Szykuje się jedna z najbardziej oczekiwanych inwestycji w Pruszkowie. Jeszcze w tym roku ma się rozpocząć przebudowa zaniedbanej i niefunkcjonalnej pętli autobusowej przy alei Wojska Polskiego. O przygotowaniach poinformowała na posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Elżbieta Korach, naczelnik Wydziału Realizacji Inwestycji. Radni zaopiniowali wtedy, a na czwartkowej sesji rady miasta przegłosowali zgodę na zawarcie porozumienia z powiatem pruszkowskim – planowana jest bowiem przebudowa skrzyżowania drogi biegnącej wzdłuż pawilonów handlowych z ulicą Plantową, która podlega powiatowi i miasto musi uzyskać na to zgodę.

Dziś pętla na osiedlu Staszica i jej okolice to jedno z bardziej wstydliwych miejsc w Pruszkowie. Połamane chodniki wzdłuż pawilonów, brak dojścia do przystanku, mało miejsca dla autobusów, przez co pasażerowie biegają między pojazdami i zdarza się, że wsiadają i wysiadają na trawniki. Wyjeżdżając na trasę autobusy podskakują na dziurawej drodze, po obu stronach której parkują samochody. Najwięcej kłopotów pętla sprawiała w latach 2017–2018, kiedy podczas remontu linii kolejowej do Pruszkowa kursowały zastępcze autobusy ZP – było ich tak dużo, że nie mieściły się na przystankach i blokowały nawet aleję Wojska Polskiego. Okazało się, że Pruszków, którego prezydentem był wówczas Jan Starzyński, jako jedyne miasto spod Warszawy nie dostosowało infrastruktury do zwiększonego ruchu autobusowego. Władze miasta uznały, że to nie ich sprawa, a o przystanki niech się martwi ZTM. Dla porównania, w tym czasie Brwinów wybudował dla swoich mieszkańców dużą pętlę z kilkoma wiatami.

Degradacja pętli postępowała więc z roku na rok, dziś jej stan jest fatalny, choć ma ona duże znaczenie komunikacyjne. To końcowy i zarazem pierwszy przystanek dla aż pięciu linii miejskich (1, 2, 4, 6, 8) oraz dla R-1 na Okęcie i nocnej N-85 do Warszawy. Wjeżdżają tu również autobusy z i do Janek. Za dwa lata będzie to również pętla dla kolejnej linii miejskiej obsługiwanej przez autobusy elektryczne – a to wymaga zainstalowania ładowarki.

– Niestety, brakuje wystarczającej ilości miejsca, żeby rozbudować pętlę i stworzyć kilka peronów autobusowych – mówi wiceprezydent Pruszkowa Konrad Sipiera. – Dlatego niezależnie od modernizacji przystanku zbudujemy dużą zatokę od strony alei Wojska Polskiego, wydzieloną z jezdni, która będzie pełniła rolę miejsca postojowego dla autobusów. Musimy zmienić organizację ruchu, żeby mieszkańcy nie musieli już wsiadać z trawników, jak to się dzieje dziś, gdy cała pętla zajęta jest przez autobusy czekające na odjazd. Poprawa bezpieczeństwa i wygody pasażerów oraz budowa ładowarki dla autobusów elektrycznych to nasz główny cel, ale przy okazji wyremontujemy drogę wewnętrzną, którą autobusy wyjeżdżają na ulicę Plantową, wraz z chodnikami i miejscami parkingowymi dla samochodów osobowych.

W tej chwili miasto ma gotową koncepcję przebudowy. Wiceprezydent Sipiera zakłada, że przygotowanie projektu i rozpoczęcie inwestycji będzie możliwe jeszcze w tym roku. Prace wymuszą na pewno spore zmiany w przebiegu linii i będą uciążliwe dla mieszkańców, bo dla autobusów trzeba zorganizować tymczasową pętlę, a to wymaga miejsca.

Ale jedna rzecz może pokrzyżować plany. Pruszków wciąż nie ma uchwalonej wieloletniej prognozy finansowej, Regionalna Izba Obrachunkowa dała miastu czas na jej przygotowanie i ewentualne dopasowanie do niej budżetu do 15 lutego. Jak udało nam się ustalić, w tej chwili w urzędzie miasta trwają prace nad nowelizacją przyjętego na początku grudnia budżetu na 2021 rok i całkowicie nową wieloletnią prognozą. Oba dokumenty mają zostać przedstawione radnym na początku lutego i będą głosowane na nadzwyczajnej sesji w pierwszej połowie miesiąca. Ich przyjęcie stoi jednak pod znakiem zapytania – nie wiadomo, czy uchwały spotkają się z akceptacją. A co, jeśli zostaną odrzucone? Ustawowy termin zakończenia wszystkich prac legislacyjnych związanych z uchwałami finansowymi upływa 31 marca. Jeśli do tego czasu prezydentowi i radnym uda się osiągnąć porozumienie, przebudowa pętli na osiedlu Staszica powinna zacząć się w tym roku. Jeśli consensusu nie będzie, budżet dla Pruszkowa ustali RIO, jednak będzie on w większości pozbawiony zadań inwestycyjnych. Najbliższe tygodnie będą więc dla władz Pruszkowa i ich tegorocznych planów rozstrzygające.