Nie są miernikiem rzeczywistego poparcia. Angażują przede wszystkim ludzi młodych, aktywnych, korzystających z social mediów, są szerowane (udostępniane) na zasadzie łańcuszka. Petycję napisać może każdy, w dowolnej sprawie, a instrumentarium do tego niezbędne bez trudu znajdzie w internecie. Dedykowana platforma dostępna jest na stronie www.petycjeonline.com. Pozwala zweryfikować podpisujących, a im samym daje możliwość utajnienia swoich danych. Żeby na przykład prezydent miasta nie wiedział, że pod pomysłem jego odwołania podpisał się naczelnik wydziału. Puszczone w obieg petycje zaczynają żyć własnym życiem. Im bardziej nośny temat, im jego ranga wyższa i dotyczy większej grupy osób, tym silniejsze uruchamia emocje. Pod jednymi petycjami podpisują się tysiące osób, pod innymi – dwie: autor z małżonkiem. To pozwala zweryfikować, czy podjęty problem rzeczywiście jest istotny.

Petycje dotyczące Pruszkowa nie angażują tysięcy. No… najwyżej trochę ponad tysiąc osób. A niektóre, mimo rozgłosu nadawanego im w sieci, skończyły żywot uzbierawszy parędziesiąt wymęczonych głosów.  

Rekordzistką ostatnich lat była uruchomiona w listopadzie 2019 roku petycja w sprawie nadania ulicy albo skwerowi w Pruszkowie imienia Luke’a Skywalkera. Pomysł uhonorowania bohatera „Gwiezdnych wojen” poparło 1200 osób. Pomysłodawcą był Adrian Zwoliński. „»Gwiezdne Wojny« są międzypokoleniową przygodą, opowieścią o walce dobra ze złem, poświęceniu i skomplikowanych ścieżkach ludzkiego życia. Są historią, która przemawia już do czwartego pokolenia fanów. Taka ulica byłaby pozytywnym wydarzeniem dla wszystkich – dzieci i dorosłych, fanów fantastyki, jak i tych, którzy mają z nią sporadycznie do czynienia. „»Gwiezdne Wojny« łączą jak mało co” – tłumaczył Adrian Zwoliński. „Miastu przyda się kolejny bohater – Pruszków ma ulice Kubusia Puchatka i Słonia Trąbalskiego. Na straży kolejnej mógłby stanąć rycerz jedi, Luke Skywalker. Bohaterów nigdy nie za wiele!” – przekonywał. „W Polsce tylko w gminie Lubicz nadano ulicy imię na cześć postaci z „»Gwiezdnych wojen« (ulica Obi-Wana Kenobiego). Na świecie takich ulic jest niewiele. Kto odmówiłby sobie zdjęcia na ulicy/skwerze Luke'a Skywalkera?” – zachęcał. Pomysł przekonał rekordową liczbę pruszkowiaków, ale raczej nie było wśród nich radnych Pruszkowa. Więc choć petycja z podpisami do nich trafiła, nie poczuli przypływu Mocy i nie przekuli jej w działanie.

W październiku 2020 roku 1124 osoby podpisały inną petycję – w sprawie budowy basenu przy Zespole Szkół Ogólnokształcących i Sportowych w Pruszkowie. „W 2018 roku my, mieszkańcy Powiatu Pruszkowskiego, z ogromną radością przyjęliśmy pomysł budowy nowej pływalni – obecna, wybudowana 17 lat temu, dysponująca tylko 6 torami sportowymi, w najmniejszym nawet zakresie nie pokrywa zapotrzebowania na uprawianie tego rodzaju sportu przez chętnych z naszego liczącego ponad 150 tys. mieszkańców powiatu” – pisali autorzy. Adresatem było ówczesne Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa i Sportu. „Mając na uwadze, że nowa i nowoczesna pływalnia jest w naszym powiecie niezmiernie potrzebna, my niżej podpisani mieszkańcy Powiatu Pruszkowskiego zwracamy się do o ogromną akceptację złożonego w 2018 roku wniosku i umożliwienie realizacji projektu nowej pływalni przy ul. Gomulińskiego poprzez przyznanie dofinansowania na ten cel”. Lobbing odniósł skutek i inwestycja otrzymała ministerialne wsparcie w wysokości ponad 10,5 mln zł. Budowa, której ma podjąć się starostwo powiatowe, do dziś jednak nie ruszyła.

W marcu 2019 roku 1215 podpisów poparcia zdobyła petycja – niezwiązana bezpośrednio z Pruszkowem, ale przez pruszkowiaka podjęta – w sprawie budowy kładki nad rzeczką Zimna Woda między stacjami WKD w Nowej Wsi Warszawskiej i Kaniami Helenowskimi. gdzie każdego dnia setki osób muszą korzystać z niebezpiecznego mostu kolejowego. Przygotował ją społecznik Arek Gębicz i zaadresował do zarządu WKD. „Mieszkańcy wymienionych na wstępie miejscowości proszą o budowę kładki drewnianej na strumieniu Zimna Woda. Taką konstrukcję można wykonać z drewna. Wystarczy konstrukcja oparta na istniejącym fundamencie mostu kolejowego i kilku palach wbitych w grunt” – pisał pomysłodawca. Petycja wraz z podpisami została do WKD wysłana i… zaległa cisza. Gębicz, już pod szyldem stowarzyszenia Za Pruszków!, postanowił w końcu sam zebrać pieniądze na kładkę i zdobywszy wszystkie pozwolenia ją zbudować. Inwestycja pozostaje dziś na etapie koncepcji.

Pozostałe petycje zdobyły mniejszą popularność. 549 osób poparło przygotowany w czerwcu 2021 roku apel miłośników pruszkowskiej koszykówki o pomoc finansową dla klubu MKS Znicz Basket Pruszków. „Zwracamy się z wielkim apelem do władz Miasta Pruszkowa, Powiatu Pruszkowskiego oraz potencjalnych sponsorów o pomoc dla klubu Znicz Basket prowadzącego jedyną w Pruszkowie męską, seniorską drużynę koszykarską. Obecnie z uwagi na sytuację pandemiczną, utratę sponsora tytularnego i bezskuteczne – jak dotychczas – poszukiwanie jego następcy klub ten znalazł się bowiem w dramatycznej sytuacji finansowej, która może uniemożliwić jego start w nadchodzących rozgrywkach Suzuki 1 Ligi Mężczyzn”. Klub trudne chwile przetrwał i bierze udział w jesiennych rozgrywkach.

404 osoby podpisały się pod opublikowaną w lipcu 2020 roku petycją do McDonald’s Polska w sprawie „betonowania skweru w Pruszkowie”. Restauracja postanowiła powiększyć swój parking kosztem trawnika, co spotkało się ze sprzeciwem sporej grupy mieszkańców. Akcję zainicjował Arek Gębicz. „Pruszków staje się coraz bardziej betonowym miastem. Działania, które Państwo planują w związku z powiększeniem parkingu restauracji przy ul. Kościuszki w Pruszkowie, doprowadzą do kolejnej bezpowrotnej utraty zielonego fragmentu miasta. Zwracamy się z prośbą o rozważenie odstąpienia od planowanej inwestycji. Zachowajmy ten fragment miasta w stanie nienaruszonym!” – napisał. Petycja do McDonald’s trafiła, ale inwestycja została zrealizowana, jednak nie wycięto przy tej okazji ani jednego drzewa. Jak by było, gdyby petycja nie powstała? Trudno wyrokować.

Zbliżoną liczbę głosów (446) zdobyła we wrześniu 2020 roku petycja w sprawie przywrócenia finansowania zajęć dodatkowych w przedszkolach. Jej adresatem był prezydent Pruszkowa Paweł Makuch. „Zdajemy sobie sprawę z obecnych trudności finansowych, jakie przechodzą wszystkie gminy w związku z pandemią covid-19, jednak zwracamy się z prośbą o rozważenie możliwości poszukania innych oszczędności, które nie dotyczą bezpośrednio dzieci. Chcemy, żeby w przedszkolach samorządowych osoby wyspecjalizowane i posiadające odpowiednie kwalifikacje dalej prowadziły zajęcia typu rytmika, korektywa, tańce i inne które proponuje Dyrekcja Przedszkola w porozumieniu z Radami Rodziców, podobnie jak ma to miejsce w placówkach prywatnych” – pisali rodzice dzieci. Akcja odniosła skutek, sprawą zainteresowali się radni, finansowanie przywrócono.

Jednak dwie petycje odnoszące się do głośnych w Pruszkowie spraw wzbudziły, delikatnie mówiąc, umiarkowane zainteresowanie. W lipcu ruszyła internetowa akcja pod hasłem „Wsparcie dla Przewodniczącej Komisji Oświaty, Kultury i Sportu”. Chodziło o wyrażenie poparcia dla radnej Małgorzaty Widery, która może stracić tę funkcję. Widera przez dwa lata była dyrektorką szkoły podstawowej w Michałowicach, pod jej rządami w szkole rozgorzał konflikt z rodzicami i częścią grona pedagogicznego na skalę w naszych okolicach nieznaną. W Michałowicach ruszyła publiczna zbiórka podpisów pod odwołaniem budzącej kontrowersje dyrektorki, zaś rada pedagogiczna przegłosowała uchwałę z identycznym postulatem. Lista zarzutów sformułowanych przez rodziców liczyła 80 pozycji, wśród nich było zatrudnianie w szkole koleżanek z pruszkowskiej rady miasta, co rodziło podejrzenia o nepotyzm. Widera w końcu sama złożyła rezygnację. To jednak nie zakończyło jej problemów. Klub radnych PiS w Pruszkowie zapowiedział wniosek o odwołanie jej z funkcji przewodniczącej komisji oświaty. Akcja wywołała natychmiastową reakcję – w sieci pojawiła się petycja w obronie radnej. „Jako środowisko nauczycieli i mieszkańców Pruszkowa kategorycznie sprzeciwiamy się odwołaniu Pani Przewodniczącej oraz wyrażamy swoją dezaprobatę przeciwko budowaniu hejtu w sieci i atakom personalnym na powszechnie szanowane, zaangażowane społecznie osoby publiczne oraz wykorzystywanie tych ataków do celów politycznych” – czytamy w niej.

Pod petycją podpisały się 162 osoby. Jak ocenić wynik? Spójrzmy na liczby. W 2018 roku w wyborach samorządowych Małgorzata Widera, startując do Rady Miasta Pruszkowa w okręgu nr 2, zdobyła 1070 głosów. Poparcie pod petycją to zaledwie 15 proc. wyniku wyborczego. Co więcej, w 2018 roku Widera zebrała głosy w jednym tylko okręgu, zaś petycję podpisywały osoby z całej okolicy, na przykład z Komorowa – mieszkańcy okręgu Widery stanowią więc tym razem niewielki odsetek. Wytłumaczenia są dwa – albo poparcie dla radnej jest drastycznie mniejsze niż przez nią oczekiwane i deklarowane, albo (co jest równie prawdopodobne) dla przeważającej części mieszkańców obsada kadrowa komisji rady miasta jest zwyczajnie obojętna. Tak czy owak – uzbieranie raptem 162 głosów pod głośną akcją daje pole do ciekawych analiz.

Fiaskiem nazwać można za to zbiórkę podpisów pod petycją uruchomioną w lipcu tego roku przez stowarzyszenie Za Pruszków! kierowane przez Arka Gębicza – w sprawie budowy nowej szkoły przy ulicy Lipowej, zamiast budynku z mieszkaniami komunalnymi. Przez ponad 2 miesiące podpisało ją… 57 osób. Czyli mniej, niż mieszka w jednym niewielkim budynku deweloperskim. Sprawa była nagłaśniana przez Gębicza na pruszkowskich forach dyskusyjnych, można było odnieść wrażenie, że zdobyła poklask. Wynik weryfikuje ocenę wagi problemu. Może faktycznie do mieszkańców bardziej przemawiają argumenty władz Pruszkowa za rozbudową już istniejących szkół (na pierwszy ogień ma pójść SP 3) niż budowa nowego kompleksu oświatowego przy granicy Pruszkowa z Komorowem?

Jeszcze raz podkreślmy: internetowe petycje nie są stuprocentowo wiarygodnym miernikiem akceptacji dla lokalnych inicjatyw. Ponieważ jednak wszystkie są szeroko promowane z użyciem tych samych kanałów dystrybucji, rozpiętość poparcia, jakie uzyskują, pozwala ocenić skalę społecznych oczekiwań. Liczby opublikowane na stronie www.petycjeonline.com mówią zaś tak: poparcie dla Małgorzaty Widery jest dziś 7 razy mniejsze, a dla budowy szkoły przy Lipowej 21 razy mniejsze niż dla pomysłu nazwania ulicy imieniem Luke’a Skywalkera.