Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Nie oszukujmy się: Pruszków pilnie potrzebuje lepszych ścieżek rowerowych

Maciej GRZENKOWICZ, Joanna WICHA
Pruszkowianie stają się coraz bardziej jak Holendrzy: korzystają z rowerów chętnie i często. Problem jest jednak, że tak naprawdę nie ma gdzie tego robić. Rowerzyści są zmuszeni jeździć po chodnikach, a wtórują im coraz liczniejsi użytkownicy hulajnóg. Utrzymywanie tego stanu jest coraz bardziej niebezpieczne i dla pieszych, i dla osób na jednośladach. A przecież łatwo da się to zmienić

Wyobraź sobie sytuację: idziesz sobie spokojnie chodnikiem przy dowolnej ulicy Pruszkowa - powiedzmy, Kraszewskiego - i parę centymetrów obok ciebie przejeżdża rower lub hulajnoga. Masz szczęście, że się nie zderzyliście.

Jesteśmy pewni, że czytając ten opis, nic nie musiałeś sobie wyobrażać. Po prostu wróciłeś myślami do ostatniej sytuacji, w której to ci się przydarzyło. I pewnie nie jest to jakieś bardzo odległe wspomnienie. Tego typu sytuacje zdarzają się nagminnie.

O stanie ścieżek rowerowych nie tylko w Pruszkowie, ale i w całej Polsce, mówi się całkiem dużo. Zazwyczaj, zresztą, to samo. Że ścieżek rowerowych jest, co prawda, za mało, ale za to coraz więcej. Traktujemy to jako fakt, ale i frazes, który nic specjalnie w naszym życiu nie zmienia, bo przecież wszyscy się przyzwyczaili, że musi być tak, jak jest.

Ale szczególnie po wiośnie i lecie, kiedy Pruszkowianie wyjmują swoje rowery i hulajnogi, żeby cieszyć się ciepłą pogodą, staje się jasne, że transformacja miasta musi przebiegać znacznie szybciej. Pruszków nie wytrzymuje już rosnącej liczby jednośladów. Dzieci nie zawsze są świadome, co się wokół nich dzieje, i mogą nie zauważyć nadjeżdżającego chodnikiem dwa razy większego od nich roweru. Osoby starsze mogą nie zdążyć odsunąć się od jadącej kilkadziesiąt kilometrów na godzinę hulajnogi, nawet mimo agresywnego dzwonienia kierowców. A coraz chętniej korzystamy z takich środków transportu. Tym bardziej zatem potrzebujemy lepszej infrastruktury.

Joanna jest posłanką z okręgu podwarszawskiego, ale i zapaloną cyklistką. Maciek się tutaj wychował, a teraz dzieli swój czas między Pruszkowem a pracą na uniwersytetach w Holandii. Oboje wiemy, że epoka jazdy na chodnikach powinna się skończyć. Mieszkańcy Pruszkowa są coraz bardziej jak Holendrzy lub Skandynawowie, bo rowerem jeżdżą wszędzie: na zakupy, na spotkanie, na pociąg. I tylko miasto zostaje w tyle.

Urząd miasta jak iluzjonista

Inna sytuacja: jedziesz rowerem ulicą Lipową, na południe od skrzyżowania z Armii Krajowej. Jedziesz, jedziesz… i nagle ścieżka rowerowa się kończy. Ot, tak. Ścieżka zmienia się w chodnik. Co ma zrobić w takiej sytuacji rowerzysta? Nagle zejść z roweru? Zgodnie z prawem, ale całkowicie nieintuicyjnie, przenieść rower na ulicę i jechać dalej, żeby za chwilę znowu być zmuszonym wrócić na ścieżkę rowerową?

To jest jeden przykład problemu ze ścieżkami rowerowymi w Pruszkowie: pojawiają się i znikają. Trochę jak magik podczas występu, który zachwyca ludzi wyjmowaniem królika z kapelusza, urząd miasta robi tak ze ścieżkami. Proszę bardzo, oto sto metrów ścieżki rowerowej. Nie będzie, co prawda, połączone z inną ścieżką, ale jakoś sobie będzie.

Szczególnie mając za sobą parę lat w Holandii, mnie - Maćkowi - wydaje się to dziwne. Oczywiście nierozsądne byłoby oczekiwanie, że Pruszków nagle zamieni się w Amsterdam. I byśmy tego nie chcieli, bo stolica Holandii reprezentuje drugą skrajność: rowery są tam wszędzie, a sami rowerzyści, czując się bardzo pewnie, zachowują się często lekkomyślnie, doprowadzając do wypadków. Jeśli jednak chodzi o infrastrukturę, Amsterdam pokazuje, że nawet uprzednio zaplanowane, historyczne miasto można tak dostosować, aby rowerzyści, kierowcy i piesi mogli w nim żyć. 

Pruszków jest w podobnej sytuacji. Nie możemy zbudować miasta na nowo, ale możemy je ulepszyć. W niektórych miejscach centrum Pruszkowa chodniki mogą być zbyt wąskie, żeby wydzielić na nich osobny pas dla rowerów. Taki pas niewielkim kosztem można jednak stworzyć na szosie, oddzielając rowerzystów od aut - tak jak się to dzieje w Holandii. Pas dla rowerów można również subtelnie odgrodzić, zapewniając bezpieczeństwo dla rowerzystów, kierowców, ale też pieszych, którzy będą mogli w końcu spokojnie iść chodnikiem.

100 km/h po chodniku?

Kolejny absurd spotyka nas kilkaset metrów dalej - przy wspomnianej już Armii Krajowej. Znacie ten fragment bardzo dobrze, jeśli odwiedzacie kawiarnię Kogiel Mogiel lub pub Barrel. Wszyscy przyjezdni, których tam zabieramy, pytają, o co tu chodzi. Chociaż biegnie tam ścieżka rowerowa, jest ona ułożona z kostek szarych, podczas gdy chodnik ułożono z kostek czerwonych. Chodnik jest czerwony, ścieżka szara. W Pruszkowie tak często bywa, ale w tym miejscu jest to szczególnie mylące, bo kostka na dziedzińcu przed lokalami też jest szara. A tuż obok, przy przejściu dla pieszych, pas dla rowerów oznaczony jest znowu na czerwono. Zarówno pieszy, jak i rowerzysta muszą się mieć na baczności, bo często nie wiadomo, po czym właściwie idą lub jadą.

Taki stan rzeczy tym bardziej zniechęca do korzystania ze ścieżek rowerowych. O ile poniekąd się już przyzwyczailiśmy do tego, że rowery jeżdżą po chodniku - bo tak było zawsze - to teraz mierzymy się z nowym zjawiskiem, czyli hulajnogami elektrycznymi. W ich sprawie Joanna interweniowała w zeszłym roku w Sejmie.

Pojawiły się w Pruszkowie już parę lat temu. Początkowo można było je głównie wypożyczać za pomocą aplikacji. Już wtedy słychać było bardzo krytyczne głosy na temat ich nierozsądnych użytkowników. Ale paradoksalnie - takie hulajnogi są znacznie mniej niebezpieczne niż popularne obecnie hulajnogi kupowane prywatnie. To dlatego, że firmy takie jak Bolt czy Freenow wprowadzają ograniczenia prędkości pojazdów. Niestety, chociaż zgodnie z prawem na ścieżce rowerowej lub jezdni hulajnogi nie powinny przekraczać prędkości 20 km/h, hulajnogi prywatne są w stanie jechać kilkukrotnie szybciej, osiągając czasem nawet 100 km/h. To jest proszenie się o tragedię.

Nie da się nie zauważyć rosnącej liczby tych pojazdów w Pruszkowie. A jednocześnie braku odpowiedniej infrastruktury, w związku z czym użytkownicy jednośladów coraz częściej wybierają jazdę po chodniku. Teoretycznie hulajnoga na chodniku powinna się poruszać jeszcze wolniej, bo z prędkością pieszego. Tylko że praktycznie nikt nie będzie jechał tak wolno, bo wtedy nie ma w ogóle sensu korzystać z hulajnogi. Pomijając fakt, że jazdę powyżej 20 km/h trzeba generalnie ukrócić, przede wszystkim trzeba zbudować odpowiednie ścieżki, po których hulajnogi i rowery będą mogły się swobodnie poruszać - i to nie tylko w centrum. To kwestia bezpieczeństwa nas wszystkich.

Rowerowy Pruszków

Nasz głos jest krótkim otwarciem dyskusji. Chociaż jeszcze parę lat temu wydawało się, że Pruszków bardzo dynamicznie się zmienia, stale ulepszając infrastrukturę rowerową, pewien czas temu nastała stagnacja. Smutnym przykładem jest chociażby Żbików. Na Żbikowie ścieżek rowerowych jest jak kot napłakał. Mamy parę niepołączonych ze sobą odcinków, jak chociażby od Szkoły nr 9 do dworca czy od Ciechanowskiej do Kościoła im. NMP (swoją drogą, to jest ścieżka pieszorowerowa, której powstanie w gruncie rzeczy niewiele zmienia, bo funkcjonuje tak samo jak chodnik). Mamy też chodniki, które funkcjonują bardziej jak ścieżki rowerowe, zniechęcając pieszych do ich użytkowania, na przykład od Netto do Ronda Solidarności. No i, oczywiście, mamy niesławne przejście pod torami PKP, które po ostatniej przebudowie jest jeszcze gorzej przystosowane dla rowerów niż wcześniej.

Wprowadzenie pasów dla rowerów na jezdniach jest przykładem rozwiązania, które niewielkim kosztem znacznie podwyższyłoby komfort i bezpieczeństwo codziennego życia mieszkańców. Dla ruchu samochodowego nie zmieniłoby się nic. Dla pieszych, szczególnie dzieci, osób starszych i osób z niepełnosprawnościami, zmieniłoby się bardzo wiele: w końcu mogliby odetchnąć z ulgą. Nie jest to jedyne tego typu rozwiązanie, ale przykład tego, że jeśli się chce, to się da.

A przede wszystkim w ten sposób promujemy zdrowy, odpowiedzialny styl życia i tanią alternatywę dla stania w korkach. Dla mnie - Joanny - jako wiceprzewodniczącej sejmowej komisji zdrowia, jest to bardzo istotne. Pruszkowanie są na to gotowi. Czas sprawić, żeby Pruszków dorósł do poziomu swoich mieszkańców.

**

Joanna Wicha - pielęgniarka, działaczka polityczna i związkowa, posłanka na Sejm X kadencji z okręgu podwarszawskiego.

Maciej Grzenkowicz - badacz, pisarz, publicysta, Pruszkowiak. Absolwent Wydziału „Artes Liberales” i Kolegium MISH Uniwersytetu Warszawskiego. Pracuje na Wydziale Humanistycznym i Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu w Groningen w Niderlandach. Autor książek "Tycipaństwa. Księżniczki, bitcoiny i kraje wymyślone" oraz "Wnuki. Poganie, którzy sobie przypomnieli".

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Sport

Znicz Basket Pruszków prawie gotowy do nowego sezonu w drugiej lidze!

Łukasz DMOCHOWSKI

Koszykarze drugoligowego Znicza Basket Pruszków z pełną mocą przygotowują się do startu sezonu 2026/2027. Klub pragnie zrobić kolejny krok do przodu. Poprzednie rozgrywki to awans do 2 rundy play-off i porażka z Krakowem. Wcześniej udało się sensacyjnie wyrzucić z tych rozgrywek Radom. Pierwszym krokiem ku udanym rozgrywkom była misja zatrzymania trzonu drużyny. I to się udało!