Mural przedstawiał marynarza stojącego za kołem okrętowym i wielki napis PARTIA (młodszym czytelnikom wyjaśniamy, że chodziło o Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą). Być może napis był dłuższy, mógł brzmieć np. „PARTIA KIERUJE” – jeśli pamiętacie jego oryginalne brzmienie, napiszcie w komentarzu.

To był w tamtym czasie największy mural w Pruszkowie – choć nazwa mural jeszcze nie funkcjonowała (zazwyczaj mówiło się malowidło, obraz itp.). Powstał na bloku przy al. Wojska Polskiego i był doskonale widoczny z okien samochodów. Dlaczego akurat tutaj, a nie na siedzibie miejskiego komitetu PZPR przy ul. Drzymały? Z prostej przyczyny – tamten budynek nie był zbytnio reprezentacyjny – mówiąc wprost: nie miał tak wielkiej i pozbawionej okien ściany. W miejscu ówczesnej siedziby PZPR dziś stoi gmach Starostwa Powiatowego w Pruszkowie.

O mural z marynarzem dbano, co kilka lat był odświeżany, żeby prezentował się godnie zwłaszcza podczas pochodów pierwszomajowych, które wówczas maszerowały aleją Wojska Polskiego.

Drugi mural w Pruszkowie, znacznie skromniejszy, stworzono bodaj w latach 80. XX wieku na ścianie kamienicy przy ul. Kościuszki 24, w rejonie skrzyżowania z al. Wojska Polskiego, przedstawiał schematyczny plan miasta z zaznaczeniem dzielnic (dziś powiedzielibyśmy – osiedli). W latach 90. mural zniknął przykryty tablicami reklamowymi.

W latach 70. w Pruszkowie znajdował się jeszcze jeden charakterystyczny dla tamtych czasów element – czołg na betonowym cokole, w bliskim sąsiedztwie muralu z marynarzem, przy skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego z al. Niepodległości. Ustawiony został w 1969 roku na pamiątkę „wyzwolenia Pruszkowa 17 stycznia 1945 roku”. To był tzw. ciężki czołg radziecki IS-2. Z Pruszkowa wywieziony został w 1991 roku do filii Muzeum Wojska Polskiego przy ul. Powsińskiej w Warszawie. Prawdopodobnie stoi tam do dziś. Jako ciekawostkę można dodać, że pruszkowski czołg miał lufę wycelowaną w kierunku budynku miejskiego komitetu PZPR przy Drzymały, co dla mieszkańców miało jednoznaczny wydźwięk.

Kto chciałby zobaczyć pozostałości PRL-owskiego muralu z marynarzem, musi się spieszyć. Lada dzień – może nawet już w piątek przed majówką – zniknie pod świeżą warstwą ocieplenia i tynku, być może już na zawsze.