Katarzyna Jutkiewicz jak Dolores Umbridge z Harrego Pottera? Fot.: Pinterest

„NIE WYRAŻAM ZGODY, SUROWO ZABRONIONE, KODEKS ETYKI” – wicedyrektor SP 2 napisała do rodziców

(269)

Kierująca Szkołą Podstawową nr 2 w Pruszkowie Katarzyna Jutkiewicz wysłała wiadomość utrzymaną w tak kategorycznym tonie, że część rodziców poczuła się dotknięta.

Napisał do mnie rodzic uczennicy z trzeciej klasy: „Dzień dobry! Może zainteresuje Pana informacja, która dotarła dziś do rodziców uczniów klas 3 SP 2 od pani dyrektor Jutkiewicz. Największa szkoła w Pruszkowie nie potrafi poradzić sobie z organizacją zakończenia roku szkolnego dla pojedynczego rocznika… Tym bardziej smutne, że dzieci żegnają swoich Wychowawców, z którymi uczyli się od 3 lat. Sam ton maila i sposób komunikacji też wiele mówią o pani dyrektor i jej kompetencjach. Nie wiem, czy nagłośnienie sprawy coś pomoże – zostawiam to Pana decyzji”.

Komunikat wysłany do rodziców brzmiał (pisownia oryginalna): „Szanowni Państwo. Po burzliwej dyskusji w Gronie Pedagogicznym informuję, że NIE WYRAŻAM ZGODY na organizację zakończenia roku szkolnego dla uczniów klas 3 na terenie szkoły. Jest to podyktowane tym, że mamy ok. 150 uczniów w klasach 3, każdy uczeń przyjdzie przynajmniej z jednym rodzicem, co daje ok. 300 osób. Niestety w dobie pandemii jest to SUROWO ZABRONIONE przez sanepid. Dodatkowo przypominam, że nauczycieli obowiązuje KODEKS ETYKI zawodowej, który nie pozwala przyjmować prezentów o jakiejkolwiek wartości. Symboliczny bukiet kwiatów i uśmiech dziecka będzie tożsamy z wyrażeniem podziękowania za współpracę. Z wyrazami szacunku, Katarzyna Jutkiewicz”.

– Rozumiem, że pani dyrektor rozesłała go Librusem do rodziców? – pytam.
– Dokładnie. Wzmianka o prezentach, ton, „burzliwa dyskusja”, to wszystko jest co najmniej dziwne. Chyba puściły nerwy, nie po raz pierwszy zresztą. Przecież są różne rozwiązania, podzielenie dzieci na mniejsze grupy, brak rodziców itp. – pada odpowiedź. Pytam rodzica, czy zgodzi się na zacytowanie go w artykule z nazwiska. Odmawia, prosi o zachowanie jego personaliów do wiadomości redakcji, bo obawia się, jak potem będzie traktowane w szkole jego dziecko.

Sprawdzam, czy przesłana mi informacja jest autentyczna. Piszę do matki jednej z uczennic w „dwójce”. Oddzwania: „Tak, jest prawdziwa. Rodzice poczuli się bardzo dotknięci tonem tej wiadomości. Korespondencja dyrektora z rodzicami nie powinna tak wyglądać. Ale pani dyrektor nie pierwszy raz w taki sposób formułuje swoje komunikaty”.

Wysyłam do Katarzyny Jutkiewicz prośbę o komentarz. Tłumaczę, że część rodziców jest zaskoczona tonem wiadomości. Bardzo szybko odpisuje, pyta mnie, które słowa są niewłaściwe? Tłumaczy, że ona jest od podejmowania decyzji i dbania o bezpieczeństwo.
– Absolutna prawda, to zadanie i obowiązek dyrektora szkoły. Ale czy nie uważa Pani, że ton mógł wydać się odbiorcom Pani wiadomości zbyt ostry, obcesowy, kategoryczny i niegrzeczny? – pytam. W odpowiedzi dowiaduję się, że to nie jest mail do koleżanek tylko informacja oficjalna o decyzji dyrektora szkoły.

Postanawiam poruszyć wątek prezentów wręczanych wychowawcom na zakończenie trzeciej i ósmej klasy, kiedy uczniowie już żegnają się z nimi. Przecież to nie tyle oni, ile sami rodzice czują często potrzebę podziękowania za kilka lat ciężkiej pracy. Oferują jakiś drobiazg.
– Dlaczego Pani tak kategorycznie stawia sprawę? Czy nie jest to też próba zastraszenia nauczycieli? – pytam. Katarzyna Jutkiewicz odpowiada pytaniem na pytanie, czy przyjmowanie prezentów jest OK. – Drobiazgów, tak. Mówię to jako rodzic ucznia i były uczeń – piszę. Jutkiewicz ripostuje, że ona ma wyższe standardy. I dodaje, że wychowawcy klas trzecich wbrew informacji o tym, żeby nie robić zakończenia, umówili się z rodzicami. Stąd mail do nich.

Nie przekonują mnie te argumenty. Moim zdaniem, wręczanie prezentu to nie jest korupcja. Mamy sytuację, że klasa żegna się z wychowawcą. To nie jest kupowanie sobie czyjejś życzliwości, tylko forma podziękowania. Tylko tyle. Katarzyna Jutkiewicz opatrując pytania emotikonami wylicza: 500-złotowy bon do spa? Torebki Wittchena za 600 zł? Złote bransoletki? Takich prezentów nie akceptuje, bo drobiazg to na przykład książka z podziękowaniem.
– A gdyby dowiedziała się Pani, że jakiś nauczyciel z SP 2 otrzymał, jak Pani pisze, bon za 500 zł albo torebkę za 600 zł, czy zareagowałaby Pani? – nie ustępuję. Po dłuższym namyśle Jutkiewicz zaprzecza. Nauczyciele zostali przez nią poinformowani podczas rady pedagogicznej i przyjęcie prezentu to ostatecznie ich wybór. Dodaje, że zna przypadki, kiedy honorowy nauczyciel oddał taki prezent.

Informuję, że wykorzystam w artykule argumenty, jakie padły podczas naszej rozmowy, Katarzyna Jutkiewicz nie oponuje. Wysyła jedynie komentarz, że jeśli szkoła ma być na wysokim poziomie, to musi wyznaczać wysokie standardy, zarówno pracy, jak i etyki.

Następnego dnia dostaję jeszcze jedną wiadomość. Katarzyna Jutkiewicz pisze, że przyszli do niej wychowawcy klas 3 i podziękowali za wysłanego do rodziców maila. Zrobili to sami z siebie, powiedzieli, że rokrocznie rodzice stawiają ich w bardzo niezręcznej sytuacji dając prezenty i dobrze, że w końcu ktoś chce uciąć proceder, który trwa od lat.
– Przepraszam, ale trochę nie chce mi się wierzyć. Zbyt dobrze znam środowisko nauczycielskie – odpisuję. Dostaję odpowiedź, że mogę nie wierzyć, że wbrew temu co myślę i piszę jest wiele osób zadowolonych ze zmiany.

Katarzyna Jutkiewicz wkleja mi na koniec link do artykułu na portalu Prawo.pl, w którym dziennikarka pisze: „Wręczanie nauczycielom prezentów na zakończenie roku to powszechny zwyczaj. Nie ma w nim nic kontrowersyjnego, jeżeli uczeń i jego rodzice w ramach podziękowań wręczają pedagogom kwiaty lub czekoladki. Gorzej, jeżeli prezent kosztuje kilkaset lub nawet kilka tysięcy złotych, a zdarzają się i takie pomysły jak składka na sprzęt AGD lub biżuterię. A taki dar może już stać się przedmiotem zainteresowania prokuratury”. Artykuł zaczyna się zdaniem, które – jak myślę – najlepiej definiuje tok myślenia pani dyrektor: „Pralka, bon do SPA lub obraz za dwa tysiące złotych nie są trafionymi prezentami dla nauczyciela na zakończenie roku szkolnego. Zarówno wręczanie takiej gratyfikacji, jak i jej przyjmowanie, może zostać uznane za przestępstwo. Karniści zgodnie twierdzą, że aby uniknąć ryzyka, lepiej ograniczyć się do kwiatów lub bombonierki”.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA