Spotkanie organizacyjne odbyło się w poniedziałek 25 października w Otwocku. Prym wiedli prezydent Chełma Jakub Banaszek i Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, obaj należący do Prawa i Sprawiedliwości. Stalowa Wola jest największym miastem w Polsce rządzonym przez samorządowca z PiS. Nadbereżny mówił, że prezydenci spotkali się, aby „z wielką wiarą w polski samorząd przyjąć plan działania, który ma usprawnić pracę samorządowców, który ma sprawiać, że polski samorząd we współpracy ze wszystkimi środowiskami, we współpracy z polskim rządem, ma dokonywać ważnych zmian rozwojowych w Polsce”. Banaszek podkreślał, że nowa inicjatywa skupia samorządowców z całej Polski. „Łączy nas samorząd, ale mamy różne poglądy polityczne, dlatego że w naszym stowarzyszeniu na początku jest nas 30 prezydentów polskich miast. Skupiają się tu i stykają różne poglądy polityczne, natomiast ten sam pogląd na samorząd. Przede wszystkim jesteśmy dla naszych mieszkańców, jesteśmy po to, żeby zmieniać nasze małe ojczyzny, żeby dla nich pracować” – mówił Banaszek, cytowany przez PAP.

Pełna nazwa organizacji to Stowarzyszenie Prezydentów Miast Polskich – Praca, Rozwój, Odpowiedzialność, w skrócie PRO. Co przynależność do niego może dać Pruszkowowi? Zanim odpowiemy na to pytanie, spójrzmy na działające w Polsce organizacje samorządowe. Największe z nich to Unia Metropolia Polskich (należą do niej miasta wojewódzkie), Związek Miast Polskich (jego członkiem jest m.in. Pruszków), Związek Gmin Wiejskich RP czy Związek Powiatów Polskich. Ich rola jest niebagatelna. Delegują swoich przedstawicieli do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST). Zgodnie z ustawą, rząd wszystkie projekty ustaw mające związek z samorządem powinien przesłać do KWRiST w celu zaopiniowania. Opinia Komisji (pozytywna albo negatywna) jest dla rządu niewiążąca, jednak to ciało jest miejscem ostrych dyskusji między przedstawicielami rządu i organizacji samorządowych, padają ostre słowa, w efekcie niektóre sprawy udaje się wywalczyć, a niekorzystne dla samorządu przepisy – złagodzić. Choć nie jest to regułą.

Ponieważ największe korporacje są ze swej natury antyrządowe – i to nie tylko wobec PiS, ale wobec poprzedników też, bo rządy od wielu kadencji obcinają samorządom pieniądze – kilka lat temu zawiązała się konkurencyjna organizacja: Związek Samorządów Polskich, skupiająca samorządowców raczej przyjaznych Prawu i Sprawiedliwości. Członkami są m.in. Stalowa Wola, Raszyn, Sulejówek, Łomża. Pruszkowa w tym gronie nie ma. Ponieważ Związek nie jest reprezentowany w Komisji Wspólnej, jego rola jest marginalna, czasem wystosuje jakiś list do premiera z prośbą o zmianę paru przepisów.

W Polsce działają też liczne regionalne związki samorządowe, np. prężny Śląski Związek Gmin i Powiatów czy Zrzeszenie Gmin Województwa Lubuskiego. A niezależnie od tego od czasu do czasu ad hoc powstają stowarzyszenia. Największym i chyba najbardziej znanym jest dziś TAK! Samorządy dla Polski – wybitnie antypisowska organizacja z prezydentem Sopotu Jackiem Karnowskim, prezydentem Białegostoku Tadeuszem Truskolaskim czy wójt gminy Izabelin Dorotą Zmarzlak na czele. Stowarzyszenie odwołuje się do dorobku prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, walczy z przejawami centralizacji władzy publicznymi, z odbieraniem samorządom dochodów, łamaniem konstytucyjnych wartości i stawia na budowę społeczeństwa obywatelskiego.

Jakby organizacji było mało, w połowie września urodziła się kolejna inicjatywa: Ogólnopolska Koalicja Samorządowa. Blisko 300 samorządowców spotkało się w Tarnowie Podgórnym, gdyż chcą „reformować państwo od dołu, poprzez działania, które realizują na co dzień w swoich miejscowościach”. Władzy centralnej wytykają wrogie traktowanie samorządów i monopol na wiedzę, a w praktyce oddalanie się od spraw mieszkańców, za które odpowiadają właśnie samorządy. Wśród członków Ogólnopolskiej Koalicji Samorządowej są prezydenci Zielonej Góry, Szczecina, burmistrzowie Czechowic-Dziedzic, Augustowa.

O ile członków stowarzyszenia TAK! Samorządowy dla Polski można nazwać politycznymi fighterami, o tyle do Ogólnopolskiej Koalicji Samorządowej bardziej pasuje określenie: ruch sprzeciwu wobec tego, co rząd nam serwuje.

Najnowsze samorządowe „dziecko”, czyli Stowarzyszenie Prezydentów Miast Polskich (do którego przystąpił Paweł Makuch) nie manifestuje dystansu do rządu – przeciwnie, zdaje się być przyjaźnie nastawione – i jest ciekawą próbą „obejścia” propisowskiego Związku Samorządów Polskich, który jak napisaliśmy, nie przejawia większej aktywności. Można nawet postawić tezę, że Stowarzyszenie Prezydentów wyciąga przyjazną dłoń do Mateusza Morawieckiego. Jeśli tak jest, to gest natychmiast został dostrzeżony. W poniedziałek prezydenci organizowali się w Otwocku, a już we wtorek… gościli w Kancelarii Premiera! Mateusz Morawiecki w świetlistych słowach opowiadał o zbawiennych skutkach programu Polski Ład, obiecując samorządom kolejne transze rządowych pieniędzy. – Samorządy tworzą swoje perspektywy i mechanizmy współpracy i chciałbym tę pałeczkę podjąć. W ślad za słowami idą czyny – mówił Morawiecki. A samorządowcy zapewniali, że chcą z rządem współpracować na partnerskich zasadadch.

Powróćmy do pytania: co Pruszkowowi da przynależność do przyjaźnie do rządu PiS nastawionego stowarzyszenia? Gdyby szukać odpowiedzi wyłącznie na płaszczyźnie politycznej, brzmiałaby: nic. Jeśli dojdzie do przyspieszonych wyborów parlamentarnych, PiS je zapewne wygra, ale nie mając większości raczej nie sformuje nowego rządu, do Pawła Makucha na trwałe przylgnie zaś łatka propisowskiego prezydenta rządzącego niedużym miasteczkiem, nic nieznaczącego w gronie samorządowców od lat walczących z przejawami centralizacji państwa w wykonaniu PiS. Ale samorząd to nie jest polityka. To problemy do rozwiązania tu i teraz – inwestycje w szkoły, drogi, transport. Potrzeba na nie pieniędzy. Umiejętność budowania przyjaznych relacji z rządem pomaga przechwytywać sterowane centralnie strumienie pieniędzy. I na to właśnie zdaje się liczyć Paweł Makuch. Pod tym względem prezydent Pruszkowa wraz ze swoim zastępcą z PiS Konradem Sipierą od trzech lat są wyjątkowo skuteczni. 25,5 mln na rozbudowę Szkoły Podstawowej nr 3 to jedna z największych na Mazowszu dotacji w ramach zespolonego z Polskim Ładem Programu Inwestycji Strategicznych! Kto by nie chciał takich pieniędzy?

W Polsce nie brakuje prezydentów miast w cuglach wygrywających kolejne wybory. Wśród nich są wytrawni gracze potrafiący układać się z każdą władzą. To na przykład prezydent Torunia Michał Zaleski (kiedyś w PZPR, ostatnio w Porozumieniu Jarosława Gowina), wieloletni prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc (też zaczynał w PZPR – w tym roku zrezygnował ze stanowiska z powodu stanu zdrowia po przechorowaniu covid), prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki (kiedyś SLD, dziś bezpartyjny), czy prezydent Gdyni Wojciech Szczurek (w latach 90. Ruch Stu, potem bezpartyjny). Szerokie poparcie od Lewicy do PiS umiejętnie buduje prezydent Katowic Marcin Krupa. Ci prezydenci nie obrażają się, kiedy władzę w Polsce przejmuje obca im ideowo formacja. Wychodzą z założenia, że nie są od recenzowania polityki krajowej, tylko od zapewnienia swoim miastom pieniędzy na rozwój.

Trudno dziś wyrokować, czy Paweł Makuch – sam bezpartyjny – postanowił pójść drogą pragmatycznych prezydentów. To jego pierwsza kadencja i na wnioski zbyt wcześnie. W Pruszkowie jego poczynania spotykają się z solidną krytyką, choć trzeba zauważyć, że jego najbardziej zajadłym wrogiem jest środowisko polityczne skupione wokół poprzednich prezydentów Jana Starzyńskiego i Andrzeja Kurzeli, które utopiłoby go w łyżce wody nawet, gdyby załatwił sto milionów dolarów dotacji od prezydenta USA. To środowisko marzy o odzyskaniu władzy i aż do 2023 roku będzie rzucać mu kłody pod nogi, na co zresztą umówiło się na początku tej kadencji.

Otaczająca nas rzeczywistość przesiąknięta jest polityką, a społeczeństwo podzielone jak jeszcze nigdy dotąd. Każdy mieszkaniec Pruszkowa ocenia Pawła Makucha przez pryzmat własnych politycznych sympatii. Gdyby jednak przebić się przez tę płaszczyznę oceny i zejść na poziom pragmatyzmu, być może część osób dostrzegłaby ambitnego samorządowca szukającego dla miasta zewnętrznych pieniędzy nawet kosztem utraty własnej popularności wśród części wyborców. Czy Paweł Makuch to polityczny gracz? Czy strategia budowania przyjaznych relacji z krajowym obozem władzy okaże się dla Makucha zwycięska? Dowiemy się już w 2023 roku.

 

Paweł Makuch: Jestem bezpartyjny

Jaki jest cel przystąpienia pana do Stowarzyszenia Prezydentów Miast Polskich, skoro Pruszków jest już członkiem Związku Miast Polskich?

Paweł Makuch: To prawda, Pruszków należy do Związku Miast, wkrótce będziemy też procedować przystąpienie do stowarzyszenia Metropolia Warszawska, ponieważ takie organizacje umożliwiają nam zabieranie na szerszym forum głosu w dyskusjach dotyczących aktualnych problemów miast i podejmowanie działań w kierunku poprawy jakości życia mieszkańców. Przynależność do jednej organizacji nie wyklucza przynależności do drugiej. Dostałem propozycję przystąpienia do Stowarzyszenia Prezydentów Miast Polskich i ją przyjąłem. To personalny związek, nie jest stowarzyszeniem miast, jest adresowany do konkretnych osób.

Jednak w stowarzyszeniu dominują członkowie PiS albo przynajmniej sympatycy tego ugrupowania.

Paweł Makuch: Proponowałbym przeanalizować cele i założenia stowarzyszenia, a nie patrzeć przez pryzmat osób i ich sympatii. Ja jestem bezpartyjny, w wykonywaniu swojego mandatu nie sympatyzuję z żadną ze stron i tej zasady trzymam się od początku kadencji. To że ktoś należy do jakiegoś ugrupowania, nie przekreśla go dla mnie. Niedawno pojechałem do Poznania i podpisałem Kartę Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. Pojawiły się wtedy głosy, że to antyrządowa inicjatywa – przepraszam, ja nie jest pro czy antyrządowy, ja jestem propruszkowski. Moje działania mają sprzyjać budowie dobrego klimatu w naszym mieście, a nie jednemu czy drugiemu ugrupowaniu partyjnemu. Powiem szczerze: z osobami, z którymi współpracuję w Stowarzyszeniu Prezydentów Miast Polskich, nie poruszałem kwestii politycznych, rozmawialiśmy o bolączkach samorządu, które dotykają każde miasto. Miałem zaszczyt zostać wybrany do zarządu tego stowarzyszenia, głos Pruszkowa będzie dzięki temu mocno słyszalny. Na spotkaniu z premierem mieliśmy okazję przekazać rzeczy, które nas bardzo mocno bolą, takie jak kwestie subwencji oświatowej, odpadowe, prawo meldunkowe. Nikt z nas w pojedynkę nie miałby takiej możliwości dotarcia do władz krajowych, jak grupa 30 prezydentów miast. Jestem przekonany, że nasze grono będzie się powiększać, jestem zainteresowany współpracą i zapraszam do stowarzyszenia każdego prezydenta, który chciałby, aby jego problemy były podejmowane na szerszym forum.