Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Nie ma i nie będzie - władze Pruszkowa wycofały się z planów otwarcia świetlicy przy ul. Stanisława 30

To już pewne. Plan otwarcia świetlicy środowiskowej w budynku przy ul. Stanisława 30 trafia do śmietnika. Obiekt dzierżawiony przez miasto od 1 stycznia 2025 roku wraca pod zarząd Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej z początkiem kwietnia. Nieruchomość miała służyć mieszkańcom pruszkowskiej Ostoi. 
REDAKCJA POLECA
31 marca kończy się umowa dzierżawy budynku przy ul. Stanisława 30 w Pruszkowie. Fot.: Google Street View/KnowYourMeme.com
Ilustracja: 31 marca kończy się umowa dzierżawy budynku przy ul. Stanisława 30 w Pruszkowie. Fot.: Google Street View/KnowYourMeme.com
Konstanty Chodkowski

Konstanty CHODKOWSKI

Przypomnijmy - Miasto Pruszków wydzierżawiło budynek po sklepie spożywczym przy ul. Stanisława 30 od Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w styczniu 2025 roku. Po remoncie obiekt miał służyć jako świetlica środowiskowa. Podczas XVI Sesji Rady Miasta, 28 sierpnia 2025, Prezydent Pruszkowa Piotr Bąk niespodziewanie ogłosił, że umowa dzierżawy została wypowiedziana, a obiekt oddany właścicielowi. Przyczyną miały być zbyt wysokie koszty przystosowania budynku do nowego przeznaczenia. Jeszcze w październiku 2024 szacowano je na ok. 1,5 miliona złotych. W sierpniu 2025 szacunki te urosły do 2,5 miliona złotych. Wypowiedzenie umowy, zgodnie ze słowami Piotra Bąka, miało odbyć się, cyt. “bezkosztowo”. Sytuację opisaliśmy w artykule pod TYM LINKIEM.

Umowa Schrödingera

Jeszcze we wrześniu 2025 roku sytuacja wydawała się więc dość klarowna - zarówno prezydent Pruszkowa jak i władze PSM zgodnie twierdzili, że umowa została wypowiedziana i z planów otwarcia świetlicy na Ostoi nici. Kwestią sporną pozostawało rozliczenie kosztów rozwiązania umowy. Piotr Bąk utrzymywał, że takowych miasto nie poniesie, zaś spółdzielnia - zgodnie z treścią zawartej umowy - oczekiwała uiszczenia na jej rzecz dziesięciokrotności miesięcznego czynszu dzierżawy, tj. około 61 tysięcy złotych. 

Do niespodziewanego zwrotu akcji doszło podczas XVII Sesji Rady Miasta, która odbyła się 25 września 2025 roku. Wtedy to Piotr Bąk, odpytywany przez radnego Dariusza Krupę (PiS), oznajmił, że umowa, której wypowiedzenie deklarował jeszcze miesiąc wcześniej, jednak wypowiedziana nie została. 

“Według mojej wiedzy wypowiedzenie jeszcze nie zostało dokonane i skutecznie doręczone. Trwają rozmowy odnośnie możliwości rozwiązania tej umowy” - oznajmił Piotr Bąk. 

Twierdzenie to musiało wprowadzić Dariusza Krupę w osłupienie zważywszy, że jeszcze miesiąc wcześniej - również w odpowiedzi na jego pytanie - usłyszeliśmy, że sprawa jest zamknięta i obiekt został przekazany z powrotem do właściciela - Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zdumienie radnego było jeszcze większe gdy w toku dyskusji próbowano przerzucić na niego obowiązek udowodnienia, że taka deklaracja faktycznie padła z ust prezydenta w sierpniu.

Do dyskusji przyłączył się zastępca prezydenta, Michał Landowski, który z całą stanowczością stwierdził: “(...) dzisiaj [25 września 2025 r. - przyp. red.] nie nastąpiło jeszcze żadne rozwiązanie umowy. Oczywiście prezydent miasta zwrócił się z zapytaniem do władz pruszkowskiej spółdzielni mieszkaniowej jakie są możliwości rozwiązania tej umowy, ale umowa nie została wypowiedziana (...). Dalej rozmawiamy, chociażby wczoraj, wspólnie z panią prezydent Dorotą Kossakowską. Rozmawialiśmy z prezesem Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, z członkami zarządu o tym, w jaki sposób dalej ten obiekt może służyć mieszkańcom. Żadne czynności związane z rozwiązaniem umowy nie zostały dokonane”.

Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że w istocie mamy do czynienia z “umową Schrödingera” czyli taką, która jednocześnie jest i nie jest wypowiedziana, a wszystko zależy od okoliczności, w której dokonujemy obserwacji jej wypowiedzenia. 

Z pełnym nagraniem dyskusji z XVII Sesji Rady Miasta Pruszkowa można zapoznać się poniżej.

Okres wypowiedzenia niewypowiedzianej umowy upływa jutro

Za praprzyczynę debaty o “stanie wypowiedzenia” umowy dzierżawy można uznać pismo, które prezydent Pruszkowa skierował do władz PSM 21 lipca 2025 roku. Czytamy w nim: 

“W nawiązaniu do zawartej w dniu 16.12.2024 r. umowy dzierżawy (...) budynku przy ul. Stanisława 30, pomiędzy Pruszkowską Spółdzielnią Mieszkaniową a Gminą Miasto Pruszków, zwracam się z prośbą o jej rozwiązanie w możliwie najkrótszym terminie. Jednocześnie, w ramach ewentualnej rekompensaty, proszę o wskazanie rozliczenia kwestii przyszłorocznego czynszu” [zachowana pisownia oryginalna - przyp. red.]. 

Warto zauważyć, że pismo nie posiadało nagłówka, a jego treść faktycznie może nastręczać trudności interpretacyjnych. Otwartym pozostaje pytanie, czy trudności z jego interpretacją powinien mieć również jego autor? 

W poszukiwaniu odpowiedzi zwróciliśmy się do Zarządu Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Oto wyjaśnienia, które otrzymaliśmy: 

“W dniu 21 lipca 2025 r. Prezydent Miasta Pruszkowa zwrócił się z prośbą o rozwiązanie umowy dzierżawy z dnia 16.12.2024 r., nr 68/UD/2024, w jak najszybszym terminie, m.in. powołując się na przeprowadzoną ekspertyzę określającą bardzo wysokie koszty remontu dachu, a Zarząd Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej przychylił się do przedmiotowego oświadczenia, mimo braku dookreślenia przez Prezydenta daty wypowiedzenia umowy. Od tego momentu trwały rozmowy i wymiana korespondencji dotyczące terminu i sposobu rozwiązania przedmiotowej umowy. PSM uznała przedmiotową umowę dzierżawy za wypowiedzianą przez Prezydenta Miasta, z koniecznością ustalenia konkretnej daty jej rozwiązania, w terminie nie dłuższym niż do końca 2026 r. (co wynika z zapisów umowy)”.

Finalnie - zgodnie z wypowiedzią zarządu PSM dla portalu zpruszkowa.pl - w dniu 26 stycznia tego roku podpisano porozumienie, na mocy którego strony rozwiązują umowę dzierżawy nr 68/ud/2024 z dniem 31 marca 2026 r. 

Czy rozwiązanie odbyło się “bezkosztowo”? Zarząd PSM wskazuje precyzyjnie: w 2026 roku Miasto Pruszków opłaciło czynsz za trzy miesiące oraz kwotę podatku od nieruchomości, łącznie w wysokości 8538,99 PLN brutto. Prezydentowi faktycznie udało się więc znacznie zredukować koszty wypowiedzenia umowy w stosunku do jej pierwotnej treści. Nadal jednak trudno powiedzieć, aby rozwiązanie umowy odbyło się “bezkosztowo”.

Na wypadek wystąpienia kolejnych rozbieżności w interpretacji stanu prawnego budynku przy ul. Stanisława 30, dnia 23 marca zwróciliśmy się z zestawem bliźniaczych pytań również do prezydenta Pruszkowa, Piotra Bąka. Zapytaliśmy też o to, które z jego twierdzeń wypowiedzianych podczas kolejnych Sesji Rady Miasta było prawdziwe: to o wypowiedzeniu umowy (28 sierpnia), czy to, zgodnie z którym umowa nie została wypowiedziana (25 września). Odpowiedzi nie uzyskaliśmy do dziś. 

Pozostaje nam mieć nadzieję, że informacje udzielone przez PSM stanowią ostateczną wersję stanu prawnego i faktycznego, oraz że perypetie z (nie)wypowiadaniem umowy dzierżawy dobiegły już końca. A jeśli tak jest, to należy stwierdzić, że dziś mija ostatni dzień, w którym budynek przy ul. Stanisława 30 znajduje się pod zarządem Miasta Pruszkowa. 

👉 Dzierżawa budynku przy ul. Stanisława 30 czyli umowa Schrödingera Na dzisiejszej Sesji Rady Miasta (która właśnie...

Opublikowany przez Jestem z Pruszkowa Czwartek, 25 września 2025

Nie opłaca się, bo się nie opłaca

Jak wspomina Zarząd Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Miasto Pruszków rozwiązało umowę dzierżawy budynku przy ul. Stanisława 30, cyt.: “powołując się na przeprowadzoną ekspertyzę określającą bardzo wysokie koszty remontu dachu”. 

Zgodnie z informacjami przekazywanymi radnym przez prezydenta Piotra Bąka i jego zastępców podczas XVI i XVII Sesji Rady Miasta, początkowo (tj. przed podpisaniem umowy) szacowano koszty adaptacji pomieszczeń obiektu na ok 1,5 mln złotych. Po dokładniejszych oględzinach szacunki te miały wzrosnąć do minimum 2,5 mln złotych (vide wypowiedź Piotra Bąka z 28 sierpnia 2025 roku). 

Zgodnie z wypowiedzią zastępcy prezydenta Pruszkowa, Michała Landowskiego, z 25 września 2025 roku, miasto zleciło spółce miejskiej TBS “Zieleń Miejska” wykonanie przeglądu oraz cyt.: “(...) sporządzenie porządzenie podstawowej dokumentacji, która mogła być podstawą do wykonania ekspertyzy. Pracownicy wykwalifikowani z odpowiednimi uprawnieniami dokonali takich zapisów i przedstawili stosowne dokumenty. Okazało się, że koszty, które przewidywaliśmy są niewspółmiernie wyższe [niż początkowo przypuszczano - przyp. red.].” 

O ile dokładnie wyższe? Tego wiceprezydent Landowski nie powiedział. Z następstwa zdarzeń i wypowiedzi możemy natomiast wywnioskować jedno: o ile koszt 1,5 miliona złotych na dostosowanie budynku do nowej funkcji był przez władze Pruszkowa możliwy do zaakceptowania, tak koszty wyższe (2,5 miliona złotych?) są już nie do przyjęcia.

Setki tysięcy “tyś zł netto”

Za tropem ekspertyzy wykonanej przez TBS poszła radna Katarzyna Włodarczyk (KO). Dnia 30 września 2025 roku złożyła interpelację do prezydenta miasta, w której zwróciła się o udostępnienie dokumentu, o którym Michał Landowski wspominał podczas Sesji 25 września. W odpowiedzi otrzymała jednostronicową opinię zawierającą przybliżony spis kosztów, które należałoby ponieść, aby doprowadzić pawilon przy ul. Stanisława 30 do używalności, w tym: 

Jeśli wierzyć twierdzeniom zawartym w opinii, to łączny koszt prac remontowo-naprawczych budynku powinien przekroczyć zawrotną kwotę 350 milionów złotych netto, przy oczywistym założeniu, że każdy wskazany w opinii 1000 “tyś zł netto” równa się jednemu milionowi złotych netto (1000 x 1000 = 1 000 000).

Pruszków, ul. Stanisława 30, opinia TBS

Można też przyjąć przewrotnie, że osoba spisująca opinię nie przyłożyła się zbytnio do powierzonego jej zadania i dokonała błędnej notacji wskazanych w dokumencie kwot, dopisując “tyś” nawet w towarzystwie wycen, które osiągnęły już rząd tysięcy w notacji numerycznej. W takim przypadku jednak suma wskazanych w opinii kwot, nawet w swoim maksymalnym zakresie, nie przekracza 560 000 złotych. 

Nietrudno spostrzec, że w tym wariancie koszty odbiegałyby od wskazanej przez prezydenta Bąka nieakceptowalnej kwoty 2,5 miliona złotych. Nawet jeśli założyć, że wskazania w opinii suma 560 000 złotych netto stanowi “nawiązkę” wobec wcześniejszych estymatów (1,5 miliona złotych), to po zsumowaniu kosztów nadal znajdujemy się poniżej progu 2,5 miliona złotych. 

Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości co do opłacalności projektu, to w opinii wskazano jasno: “wykonanie powyższych prac wymagać będzie dużych nakładów finansowych” oraz, na zakończenie: “brak opłacalności ekonomicznej utrzymania tego obiektu”. 

Ktoś mógłby zapytać, jak zmierzyć ekonomiczną opłacalność utrzymania obiektu użyteczności publicznej, który z założenia nie miał generować dochodów? Takie pytanie jednak w przestrzeni publicznej nigdy nie padło. 

Z drugiej strony zaś, jeśli traktować treść opinii dosłownie i założyć, że została ona spisana zgodnie z intencją jej autorów, to znajdziemy w niej pewną wskazówkę co do źródeł finansowania projektu w sformułowaniu: “Każda adaptacja pomieszczeń generowała będzie dodatkowe środki finansowe na wykonanie dokumentacji projektowo-technicznej jak i na prace realizowane”. A skoro remonty generują środki, to być może tych remontów powinniśmy wykonać jak najwięcej… nieprawdaż? 

Opinia opinii (nie)równa

Opinia udostępniona w odpowiedzi na interpelację radnej Włodarczyk datowana jest na 25 czerwca 2025 roku. Widnieją pod nią dwa podpisy: Prezesa TBS Pawła Wiśniewskiego oraz Kierownika Działu Techniczno-Inwestycyjnego TBS Grzegorza Kloca. Fakt ten wzbudził podejrzenie radnego Adama Wróblewskiego (niezrz.), który słusznie zauważył, że w gronie podpisanych autorów nie występuje osoba z uprawnieniami konstruktorskimi. O tym zaś, że taka osoba sporządziła zleconą ekspertyzę, zapewniała wcześniej zastępczyni prezydenta Dorota Kossakowska oraz zastępca Michał Landowski. 

Radny Wróblewski złożył więc własną interpelację do Piotra Bąka, w której napisał: “W związku z interpelacją radnej Pani Katarzyny Włodarczyk dotyczącej ekspertyzy stanu budynku przy ul. Stanisława 30 i informacji uzyskanych w przerwie na sesji w dniu 23.10.2025. zwracam się do Pana z prośbą o przesłanie ekspertyzy z podpisem osoby z uprawnieniami, brakującej w odpowiedzi na interpretację Pani radnej. Z góry dziękuję” [zachowana pisownia oryginalna]. 

W odpowiedzi udostępniono mu opinię zbliżoną do tej pozyskanej przez Katarzynę Włodarczyk… lecz nieidentyczną. Pierwsza z różnic między nimi polega, rzecz jasna, na zestawie podpisów zebranym pod dokumentem. Podpisu Kierownika Grzegorza Kloca tym razem zabrakło, jednak obok Prezesa TBS podpisał się pod nią mgr inż. Mieczysław Paczka posiadający uprawnienia w specjalności konstruktorsko-budowlanej. 

Ul. Stanisława 30, Pruszków, Opinia TBS

Druga różnica jest prosta do wychwycenia i rzuca się w oczy od razu. Chociaż lista prac przedstawiona w opinii z odpowiedzi na interpelację radnego Wróblewskiego jest tożsama z tą w opinii przedstawionej radnej Włodarczyk, to z tej pierwszej “wyparowały” szacunkowe koszty remontów. Mamy więc zakres, a nie mamy ceny, co tym bardziej utrudnia zrozumienie, jakie faktycznie miasto musiałoby ponieść koszty, aby świetlica jednak powstała.  

Autor (Mieczysław Paczka) podtrzymuje jednak, że wykonanie prac jest bardzo drogie oraz że brak jest opłacalności ekonomicznej utrzymania obiektu. Z drugiej strony jednak podtrzymuje też, że “każda adaptacja pomieszczeń generowała będzie dodatkowe środki finansowe (...)”.

Opinia pozyskana przez Adama Wróblewskiego datowana jest na ten sam dzień, co opinia wydana Katarzynie Włodarczyk - 25 czerwca 2025 r.  

Cóż szkodzi obiecać? 

Utworzenie systemu świetlic miejskich było jedną z obietnic przedwyborczych Piotra Bąka, zaś świetlica przy ul. Stanisława 30 na Ostoi miała być sztandarowym projektem w tym zakresie. Jak się okazało - wiele musiało się zmienić, aby nie zmieniło się nic. 

Miasto dzierżawi obiekt od 1 stycznia 2025 roku, zaś z końcem marca będzie zmuszone oddać go z powrotem w ręce PSM. Zgodnie z zawartą umową, przez pierwsze 10 miesięcy Pruszków był zwolniony z opłacania czynszu, jednak nadal trzeba było łożyć na media i podatek od nieruchomości. Oprócz tego - za słowami Michała Landowskiego - po stronie miasta było również było dokonanie przyłącza elektrycznego i wymiana zamka (sztuk: jeden). Na koniec, po 15 miesiącach dzierżawy, powróciliśmy do punktu wyjścia czyli do stanu, w którym świetlicy na Ostoi nie ma. Dziś wiadomo już, że gdyby Piotr Bąk nie zrobił kompletnie niczego w kwestii jej otwarcia, to rezultat byłby dokładnie ten sam. Choć być może po drodze wydałby nieco mniej miejskich pieniędzy. 

Podsumujmy: 👉 Prezydent podpisał umowę dzierżawy na budynek przy ul. Stanisława 30 w Pruszkowie, remontu nie...

Opublikowany przez Jestem z Pruszkowa Czwartek, 25 września 2025

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Wioletta Kiuliak [fot. MKS Pruszków] Sport

Wioletta Kiuliak, jedna z liderek MKS-u Pruszków, w rozmowie przed startem play-off

Łukasz DMOCHOWSKI

Zbliża się decydującą faza rozgrywek 1 ligi kobiet. MKS Pruszków rzutem na taśmę wspiął się na pierwsze miejsce. Przed rozpoczęciem play-off zapraszamy na rozmowę z Wiolettą Kiuliak, jedną z liderek MKS-u Pruszków. Porozmawialiśmy o początkach, o pokręconej historii prowadzącej do Pruszkowa z Białorusi przez Szczecin i Sokołów Podlaski, a także o nastrojach w drużynie.