Przyczynkiem do zorganizowanego ad hoc spotkania był przetarg ogłoszony przez PSM, którego przedmiotem była budowa nowej inwestycji mieszkaniowej przy ul. Pani Latter. Blok, którego budowę zleca spółdzielnia, ma zostać wciśnięty pomiędzy budynki istniejącego osiedla w taki sposób, że po pierwsze - zajmie znaczną część terenów zielonych, którymi dziś mogą się cieszyć mieszkańcy, a po drugie - znacznie ograniczy on nasłoniecznienie okien obecnej już zabudowy. 

“Pomijając fakt, że mieszkańcy przez 2 lata będą mieszkać na placu budowy, to po jej zakończeniu będziemy mieć idealny przykład patodeweloperki, gdzie mieszkańcy trzech (istniejących - przyp. K.Ch.) bloków będą mieli okna w okna do swoich pomieszczeń, a mieszkańcy dolnych segmentów będą mieli nasłonecznienie lokali rzędu 3h dziennie i to latem!” - napisał do nas zbulwersowany mieszkaniec os. Prusa, Łukasz Ruszczyk.

Ten sam mieszkaniec zdecydował się na zwołanie i poprowadzenie wtorkowego zebrania mieszkańców, które odbyło się w późnych godzinach wieczornych na Placu Wyszyńskiego (przedłużeniu ul. Pani Latter) w Pruszkowie. 

Mieszkańcy będą walczyć

Wydarzenie spotkało się z dużym odzewem wśród lokalnej społeczności. Mieszkańcy okolicznych bloków stawili się licznie by wspólnie opracować strategię działania wobec planów inwestycyjnych PSM. Na zebraniu pojawili się również pruszkowscy radni - Piotr Bąk, Edgar Czop i Dorota Kossakowska z Koalicji Obywatelskiej, Ewa Białaszewska-Szmalec z Prawa i Sprawiedliwości, a także radny Powiatu Pruszkowskiego Mariusz Baranowski (Dobro Wspólne). 

W toku publicznej dyskusji padło wiele pomysłów, w jaki sposób zablokować inwestycję. Mieszkańcy wymieniali się również swoimi spostrzeżeniami na temat metod działania Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w rzeczonej sprawie. Publicznie padły oskarżenia o brak transparentności i utrudnianie mieszkańcom dostępu do informacji o planowanych budowach nowych bloków na zlecenie PSM. Mieszkańcy skarżyli się również na trudności z dostępem do władz spółdzielni oraz brak nie tylko konsultacji, ale też publicznej i łatwo dostępnej informacji na temat spółdzielnianych planów inwestycyjnych. 

Łukasz Ruszczyk zapowiedział jednak wolę walki dopóki nie zostaną wyczerpane wszystkie prawne i polityczne środki zablokowania budowy. Zgodnie z jego słowami, mieszkańcy nawiązali kontakt z kancelarią prawną wyspecjalizowaną w przepisach prawa budowlanego. Ma ona przygotować odpowiednie analizy prawne oraz doradzać mieszkańcom w sprawie powstrzymania inwestycji. 

Z ciepłym przyjęciem spotkała się opinia prawnika Jakuba Dorosza-Kruczyńskiego z portalu zpruszkowa.pl, aby nadać protestowi formalny charakter i ułatwić mieszkańcom komunikowanie się z instytucjami państwowymi poprzez zarejestrowanie stowarzyszenia skupiającego osoby zaangażowane w protest. Dorosz-Kruczyński wyjaśniał również mieszkańcom sposób procedowania pozwoleń na budowę w świetle polskiego prawa. 

W swoim wystąpieniu Ruszczyk zapowiedział, że mieszkańcy będą rozsyłać pisma protestacyjne do wszystkich organów władzy państwowej, które mogą wywrzeć jakikolwiek wpływ na przebieg inwestycji. Towarzyszący mu mieszkańcy os. Prusa zadeklarowali, że starają się nawiązać kontakt z mediami ogólnopolskimi, aby nagłośnić sprawę. 

10 tysięcy złotych za… budowę metra mieszkania

Mieszkańcy, którzy zdążyli zapoznać się z dokumentami i szczątkowymi informacjami udostępnionymi publicznie przez PSM, dopatrzyli się szeregu niepokojących ich informacji. 

Tak na przykład, zgodnie z ogłoszeniem o przetargu na budowę nowego bloku zamieszczonym na stronie internetowej PSM, koszt budowy metra kwadratowego powierzchni użytkowej ma wynieść… 10 800 PLN. Co ciekawe - w nieodległej od Pruszkowa Warszawie koszt 1 PUM (czyli powierzchni użytkowej mieszkania – materiały plus robocizna, bez kosztów zakupu ziemi) na poziomie 6000 PLN uznawany jest za wysoki. W przypadkach, w których do kosztów budowy należy doliczyć koszt wykupu gruntu, stawki potrafią wynosić nawet do 9000 PLN. 

Liczby te, nawet w skrajnym przypadku, mieszczą się poniżej kosztu zadeklarowanego przez PSM. Ponadto - w przypadku planowanej inwestycji nie będzie mowy o koszcie wykupu gruntów. Według informacji, do których dotarł portal zpruszkowa.pl, działki, na których planowana jest budowa nowego bloku, są już wieczyście dzierżawione przez PSM. Można stąd dorozumiewać, że ktokolwiek wygrał przetarg na budowę, będzie mógł cieszyć się z (łagodnie mówiąc) intratnym zleceniem finansowanym przez spółdzielnię. 

Co ciekawe - wykonawca inwestycji wciąż pozostaje anonimowy dla mieszkańców os. Prusa. W rozmowie z portalem zpruszkowa.pl Łukasz Ruszczyk skarży się, że nie są oni w stanie ustalić jaka firma wygrała przetarg i będzie odpowiadać za realizację inwestycji. 

Dziś zaalarmował nas również informacją o złożonym wniosku o pozwolenie na wycinkę drzew pod budowę. Wniosek ten ma być rozpatrzony najpewniej w najbliższy poniedziałek. “Według naszych informacji planowana jest wycinka znacznie powyżej zakładanej inwestycji - cała długość działki 405, czyli wszystko do istniejącego chodnika.” - twierdzi. Według jego relacji, mieszkańcom udało się pozyskać informację jakoby wykonawca miał zamiar wejść na plac budowy zaraz po zakończeniu wycinki. A ta może nastąpić nawet w przyszłym tygodniu. 

Pruszków - El Dorado dla deweloperki

Splot trzech czynników - prawodawstwa krajowego, lokalnej polityki gospodarowania przestrzenią oraz sytuacji na rynku mieszkaniowym - przyczynia się do “pączkowania” niechcianych inwestycji mieszkaniowych na terenach silnie zurbanizowanych, szczególnie w gminach wchodzących w skład wielkich aglomeracji miejskich. W tym kontekście Pruszków bryluje jako najatrakcyjniejsze miejsce lokalizacji kolejnych inwestycji. 

Prawodawstwo krajowe maksymalnie ułatwia proces inwestycyjny inwestorom (w tym przypadku w roli inwestora występuje PSM), obywatelom zaś utrudnia wpływ na decyzje o lokalizacji kolejnych bloków i osiedli. Lokalna polityka gospodarowania przestrzenią często zależy od “widzimisię” miejscowych władz, które nierzadko idą w poprzek oczekiwań mieszkańców. Bywa też, że jest ona zaledwie wypadkową kompetencji urzędników oraz odpowiedniego (lub nieodpowiedniego) przygotowania lokalnych polityków do sprawowania swoich funkcji. Aktualne ceny sprzedaży mieszkań zaś mogą zaś zachłannego dewelopera z właściciela każdego, nawet najmniejszego kawałka gruntu, na którym zmieści się choć jeden blok mieszkalny. 

W przypadku planów zabudowy os. Prusa, należy zwrócić uwagę na Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) dla tego terenu, uchwalony w czerwcu 2014 roku. Na planie tym wyraźnie widać obszary zajęte de facto przez zieleń osiedlową, jednak de iure przeznaczone pod przyszłą zabudowę wielorodzinną. Tereny te łatwo rozpoznać, m.in. śledząc linie wyznaczające maksymalną granicę zabudowy na obszarach jak do tej pory niezabudowanych. Można z nich wywnioskować, że sytuacja, w której znaleźli się mieszkańcy okolic ul. Pani Latter jest zaledwie pierwszą z wielu, które mogą wyklarować się w najbliższej przyszłości w innych zakątkach osiedla Bolesława Prusa. 

Tak na przykład - MPZP dopuszcza “domknięcie” przerwy między ul. Rzeckiego 5 i 7 poprzez wybudowanie “plomby” między istniejącymi blokami. Mieszkańcy bloków położonych między ul. Lalki i Wokulskiego mogą spodziewać się prób “domknięcia” zabudowy od strony ul. Lalki poprzez budowę przynajmniej dwóch (jeśli nie trzech) nowych bloków - przestrzeni przeznaczonej w MPZP pod zabudowę wielorodzinną jest tam pod dostatkiem. W planie zagospodarowania nie znajdziemy również przeszkód, które mogłyby powstrzymać PSM przed “domknięciem” osiedla od strony ul. Zasławskiej, tworząc jeden ciąg bloków z tych istniejących już pod adresami Rzeckiego 3, Zasławskiej 6 oraz Wokulskiego 8. 

MPZP wskazuje jeszcze wiele miejsc, w których można swobodnie zwiększać intensywność zabudowy. Jeśli nie ulegnie zmianie, mieszkańcy kolejnych osiedli mogą być stawiani w podobnej sytuacji do tej, w której dziś znaleźli się lokatorzy bloków przy ul. Zasławskiej 5 i Wokulskiego 10. 

Zgodnie z protokołem zamieszczonym w Biuletynie Informacji Publicznej Miasta Pruszkowa, plan miejscowy dla os. Prusa został uchwalony 26 czerwca 2014 roku stosunkiem głosów: 18 za, 0 przeciwnych i 0 wstrzymujących się. Większością w Radzie Miasta dysponowało wtedy ugrupowanie byłego Prezydenta Pruszkowa Jana Starzyńskiego - Samorządowe Porozumienie Pruszkowa.