“Polska, poprzez członkostwo w Unii Europejskiej, bierze udział w niewątpliwie najpiękniejszym projekcie w historii Europy. (…) W Unii Europejskiej stworzono programy wyrównujące szanse dla słabszych i niewlujące nierówności. Mówię o tym, bo to jest dla nas bardzo ważne, to my byliśmy tym słabszym, wymagającym wsparcia i takie wsparcie dostawaliśmy” – mówił radny Powiatu Pruszkowskiego i były wiceprezydent Pruszkowa Andrzej Kurzela (Mazowiecka Wspólnota Samorządowa) podczas wtorkowej nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu poświęconej sprawie veta polskiego Rządu wobec proponowanego kształtu nowego unijnego budżetu.

Słowa te przykuwają szczególną uwagę, jako że padają z ust człowieka, który ze wszystkich radnych powiatowych tej kadencji miał w swojej karierze najwięcej okazji na wykorzystanie unijnego wsparcia na rzecz lokalnej społeczności Pruszkowa. Sprawując urząd zastępcy prezydenta Pruszkowa przez 20 lat (od 1998 roku) oraz będąc odpowiedzialnym za obszar infrastruktury i planowania przestrzennego, miał wszelką sposobność aby pozyskać dla naszego miasta jak najwięcej środków unijnych i przypilnować, aby zostały one efektywnie rozdysponowane.

A czy tak właśnie było? Czy Pruszków faktycznie skorzystał na członkostwie w Unii Europejskiej? Postanowiliśmy to sprawdzić.

2004 – 2006 – Unia płaci, Pruszków woli kredyty

Lata 2004-2006 to pierwszy okres, w którym w Polsce pojawiły się środki europejskie – wtedy jeszcze przekazywane nam pod wspólną nazwą “funduszy przedakcesyjnych” (można było wnioskować o nie jeszcze przed wejściem Polski do UE). Charakteryzowała je duża elastyczność, do tego były to pieniądze niemałe. Można było je łatwo pozyskać, łatwo wydać i łatwo rozliczyć.

To między innymi z tych środków Warszawa rozbudowała I linię metra, dokończyła budowę trasy siekierkowskiej, uruchomiła oczyszczalnię ścieków czy wprowadziła zintegrowany system zarządzania ruchem drogowym. Władzom sąsiadującego z Pruszkowem Grodziska Mazowieckiego udało się pozyskać ponad 46 milionów złotych na budowę sieci kanalizacyjno-ściekowej oraz blisko 10 milionów złotych na infrastrukturę wokół lokalnej strefy przemysłowej. Podwarszawskiej gminie Piaseczno udało się uszczknąć ponad 135 milionów złotych na modernizację gospodarki wodno-ściekowej. O własną oczyszczalnię pokusiła się wtedy nawet niewielka gmina Stare Babice położna pod Warszawą (z unijnego skarbca Babice wyrwały ponad 17,5 mln złotych).

Jak na tym tle wyglądało wykorzystanie środków przedakcesyjnych w Pruszkowie? Nieciekawie.

Jakub Kotelecki (niezrzeszony): “Główną przyczynę niekorzystania z tych środków widziałbym w niewystarczającej liczbie urzędników odpowiedzialnych za pozyskiwanie środków. Wiele urzędów zarówno centralnych jak i lokalnych kładło główny nacisk na zatrudnianie osób zaangażowanych w pozyskiwanie środków zewnętrznych, czasem nawet kosztem innych etatów.”

Zgodnie z informacjami zawartymi na portalu mapadotacji.gov.pl Pruszków wywalczył wtedy… niespełna 4 miliony złotych. Z pozyskanych środków wyremontowano trzy ulice w centrum miasta: Kraszewskiego, Andrzeja i Kopernika. Co ciekawe – w tych latach finanse Pruszkowa były w znakomitej kondycji o czym świadczyła wysoka nadwyżka operacyjna w budżecie. Miasto dysponowało więc znakomitym rezerwuarem gotówki, która aż się prosiła o przeznaczenie na wkład własny do inwestycji wspomaganych środkami unijnymi. Władze Pruszkowa uznały jednak (z przyczyn znanych tylko sobie), że jest to doskonały moment na… zaciągnięcie kredytów. Tak jest – zdecydowaliśmy się na pierwszy znaczący skok zadłużenia dokładnie wtedy, gdy przed całą Polską otwarto największy w historii potok “darmowej unijnej gotówki” (sic!).

2007 – 2013 – Poczekamy jeszcze trochę, może pieniądze same do nas przyjdą

Lata 2007-2013 to pierwsza unijna perspektywa budżetowa, w której Polska uczestniczyła jako pełnoprawne państwo członkowskie Unii Europejskiej. Wydawanie unijnych pieniędzy zostało poddane nieco większym rygorom niż w przypadku środków przedakcesyjnych. Pozyskiwanie funduszy na plac zabaw czy remont chodnika nie było już tak proste jak przed 2007 rokiem, jednak gama inwestycji, do których Unia była gotowa się dołożyć, była nadal bardzo szeroka.

Aby nie szukać daleko – jednemu tylko Szpitalowi Tworkowskiemu udało się uszczknąć w tym czasie ponad 30 mln złotych, które przeznaczono między innymi na zakup nowego sprzętu, otwarcie oddziału radiologii czy modernizację izby przyjęć. Sąsiednia gmina Milanówek, która niewiele skorzystała na perspektywie 2004-2006, w następnych latach zakasała rękawy do pracy. Ponad 20 milionów złotych pozyskano wtedy na rozbudowę systemu kanalizacji, a kolejne 3 miliony – na budowę systemu e-usług, integrację gminnych sieci telekomunikacyjnych oraz na gminną turystykę. Nie próżnował również Grodzisk Mazowiecki – po rozprawieniu się z kanalizacją przystąpiono tam do rewitalizacji terenów zielonych i zabytków (ponad 15 mln zł) oraz poprawy atrakcyjności terenów przemysłowych i terenów aktywności gospodarczej (10 mln zł). Łącznie z drobniejszymi projektami, inwestycjami “miękkimi” etc. Grodzisk zakontraktował z Unią ponad 80 mln złotych dofinansowań.

A jak w tym czasie zaprezentował się Pruszków? Cóż. W perspektywie budżetowej 2007-2013 Miasto Pruszków zrealizowało jeden (nie, wzrok Was nie myli – dokładnie jeden) projekt “twardy”. Chodzi tu o system bezprzewodowej sieci dostępu do Internetu w Pruszkowie wdrożony między innymi poprzez 95 publicznych punktów hot-spot oraz dwa tzw. “infomaty” czyli “publiczne komputery” z dostępem do Internetu rozstawione na świeżym powietrzu. Jeden z nich stał do niedawna przed budynkiem Urzędu Miasta przy ul. Kraszewskiego w Pruszkowie (chociaż nawet, kiedy jeszcze tam był, zwykle zwyczajnie nie działał). Z obserwacji posiedzeń komisji Rady Miasta wiemy natomiast, że dziś Urząd Miasta zmierza do całkowitego wyłączenia publicznego Internetu w Pruszkowie. Co zaś wiadomo ze strony mapadotacji.gov.pl oraz ze sprawozdań z wykonania budżetu z Biuletynu Informacji Publicznej – na bezprzewodowy Internet w Pruszkowie pozyskano z Unii “aż” 3,5 miliona złotych, zaś jego montaż zajął magistratowi… trzy lata.

Ogólny poziom zużycia środków unijnych w Pruszkowie w latach 2007-2013 oscyluje gdzieś między “żenujący” a “żaden”. Łączna kwota dofinansowań wywalczonych przez Miasto Pruszków na rzecz miejskiego Wi-Fi oraz pomniejszych projektów “miękkich” opiewa na niecałe 8 milionów złotych. To jest o ponad połowę mniej niż w tym samym okresie zdobył Milanówek, mniej niż 1/3 tego, co udało się pozyskać na rzecz Szpitala Tworkowskiego oraz 1/10 tego, co z unijnego worka wyciągnął Grodzisk Mazowiecki.

2014 – 2020 – No, czas powoli zbierać się do składania wniosków

Pewne ożywienie przyniósł ze sobą kolejny, kończący się właśnie budżet unijny, założony na lata 2014-2020. Z jednej strony zauważalnie wzrosły kwoty, po które Pruszków zaczął odważniej sięgać, z drugiej jednak – perspektywa 2014-2020 to już nie “miodowe lata” 2006-2008. Unia wyśrubowała wymagania co do tego, na co i jak można przeznaczać fundusze.

Jak w tych warunkach poradził sobie Pruszków? Tym razem można powiedzieć, że “coś drgnęło” – 15 mln złotych pozyskano na budowę parkingów “Parkuj i Jedź”, 4 mln na termomodernizację budynków użyteczności publicznej, ponad 3 mln na rozwój terenów zielonych oraz niespełna 5 mln złotych na pomniejsze projekty. To niewątpliwa poprawa aktywności na polu dotacji unijnych w stosunku do lat poprzednich, jednak – nie da się ukryć – władze Pruszkowa nie postawiły sobie poprzeczki zbyt wysoko (jeśli w ogóle oderwały ją od ziemi).

Rok 2020 Pruszków zamyka z wynikiem nieprzekraczającym 30 mln złotych pozyskanych unijnych środków, to jest tylko nieco wyższym, niż sąsiednia Gmina Michałowice pozyskała na jeden tylko projekt (mowa o budowie parkingu “Parkuj i Jedź”, na który pozyskano kwotę 19 mln złotych) i dużo niższym, niż wzmiankowany wielokrotnie w tym artykule Grodzisk Mazowiecki.

100 milionów przeszło koło nosa?

Czy tak powinno być? Wielu danych dostarczają nam dostępne w sieci dane ogólnokrajowe. Tak na przykład czasopismo “Wspólnota” opublikowało wskaźnik określający udział inwestycji współfinansowanych z programów Unii Europejskiej we wszystkich samorządowych wydatkach inwestycyjnych od 2004 roku. Przyjmując ten wskaźnik jako “średnią krajową” w dziedzinie pozyskiwania środków europejskich i porównując ją z ogółem wydatków inwestycyjnych w poszczególnych latach, możemy z łatwością określić, w której perspektywie Pruszków pozyskiwał mniej funduszy, niż realnie mógł.

Odpowiedź brzmi: w każdej.

Łączna suma środków unijnych zakontraktowanych przez Miasto Pruszków w latach 2004-2020 opiewa na kwotę niespełna 50 mln złotych – przypomnijmy – przez 15 lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej (sic!), z czego nie wszystko udało się wydać. Przy czym – biorąc pod uwagę wskaźnik zaprezentowany przez “Wspólnotę” – w każdym roku nasze miasto lądowało “pod kreską” w stosunku do tego, co udawało się pozyskać samorządom w całej Polsce (średnio).

Jeśli chcielibyśmy odwrócić sytuację i zapytać: “ile Pruszków musiałby pozyskać środków z Unii, aby zrównać się ze średnim poziomem w całym kraju?”, odpowiedź brzmiałaby: około 150 milionów złotych. Oznacza to, że do “samorządowej normy” zabrakło naszemu miastu nieco ponad 100 mln złotych. Zakładając oczywiście, że “samorządowa norma” to stan odpowiadający ambicjom Pruszkowa.

Ten stan rzeczy dla zpruszkowa.pl skomentował w krótkim wywiadzie radny Jakub Kotelecki (niezrzeszony), który na co dzień zawodowo zajmuje się pozyskiwaniem środków unijnych.

Konstanty Chodkowski: Jak wyglądało wykorzystanie środków unijnych na rzecz rozwoju Pruszkowa do tej pory?

Jakub Kotelecki: Pierwsze lata członkostwa w Unii Europejskiej były bardzo obiecujące. W latach 2004-2006 pozyskano środki na modernizację ulic Kraszewskiego, Kopernika i Andrzeja. Później był niestety zastój. Pruszków nie skorzystał z największego strumienia gotówki, a perspektywa finansowa 2007-2013 dawała wielkie możliwości na rozwój. W tym też czasie pozyskano jedynie dofinansowanie na 5 projektów, przede wszystkim na bezprzewodowy internet, wystawę w Muzeum Hutnictwa czy zajęcia logopedyczne dla dzieci szkolnych.

Okoliczne gminy skorzystały z szansy i nie można się zgodzić z twierdzeniem, co sugerują niektórzy związani z poprzednią władzą (w Pruszkowie – przyp. K.Ch.), że marszałek Struzik był niechętny przyznawaniu środków gminom niepowiązanym z PSL czy PO. Wielu niezależnych gospodarzy jak Błonie, Michałowice, Brwinów skorzystały z szansy jaką dawały środki unijne. Główną przyczynę niekorzystania z tych środków widziałbym w niewystarczającej liczbie urzędników odpowiedzialnych za pozyskiwanie środków. Wiele urzędów zarówno centralnych jak i lokalnych kładło główny nacisk na zatrudnianie osób zaangażowanych w pozyskiwanie środków zewnętrznych, czasem nawet kosztem innych etatów. Można więc z całą pewnością wskazać, że nie otrzymaliśmy dotacji po pierwsze ze względu na brak wykwalifikowanej kadry, a po drugie – brak chęci ze strony władz Miasta do korzystania ze środków zewnętrznych, a tym samym brak chęci dbania o rozwój Miasta.

K.Ch.: Z jakich środków/funduszy Pruszków mógł korzystać i na co mógł je wydawać?

J.K.: W poprzednich 2 perspektywach 2007-13 i 2014-20 był ogromny strumień na infrastrukturę drogową, infrastrukturę związaną z kulturą, sportem, czy społeczną. JST praktycznie mogły na wszystko pozyskać dotacje, rzędu 85% wartości projektu, wystarczyło tylko być właścicielem gruntu czy budynku. Na szczęście stworzono mechanizmy Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych (ZIT) w ramach Warszawskiego Obszaru Funkcjonalnego (WOF) . Dzięki temu Pruszków mógł skorzystać z fachowców z innych gmin, startując razem w partnerstwie, pozyskując środki na infrastrukturę rowerową czy budowę parkingów.

To co mnie szczególnie martwi, to fakt iż można było pozyskać ogromne dofinansowanie na Centrum Dziedzictwa Kultury w ramach działania 6.1 RPO woj. Mazowieckiego, podobnie jak to miało miejsce w Błoniu. Tam udało się pozyskać w ten sposób niemal 11 mln zł z przeznaczeniem na budowę wielofunkcyjnego obiektu dla kultury. W tych samych latach, co nasz CDK, budowano również Wejherowskie Centrum Kultury – obiekt o podobnej kubaturze za ok 51 mln zł. Z tym, że w Błoniu udało się pozyskać na ten cel ok 9 mln zł ze środków UE.

Mamy 3 piękne parki, które dałyby ogromne możliwości na zagospodarowanie z wykorzystaniem środków unijnych. Wiele okolicznych gmin skorzystało z tych funduszy prowadząc rewitalizacje podobnych obiektów. Nasz pałacyk w Parku Sokoła jest w opłakanym stanie, a dzięki funduszom UE mógłby dziś być pięknym zabytkiem przyciągającym rzesze ludzi. Najlepszym przykładem dla naszego miasta jest projekt zabrzański. Podobnie jak Zabrze jesteśmy miastem z tradycjami przemysłowymi, na terenie miasta jest wiele budynków o charakterze poprzemysłowym. Zabrze poszło w kierunku zachowania swojego unikalnego, industrialnego klimatu i pozyskało na rewitalizację najcenniejszych zabytków aż 58 mln złotych.

K.Ch.: Czy są jeszcze środki, które nam nie “uciekły” i z których moglibyśmy skorzystać teraz lub w przyszłości?

J.K.: Dziś wszystkie samorządy czekają na opracowanie nowych programów operacyjnych. Z własnej analizy harmonogramów i dostępnych środków wynika, że mamy jeszcze szanse na pozyskanie dofinansowania na e-usługi, rozwój ekonomii społecznej, termomodernizację budynków użyteczności publicznej (w ostatnich latach korzystaliśmy z tego działania) czy na pomoc techniczną czyli wsparcie dla urzędów w zakresie pozyskiwania środków UE. Warto jednak zaznaczyć, że w stosunku do środków dostępnych w poprzednich latach pozostały jedynie „okruszki’.

Powiedziałbym nawet, że Pruszków stracił szansę jaką mu dawały fundusze unijne. 15 projektów w latach 2004-2020 to w moim odczuciu kompromitacja Urzędników ,którzy przez te wszystkie lata zajmowali się pozyskiwaniem środków unijnych. Mam ogromną nadzieję, i uważam że jest to ostatnia szansa, aby Miasto Pruszków złożyło wniosek w ramach Działania 5.3 w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego. Jeszcze nie jest zbyt późno, aby pozyskać dofinansowanie na konserwację, renowację, modernizację, adaptację historycznych obiektów i zespołów zabytkowych wraz z ich otoczeniem, umożliwiające zachowanie dotychczasowych funkcji obiektów zabytkowych, z przeznaczeniem w szczególności na cele kulturalne i edukacyjne.

***

Źródła informacji zawartych w artykule: mapadotacji.gov.pl, ec.europa.eu, Biuletyny Informacji Publicznej wymienionych w artykule gmin – w przypadku Pruszkowa w szczególności sprawozdania z wykonania budżetów 2004-2018.

W podliczaniu środków unijnych przyznanych gminom wspomnianym w artykule brano pod uwagę kwoty zakontraktowane (które czasami różnią się od kwot faktycznie wydanych). Ponadto, dla każdej gminy brano pod uwagę wyłącznie środki dla których dana gmina była głównym wnioskodawcą/beneficjentem (np. jeśli Michałowice “podczepiły się” pod pruszkowski projekt, to środki przyznane na jego realizację zostały w całości zakwalifikowane jako “pruszkowskie”, nie zaś “michałowickie”).

Wszystkie kwoty podane w artykule zostały zaokrąglone do najbliższej pełnej liczby całkowitej podzielnej przez 1 000 000.