Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Nocna prohibicja w Pruszkowie? Burzliwe spotkanie prezydenta i radnych z mieszkańcami

Sławomir BUKOWSKI
W sali konferencyjnej spotkali się zwolennicy wprowadzenia nocnych ograniczeń w sprzedaży alkoholu w sklepach, jak przeciwnicy zakazu. Ponad dwugodzinna wymiana poglądów obfitowała w argumenty o walce z aktami chuligaństwa, jak i o ograniczaniu swobód obywatelskich.
Debata Konsultacyjna Zdjęcia Redakcja P R24 TV
Ilustracja: Debata Konsultacyjna Zdjęcia Redakcja P R24 TV

Spotkanie, zorganizowane przez urząd miasta w czwartek 8 stycznia przy Al. Armii Krajowej 46, było zwieńczeniem procesu konsultacji społecznych. Na wstępie prezydent Pruszkowa Piotr Bąk przedstawił wyniki internetowej ankiety. Jak podkreślił, impulsem do jej przeprowadzenia była interpelacja radnych Katarzyny Włodarczyk i Bartosza Brzezińskiego dotycząca wprowadzenia zakazu sprzedaży napojów procentowych po godz. 22.

Ankiety były dostępne od 5 do 29 grudnia. Wypełniło je 1210 mieszkańców. Za wprowadzeniem ograniczenia opowiedziało się 906 osób (74,8 proc.), przeciw było 290 (23,9 proc.), a 14 zgłosiło inne uwagi. Respondenci najczęściej wskazywali na oczekiwane korzyści w postaci poprawy bezpieczeństwa, ograniczenia agresywnych zachowań i wandalizmu, większego spokoju nocą oraz zmniejszenia liczby interwencji policji i straży miejskiej. Ankieta obejmowała trzy warianty godzinowe. Najwięcej osób – 705 – poparło zakaz w godzinach 22–6, 174 osoby wskazały wariant 23–6, a 30 – od północy do 6 rano.

Jednocześnie część respondentów zwróciła uwagę, że samo ograniczenie sprzedaży nie rozwiąże problemu alkoholizmu i powinno być połączone z działaniami profilaktycznymi, terapeutycznymi oraz skuteczniejszym egzekwowaniem już obowiązujących przepisów.

Obecnie tzw. nocna prohibicja wprowadzona jest już w około  176 gmin i miast w Polsce, a według danych Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom aż 84 proc. samorządów ocenia ich skutki jako pozytywne lub raczej pozytywne.

– Chciałbym wyraźnie podkreślić: decyzja o ewentualnym wprowadzeniu ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu oraz o zakresie godzinowym będzie należała do rady miasta, nie do prezydenta – podsumował Piotr Bąk.

Spotkanie Konsultacyjne

Gdy ruszyła dyskusja, emocje na sali momentami sięgały zenitu. Było wzajemne przerywanie sobie, podnoszenie głosu i przekrzykiwanie się uczestników. Spór o alkohol podzielił gości i pokazał, jak silne emocje budzi temat bezpieczeństwa, zdrowia publicznego i granic ingerencji samorządu w codzienne życie mieszkańców. Emocje zostawiamy jednak na boku i w artykule skupiamy się na merytorycznych argumentach, jakie padły.

Straż miejska o „alkoholowych” interwencjach

Komendant Straży Miejskiej w Pruszkowie Włodzimierz Majchrzak przedstawił dane dotyczące zdarzeń związanych ze spożywaniem alkoholu, zakłócaniem porządku publicznego i odpoczynku nocnego. Jak wynika ze sprawozdania, w 2024 roku strażnicy odnotowali łącznie 1372 zgłoszenia, z czego 224 (16 proc.) miały miejsce w godzinach 22–6. Najczęściej interwencje dotyczyły spożywania alkoholu w miejscach publicznych (980 zgłoszeń) oraz zakłócania porządku i ciszy nocnej (392). Analogiczne dane za okres styczeń–październik 2025 roku wskazują na 965 zgłoszeń, z czego 151 (15 proc.) miało miejsce nocą.

– Interwencje podejmowane w godzinach 22–6, związane z alkoholem i zakłócaniem porządku, stanowią ponad 16 proc. wszystkich zdarzeń w analizowanym zakresie – podsumował Majchrzak.

Dyrektor szpitala w Tworkach: Alkohol poważnie obciąża system ochrony zdrowia

Szef Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie (czyli szpitala tworkowskiego) dr Czesław Ducki zwrócił uwagę na medyczne i systemowe skutki spożywania alkoholu. Jak podkreślił, współczesna medycyna jednoznacznie odchodzi od pojęcia „bezpiecznej” czy „akceptowalnej” dawki alkoholu. – Każda ilość alkoholu działa szkodliwie na organizm, zwłaszcza na układ nerwowy. Nie ma znaczenia pora dnia, rodzaj ani ilość. Alkohol zawsze jest substancją szkodliwą – zaznaczył dyrektor.

Tłumaczył, że system opieki zdrowotnej w Pruszkowie jest w znacznym stopniu obciążony pacjentami będącymi pod wpływem alkoholu. Dotyczy to nie tylko szpitala psychiatrycznego w Tworkach, ale także innych placówek w regionie. W niektóre dni większość pacjentów zgłaszających się na izbę przyjęć znajduje się pod wpływem alkoholu, co znacząco wydłuża czas reakcji systemu i ogranicza dostęp do pomocy dla pacjentów w stanie nagłym. Problemem jest również niewystarczająca liczba łóżek szpitalnych. – Jeżeli łóżko zajmuje pacjent nietrzeźwy, który musi pozostać w szpitalu do czasu wytrzeźwienia, nie może z niego skorzystać pacjent z urazem czy ciężką chorobą. W praktyce oznacza to realne zagrożenie zdrowia i życia innych osób – podkreślił Ducki.

Zwrócił także uwagę na bezpieczeństwo personelu medycznego, przypominając przypadki agresji ze strony pacjentów pod wpływem alkoholu, w tym zeszłoroczne pobicie pielęgniarki pracującej w Szpitalu Kolejowym w Pruszkowie.

Odnosząc się do argumentów ekonomicznych, dr Ducki wskazał, że choć dochody z akcyzy i koncesji są często podnoszone w debacie publicznej, całkowite koszty społeczne i zdrowotne spożywania alkoholu w Polsce szacuje się na około 100 mld zł rocznie i znacznie przewyższają one wpływy budżetowe. – To nie jest problem wyłącznie osób pijących. To kwestia zdrowia publicznego, bezpieczeństwa pacjentów, personelu i funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia – powiedział dyrektor Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia.

Bogdan Urban: Ograniczenie dostępności alkoholu chroni tych, którzy jeszcze nie są uzależnieni

Bogdan Urban

W mieście działa Pruszkowskie Stowarzyszenie Rodzin Abstynenckich „Socjus”, które terapii nie prowadzi, ale pracuje z osobami, które na co dzień mierzą się ze skutkami nadużywania alkoholu przez bliskich. Prezes stowarzyszenia Bogdan Urban już na wstępie zaznaczył, że Polska znajduje się na ósmym miejscu na świecie pod względem spożycia alkoholu. – To pokazuje skalę problemu – powiedział Urban.

W jego ocenie ograniczanie dostępności alkoholu bywa błędnie interpretowane jako działanie wymierzone w osoby uzależnione. – To nie dotyczy alkoholików. Osoby uzależnione zdobędą alkohol niezależnie od zakazów, pojadą kilkadziesiąt kilometrów albo pójdą po niego pieszo – mówił. Jak zaznaczył, restrykcje są kierowane przede wszystkim do osób pijących ryzykownie lub szkodliwie, które stanowią ok. 30–40 proc. społeczeństwa i jeszcze mogą uchronić się przed uzależnieniem. Dla nich kluczowe znaczenie ma łatwa dostępność alkoholu. – Jeżeli sklep jest pod blokiem, łatwo dokupić kolejną butelkę. Gdy trzeba po nią jechać kilkanaście kilometrów, wiele osób po prostu rezygnuje. I właśnie tu zaczynają się realne różnice – argumentował.

Odnosząc się do argumentów o ograniczaniu zakazami swobód obywatelskich, Bogdan Urban zaapelował o spojrzenie na problem z perspektywy ofiar: – Zapraszam do naszego stowarzyszenia i rozmowy z matką trójki dzieci, która żyje z osobą nadużywającą alkoholu. Gdy dziecko cofa się na widok wyciągniętej dłoni, bardzo trudno mówić o wolności – podsumował.

Właściciel sklepu: Ograniczenia mogą przesunąć problem, a nie go rozwiązać

Gościem spotkania był właściciel sklepu sprzedającego w Pruszkowie alkohol, przedstawiony jako pan Sławomir. Wyraził wątpliwości, czy planowane rozwiązania faktycznie dadzą oczekiwany efekt społeczny. – Nie wiem, czy wprowadzenie ograniczeń nocnej sprzedaży alkoholu faktycznie przyniesie spadek negatywnych zjawisk, czy raczej ich przesunięcie i nowe konsekwencje – mówił. Jednym z możliwych skutków może być, w jego ocenie, wzrost liczby nielegalnych punktów sprzedaży alkoholu. – Tak zwane mety istniały, istnieją i będą istnieć, a w mojej ocenie ich liczba może się zwiększyć – zaznaczył.

Pan Sławomir podkreślał, że wypowiada się nie tylko jako właściciel sklepu w Pruszkowie, lecz jako osoba od lat zawodowo związana z branżą. – Od ośmiu lat zajmuję się tematyką alkoholu i znam zarówno skalę problemu, jak i realia rynku – mówił, dodając, że sprzedawcy działają wyłącznie w ramach prawa tworzonego przez państwo i samorząd. W jego ocenie kolejne zakazy nie są w stanie wygasić problemu alkoholu jako zjawiska społecznego. – Im bardziej będziemy uszczelniać system, tym częściej problem będzie przybierał inne formy – argumentował.

Zwrócił uwagę na ryzyko wcześniejszego i intensywniejszego zaopatrywania się w alkohol, szczególnie w dużych punktach sprzedaży, gdzie ceny są niższe. – Badania pokazują, że tam, gdzie wprowadzono nocne prohibicje, część konsumpcji przeniosła się do domów, a to prowadzić do wzrostu przemocy domowej i interwencji służb w przestrzeni prywatnej – dodał.

Ograniczanie swobód obywatelskich

Adrian Zwoliński, mieszkaniec Pruszkowa, jak powiedział, reprezentuje stanowisko mniejszościowe. Choć zadeklarował poparcie dla działań zmierzających do ograniczenia negatywnych skutków spożywania alkoholu, jest przeciwnym nocnym zakazom. – Sympatyzuję z intencją, ale nie zgadzam się z proponowanym rozwiązaniem – mówił Zwoliński, wskazując dwa główne powody swojego stanowiska: brak decyzji opartych na rzetelnych danych oraz ingerencję w wolności obywatelskie.

Jego zdaniem, polityka lokalna powinna być oparta na twardych wskaźnikach, a nie na intuicji czy fragmentarycznych statystykach. – Jeżeli mówimy o poprawie bezpieczeństwa, to pytanie brzmi: czy dysponujemy danymi o rzeczywistych przestępstwach popełnianych pod wpływem alkoholu, np. w przeliczeniu na 10 tysięcy mieszkańców? – pytał. Bo liczba interwencji służb nie jest równoznaczna z liczbą przestępstw.

Jednym z wątków jego wystąpienia była kwestia alkoholizmu jako uzależnienia. – Alkohol nie jest przyczyną alkoholizmu, lecz jego skutkiem – argumentował, wskazując na czynniki psychologiczne, takie jak stres czy problemy emocjonalne. Jako przykład podał Szwecję, gdzie restrykcyjna polityka alkoholowa współistnieje z wysokim poziomem problemów narkotykowych. Skuteczniejsze od zakazów byłyby inwestycje w profilaktykę i łatwo dostępną pomoc psychologiczną. Podkreślił, że nocne ograniczenia mają charakter kary zbiorowej, dotykającej także osoby pijące odpowiedzialnie lub niepijące wcale. – Zawsze pozostaje pytanie, gdzie przebiega granica ingerencji państwa w życie obywateli – podsumował.

Jak zagłosują radni?

Na spotkanie konsultacyjne przyszło 6 spośród 23 pruszkowskich radnych, w tym autorzy interpelacji do prezydenta o wprowadzenie tzw. nocnej prohibicji Katarzyna Włodarczyk i Bartosz Brzeziński. Oboje już wiedzą, że gdy prezydent przygotuje projekt uchwały w tej sprawie, bez wahania go poprą. A jak zagłosują inni?

Radna Julia Kossakowska (prywatnie córka wiceprezydent Doroty Kossakowskiej) i radna Maria Biernacka – obie z klubu Pruszków Obywatelski, poproszone o odpowiedź na pytanie, jaką decyzję podejmą, podkreśliły, że nie mają jeszcze wyrobionego stanowiska. Julia Kossakowska zauważyła, że projektu uchwały jeszcze nie ma. – Jeżeli wpłynie, będziemy go procedować – powiedziała. Dodała, że kluczowe znaczenie będzie miał konkretny kształt proponowanych rozwiązań, w tym godziny obowiązywania ograniczenia oraz zakres alkoholi, których miałoby ono dotyczyć.

Maria Biernacka również zaznaczyła, że nie podjęła jeszcze decyzji, ponieważ rada jest przed szczegółową dyskusją na komisjach. – Na tym etapie nie mam ukształtowanego stanowiska – zakomunikowała. Zwróciła uwagę na konieczność dalszej analizy kwestii godzin ewentualnego ograniczenia, wskazując, że choć ankieta wskazała wariant 22–6, warto rozważyć także inne rozwiązania.

Michał Maj, przewodniczący Komisji Prawa, Administracji, Bezpieczeństwa i Polityki Społecznej (właśnie ta komisja będzie teraz omawiać wyniki konsultacji społecznych), podkreślił, że rezultaty ankiety nie są dla niego zaskoczeniem. – Pojawiły się w nich praktycznie wszystkie argumenty, które zwykle występują w tego typu dyskusjach – ocenił. Przyznał, że przyszedł na spotkanie z wyrobionym stanowiskiem: – Jestem raczej zwolennikiem ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w godzinach 22–6 na terenie całego miasta, przy jednoczesnym wzmocnieniu działań policji i straży miejskiej – powiedział. Argumenty przemawiające za wprowadzeniem ograniczeń są mu bliskie i w dużej mierze się z nimi zgadza. Jednocześnie, podkreślił, nie bagatelizuje głosów przeciwnych: – Rozumiem argumenty, w tym obawy dotyczące tzw. alkoturystyki. Sam także dostrzegałem ten problem jako potencjalnie istotny – dodał.

Michał Maj utwierdził się jednak w przekonaniu, że inicjatywa ma uzasadnienie: – Po dzisiejszej dyskusji uważam, że ma sens i warto ją wprowadzić – stwierdził. Zastrzegając jednocześnie, że nie jest to rozwiązanie wszystkich problemów: – Nie zlikwiduje alkoholizmu ani wszystkich negatywnych zjawisk społecznych. Wprowadzając ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu nie walczymy z alkoholikami, lecz z piciem ryzykownym i niebezpiecznym.

Dla radnej Marzeny Wieteski (Pruszkowska Wspólnota Samorządowa) spotkanie było ważnym i wartościowym elementem procesu decyzyjnego. – Z mojej perspektywy wniosło wiele do mojego sposobu myślenia o tej sprawie – powiedziała. Podkreśliła jednak, że na obecnym etapie nie potrafi przesądzić, jak zagłosuje. Każda decyzja rady miasta wiąże się z emocjami części mieszkańców. – Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie, zawsze będzie duża grupa mieszkańców niezadowolonych – podkreśliła, dodając, że zarówno wprowadzenie ograniczeń, jak i ich brak, spotka się z krytyką.

Wieteska mówiła o licznych rozmowach z mieszkańcami, które prowadziła w ostatnim czasie. – Rozmawiałam zarówno z osobami mieszkającymi w miejscach szczególnie dotkniętych problemami związanymi ze sprzedażą alkoholu, jak i z tymi, którzy obawiają się rozwoju nielegalnych punktów sprzedaży – relacjonowała. Przyznała, że zna także rodziny dotknięte alkoholizmem i ma świadomość, jak poważnym dramatem społecznym jest to zjawisk. Kluczowe pytanie, jakie – jak sama przyznała – wciąż sobie zadaje, brzmi: co realnie da nam wprowadzenie ograniczenia? – Wiemy już, że samo w sobie nie zmniejszy ono alkoholizmu w mieście – dodała, nawiązując do argumentów, że osoby uzależnione i tak znajdą sposób na zdobycie alkoholu.

Na koniec Marzena Wieteska podkreśliła, że zamierza kontynuować rozmowy i analizy. – Czas do ewentualnego głosowania będzie dla mnie okresem dalszego wsłuchiwania się w głos mieszkańców. Dopiero wtedy podejmę ostateczną decyzję – podsumowała.

Prezydent Piotr Bąk: Kluczową motywacją mieszkańców jest poczucie bezpieczeństwa

Piotr Bąk I Uczestnicy Debaty

Prezydent, podsumowując argumenty, jakie padły podczas spotkania, zwrócił uwagę na rozbieżne oczekiwania mieszkańców. Przyznał, że po ponad dwóch godzinach rozmów debata momentami schodziła na bardzo szerokie, „wręcz metafizyczno-psychologiczne” tory.

Zdaniem prezydenta z analizy ankiet, komentarzy mieszkańców i głosów pojawiających się w przestrzeni publicznej jasno jednak wynika, że większość osób nie oczekuje, iż nocne ograniczenia sprzedaży alkoholu doprowadzą do radykalnego spadku jego spożycia czy zniknięcia uzależnień. – Kluczową motywacją mieszkańców jest poczucie bezpieczeństwa, rozumiane bardzo szeroko – podkreślił Piotr Bąk. Chodzi przede wszystkim o możliwość spokojnego snu i normalnego funkcjonowania w nocy. Prezydent przypomniał, że problem nocnych zakłóceń porządku nie jest nowy, już w poprzedniej kadencji do rady miasta trafiały petycje mieszkańców skarżących się na hałas, awantury i krzyki pod oknami w środku nocy. – Trudno uznać, że takie sytuacje nie naruszają czyjejś wolności – zaznaczył, dodając, że codzienne zakłócanie spokoju jest formą ograniczenia praw innych osób.

Odnosząc się do argumentu o wolnościach obywatelskich prezydent przywołał przykład zakazu handlu w niedziele. Był wobec niego sceptyczny, m.in. ze względu na studentów, dla których była to możliwość pracy zarobkowej. Mimo to zakaz został wprowadzony i funkcjonuje. – Różnego rodzaju ograniczenia istnieją w naszym życiu na wielu płaszczyznach i często są wprowadzane w imię ochrony innych wartości – podsumował. Podobnie należy patrzeć na ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu: jako na próbę wyważenia interesów i odpowiedzi na realne potrzeby mieszkańców, a nie na prosty spór ideologiczny.

Lista nieobecności radnych

Zgodnie z procedurą, prezydent Pruszkowa ma teraz miesiąc na przygotowanie raportu z konsultacji społecznych. Ale ostateczną decyzję, czy „nocna prohibicja” zostanie wprowadzona, podejmą radni głosując projekt uchwały w tej sprawie. Wynik konsultacji nie jest dla nich wiążący.

Spotkanie zorganizowane przez prezydenta Piotra Bąka było znakomitą okazją do wysłuchania argumentów nie tylko ekspertów, ale także mieszkańców, prezentujących czasami skrajne punkty widzenia, grup interesu (właściciele sklepów), przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za utrzymanie porządku (straż miejska, policja), czy środowiska medycznego. To istotne w kontekście przyszłego głosowania projektu uchwały.

Spośród 23 pruszkowskich radnych na spotkanie przyszło jednak zaledwie sześcioro: Katarzyna Włodarczyk (KO) i Bartosz Brzeziński (niezrzeszony) – autorzy interpelacji do prezydenta; Marzena Wieteska (PWS) – przewodnicząca Komisji Gospodarki Komunalnej i Finansów Miasta; Michał Maj (Pruszków Obywatelski) – przewodniczący Komisji Prawa, Administracji, Bezpieczeństwa i Polityki Społecznej; Maria Biernacka (PO) – przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska i Innowacyjności; Julia Kossakowska (również klub PO). Dwie ostatnie radne w większości nie brały jednak udziału w dyskusji ani nawet nie przysłuchiwały się jej, spędzając czas w kuluarach na rozmowach we własnym gronie.

Oto lista radnych, którzy na spotkanie nie przybyli:

Pruszkowska Wspólnota Samorządowa: Karol Chlebiński (przewodniczący Rady Miasta Pruszkowa), Ewa Nowacka, Agnieszka Kostera, Radosław Majewski.

Pruszków Obywatelski: Małgorzata Widera (wiceprzewodnicząca rady Miasta Pruszkowa), Łukasz Ruszczyk, Dorota Smak, Jacek Rybczyński, Michał Lewandowski.

Koalicja Obywatelska: Rafał Rogulski, Magdalena Sawicka.

Prawo i Sprawiedliwość: Paweł Zagrajek, Dariusz Krupa, Kamil Augustyniak, Robert Jancik.

Co ciekawe, relacji ani zdjęć ze spotkania nie opublikowało Miasto Pruszków, choć to urząd miasta na nie zapraszał. Na oficjalnym profilu FB Miasto Pruszków znalazły się za to m.in. informacje, że przez Pruszków przejechały traktory wiozące rolników na demonstrację w Warszawie, a do Parku Potulickich przyleciała mewa delawarska.

Za udostępnienie zdjęć do artykułu dziękujemy redakcji PR24TV

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Komisja Prawa Administracji I Bezpieczeństwa Społeczeństwo

Ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu – mieszkańcy są „za”, radni klubu Pruszków Obywatelski: my z inicjatywą nie wyjdziemy

Sławomir BUKOWSKI

Radni, którzy rozpoczęli publiczną dyskusję o tzw. nocnej prohibicji, muszą radzić sobie dalej sami – Komisja Prawa nie będzie inicjatorem uchwały w tej sprawie. Tak można podsumować przebieg dyskusji na Komisji Prawa, Administracji, Bezpieczeństwa i Polityki Społecznej. Radnym Pruszkowa Obywatelskiego udało się – przynajmniej na razie – zablokować temat.

Sport

Damian Krzemiński, prezes Sekcji Siatkówki GLKS Nadarzyn, w obszernym wywiadzie o klubie "lotnisku"

Łukasz DMOCHOWSKI

GLKS Nadarzyn Sekcja Siatkówki Mistrzostwo Mazowsza Młodziczek wygrywa przy ogłuszającym dopingu w hali przy ul. Żółwińskiej. Ilość decybeli płynąca z trybun trzęsie dachem przez cały weekend. Pasja, wsparcie i niesamowita dawka pozytywnych emocji przekonały mnie, że wywiad z "szefem" tego zamieszania musi powstać i powstał - długi i obszerny. Warto go przeczytać aby odkryć sekrety niesamowitego projektu siatkarskiego z powiatu pruszkowskiego.

Adrian Ejssymont I Piotr Bąk

„Zimna wojna”, „władze Pruszkowa jadą na gapę” – te określenia najlepiej definiują relacje pomiędzy Urzędem Miasta Pruszkowa a GPA

Sławomir BUKOWSKI

Od 1 kwietnia posiadacze Pruszkowskiej Karty Mieszkańca będą mogli bezpłatnie podróżować po mieście liniami GPA. Przewoźnik konsekwentnie wprowadza kolejne udogodnienia dla mieszkańców Pruszkowa, jednak odbywa się to bez wzajemności ze strony władz miasta, a momentami wręcz w atmosferze przypominającej instytucjonalny bojkot.