Raport opublikowany został na stronie Fundacji Batorego. Autorzy przyjrzeli się, jak 19,3 mld zł z rządowego funduszu będącego elementem programu Polski Ład zostało podzielone pomiędzy samorządy: gminy, powiaty i województwa. Z obliczeń wyszło im, że gminy rządzone przez polityków z PiS dostały w sumie pół miliarda złotych więcej niż te rządzone przez opozycję. Przechył widać też na innych szczeblach samorządu.

„W przypadku mniejszych gmin wyraźnie uprzywilejowana jest ta część (około jednej siódmej), gdzie u władzy są politycy z PiS. Włodarze reprezentujący lokalne ugrupowania, w tym ci, którzy w wyborach pokonali konkurentów z PiS, mogli liczyć na podobne dotacje, jak włodarze z opozycyjnych partii sejmowych” – czytamy w raporcie.

W większych miejscowościach u władzy przeważnie są politycy z ugrupowań krytycznie do rządu PiS nastawionych. „Ich gminy otrzymują systematycznie niższe dotacje niż pozostali – np. w miastach w przedziale 25–100 tys. mieszkańców, gdzie średnia dotacja wynosi 290 zł na głowę mieszkańca, opozycyjni burmistrzowie otrzymali średnio o ponad 100 zł na głowę mniej".

Jarosław Flis i Paweł Swianiewicz przyznają, że na pierwszy rzut oka polityczna stronniczość w podziale środków nie jest już tak rażąca, jak to miało miejsce w przypadku Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, lecz nadal pozostaje bardzo znacząca.

Piszą też: „Równocześnie wyraźnie widać politykę wspierania małych gmin kosztem pomocy udzielanej większym miastom. Odpowiedź na pytanie, czy jest to właściwa polityka, dająca równe szanse dostępu do usług publicznych bez względu na miejsce zamieszkania, przekracza tematykę niniejszego opracowania i wymagałaby obszerniejszej analizy oraz dyskusji. Możemy tylko bardzo skrótowo zasygnalizować nasze wątpliwości w tej sprawie i zwrócić uwagę, że to budżety dużych miast były od kilku lat głównymi poszkodowanymi zmian systemowych wprowadzanych przez rząd – to tam najszybciej spadały dochody własne oraz nadwyżka operacyjna pozwalająca na samodzielne finansowanie przedsięwzięć rozwojowych”.

Z raportu wynika również, że województwa samorządowe rządzone przez polityków PiS otrzymały średnio 46,3 zł na głowę mieszkańca, podczas gdy te rządzone przez opozycję – 24,7 zł. „Choć widoczne są odstępstwa od reguły (a właściwie jedno odstępstwo – lepsza, niżby to wynikało z ogólnej zasady, pozycja województwa zachodniopomorskiego) i zróżnicowanie samych wyników, to jednak przechył jest jednoznaczny. Wśród ośmiu województw z największym dofinansowaniem są wszystkie z marszałkami z PiS, zaś wśród ośmiu z najmniejszymi dotacjami na głowę tylko w jednym (dolnośląskim) PiS jest w koalicji tworzącej zarząd i pozostaje słabszym koalicjantem” – czytamy.

Warto przypomnieć, że Pruszków z Programu Inwestycji Strategicznych otrzymał aż 25 mln zł na przebudowę Szkoły Podstawowej nr 3. To była jedna z najwyższych dotacji na Mazowszu! Dla porównania, Piaseczno zdobyło tylko 4,5 mln zł, Legionowo – 1,7 mln, Grodzisk Maz. – 4,7 mln, Wołomin – 4,7 mln, Żyrardów – 5 mln, zaś Otwock – 19,8 mln. Nietrudno się domyśleć, że burmistrz Otwocka wygrał wybory startując z komitetu Prawa i Sprawiedliwości.

Dlaczego Pruszków dostał tak wysokie wsparcie? Znaczenie zapewne miała przynależność polityczna wiceprezydenta Konrada Sipiery. Jednak prezydent Paweł Makuch, choć przy różnych okazjach deklaruje apolityczność, utrzymuje z partią rządzącą niezwykle przyjazne stosunki. Właśnie wybrany został do zarządu Stowarzyszenia Prezydentów Miast Polskich, założonego przez samorządowców przychylnych Prawu i Sprawiedliwości. Na czele tego stowarzyszenia stoi prezydent Chełma Jakub Banaszek (PiS), który, jak donoszą media, ma szansę zostać namaszczony przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do startu w wyborach na prezydenta Warszawy. W zarządzie stowarzyszenia jest też Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli, największego miasta w Polsce rządzonego przez polityka z PiS. Spotkanie założycielskie stowarzyszenia odbyło się w Otwocku (burmistrz z PiS), a już następnego dnia prezydenci spotkali się z premierem Mateuszem Morawieckim. Efektem polityki Pawła Makucha jest coraz częstsze kojarzenie Pruszkowa z partią rządzącą, jednak miasto ma z tego powodu frukty w postaci hojnych rządowych dotacji.

Wróćmy na koniec do raportu Fundacji Batorego. Profesorowie Flis i Swianiewicz piszą: – Dokonująca się na naszych oczach ewolucja sposobu finansowania samorządów, w którym ograniczane dochody własne zastępowane są (w niepełnym stopniu) przez dotacje rozdzielane z poziomu centrum, osłabia samorządność i powoduje, że wpływ społeczności i władz lokalnych na wybór realizowanych przedsięwzięć jest mniejszy niż dotychczas. W dodatku kryteria podziału dostępnych funduszy są nietransparentne, a analiza zebranych danych wskazuje, że dość często finanse wykorzystuje się do nagradzania „swoich” i karania samorządowców związanych z ugrupowaniami postrzeganymi jako przeciwnicy polityczni. Co ważne, ta dokonująca się stopniowo, ale mająca znaczny rozmiar ewolucja sposobu finansowania samorządów dokonywana jest „mimochodem”, przy okazji realizacji polityk pozornie niezwiązanych z rolą samorządu w państwie. Nie jest zaś wynikiem debaty i świadomych decyzji dotyczących zmiany ważnego elementu modelu ustrojowego, którym są relacje między władzą centralną a samorządem terytorialnym.

Pełny raport do pobrania TUTAJ