Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Park Potulickich – zielony, cuchnący kożuch jest tak gruby, że miejscami nie widać tafli wody. Trudno uwierzyć, że to park miejski

Sławomir BUKOWSKI
Od wielu dni próbujemy ustalić, jak władze Pruszkowa zareagują na to, co dzieje się z przyrodą w najpiękniejszym zakątku miasta. Dostajemy odpowiedzi, z których niewiele wynika. A przecież zimą przeprowadzono tam prace, które miały zmniejszyć zjawisko rozrostu i zakwitu glonów. Czy urząd miasta nie chce przyznać się do porażki?
Potulik
Ilustracja: Potulik

Mieszkańcy Pruszkowa wciąż alarmują, że stan parku Potulickich się pogarsza. Cuchnące glony pokryły część stawów oraz duży fragment doprowadzalnika.

Po raz pierwszy napisaliśmy o tym zjawisku przed tygodniem, przypominając, że zimą na zlecenie Urzędu Miasta Pruszkowa przeprowadzono przebudowę urządzeń odpowiadających za doprowadzanie, zatrzymywanie i odprowadzanie wody ze stawów. Bezpośrednim celem było odzyskanie możliwości skutecznego regulowania poziomu wody w całym układzie hydrologicznym. Według urzędu miasta sprawne urządzenia miały ograniczyć ryzyko wysychania stawów podczas letnich susz oraz poprawić przepływ i wymianę wody między poszczególnymi zbiornikami. Na czas prac zamknięto doprowadzalnik, aby możliwe było usunięcie i wywiezienie zalegającego tam namułu. Zimowe roboty prowadzone podczas siarczystych mrozów wywołały ogromne kontrowersje – część mieszkańców alarmowała, że zagrażają parkowej faunie, w tym rybom i mięczakom zimującym pod taflą lodu.

Nasz artykuł spotkał się z dużym odzewem. Opinie mieszkańców, jakie pojawiły się na facebookowym profilu Jestem z Pruszkowa, zdominowała krytyka władz. „Przecież ten park powinien być wizytówką miasta...”; „Wszystko zmierza ku temu, żeby zniszczyć i wysuszyć ten piękny park! Nowa władza miała temu zapobiec i co? Jest gorzej niż było”; „Partaczny remont jednak zniszczył ten delikatny ekosystem. No kto by się spodziewał...?”; „Oni tak celowo niby robią bo to osuszanie rozpoczęte, przygotowują teren do kolejnej betonozy patodeweloperskiej”; „Miasto jest zaniedbane tak jak i każdy park w tym mieście” – to tylko przykładowe. Część komentarzy administratorzy musieli usunąć, bo przekraczały granice dozwolonej krytyki.

Po naszym artykule, jak informowali mieszkańcy, w parku zaczął się ruch. Wyczyszczono stawy. Jednak minął kolejny tydzień i sytuacja powraca do „normy”. Doprowadzalnik na odcinku od ulicy Lipowej do pierwszego stawu pokrywa warstwa cuchnących glonów tak gruba, że dostrzeżenie tam wody bywa trudne.

2

Glony zaczynają też zakrywać staw od strony ulicy Hubala.

3

Najlepiej prezentuje się wciąż największy staw, z wyspą, wykorzystywany w weekendy do pływania kajakami – tak jakby komuś zależało, aby dobrze prezentował się na zdjęciach. Celowo w tym artykule używamy sformułowań bezosobowych typu „komuś”, „oczyszczono”, bo od ponad tygodnia dosłownie bombardujemy Urząd Miasta Pruszkowa pytaniami – na które konsekwentnie nie otrzymujemy odpowiedzi. Ale o tym za chwilę.

Jak Urząd Miasta Pruszkowa odpowiada mieszkańcom

Jedna z mieszkanek, pani Wiktoria, postanowiła oficjalnie zaalarmować władze miasta o sytuacji w Potuliku. Dostała odpowiedź, że obecny stan wody jest zjawiskiem naturalnym, a „procesowi tworzenia się glonów sprzyja przede wszystkim występowanie w wodzie znacznych ilości substancji odżywczych, które w głównej mierze pochodzą ze stosowanych zanęt wędkarskich”. I na koniec zapewnienie, że miasto wraz Polskim Związkiem Wędkarskim podejmuje działania „prowadzące do utrzymania zespołu wodnego we właściwym stanie”.

Tłumaczenia urzędników nie przekonały pani Wiktorii. Odpisała urzędowi, że domaga się przedstawienia konkretnych działań, które poprawią stan zespołu wodnego. Przypomniała, że zimą przeprowadzono remont urządzeń służących usprawnieniu przepływu wody. Odniosła się również do informacji, że jednym ze źródeł nadmiernej ilości substancji odżywczych w wodzie mogą być zanęty stosowane przez wędkarzy – oznaczałoby to, że osoby prowadzące amatorski połów ryb są współodpowiedzialne za pogarszający się stan ekosystemu. Oczekuje więc wyjaśnień, jakie działania miasto oraz współpracujące z nim Koło Polskiego Związku Wędkarskiego zamierzają podjąć, aby ograniczyć to zjawisko i usunąć jego przyczyny. Krytycznie oceniła przy tym dotychczasowe, ogólne zapewnienia urzędu o podejmowaniu działań służących utrzymaniu zespołu wodnego we właściwym stanie. Podkreśliła, mieszkańcy powinni otrzymać informacje o rzeczywiście realizowanych przedsięwzięciach, ich zakresie i skuteczności.

Urząd miasta odpowiedział pani Wiktorii jeszcze bardziej ogólnikowo niż za pierwszym razem. Zapewnił, że „stawy zlokalizowane w Parku Potulickich pozostają objęte bieżącym nadzorem”, są monitorowane, sytuacja będzie oceniana i zostanie ustalone „czy zaistnieje konieczność podjęcia dodatkowych działań w przedmiotowej sprawie”. I padł tylko jeden konkret: Polski Związek Wędkarski, który dzierżawi stawy, ma ograniczać albo całkowicie zakazywać stosowanie zanęt przez wędkarzy.

Co ciekawe, wątek zanęt wędkarskich pojawił się też w odpowiedzi przesłanej przez wiceprezydent Dorotę Kossakowską do naszej redakcji. Tyle że ta hipoteza rozpada się w zderzeniu z rzeczywistością – najbardziej pokryty glonami jest bowiem doprowadzalnik, gdzie wędkarze pojawiają się niezwykle rzadko, a więc i zanęt tam raczej nie stosują (ryby żyją w stawach, które są zarybiane, nie w doprowadzalniku).

Jak władze Pruszkowa (nie) odpowiadają na pytania prasowe

Ponieważ od wielu dni bezskutecznie oczekujemy na informacje władz Pruszkowa, jakie działania podejmą w Parku Potulickich, podjęliśmy w redakcji decyzję o opublikowaniu korespondencji, jaką w tej sprawie prowadzimy z wiceprezydent Dorotą Kossakowską. Pani wiceprezydent podlegają sprawy z zakresu ochrony środowiska.

Dorota Kossakowska

Źródło: FB Miasto Pruszków

Dlaczego pytania kierujemy właśnie do wiceprezydentki, a nie do rzecznika prasowego? Robimy tak na wyraźne polecenie samej Doroty Kossakowskiej. Podczas styczniowych obrad Komisji Ochrony Środowiska i Innowacyjności Rady Miasta Pruszkowa, na której omawiano kontrowersje towarzyszące zimowym pracom prowadzonym w Parku Potulickich, poruszyliśmy problem niezwykle długiego, sięgającego nawet kilkunastu dni, oczekiwania na odpowiedzi na pytania przesyłane do rzecznika urzędu Krzysztofa Olszewskiego. Wiceprezydentka poleciła wtedy, aby zwracać się bezpośrednio do niej. Od tego momentu pytania dotyczące ochrony przyrody kierujemy więc bezpośrednio do Kossakowskiej, oznaczając je także jako do wiadomości rzecznika.

„Układ wodny działa prawidłowo”

19 lipca wysyłamy pierwszego maila. Tłumaczymy w nim, że dostajemy od mieszkańców zdjęcia pokazujące zaniedbane stawy w Parku Potulickich. Przypominamy, że zimą przeprowadzone zostały prace przy urządzeniach hydrotechnicznych, których celem było wymuszenie lepszego obiegu wody, co miało zapobiegać zakwitaniu alg w okresie letnim. Prosimy o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

1. Kto ponosi odpowiedzialność za brak skuteczności zimowych prac w parku? Czy jest to Wydział Ochrony Środowiska, czy projektant, czy wykonawca, czy Pani, czy może prezydent Pruszkowa jako kierownik urzędu? A może inny podmiot?
2. Jakie konsekwencje i wobec kogo zostaną wyciągnięte za doprowadzenie stawów w Parku Potulickich do obecnego stanu?
3. Jakie działania podejmie Urząd Miasta Pruszkowa, aby rozwiązać zaistniały problem i aby zapobiec mu w kolejnych miesiącach?

Na koniec dodajemy, że z uwagi na wysoki poziom troski społecznej o dobro publiczne, przejawianej przez mieszkańców Pruszkowa, prosimy o pilne udzielenie odpowiedzi na przesłane pytania – najpóźniej do wtorku 21 lipca br.

Odpowiedź wiceprezydent Kossakowska przesyła już 20 lipca:

„W nawiązaniu do Pana wystąpienia dotyczącego zaniedbania stawów na terenie Parku Potulickich informuję, że zakwit glonów w wysokich temperaturach i przy dużym nasłonecznieniu jest zjawiskiem naturalnym. Procesowi temu sprzyja przede wszystkim występowanie w wodzie znacznych ilości substancji odżywczych, które pochodzą ze stosowanych zanęt wędkarskich. Prace remontowe przepustozastawek w zespole wodnym Parku Potulickich zostały wykonane właściwie, a układ wodny działa prawidłowo. Jednocześnie informuję, że jaz znajduje się na odpowiednim poziomie piętrzenia, a nadzór jest sprawowany na bieżąco zgodnie z występującymi potrzebami”.

„Pana ocena jakości wody w stawach jest oceną subiektywną”

Ponieważ odpowiedź, jaką dostaliśmy, niewiele wnosi do sprawy, jeszcze tego samego dnia (20 lipca) piszemy:

„Szanowna Pani Prezydent, proszę wybaczyć, ale nie udzieliła Pani odpowiedzi na przesłane pytania. W ub. latach do takiej skali zakwitu glonów w stawach w Parku Potulickich oraz doprowadzalniku nie dochodziło. Doszło do tego dopiero teraz, po zrealizowaniu przez Urząd Miasta Pruszkowa prac na doprowadzalniku i przy urządzeniach hydrologicznych.
1. Jaki był sens tych prac, skoro jakość wody pogorszyła się? To przecież może oznaczać niegospodarność w wydatkowaniu środków publicznych. Cel inwestycji nie został osiągnięty.
2. Jakie działania podejmie teraz Urząd Miasta Pruszkowa, aby doprowadzić do oczyszczenia stawów i zapobiec zakwitom glonów w przyszłości?”.

Odpowiedzi nie ma. Dlatego 24 lipca wysyłamy kolejnego maila. Przypominamy, że „od wielu dni bezskutecznie oczekujemy na udzielenie nam przez Panią odpowiedzi na pytania do artykułu, przesłane do Pani w trybie ustawy Prawo prasowe” i że ustawa zobowiązuje organy administracji publicznej do udzielania informacji, w tym odpowiadania na pytania prasowe. I dalej:

„W związku z wagą problemu, głosami mieszkańców, jakie otrzymujemy, kierując się troską o dobro publiczne i gospodarność w wydatkowaniu środków publicznych, proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Jaki był sens przeprowadzenia ostatniej zimy prac w Parku Potulickich, obejmujących doprowadzalnik i urządzenia hydrologiczne, skoro doszło do zjawiska, jakiemu te prace miały zapobiec: masowego zakwitania glonów?
2. Dlaczego efekt przeprowadzonych prac jest odwrotny do oczekiwanego przez mieszkańców Pruszkowa? Dlaczego skala zakwitania glonów jest – jak alarmują mieszkańcy – większa niż w poprzednich latach, skoro w ostatnich tygodniach opady deszczu były obfite i częste?
3. Jako powód zakwitu glonów wymienia Pani używanie zanęt przez wędkarzy. Tymczasem do ogromnego zakwitu glonów doszło w doprowadzalniku, z którego wędkarze nie korzystają, a więc nie używają tam zanęt. Jak Pani to wytłumaczy?
4. Doprowadzalnik na odcinku od ulicy Lipowej do pierwszego stawu był zimą pogłębiany. Właśnie na tym odcinku doszło teraz do masowego zakwitu glonów. Jak Pani to wytłumaczy?
5. Mieszkańcy alarmują, że zakwit jest bezpośrednim efektem zimowych prac, kiedy to wskutek tzw. przyduchy doszło do wyginięcia drobnych organizmów pomagających utrzymać stan równowagi biologicznej w stawach. Jak Pani odniesie się do tych zarzutów?
6. Jakie działania podjął oraz podejmie Urząd Miasta Pruszkowa, aby oczyścić stawy i aby zapobiec dalszemu zakwitowi glonów?".

Z uwagi na wagę problemu i ogromne zainteresowanie mieszkańców prosimy o przesłanie odpowiedzi do wtorku 28 lipca br. Jednocześnie przypominamy, że nieodpowiadanie na pytania prasowe bądź udzielanie niekompletnych odpowiedzi, bądź odnoszenie się jedynie do wybranych pytań, nosi znamiona tłumienia krytyki prasowej i podlega karze przewidzianej w ustawie.

Tego samego dnia wiceprezydentka odpisuje:

„Jeszcze raz informuję, że zjawisko zakwitu glonów w zbiornikach wodnych, zwłaszcza płytkich, ma charakter naturalny,  występujący przy wysokich temperaturach. Co roku w okresie letnim na stawach w Parku Potulickich mamy do czynienia z występowaniem tego procesu. Ponownie informuję, że przebudowa przepustozastawek wykonywana w okresie zimowym była celowa i potrzebna, a Pana ocena jakości wody w stawach jest oceną subiektywną”.

„Udzieliłam Panu odpowiedzi dwukrotnie”

25 lipca znów piszemy do Doroty Kossakowskiej, ale zaostrzamy ton z nadzieją, że w końcu otrzymamy odpowiedzi na przesłane pytania:

„Szanowna Pani Prezydent, nie odpowiedziała Pan na ŻADNE z przesłanych Pani pytań prasowych. Przypominam, że do udzielania odpowiedzi zobowiązuje Panią ustawa Prawo prasowe. Jak mamy rozumieć niewywiązywanie się przez Panią z obowiązków nałożonych na Panią przez ustawę? Czy powinniśmy wystąpić na drogę sądową, aby sądownie nakłonić Panią do przestrzegania prawa, które zobowiązuje organy administracji publicznej do udzielania odpowiedzi na pytania prasowe? Zgodnie z podanym wcześniej terminem (do wtorku 28 lipca 2026 r.) – proszę o udzielenie wyczerpujących odpowiedzi na przesłane do Pani pytania”.

27 lipca dostajemy od Doroty Kossakowskiej jedno zdanie:

„Uprzejmie informuję, że na zadane pytania 1-5, udzieliłam Panu odpowiedzi dwukrotnie email w dniu 20-07-26 r. g. 9:47 oraz w dniu 24-07-26 r. g 15:40”.

Tego samego dnia wysyłamy kolejnego maila. Tłumaczymy, że wysłaliśmy sześć konkretnych pytań. Przekonujemy:
„Jeśli:
– pełni Pani zaszczytną funkcję Zastępcy Prezydenta Miasta Pruszkowa,
– posiada Pani kompetencje do sprawowania nadzoru nad zadaniami z zakresu ochrony środowiska,
z pewnością potrafi Pani odpowiedzieć na te pytania.
Niezależnie od powyższego przypominam też kolejny raz uprzejmie o prawnych obowiązkach spoczywających na Pani, a nałożonych na Panią przez ustawę Prawo prasowe”.

Wiceprezydentka nie odpowiada. Wysyłamy więc następnego maila: „Szanowna Pani Prezydent, nasze pytania prasowe podyktowane są troską o dobro publiczne, ochronę przyrody oraz gospodarne wydatkowanie środków publicznych przez Urząd Miasta Pruszkowa, jednak rozumiemy, że wczoraj w związku z dużą ilością obowiązków służbowych mogło zabraknąć Pani czasu na przygotowanie odpowiedzi. Dlatego przypominając Pani o obowiązkach wynikających z ustawy Prawo prasowe ponawiam prośbę o przesłanie odpowiedzi na 6 pytań, które Pani otrzymała, a na które wciąż bezskutecznie oczekujemy – dziś (środa 29.07.2026) do końca dnia”.

Jak można się domyśleć, żadnej odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Stawy W Parku Potulickich Ekologia i Środowisko

Stawy w Parku Potulickich przypominają zielony ściek. Wiceprezydent Kossakowska: To zjawisko naturalne

Sławomir BUKOWSKI

Zimą w parku urząd miasta przeprowadził prace, które miały zwiększyć przepływ wody i ograniczyć zjawisko zakwitania glonów. Tymczasem tego lata stawy przykrył chyba rekordowy zielony kożuch. Odpowiedzialna za ochronę środowiska wiceprezydent Dorota Kossakowska nie ma w tej sprawie ani sobie, ani urzędnikom, nic do zarzucenia.

Znicz Pruszków - Resovia Rzeszów [źródło: sport.tvp.pl/facebook.com/MKSzniczPr Sport

Znicz wygrywa na inauguracje. Uwaga, TALENT alert!

Łukasz DMOCHOWSKI

Bardzo udanie rozpoczął się, dla sympatyków kopanej piłki w Pruszkowie, sezon 2026/2027. W Zniczu Pruszków przeprowadzona została prawdziwa rewolucja. Odeszło wielu doświadczonych graczy, przyszło za to dużo młodych i ambitnych zawodników. Momentami gra Znicza porywała, jednak zabrakło skuteczności. Mimo wszystko komplet punktów bardzo pewnie został zgarnięty "do koszyczka". Wygrana "tylko" 1:0 z Resovią to dobry prognostyk!

Parking P&r Pruszków Infrastruktura i Budownictwo

Park&Ride w Pruszkowie będzie płatny, ale pasażerowie z biletami okresowymi KM i ZTM płacić nie muszą

Sławomir BUKOWSKI

Od 1 sierpnia zmieniają się zasady korzystania z parkingu „Parkuj i Jedź” przy ul. Sienkiewicza w Pruszkowie. Kierowcy, którzy zostawią samochód i przesiądą się do komunikacji zbiorowej, nadal będą mogli parkować bezpłatnie. Opłaty obejmą przede wszystkim osoby nieposiadające biletów okresowych KM i ZTM.