Sesja Rady Miasta Pruszkowa zaplanowana na czwartek 17 grudnia będzie jedną z najważniejszych w roku. Radni mają głosować projekt budżetu na przyszły rok, przygotowany przez ekipę prezydenta Pawła Makucha. Projekt ambitny. Kontrowersyjny. Zdaniem niektórych – wręcz rozrzutny, nieadekwatny do wywołanej pandemią trudnej sytuacji finansów publicznych.

Najpierw kilka liczb. Dochody w 2021 r. zaplanowano na 386,3 mln zł, wydatki – na 498,4 mln zł. Deficyt przekraczający 112 mln zł ma być sfinansowany kredytami i pożyczkami w wysokości 99,4 mln zł oraz innymi przychodami, jak czytamy w projekcie, „niezwiązanymi z zaciągnięciem długu”. Czy pół miliarda to dużo? Tak, trzeba jednak pamiętać, że w tej kwocie aż 370 mln zł to wydatki bieżące, czyli mówiąc krótko, sztywne: na utrzymanie infrastruktury, szkół, przedszkoli, na pensje nauczycieli, obowiązkowe zadania z dziedziny pomocy społecznej, komunikację miejską itd. Pozostałe 112 mln to przede wszystkim inwestycje.

Jak widać, koszt utrzymania tkanki miejskiej jest dziś tak duży, że przychody zrównałyby się z wydatkami dopiero, gdyby zrezygnować ze wszystkich inwestycji! Dlatego miasto, jeśli chce choćby remontować ulice, musi korzystać z kredytów. Pruszków nie jest tu wyjątkiem, w podobnej sytuacji finansowej jest większość średnich i dużych miast w Polsce. Żeby ograniczać deficyt, trzeba za wszelką cenę szukać dotacji zewnętrznych, programów wsparcia, a z tym w Pruszkowie nigdy nie było dobrze. Jak pisał ostatnio Konstanty Chodkowski na zpruszkowa.pl, podczas gdy w poprzednich kadencjach inne miasta skutecznie pozyskiwały środki unijne, bo były one łatwo dostępne, Pruszków wolał się zadłużać.

Nic dziwnego, że dzisiaj do wydatków trzeba podchodzić z rozwagą. Na jednej szali leży bowiem bezpieczeństwo finansów, konieczność oszczędzania, na drugiej – potrzeby i oczekiwania mieszkańców, których rozpiętość jest przeogromna. Wśród nich jest modernizacja placówek oświatowych, budowa dróg i parkingów, rozwijanie sieci komunikacji miejskiej, do tego ludzie coraz głośniej dopominają się o dobrą ofertę wolnego czasu, żeby nie musieć w weekendy szukać atrakcji w Warszawie, Grodzisku Mazowieckim czy Podkowie Leśnej. Te oczekiwania bywają sprzeczne – dla singli nowy plac zabaw to zbytek, ale dla rodzin z dziećmi to niezbędne minimum, żeby miasto było przyjazne do życia. Wszystkich potrzeb spełnić się nie da, dlatego zarówno prezydent, jak i radni muszą próbować znaleźć w wydatkach balans, aby miasto rozwijało się nie pomijając potrzeb mieszkańców żadnych dzielnic, grup wiekowych czy społecznych.

Co zaplanowano na przyszły rok? Przede wszystkim, wydatki na przebudowę i remont kilkudziesięciu ulic. Są wśród nich duże i kosztowne przedsięwzięcia, jak budowa wiaduktu nad torami PKP na Papierni (na szczęście Pruszków podzieli się kosztami z Piastowem oraz powiatem pruszkowskim), kontynuacja budowy słynnego „rogala” w Malichach do Alej Jerozolimskich, budowa ulic Nowoinżynierskiej i Elektrycznej, czy ulicy Przytorowej – od Nowej Stacji, wzdłuż torów, do tunelu na Gąsinie. Wymieniony zostanie mostek nad Utratą łączący ulice Lipową i Krętą. Remont czeka też Lipową od studni oligoceńskiej do skrzyżowania z aleją Armii Krajowej – chodzi o to, żeby ulica aż do granicy z Komorowem miała dobry, jednolity standard. Mniejsze inwestycje to np. remont ulic Grafitowej i Szczęsnej, którymi mieszkańcy centrum Pruszkowa chodzą na zakupy do Nowej Stacji potykając się dziś na nierównych chodnikach. W budżecie zarezerwowane są pieniądze na zapowiadany od lat remont przejścia pod torami PKP przy Utracie – inwestycja co roku spada z powodu trudności z uzyskaniem przez miasto uzgodnień z PKP oraz Wodami Polskimi. W przyszłym roku powinny też ruszyć prace przy budowie parkingów Park&Ride przy ulicy Pawiej (rejon stacji WKD w Pruszkowie) oraz Sadowej (WKD Tworki).

Spośród inwestycji w oświacie aż 5 mln zł zapisano na budowę nowego przedszkola nr 8 przy ul. 3 Maja na Żbikowie. Stary budynek docelowo będzie rozebrany, w jego miejscu powstanie integracyjny plac zabaw oraz boisko. Dużo pieniędzy pochłonie termomodernizacja Szkoły Podstawowej nr 8 na ul. Obrońców Pokoju (4 mln zł) oraz Szkoły Podstawowej nr 9 przy ul. Mostowej (3,5 mln). W budżecie jest też 300 tys. zł na dokończenie projektowania i rozpoczęcie przebudowy Szkoły Podstawowej nr 3 przy al. Wojska Polskiego, która boryka się z ogromną ciasnotą, a dzięki modernizacji (czyli w 2022 roku) zyska nowe sale lekcyjne, nowe szatnie, większą stołówkę, świetlicę, a kadra pedagogiczna – nowoczesny pokój nauczycielski.

Remontu wreszcie doczeka się wysłużony basen „Kapry”, choć na czas prac, które mają szansę rozpocząć się w przyszłoroczne wakacje, będzie musiał zostać zamknięty. Czeka go termomodernizacja, zostanie też przebudowany parter, gdzie powstanie kompleks spa z saunami. Ta inwestycja wywołuje emocje wśród części radnych, których nie przekonują argumenty, że sauny to dziś standardowa oferta wielu krytych pływalni w Polsce.

Jednak największe kontrowersje budzą zaplanowane wydatki na zieleń i rekreację, z wodnym placem zabaw przy ulicy Lipowej na czele. Protestują mieszkańcy kilku bloków w sąsiedztwie, którzy boją hałasu i najazdu dzieci z całego miasta, ale przeciwnikiem jest też społecznik Arek Gębicz, którą taką inwestycję – jeśli w ogóle – widziałby w innym miejscu, na przykład koło toru kolarskiego. Żeby było ciekawiej, lokalizację przy Lipowej wskazała ekipa SPP w poprzedniej kadencji, zamówiła nawet wstępne opracowania, a plac zabaw wpisała do programu wyborczego Jana Starzyńskiego kandydującego na kolejną kadencję. Starzyński przegrał, ale projekt podchwyciła obecna ekipa i chce go zrealizować w 2021 roku, żeby w wakacje dzieciaki zyskały wyczekiwaną atrakcję. Radni mają teraz twardy orzech do zgryzienia, zwłaszcza ci z SPP – zagłosować przeciwko własnemu pomysłowi, co narazi ich na falę kpin, czy też poprzeć, przez co sukces zapisany zostanie na koncie Makucha?

W planie jest też przebudowa kolejnych placów zabaw w parku Sokoła – obecnie prace trwają w „nowej” części parku od strony ulicy Chopina, następny etap to place przy głównej alejce w środkowej części. W tym przypadku protestować mogą radni podburzani przez mieszkańców budynków stojących przy ulicy (nomen omen) Radnych. To odwieczny problem – ludzie świadomie kupili mieszkania z widokiem na plac zabaw, ale z upływem czasu dzieci coraz bardziej im przeszkadzają i w końcu najchętniej w ogóle by plac zlikwidowali.

Na czwartkowej sesji szykują się dwie awantury. Jedna o amfiteatr przy pałacyku Sokoła – niedużą, lekką konstrukcję na występy dzieci, kursantów szkół tańca, lokalnych zespołów. To pomysł wiceprezydenta Konrada Sipiery, który chce odtworzyć dawne „dechy”, choć w zupełnie innej postaci. Pomysł spotkał się w większości z entuzjastycznym przyjęciem na forach społecznościowych, a w sondzie na profilu Jestem z Pruszkowa poparło go 62 proc. głosujących. Jednak ma twardego przeciwnika – szefa klubu SPP Karola Chlebińskiego. Radny dosłownie go zmiażdżył. Jego zdaniem, amfiteatr jest sprzeczny z zabytkowym charakterem tej części parku Sokoła. Jeśli w ogóle go budować, to zdaniem radnego koło parku Żwirowisko na osiedlu Bolesława Prusa, w niecce, która dziś jeszcze nie należy do miasta. Czyli – prawie za Pruszkowem. Z punktu widzenia mieszkańców Malich, Tworek, Żbikowa, Bąków, Gąsina, a nawet osiedli w centrum, nie jest to najszczęśliwsza lokalizacja. Radny zapewne zrobi jednak wszystko, żeby pomysł Sipiery utrącić.

Powodem drugiej awantury mogą być… szalety miejskie. Próbkę możliwości radnych mieliśmy niedawno na Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, znów z Karolem Chlebińskim w roli głównej. Radny przypuścił frontalny atak – skrytykował pomysł budowy nowoczesnej toalety w parku Mazowsze (bo Żbików to obrzeża Pruszkowa) oraz w rejonie cmentarza od strony osiedla Bolesława Prusa. Jego zdaniem, szalety powinny stanąć przy stacji WKD oraz na zabytkowym placu Jana Pawła II. Zażarta dyskusja trwała blisko godzinę, a jej uczestnicy przerzucali się argumentami, że za drogo, że nie tak, że za daleko albo za blisko. W końcu radna Dorota Kossakowska (KO) złożyła wniosek o obcięcie wydatków na szalety… o połowę. Dlaczego? Nie wiadomo. Śmiało możemy założyć, że skoro na komisji temat wzbudził takie emocje, to ze zdwojoną siłą powróci na sesji budżetowej – w końcu każdy radny wie najlepiej, gdzie toaleta powinna być.

W przyszłorocznym budżecie jest też kilka ciekawostek. Wśród nich poidełka uliczne (lokalizacja nie jest jeszcze znana), plaża miejska w centrum Pruszkowa (to projekt z budżetu obywatelskiego), czy przestawienie pomnika Żołnierzy 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej, który stoi koło skrzyżowania Działkowej z al. Wojska Polskiego. W tym miejscu zbudowane zostanie duże rondo i na pomnik zabraknie miejsca. Gdzie go więc postawić? Być może na zielonym pasie przy al. Niepodległości, przy krzyżówce z ulicą Chopina. O ile nie zaprotestują okoliczni mieszkańcy, bo pomnik, delikatnie mówiąc, do urodziwych nie należy.

Projekt budżetu na 2021 rok jest bogaty – ja zasygnalizowałem tylko wybrane inwestycje. Czy wszystko da się zrealizować? Czy planowanych przedsięwzięć nie jest zbyt wiele? Czy 112-milionowy deficyt nie jest za duży? Radni z pewnością będą pytać o to skarbniczkę Pruszkowa Lidię Sadowską-Muchę. Transmisję z sesji warto więc oglądać. Start w czwartek 17 grudnia o godzinie 17 na kanale miasta w serwisie YouTube.

Jednego w budżecie na 2021 rok nie ma: autobusu do Warszawy. Ale wnioski z tego faktu niech każdy już wyciągnie sobie sam.

Z OSTATNIEJ CHWILI: Jak informuje urząd miasta, pieniądze na autobus do Warszawy jednak zostały zapisane w projecie budżetu – 1,3 mln zł.