To już kolejna sesja absolutoryjna w tej kadencji, która zakończyła się eskalacją konfliktu na linii Prezydent - Rada Miasta.

Prezydent ponownie bez absolutorium i wotum zaufania

Radni debatowali nad raportem o stanie miasta, który zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym ma być podstawą do udzielenia (lub nie) wotum zaufania Prezydentowi. Wykonanie raportu tym razem zostało zlecone Wielkopolskiej Akademii Nauk i Rozwoju. Warto przypomnieć, że w zeszłym roku raport został przygotowany samodzielnie przez magistrat. Finalny produkt (łagodnie mówiąc) nie wyszedł najlepiej.

Piotr Bąk: "wszystko zależy wyłącznie od Pana Prezydenta. Jeżeli nic się nie zmieni w podejściu Prezydenta do Rady Miasta oraz dialogu z radnymi i mieszkańcami, to według mojej oceny ten konflikt będzie trwał nadal… "

Czy zaproszenie do współpracy zewnętrzego podmiotu zmieniło ten stan rzeczy? Według radnych Koalicji Obywatelskiej - niekoniecznie. Podczas dyskusji zwracali oni uwagę na braki w raporcie w tym na najbardziej rażący - brak informacji o kondycji finansowej miasta. W istocie bowiem, cały dokument nawet przez chwilę nie przechodzi do analizy finansów miasta, które - biorąc pod uwagę jego planowane zadłużenie - są jednym z nabardziej palących problemów Pruszkowa w ostatnich (i nadchodzących) latach. Ostatecznie wotum zaufania, podobnie jak w ostatnich dwóch latach, nie przegłosowano (stosunkiem głosów 14 do 9). Podobnie poparcia wśród radnych nie znalazła uchwała o przyznaniu absolutorium.

 

Będzie referendum?  

Mając na uwadze, że to już trzeci raz, gdy Rada nie uchwaliła wotum zaufania dla Prezydenta Pruszkowa, wielu zadaje sobie pytanie - czy (i kiedy?) radni zdecydują się na przegłosowanie referendum? Wszak trudno nie zauważyć, że ustawowe przesłanki ku takiej możliwości zostały wypełnione. Wiceprzewodniczący Rady Miasta Piotr Bąk (KO) tłumaczy: "kwestia referendum to temat wielowątkowo złożony. Po pierwsze to sprawa odpowiedniej frekwencji aby wynik był wiążący. Zgodnie z ustawą musi to być nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze odwoływanego organu. Wg mojej wiedzy w 99,9% referendów w sprawie odwołania wójta czy rady w całym kraju były nieskuteczne z uwagi na brak wymaganej frekwencji. Po drugie wybory musiałby się odbyć w terminie do 80 dni od dnia dostarczenia uchwały komisarzowi wyborczemu. Trzecia sprawa to kadencyjność organu wykonawczego. Bez względu na moment powołania osoby na stanowisko wójta, burmistrza, prezydenta miałaby zaliczoną (tę kadencję) jako jedną z dwóch…"

Rada nie chce być "maszynką do głosowania"

Zapytany o przyczyny negatywnego rozstrzygnięcia głosowań nad uchwałami, Bąk wskazuje  przede wszystkim na stosunek Prezydenta do Radnych. "Przez ostatnie lata wielokrotnie w debacie publicznej oraz prac komisji pokazywaliśmy stosunek prezydentów do radnych. Brak dialogu, próba sprowadzenia radnych do roli tzw. «maszynek do głosowania», nieliczenie się ze zdaniem mieszkańców i radnych w kluczowych sprawach, stawianie radnych pod tzw. «ścianą» w sprawie głosowań. Brak konsultacji na etapie tworzenia kluczowych projektów inwestycyjnych oraz «omijanie» posiedzeń komisji stałych. Próby przepychania «siłowego» pewnych zadań, które według mieszkańców i radnych nie powinny dojść do skutku lub powinny być realizowane w innym miejscu (jak np. przeniesienie siedziby urzędu czy budowa placu wodnego)." - wymienia wiceprzewodniczący.

Wskazuje przy tym, że to zaledwie część zdarzeń, które miały wpływ na podjęcie decyzji przez radnych i podkreśla, że nie bez znaczenia pozostają kwestie finansów miasta, o które sam upominał się podczas sesji absolutoryjnej: "brak racjonalnej kontroli nad wydatkami inwestycyjnymi oraz brak nadzoru nad wzrostem wydatków bieżących. Złe planowanie inwestycji, które skutkowało dwukrotną negatywna opinie RIO w zakresie projektu WPF. Pogorszenie wskaźników w zakresie: kosztów operacyjnych, obciążenia dochodów miasta obsługą zadłużenia czy zadłużenia miasta i spadek wartości aktywów netto budżetu" - przypomina.

Wadliwa uchwała absolutoryjna? 

W piątkowym artykule na zpruszkowa.pl Jakub Dorosz wskazywał na potencjalne uchybienia formalne, których dopuściła się Rada Miasta Pruszkowa podczas głosowania nad uchwałą absolutoryjną, w tym na brak przygotowania odpowiedniego projektu uchwały wraz z uzasadnieniem (co czyniłoby zadość ustawowym wymogom). Za przygotowanie takiego projektu odpowiedzialna była Komisja Rewizyjna kierowana przez radną Dorotę Kossakowską (KO). "Jeżeli były powody by nie udzielić Pawłowi Makuchowi absolutorium, to komisja rewizyjna powinna była przygotować odpowiedni projekt uchwały wraz z uzasadnieniem." - argumentował Dorosz. "Nie zrobiono tego. Po raz kolejny umyto ręce i nie załatwiono sprawy w przepisowy sposób." 

Piotr Bąk, poproszony o odniesienie się do tej argumentacji, kwituje krótko: "Nie wiem czy uchwała o nieudzieleniu absolutorium ma uchybienia formalne. Myślę, że można to zaliczyć do sporu, który powinni wyjaśnić prawnicy i organy nadzoru. Po pierwsze uchwała o udzieleniu absolutorium uzyskała wymaganą bezwzględną liczbę głosów, a po drugie ta bezwzględna liczba głosów była PRZECIW. Czy zatem nie należy domniemywać, że podjęta uchwała była o nieudzieleniu absolutorium? W przestrzeni prawnej krążą opinie, że podjęcie uchwały w ten sposób jest równoznaczne z podjęciem uchwały o nieudzieleniu absolutorium."

"Wszystko zależy wyłącznie od Pana Prezydenta"

Na koniec rozmowy z wiceprzewodniczącym Rady Miasta zapytaliśmy o jego osobiste spojrzenie na przedłużający się w nieszkończoność konflikt między radnymi a Prezydentem. Według słów Piotra Bąka, "wszystko zależy wyłącznie od Pana Prezydenta. Jeżeli nic się nie zmieni w podejściu Prezydenta do Rady Miasta oraz dialogu z radnymi i mieszkańcami, to według mojej oceny ten konflikt będzie trwał nadal…"