Nocna prohibicja w Pruszkowie – dziś głosowanie radnych. Wbrew wynikom konsultacji społecznych rezultat nie jest przesądzony

Pomysł wprowadzenia ograniczeń pojawił się w ubiegłym roku, kiedy interpelację w tej sprawie złożyli radni Katarzyna Włodarczyk (KO) oraz Bartosz Brzeziński (niezrzeszony). W odpowiedzi na ich postulat prezydent Pruszkowa Piotr Bąk przeprowadził konsultacje społeczne. Wyniki były jednoznaczne: niemal trzy czwarte uczestników poparło wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach, a niespełna jedna czwarta była temu przeciwna. Najwięcej respondentów – ponad 77 proc. – wskazało przedział godzinowy 22–6 jako najbardziej odpowiedni. Mniejsze poparcie uzyskały warianty 23–6 (19 proc.) oraz od północy do 6 (3 proc.). Proponowane ograniczenia dotyczyłyby wyłącznie sprzedaży detalicznej – lokale gastronomiczne mogłyby serwować alkohol bez limitów.
Prezydent podsumował wyniki konsultacji jako „jednoznaczne poparcie większości uczestników”, jednak – z niewiadomych powodów – postanowił nie przygotowywać projektu uchwały. Zostawił to radnym. Również Komisja Prawa, Administracji, Bezpieczeństwa i Polityki Społecznej Rady Miasta Pruszkowa, kierowana przez Michała Maja, nie zdecydowała się podjąć inicjatywy uchwałodawczej.
Ostatecznie projekt, przygotowany samodzielnie przez Katarzynę Włodarczyk i Bartosza Brzezińskiego, trafi na sesję dzięki zebraniu – wymaganych dla inicjatywy uchwałodawczej – podpisów siedmiu radnych. Dokument znalazł się na biurku przewodniczącego Rady Miasta Pruszkowa Karola Chlebińskiego, a ten przed wprowadzeniem do porządku obrad skierował go do zaopiniowania przez dwie komisje: Prawa, Administracji, Bezpieczeństwa i Polityki Społecznej oraz Gospodarki Komunalnej i Finansów Miasta.
Przesłuchiwanie radnego Brzezińskiego

Komisja Prawa projektem zajęła się w czwartek 16 kwietnia. Dyskusja miała zaskakujący przebieg, bo ton obradom nadał Łukasz Ruszczyk, który zasypał Bartosza Brzezińskiego gradem pytań. Chwilami przypominało to przesłuchanie na komisariacie policji. Oto wybrane fragmenty:
Łukasz Ruszczyk: Zacznijmy od podstaw: skąd wzięły się godziny 22:00–6:00? Dlaczego akurat ten zakres?
Bartosz Brzeziński: To nie jest wynik żadnej szczegółowej analizy. Przyjęliśmy maksymalny zakres wynikający z ustawy jako punkt wyjścia.
Łukasz Ruszczyk: Skąd pomysł, aby objąć zakazem całe miasto, a nie konkretne obszary?
Bartosz Brzeziński: Pruszków nie jest formalnie podzielony na takie obszary. Można by wskazywać konkretne ulice, ale nie funkcjonuje podział na dzielnice, który pozwalałby na prostsze rozwiązania.
Łukasz Ruszczyk: Czyli nie wynika to z żadnej analizy problemu, tylko z ogólnej idei wprowadzenia – nazwijmy to wprost – prohibicji?
Bartosz Brzeziński: Nie. Celem było ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu. Jeśli tego nie wprowadzimy, możemy stać się jedynym miejscem w okolicy, gdzie w nocy można kupić alkohol. To może generować dodatkowy ruch – choćby samochodów przyjeżdżających na zakupy.
Łukasz Ruszczyk: Ale to wynika z jakiejś analizy, czy to tylko przypuszczenie?
Bartosz Brzeziński: To raczej logiczny wniosek – jeśli gdzieś można kupić alkohol w nocy, to ludzie będą tam przyjeżdżać.
Dalej Ruszczyk przepytywał Brzezińskiego z wiedzy, ile uchwał w sprawie nocnych ograniczeń sprzedaży alkoholu w Polsce zostało uchylonych przez nadzór prawny wojewodów („Nie mam dokładnych danych, ale takie przypadki były” – odparł Brzeziński), ile nocnych interwencji policji i straży miejskiej w Pruszkowie dotyczyło alkoholu kupionego po godzinie 22 („tego nie da się zweryfikować), a nawet, czy Brzeziński zapytał policję, czy da się odróżnić alkohol kupiony po 22 od spożywanego wcześniej („nie”).
Radny Pruszkowa Obywatelskiego odwołał się do czasów PRL, kiedy zakaz sprzedaży przed godziną 13 powodował kolejki, handel zastępczy i oznaczał fikcję przestrzegania prawa. Stwierdził też, że Pruszków nie jest miastem turystycznym ani centrum nocnego życia. Problemy z zakłócaniem porządku w wyniku spożywania alkoholu mają charakter punktowy – dotyczą konkretnych miejsc. – Tymczasem proponujecie państwo rozwiązanie ogólnomiejskie, które jest po prostu nieproporcjonalne. Zamiast reagować tam, gdzie problem faktycznie występuje, obciążacie wszystkich mieszkańców i przedsiębiorców – stwierdził Ruszczyk.
„Przesłuchiwanie” Brzezińskiego trwało w nieskończoność, z czasem przestał on nawet reagować na pytania rzucane w jego stronę, ale radnemu Ruszczykowi to zdawało się nie przeszkadzać. Konwencja obrad była o tyle zdumiewająca, że w styczniu prezydent Bąk, w ramach konsultacji społecznych, zorganizował spotkanie z przedstawicielami straży miejskiej, policji, organizacji pozarządowych specjalizujących się w tematyce antyalkoholowej i terapeutycznej, którzy odpowiadali na takie właśnie pytania. Na spotkanie przyszła grupa radnych – Łukasza Ruszczyka w niej nie było.
Strażnik miejski: Osoby, które kupiły alkohol, przenoszą się do parku i tam do rana trwa libacja
Osoby, które po radnym Ruszczyku zabierały głos, polemizowały z jego argumentami. – Powiem szczerze, że jako obywatel jestem zdumiony tym negatywnym podejściem do wprowadzenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu – mówił mieszkaniec Pruszkowa, gość Komisji Prawa, który jednocześnie jest strażnikiem miejskim. – Wystarczy porozmawiać z mieszkańcami ulicy Bolesława Prusa, szczególnie tymi, którzy mieszkają naprzeciwko sklepu nocnego. To jest jeden z najbardziej problematycznych punktów w mieście. W miesiącach wiosenno-letnich zgłoszenia (w sprawie zakłócania porządku – przyp. red.) mamy praktycznie non-stop, nawet do godziny 2, 3 w nocy. Ci ludzie skądś ten alkohol biorą. Wystarczy spojrzeć na monitoring przy ulicy Bolesława Prusa, przed sklepem nocnym tworzą się kolejki nawet o pierwszej, drugiej czy trzeciej w nocy. Mieszkam w okolicach Parku Sokoła i widzę, co się dzieje później. Osoby, które kupiły alkohol, przenoszą się do parku i tam do rana trwa libacja. Intencją tej uchwały jest ograniczenie dostępu do alkoholu w godzinach nocnych – i to jest jej główny cel. Chodzi o to, żeby po godzinie 22 nie można było się już w niego zaopatrywać. Nie twierdzę, że problem zniknie całkowicie. Zawsze będzie jakaś grupa osób, które będą nadużywać alkoholu. Ale pytanie brzmi: dlaczego mamy im to ułatwiać?
Paweł Makuch: Warto wprowadzić uchwałę po to, żeby funkcjonariusze mieli choć jedną interwencję mniej
Mieszkańcowi wtórował radny Paweł Makuch (niezrzeszony). – Dla mnie kluczowe jest to, żeby na przykład osoba stosująca przemoc nie mogła o godzinie 23 wyjść z domu i bez problemu kupić kolejnej butelki. Dla mnie naprawdę nie ma znaczenia, czy ta osoba wypije alkohol w parku czy w mieszkaniu, ważne jest ograniczenie dostępu. Uważam, że warto wprowadzić tę uchwałę choćby po to, żeby funkcjonariusze straży miejskiej i policji mieli choć jedną interwencję mniej. A przecież każda interwencja może być tą najtrudniejszą, najbardziej niebezpieczną. To ma sens także z powodów ekonomicznych – choćby jedna zniszczona ławka mniej. I społecznych – większy spokój dla mieszkańców. Zgadzam się, że może pojawić się nielegalny handel alkoholem. Ale tego i tak nie wyeliminujemy, prawdopodobnie już dziś takie zjawiska istnieją. Sam pamiętam czasy PRL-u, kiedy obowiązywał zakaz sprzedaży alkoholu przed godziną 13, i różne sposoby jego obchodzenia. To jednak nie oznacza, że mamy zaniechać prób ograniczania patologii – mówił Makuch.
Magdalena Sawicka: Wprowadźmy zakaz dla dobra dzieci
– Co pan powie dziecku, które mieszka na osiedlu, którego ojciec po godzinie 23 wychodzi kupić alkohol, wraca do domu i wszczyna awanturę? – zwróciła się do Ruszczyka Magdalena Sawicka (KO). – Dla dobra choćby jednego takiego dziecka uważam, że warto ograniczyć sprzedaż alkoholu w godzinach nocnych. Jesteśmy miastem o charakterze mieszkaniowym, tak zwaną sypialnią. Ludzie tutaj przede wszystkim odpoczywają, śpią. Dajmy im możliwość normalnego funkcjonowania i spokojnego wypoczynku w godzinach nocnych. Jeżeli Warszawa wprowadza ograniczenia, to my również powinniśmy to rozważyć. Tym bardziej, że istnieje realne ryzyko, iż w przeciwnym razie do naszego miasta będą przyjeżdżać osoby z okolicznych miejscowości – uberami czy taksówkami – właśnie po to, by kupić alkohol.
Łukasz Ruszczyk o „niedopitych przemocowcach”
Na koniec obrad komisji radny Ruszczyk znów zabrał głos i wtedy właśnie padły słowa, które słuchaczy mogły wprawić w konsternację: – Panie radny Makuch. Niedopity przemocowiec, o którym pan mówi, przede wszystkim kieruje swoją przemoc wobec domowników. Jeżeli nie będzie miał gdzie wyjść, to zostanie w domu. To po pierwsze. Po drugie, jakkolwiek to zabrzmi, dopity bywa mniej agresywny niż niedopity. Taka jest niestety rzeczywistość, niezależnie od tego, czy się nam to podoba.
Wyniki głosowań w dwóch komisjach na „tak”
Ostatecznie Komisja Prawa, Administracji, Bezpieczeństwa i Polityki Społecznej projekt uchwały zaopiniowała pozytywnie stosunkiem głosów 4 do 1. „Tak” zagłosowali: Bartosz Brzeziński (nierz.), Michał Maj (PO), Paweł Makuch (niezrz.) i Magdalena Sawicka (KO). Przeciw był tylko Łukasz Ruszczyk (PO). Aż piątka radnych od głosu się wstrzymała: Maria Biernacka, Julia Kossakowska, Dorota Smak i Małgorzata Widera (cała czwórka z klubu PO) oraz Agnieszka Kostera (Pruszkowska Wspólnota Samorządowa).
Podobnym, pozytywnym dla projektu wynikiem (3 do 2) zakończyło się opiniowanie na Komisji Gospodarki Komunalnej i Finansów Miasta. Tutaj dyskusji nie było, bo nie było chętnych do jej przeprowadzenia i radni od razu przeszli do głosowania. Na „tak” zagłosowali: Michał Maj (PO), Katarzyna Włodarczyk (KO) i Robert Jancik (PiS). Przeciw byli: Łukasz Ruszczyk i Michał Lewandowski (obaj PO), a wstrzymali się: Karol Chlebiński i Marzena Wieteska (PWS) oraz Adam Wróblewski (niezrz.).
Wyniki obu głosowań nie dają więc żadnych wskazówek, jaki będzie rezultat ostatecznego głosowania na sesji rady miasta, jeśli niezdecydowani radni dojdą do wniosku, że swoje zdanie jednak mają i są „za” albo „przeciw”.
Pruszków celem nocnej turystyki alkoholowej?

Od 1 czerwca 2026 r. nocny zakaz sprzedaży alkoholu obowiązywać będzie w całej Warszawie. Dotyczyć będzie sklepów i stacji paliw w godz. 22–6. Spod ograniczeń wyłączone zostaną lokale gastronomiczne (restauracje, bary, puby) oraz sklepy w strefie wolnocłowej na Lotnisku Chopina.
Podobne zakazy obowiązują już – choć w różnych porach nocy – w gminie Michałowice (czyli także np. w Komorowie), Podkowie Leśnej, Milanówku i Brwinowie (w tym ostatnim nie dotyczą piwa). Tzw. nocnej prohibicji nie ma w Piastowie, ale tam, jak przekazano na spotkaniu wieńczącym pruszkowskie konsultacje społeczne, nie działa ani jeden całonocny sklep oferujący alkohol.
Jeśli Pruszków analogicznych ograniczeń nie wprowadzi, może stać się celem nocnej turystyki alkoholowej z całej okolicy, także z części warszawskich dzielnic: Ursusa czy Włoch, skąd kurs do Pruszkowa taksówką na aplikację kosztuje w granicach 25 zł. Kolejki przed nocnymi sklepami oferującymi alkohol mogą w Pruszkowie, szczególnie w weekendy, stać się stałym elementem nocnego pejzażu miasta.
Bartosz Brzeziński: Wynik konsultacji pokazał społeczne poparcie dla takiego rozwiązania

Poprosiliśmy Bartosza Brzezińskiego o komentarz przed czwartkowym, ostatecznym głosowaniem. Odpisał:
„To ostatnia prosta po interpelacji, konsultacjach społecznych, debacie, perypetii z inicjatywą uchwałodawczą i dyskusji w komisjach dochodzimy do głosowania nad uchwałą ograniczającą nocną sprzedaż alkoholu „na wynos” w godzinach 22–6 na terenie całego Pruszkowa.
Ta uchwała nie jest prohibicją co wielokrotnie powtarzałem, a której to nazwy nader chętnie używają przeciwnicy tej inicjatywy. Nie uderza w gastronomię – dotyczy wyłącznie sprzedaży „na wynos” w porze nocnej, czyli wtedy, gdy najczęściej kumulują się zdarzenia uciążliwe dla mieszkańców i interwencje służb.
Wynik konsultacji pokazał wyraźne społeczne poparcie dla takiego rozwiązania.
Etanol to substancja toksyczna, szkodzi zdrowiu, generuje koszty społeczne i obciąża służby. Każde racjonalne narzędzie, które może ograniczyć nocne incydenty, poprawić bezpieczeństwo i komfort życia w mieście, jest moim zdaniem warte wdrożenia i sprawdzenia w praktyce”.
Co wydarzy się podczas sesji rady miasta?
Bartosz Brzeziński zapowiedział zgłoszenie poprawki do projektu uchwały, która wydłuży vacatio legis z 14 do 30 dni. To odpowiedź na uwagę zawartą w opinii przygotowanej przez Piotra Bąka: „W szczególności zastrzeżenia budzi określony w § 5 projektu 14-dniowy termin wejścia w życie uchwały. Choć odpowiada on ustawowemu minimum vacatio legis dla aktów normatywnych, to w realiach niniejszej regulacji należy ocenić go jako zbyt krótki i niewystarczający dla przedsiębiorców prowadzących sprzedaż detaliczną napojów alkoholowych, którzy powinni mieć zapewniony realny czas na dostosowanie organizacji działalności do nowych ograniczeń”.
Wynik głosowania pozostaje niewiadomą i w dużej mierze zależy od decyzji radnych z klubów Pruszków Obywatelski oraz Pruszkowska Wspólnota Samorządowa. Warto odnotować, że podczas prac w komisjach dwie radne z tego grona wstrzymały się od głosu, mimo że problematyka przeciwdziałania alkoholizmowi nie jest (a przynajmniej nie powinna być) obca akurat im. Chodzi o Marzenę Wieteskę, psycholog pracującą z młodzieżą i terapeutkę pedagogiczną, oraz Małgorzatę Widerę, nauczycielkę i pedagoga.
Głosowanie będzie także ważnym testem dla radnych – pokaże, na ile uwzględniają wyniki konsultacji społecznych przeprowadzonych przez prezydenta Bąka. Mieszkańcy Pruszkowa, którzy wzięli w nich udział, zajęli w tej sprawie jednoznaczne stanowisko. Choć wyniki konsultacji nie są dla radnych formalnie wiążące, w demokratycznym systemie powinny stanowić istotny punkt odniesienia przy podejmowaniu decyzji.



.jpg?key=thumbnail-jpg)