mln zł, więc coś się tu nie zgadza, wymaga to wyjaśnienia na komisji.

Radnego martwi, że budowa budynku wielorodzinnego planowana jest na działce przy Lipowej 53 – jej przeznaczenie miało być inne, przede wszystkim na cele oświatowe. – Nierozwiązana wydaje się też kwestia, co z lokatorami z ulicy Elektrycznej, gdzie ma się rozpocząć realizacja inwestycji. Do dziś nie zostały przedstawione chociaż wstępne koncepcje zabudowy przy Lipowej i Elektrycznej, a obie inwestycje mają rozpocząć się jeszcze w tym roku – mówi. 

Karol Chlebiński podkreśla, że plan inwestycyjny mógłby zostać zrealizowany tylko pod warunkiem zabezpieczenia odpowiednich środków przez każdego z uczestników procesu inwestycyjnego. Program opiera się na kredycie uzyskanym przez TBS w BGK w łącznej wysokości łącznej 54,7 mln zł, grantach z BGK – 38 mln zł i na zaangażowaniu budżetu miasta. – Czasy są ciężkie, pojawia się pytanie, co jeżeli nie uda się pozyskać takiego finansowania? Całość stanęłaby pod dużym znakiem zapytania – dodaje. Z jego perspektywy w programie brakuje też ogólnej wizji standardu budownictwa komunalnego, do jakiego chcemy dążyć, chyba że uznać, że wytyczną standardu lokali jest stworzony w poprzednich kadencjach program „Lepsze lokum”.

Radny wysłał do naczelnika Wydziału Geodezji, Mienia i Estetyki Miasta Andrzeja Guzika, który odpowiada za przygotowanie programu, szereg uwag, które powinny zostać uwzględnione. Pierwsze omawianie projektu zaplanowane jest na posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej w poniedziałek 19 kwietnia. Na koniec będzie on musiał zostać przyjęty przez radnych na sesji, żeby stał się podstawą działań inwestycyjnych miasta i spółki TBS „Zieleń miejska”.

A co Wy sądzicie o rozwoju budownictwa komunalnego w Pruszkowie, czyli budowie mieszkań z czynszem niższym od rynkowego? Czy jego skala jest uzasadniona?