Po 310 zł dla wychowawców w szkołach i przedszkolach

(181)

Radni z Komisji Oświaty wymusili na władzach Pruszkowa zrównanie dodatków dla nauczycieli – od wielu miesięcy było to kością niezgody w negocjacjach urzędu miasta z pracownikami oświaty.

Na czwartkowym posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury i Sportu radni opiniowali projekt nowego regulaminu wynagradzania nauczycieli. 1 września ubiegłego roku zmienił się art. 30 ust. 6 Karty Nauczyciela, określający wysokość dodatków do wynagrodzenia oraz szczegółowe warunki ich przyznawania. Nauczycielowi, któremu powierzono sprawowanie funkcji wychowawcy klasy, przysługuje dodatek funkcyjny, a jego minimalna wysokość to 300 zł. Urząd Miasta Pruszkowa nowy regulamin przygotował już dawno i miał on zostać przyjęty na sesji rady miasta w listopadzie, ale… w ostatniej chwili został wycofany spod głosowania, gdyż mógł być obarczony wadą prawną: został skonsultowany, a nie uzgodniony z organizacjami związkowymi. Istniało zagrożenie, że zostanie uchylony przez nadzór prawny wojewody. Pisał o tym na portalu zpruszkowa.pl Jakub Dorosz. Spór toczył się też o wysokość dodatku za wychowawstwo w przedszkolach, od wielu lat wynosi on tylko 122 zł brutto.

W omawianym w czwartek kolejnym projekcie regulaminu dodatek za wychowawstwo w szkołach ustalono na 310 zł (a więc 10 zł powyżej ustawowego minimum), a w przedszkolach na 250 zł. Wywołało to oburzenie części radnych. Eliza Kurzela dopytywała, skąd ta różnica. – Kwota została zaproponowana przez prezydenta Pruszkowa. Zgodziły się na nią wszystkie związki zawodowe i dyrektorzy – odpowiedziała naczelnik Wydziału Edukacji Aneta Rosłoń-Nowak. – Ja stoję na stanowisku, żeby te kwoty były równe – nie ustępowała Kurzela. Rosłoń-Nowak: – Pan prezydent podczas spotkania ze związkami obiecał, że będzie dążył do wyrównania dodatków za wychowawstwo dla nauczycieli szkolnych i przedszkolnych w miarę możliwości finansowych budżetu – mówiła. Spotkało się to z ripostą przewodniczącej komisji Małgorzaty Widery (KO): – Ale nie umiał doprecyzować kiedy i wspominał nawet o jedenastu latach. Pamiętam to jak dziś!

Postulat zrównania dodatków poparł radny Kazimierz Mazur (PiS), choć podkreślał, że jego realizacja powinna uwzględniać możliwości budżetu miasta i dopóki nie poznamy precyzyjnych kosztów oraz nie usłyszymy zapewnienia, że są na to pieniądze, dopóty należy wstrzymać się z podjęciem decyzji.

Eliza Kurzela (radna niezależna) zgłosiła jednak wniosek formalny, aby wyrównanie wpisać do projektu – i został on przegłosowany, a potem radni pozytywnie zaopiniowali cały regulamin w nowym brzmieniu. Jaki będzie tego skutek? Projekt powinien teraz zostać ponownie uzgodniony ze związkami zawodowymi, bo zmieniły się liczby – nie będzie z tym problemu, nie wiadomo jednak, czy Wydział Edukacji wyrobi się do najbliższej sesji rady miasta, zaplanowanej na czwartek 30 stycznia. Jeśli nie zdąży, regulamin głosowany będzie dopiero na sesji lutowej i wejdzie w życie z opóźnieniem. Oznaczałoby to, że wychowawcy przedszkolni dostaną po kieszeni, bo o ile ich odpowiednicy w szkołach dostają już 300-złotowe dodatki (takie minimum wynika z ustawy), oni wciąż inkasują co miesiąc jedynie 122 zł z tego tytułu.

Poproszona o komentarz dla portalu zpruszkowa.pl na temat decyzji radnych wiceprezydent Pruszkowa Beata Czyżewska powiedziała: – Jesteśmy jak najbardziej za tym, żeby wyrównywać wysokość dodatków, rozumiemy oczekiwania nauczycieli, musimy jednak racjonalizować wydatki i dzielić je między poszczególne paragrafy. Budżet ma określone struktury i jeżeli radni nie chcą nam wskazać źródła sfinansowania różnicy w wydatkach na oświatę, będzie musiała to zrobić pani skarbnik.

W praktyce jest bowiem tak, że na każdy nowy wydatek trzeba znaleźć pieniądze – żeby dać więcej nauczycielom, należy ściąć wydatki w innym miejscu budżetu, na przykład zrezygnować z mniej ważnej inwestycji. Wychowawcy przedszkolni mogą jednak czuć się wygrani – podwyżki dodatku w końcu się doczekają.

Część radnych komentowała nawet, że mimo zmian wysokość wynagrodzeń w oświacie i tak daleka będzie od oczekiwań. –  Dodatek za tak ciężką i odpowiedzialną pracę powinien wynosić tysiąc złotych, a nie trzysta – mówił na komisji Jacek Rybczyński (SPP).

Emocji na czwartkowej komisji nie brakowało. Radni analizowali też sytuację w Szkole Podstawowej nr 2 (niedawno robili to członkowie Komisji Rewizyjnej, teraz sprawą zajęła się Komisja Oświaty). Po tym, jak dyrektor Marek Śrębowaty poszedł na roczny urlop na podratowanie zdrowia (to przywilej gwarantowany przez Kartę Nauczyciela), ster rządów w szkole we wrześniu 2019 roku przejęła jego zastępczyni Katarzyna Jutkiewicz i sytuacja w placówce zrobiła się napięta. Radna Małgorzata Widera zasypała ją gradem szczegółowych pytań – o sytuację lokalową, warunki w sali gimnastycznej, liczbę dzieci na świetlicy, godziny zajęć zwykłych i dodatkowych, ale także o politykę finansową. Wtórował jej radny Karol Chlebiński (SPP), zaniepokojony wykonaniem planów dochodów w ubiegłym roku tylko na poziomie 64 proc. Szkoła zarabia bowiem na wynajmowaniu pomieszczeń prywatnym placówkom prowadzącym zajęcia dodatkowe.

Katarzyna Jutkiewicz na część pytań nie odpowiedziała. – Proszę nie pytać mnie o sprawy finansowe. Jestem cztery miesiące na stanowisku, zastępuję pana dyrektora Śrębowatego, mam prawo się wdrażać i uczyć, nie będę udawała że wszystko wiem. Finansami szkół w Pruszkowie zajmuje się centrum usług wspólnych, to zdejmuje ze mnie obowiązek szczegółowej znajomości wszystkich spraw – mówiła. – Ale odpowiada pani za finanse publiczne pełniąc funkcję dyrektora i to jest bardzo ważne – dziwiła się Małgorzata Widera. – Przyjmuję te uwagi i oczywiście postaram się lepiej przygotować na kolejne spotkanie – odpowiedziała jej Jutkiewicz.

– A co pani sądzi o lodowisku? Czy w przyszłym roku będziecie walczyć, żeby jak w poprzednich latach było ono przy szkole? – zaskoczyła pytaniem radna Eliza Kurzela. W tym sezonie, jak wiemy, miasto uruchomiło powszechnie krytykowaną plastikową ślizgawkę na dachu centrum handlowego. – Czy pani była przeciwna zrobieniu lodowiska na terenie szkoły? – zapytała wprost Małgorzata Widera. – Ja jestem zawsze za, jak ktoś zaproponuje coś fajnego – odparła dyplomatycznie Jutkiewicz.

Poruszona została też kwestia wynagrodzenia dla nauczycieli za okres strajku wiosną zeszłego roku. Niewypłacone pieniądze zostały przelane na konta szkół, władze Pruszkowa dały dyrektorom wolną rękę, jak je rozdysponować, ale ci przez wiele miesięcy nie wiedzieli, jak podejść do problemu, żeby nie narazić się na zarzut złamania prawa. W SP 2 Katarzyna Jutkiewicz zdecydowała, że wypłaci pieniądze tym, co strajkowali, w takiej wysokości, żeby zrekompensować utracone dochody. Przyjęła formułę nagród, by w maksymalnym stopniu sprostać przepisom. – Kierowałam się informacjami z centrum usług wspólnych, jakie kwoty nauczyciele stracili. Uczciwość nakazywała mi trzymać się tego wykazu. Jak ktoś stracił tysiąc złotych, to dostał tysiąc – powiedziała.

A jak było w innych pruszkowskich szkołach? Wiceprezydent Beata Czyżewska: – O pieniądzach za strajk rozmawialiśmy już niejednokrotnie. Pieniądze trafiły do szkół, były cały czas w dyspozycji dyrektorów. Miasto, jako organ prowadzący, nie narzucało formuły wypłaty. Centrum usług wspólnych przygotowało szczegółowe zestawienie, ilu nauczycieli strajkowało, w jakich dniach, ilu skorzystało wtedy ze zwolnień lekarskich. Nie narzucaliśmy dyrektorom, czy pieniądze wypłacą wszystkim nauczycielom, czy tylko tym, którzy strajkowali – tłumaczyła wiceprezydent.

Ciekawostką była podana przez radną Widerę informacja, że nie doszło do zapowiadanej przez nią wizyty radnych w „dwójce”– miała ją zablokować Katarzyna Jutkiewicz żądając podania podstawy prawnej. Wiceprezydent Czyżewska tłumaczyła, że aby do takiej wizyty doszło, to nie przewodnicząca komisji oświaty, ale Biuro Rady Miasta powinno wysłać do dyrektora szkoły stosowną informację wraz z podaniem konkretnych oczekiwań. Podkreślała, że taka procedura funkcjonowała w poprzedniej kadencji, więc sprawdzi się i teraz. – Zgodnie z uprawnieniami radni mają prawo odwiedzić placówkę szkolną – nie ustępowała Widera. Beata Czyżewska: – Ależ nikt nie ogranicza państwa kompetencji. Szkoła ma prawo oczekiwać pisemnej informacji, kto, kiedy i po co będzie chciał ją odwiedzić. Nawet organ nadzoru, jakim jest kuratorium oświaty, ani organ prowadzący, czyli Wydział Edukacji, nie napada na placówkę, tylko formułuje odpowiednie oczekiwania – tłumaczyła wiceprezydent. Wymiana zdań i zarzutów trwała kilka minut, wreszcie przewodnicząca Widera zakończyła ją słowami: – Wkrótce zostanie to rozwiązane w inny sposób.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA