Pierwszy dzień horroru na WKD. W Pruszkowie autobusy nie zabierały pasażerów, bo kierowcy nie wiedzieli, że tu jest przystanek

Wtorek, 10 marca, był dla pasażerów WKD początkiem nowej organizacji ruchu na czas kolejnego etapu remontu linii kolejowej. Na odcinku Komorów – Warszawa Aleje Jerozolimskie wukadki kursują obecnie po jednym czynnym torze. Odjazdy odbywają się tylko raz na 70 minut. Po wcześniejszych zarzutach, że podczas prac torowych spółka zostawia pasażerów samych sobie, tym razem WKD uruchomiła zastępczą linię autobusową z Komorowa do Warszawy. W godzinach szczytu autobusy kursują – przynajmniej w teorii – co 10 minut.
Pierwszy dzień funkcjonowania komunikacji zastępczej pokazał jednak, że teoria i praktyka to dwie różne rzeczy. Pasażerowie skarżyli się, że autobusy nie trzymają się rozkładu jazdy, przyjeżdżają z opóźnieniem, a pociągi WKD – które według rozkładu powinny być z nimi skomunikowane – odjeżdżają bez czekania na podróżnych.
Ci, którzy mimo wszystko zdecydowali się pojechać nie autobusem, a kolejką, narzekali na ogromny tłok. Na facebookowej grupie dyskusyjnej WKD Forum pojawiło się wiele podobnych komentarzy:
Jest dramat. 7:48 już w Pruszkowie nie wszyscy się zmieścili. Zgnieceni jak sardynki. Ten, kto to wymyślił, ma w kompletnym poważaniu podróżnych. W ogóle kto wymyślił remont w trakcie roku szkolnego, kiedy młodzież dojeżdża do szkoły. Dramat.
Świetnie! Nie było miejsca, wszyscy na siebie krzyczą, żeby przesunąć się dalej, gdzie już się nie da. W Pruszkowie ludzie zaczęli rezygnować ze wsiadania. Cudowny miesiąc się szykuje.
Autobus z Pruszkowa do Komorowa o 6:58 przyjechał z opóźnieniem ponad 10 minut. Pociąg w Komorowie nie czekał, więc trzeba czekać na następny do Grodziska 27 minut. Porażka. Pan z obsługi WKD, popijając gorącą herbatkę, stwierdził z uśmiechem, że trzeba mieć lepsze nastawienie, a nie się denerwować, że pociąg nie zaczekał. Brawo.
Dla kogo jest ten przystanek?
Największe zdziwienie spotkało jednak pasażerów, którzy próbowali wsiąść do autobusów zastępczych na przystanku w Alejach Jerozolimskich oznaczonym jednocześnie jako „Tworki” i „Malichy”. Autobusy przejeżdżały tamtędy… nie zatrzymując się. Jan Słupski, społecznik z Malich, opowiada, że jego dziecko czekało na przystanku kilkadziesiąt minut. – Machało do kierowców, że chce wsiąść. Jeden z nich nawet grzecznie odmachał i pojechał dalej – mówi.
Przetarg na obsługę zastępczej linii autobusowej wygrała spółka Aurelion Transport Piotr Ejaz z siedzibą w miejscowości Rybie koło Raszyna. W specyfikacji przetargowej znajdował się jednoznaczny zapis: „Wykonawca zobowiązuje się zapewnić do kierowania pojazdami kierowców posiadających znajomość tras wskazanych do realizacji oraz tras dojazdowych do dworców i przystanków obsługiwanych przez WKD”. Dlaczego więc autobusy nie zabierały pasażerów z Alej Jerozolimskich, skoro przystanek ten znajduje się w oficjalnych materiałach udostępnionych przez spółkę WKD?
Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem Aurelion Transport. „Będziemy dziś weryfikować w monitoringu, co dokładnie miało miejsce. Ten przystanek nie jest idealnie oznakowany, co mogło być mylące zarówno dla podróżnych, jak i kierowców. Na ten moment nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Będziemy analizować monitoring i badać sytuację. Oczywiście wszystkie kroki, które mogliśmy podjąć, zostały podjęte” – usłyszeliśmy.
Zwracam uwagę, że znajomość trasy i przystanków jest jednym z podstawowych elementów umowy firmy z WKD. „Niestety, nie dał mi pan dokończyć. Tak jak mówiłem, podjęliśmy szersze kroki, aby uniknąć tego typu zdarzeń w przyszłości. Jedyne, co mogę teraz powiedzieć, to że przepraszam za sytuację, która miała miejsce. Ze swojej strony absolutnie nie przewidujemy więcej takich sytuacji” – zapewnił przedstawiciel firmy.
Władze Pruszkowa kolejny raz zawiodły mieszkańców
Tak jak podczas poprzednich remontów na linii WKD, również tym razem władze Pruszkowa nie zaproponowały swoim mieszkańcom żadnych rozwiązań ułatwiających codzienne dojazdy do szkoły i pracy.
Najbardziej odczuli to mieszkańcy Malich. Autobusy zastępcze nie zatrzymują się w Alejach Jerozolimskich na wysokości ich osiedla, bo po prostu nie mają gdzie – nie ma tam przystanku autobusowego. Mieszkańcy Malich od lat zabiegają o jego utworzenie. Regularnie zwracają się do urzędu miasta, piszą też wnioski bezpośrednio do Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich. Bez skutku. Do dziś władze Pruszkowa nie pomogły im w zorganizowaniu przystanku – nawet tymczasowego, na czas utrudnień na linii WKD.
Do Malich dociera miejska linia autobusowa nr 5. Kursuje co 60–80 minut. Na czas remontu torów miasto mogło zwiększyć częstotliwość odjazdów, aby pomóc mieszkańcom wydostać się z osiedla i dotrzeć do pracy lub szkoły. Mogło – ale tego nie zrobiło.
W kampanii przed wyborami w 2024 roku Piotr Bąk zapowiadał przystąpienie miasta do związku powiatowo-gminnego Grodziskie Przewozy Autobusowe (GPA), co miało poprawić standard komunikacji miejskiej. Po wygraniu wyborów wycofał się z tej deklaracji, argumentując, że miasto straciłoby kontrolę nad transportem zbiorowym. Dziś, mając pełne władztwo nad nim, z tych kompetencji nie korzysta. A na problemy mieszkańców – nie reaguje.
Obecny etap prac torowych na linii WKD potrwa do 1 kwietnia. Kolejny – z identycznymi utrudnieniami – rozpocznie się 8 kwietnia i ma zakończyć 3 maja.

![Znicz Basket Pruszków - KKS Tur Basket Bielsk Podlaski [fot. Jasiek Ochnio]](https://api.zpruszkowa.pl/assets/a51d04e7-fe79-4cdb-92f1-aebfd7f9b863/Projekt%20bez%20nazwy%20(7).jpg?key=thumbnail-jpg)

.jpg?key=thumbnail-jpg)