Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Piotr Bąk staje w obronie przyrody. „Zdrowy, żywy las jest kapitałem, którego nie sposób przeliczyć na metry sześcienne drewna”

Sławomir BUKOWSKI
Prezydent Pruszkowa przesłał Lasom Państwowym swoje stanowisko, w którym wyraża poparcie dla inicjatyw mających na celu ochronę Lasu Komorowskiego i Lasu Chlebowskiego przed wycinką. Podobnie jak samorządowcy z Michałowic i Podkowy Leśnej domaga się rezygnacji z prowadzenia w nich intensywnej gospodarki.
W Obronie Lasów
Ilustracja: W Obronie Lasów

O szeroko zakrojonej akcji obrony lasów w rejonie Pruszkowa pisaliśmy już w piątek 15 maja. Skala wycinek prowadzonych przez Lasy Państwowe budzi coraz większy sprzeciw mieszkańców. Kompleksy leśne od lat pełnią znacznie więcej funkcji niż tylko gospodarcze. Są miejscem codziennego wypoczynku, aktywności fizycznej, schronieniem przed upałami oraz przestrzenią kontaktu z naturą. Coraz częściej określa się je mianem „lasów społecznych”.

Możliwość wypowiedzenia się na temat przyszłości tych terenów mieli – do 20 maja – zarówno mieszkańcy, jak i władze zainteresowanych gmin. Trwały bowiem konsultacje związane z przygotowaniem założeń Planu Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Chojnów na lata 2028–2037. Dokument określi zasady prowadzenia gospodarki leśnej, ochrony przyrody oraz zakres prac wykonywanych w lasach przez najbliższą dekadę.

Choć na terenie samego Pruszkowa nie znajdują się lasy, o których przyszłość toczy się spór, władze miasta – zarówno rada miejska, jak i prezydent – miały prawo przedstawić własne stanowisko Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, powołując się na interes mieszkańców. Piotr Bąk zdecydował się z tego uprawnienia skorzystać.

„Jako Prezydent Miasta Pruszkowa wyrażam pełną solidarność oraz oficjalne poparcie dla inicjatywy mającej na celu ograniczenie lub całkowite wstrzymanie komercyjnego wyrębu drzew oraz intensywnej gospodarki leśnej na terenie Lasu Komorowskiego i Lasu Chlebowskiego, z wyjątkiem działań niezbędnych do ochrony drzewostanu przed szkodnikami i innymi zagrożeniami sanitarnymi. Choć granice administracyjne naszej gminy nie obejmują dużych kompleksów leśnych, doskonale rozumiemy, że bezpieczeństwo ekologiczne, jakość powietrza oraz potencjał rekreacyjno-turystyczny są ze sobą nierozerwalnie powiązane i mają wymiar ponadlokalny” – napisał prezydent w swoim stanowisku.

W dalszej części dokumentu podkreśla, że natura nie uznaje granic wyznaczonych na mapach, a kompleksy leśne położone w sąsiednich gminach bezpośrednio wpływają na jakość życia mieszkańców całego regionu. „Żyjemy w czasach gwałtownych zmian klimatycznych, w których las przestał być wyłącznie źródłem surowca, a stał się gwarantem bezpieczeństwa i jakości życia. Lasy pełnią funkcję naturalnego filtra powietrza oraz tarczy antysmogowej dla okolicznych miast i miejscowości. Stabilizują również stosunki wodne w całym mikroregionie. Ochrona tych terenów przed nadmierną wycinką stanowi istotny element przeciwdziałania suszy rolniczej i hydrologicznej, której skutki odczuwają także mieszkańcy naszej gminy” – czytamy w dokumencie.

Piotr Bąk deklaruje: „Dlatego w pełni podzielam argumenty przemawiające za ograniczeniem działań o charakterze komercyjnym na rzecz zabiegów pielęgnacyjnych oraz odejściem od intensywnej gospodarki leśnej”.

Prezydent wskazuje także konkretne korzyści wynikające z ochrony tych terenów. Podkreśla, że lasy położone w sąsiednich gminach stanowią naturalne „zielone płuca” regionu oraz bufor klimatyczno-hydrologiczny, chroniący przed skutkami suszy i podtopień, z którego korzystają również mieszkańcy Pruszkowa. Zwraca uwagę, że wobec ograniczonej liczby terenów leśnych na obszarze miasta, to właśnie te kompleksy są ważnym miejscem wypoczynku, aktywności sportowej i spędzania wolnego czasu dla mieszkańców całego regionu. „Ich degradacja poprzez nadmierną wycinkę osłabia potencjał rekreacyjny i ekoturystyczny tych terenów. Las pozostawiony naturalnym procesom staje się trwałym fundamentem tożsamości, bezpieczeństwa ekologicznego oraz zrównoważonego rozwoju całego mikroregionu” – napisał prezydent w piśmie skierowanym do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

Na zakończenie komunikuje gotowość do współpracy z samorządami: „Deklaruję gotowość do partnerskiej współpracy z władzami sąsiednich gmin oraz stroną społeczną w działaniach na rzecz ochrony tego cennego ekosystemu. Zdrowy, żywy las jest kapitałem, którego nie sposób przeliczyć na metry sześcienne drewna – to dziedzictwo, które mamy obowiązek zachować dla przyszłych pokoleń”.

Samorządy i mieszkańcy mówią jednym głosem

Warto przypomnieć, że własne stanowisko przygotowała również gmina Michałowice. Autorką dokumentu była radna Joanna Kowalczyk. Michałowiccy radni oraz wójt Małgorzata Pachecka domagają się odejścia od gospodarki leśnej nastawionej przede wszystkim na pozyskiwanie drewna, ograniczenia skali wycinek oraz objęcia szczególną ochroną dojrzałych drzewostanów. Postulują także rezygnację z nowych nasadzeń prowadzonych w formie monokultur i zastąpienie ich odnowieniami naturalnymi lub nasadzeniami wielogatunkowymi.

Z kolei Rada Miasta Podkowa Leśna przyjęła stanowisko, w którym podkreśla szczególne znaczenie lasów dla mieszkańców całego regionu. „Las Młochowski jest niezwykle ważny dla lokalnej społeczności pod względem klimatycznym, retencji wody, rekreacji i edukacji. Przebiegają przez niego liczne szlaki turystyczne wytyczone przez PTTK. W jego granicach znajdują się także dwa rezerwaty przyrody, a teren ten jest miejscem występowania wielu gatunków chronionych. To obszar cenny przyrodniczo, m.in. jako naturalny korytarz ekologiczny” – czytamy w stanowisku.

Podkowiańscy radni apelują do Lasów Państwowych o całkowite wyłączenie Lasu Młochowskiego z gospodarki surowcowej.

Do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych trafiły również dziesiątki, a być może nawet setki podobnych wniosków od mieszkańców. Do aktywności zachęcały nieformalne ruchy społeczne i organizacje obywatelskie, takie jak Inicjatywa Las Młochowski czy Inicjatywa Leśna Utrata.

Co dalej?

Po analizie zgłoszonych uwag rozpocznie się właściwy etap opracowywania projektu Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Chojnów. Dokument przygotuje wyspecjalizowany wykonawca wyłoniony przez Lasy Państwowe. Następnie gotowy projekt PUL zostanie wyłożony do publicznego wglądu. Wówczas mieszkańcy będą mogli zapoznać się z konkretnymi zapisami dotyczącymi planowanych działań w lasach oraz ponownie zgłaszać swoje uwagi i wnioski.

Ostatecznie plan trafi do zatwierdzenia przez ministra klimatu i środowiska. Dopiero po uzyskaniu akceptacji stanie się obowiązującym dokumentem dla nadleśnictwa na kolejne dziesięć lat.

Trwająca od dłuższego czasu dyskusja wokół działań Nadleśnictwa Chojnów pokazuje szerszy problem dotyczący lasów położonych w pobliżu Warszawy. Dla Lasów Państwowych są one elementem gospodarki leśnej, natomiast dla mieszkańców przede wszystkim przestrzenią wypoczynku, ochrony klimatu i zachowania bioróżnorodności.

Właśnie dlatego konsultacje społeczne dotyczące Planu Urządzenia Lasu budzą dziś znacznie większe emocje niż jeszcze kilka lat temu. Coraz więcej osób chce mieć realny wpływ na sposób zarządzania lasami publicznymi, które postrzegają jako wspólne dobro. A to oznacza, że przygotowywany właśnie Plan Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Chojnów może stać się jednym z najważniejszych dokumentów środowiskowych dla południowo-zachodnich okolic Warszawy w nadchodzącej dekadzie.

Leśnicy nie (zawsze) rozumieją mieszkańców

O tym, że interesy mieszkańców i Lasów Państwowych często się rozmijają, napisali kilka dni temu aktywiści z Inicjatywy Leśna Utrata. Przeanalizowali protokoły z tzw. narad urządzeniowych organizowanych w różnych regionalnych dyrekcjach Lasów Państwowych i – jak twierdzą – wyłonił się z nich bardzo wyraźny obraz różnic w podejściu do lasu i jego społecznej roli. „Te dokumenty nie różnią się tylko treścią. Różnią się także językiem. A język zdradza sposób myślenia o lesie” – napisali.

Jak wskazują, w dokumentach przygotowywanych w Gdańsku „widoczny jest język lasu metropolitalnego”. Podkreślana jest tam rola mieszkańców, rekreacji, funkcji społecznych oraz codziennego korzystania z lasów przez mieszkańców aglomeracji. „Społeczność nie wygląda tu jak petent procedury, ale jak trwały uczestnik zarządzania przestrzenią” – zauważają autorzy analizy.

Z kolei w Białymstoku dominuje „język przyrodniczy”. Pojawiają się odniesienia do siedlisk, wartości ekologicznych oraz realny opis konfliktów i stanowisk społecznych. „Być może to efekt doświadczeń Puszczy Białowieskiej – miejsca, gdzie nie dało się już mówić wyłącznie językiem instrukcji i etatu cięć” – piszą aktywiści.

Inaczej, według autorów analizy, wygląda sytuacja w przypadku Nadleśnictwa Chojnów. Tutaj „dominuje język proceduralny i administracyjny. Las jest przede wszystkim obiektem planowania, wydzieleniem, procesem urządzeniowym. Konflikty społeczne są raczej obsługiwane proceduralnie”.

Wniosek, jaki wyciągają aktywiści, jest jednoznaczny: „Wokół Warszawy zamiast rozmowy o tym, czym las jest dziś dla ludzi i przyrody, odpowiedzią staje się zamykanie dyskusji w ramach procedur, kompetencji i formalnych granic procesu”. Jedynym sposobem na zmianę tego podejścia pozostaje konsekwentna i długofalowa presja społeczna.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Wycinka Fot Pixabay Ekologia i Środowisko

STOP wycinkom lasów w rejonie Pruszkowa! Mieszkańcy, aktywiści i samorządy zwierają szyki i wysyłają wnioski do Lasów Państwowych. Ty też możesz

Sławomir BUKOWSKI

Tak dużej akcji w obronie lasów w naszych okolicach jeszcze nie było. Trwają konsultacje założeń Planu Urządzenia Lasu dla nadleśnictwa Chojnów na lata 2028–2037. Udział w nich może wziąć każdy zainteresowany mieszkaniec. Aktywiści przygotowali prosty generator wniosków, dostępny dla wszystkich, którzy chcą wyrazić swój sprzeciw wobec wycinek.