Nauczyciele z Pruszkowa bez pieniędzy za strajk

(27)

Pieniądze niewypłacone nauczycielom za nieprzepracowane dni pozostały w budżetach szkół, a ich dysponentami są dyrektorzy. Problem w tym, że nie wiadomo, jak je uruchomić.

O możliwych formach zrekompensowania pruszkowskim nauczycielom pensji utraconych z powodu wiosennego strajku mowa była w środę na posiedzeniu Komisji Oświaty, Kultury i Sportu Rady Miasta. Wiceprezydent Beata Czyżewska opowiadała o pracach zmierzających do podniesienia nauczycielom wysokości dodatków: motywacyjnego, za wychowawstwo i dla opiekunów stażu (ich wysokość ustala miasto i ma w tym pełną swobodę). – Tych podwyżek proszę jednak nie wiązać z rekompensatą za strajk. Wiem, że są oczekiwania, żeby taką rolę odegrało podniesienie dodatku motywacyjnego, ale to całkowicie wypaczyłoby jego rolę. Ten dodatek otrzymują i będą w Pruszkowie otrzymywać wyłącznie wyróżniający się nauczyciele, ma być nagrodą za pracę. O jego przyznawaniu decyduje dyrektor szkoły – mówiła wiceprezydent.

W Pruszkowie wysokość dodatku motywacyjnego nie jest określona kwotowo, ale procentowo w odniesieniu do pensji.– Proszę pamiętać, że taka konstrukcja powoduje, że każda podwyżka wynagrodzenia automatycznie powoduje wzrost wysokości dodatku. We wrześniu nauczyciele w całym kraju otrzymają podwyżki, a więc w Pruszkowie wzrosną też dodatki – mówiła Czyżewska. Dziś minimalna wysokość dodatku motywacyjnego to 7 proc. nauczycielskiej pensji, możliwe że od nowego roku będzie to już 10 proc. W takim kierunku zmierzają rozmowy prowadzone przez urząd miasta z przedstawicielami kadry pedagogicznej pruszkowskich placówek oświatowych.

Okazało się też, że pieniądze z niewypłaconych nauczycielom pensji za dni strajkowe nie wróciły automatycznie do budżetu miasta. Beata Czyżewska: – Podczas strajku nie wywieraliśmy presji na nauczycieli, aby przystąpili do pracy, wraz z dyrektorami szkół sprawiliśmy jedynie, że odbyły się wszystkie zaplanowane egzaminy. Ci nauczyciele, gdy pracowali podczas egzaminów, dostali za to pieniądze. Zgodziliśmy się też na to, że niewypłacone środki pozostaną w budżetach szkół. Ich dysponentami są dyrektorzy i to z nimi nauczyciele muszą rozmawiać.

Tymczasem dyrektorzy nie wiedzą, jak te pieniądze rozdysponować. Nie mogą ich przeznaczyć na przykład na nagrody, bo komu i za co mieliby je dać? Czy miałyby one trafić do wszystkich nauczycieli, czy tylko tych co strajkowali? A jeśli tak, to dlaczego nie do pozostałych? Ci co strajkowali mają prawo twierdzić, że te pieniądze należą do nich. Ich wypłata wprost jest jednak niemożliwa, bo za dni strajkowe wynagrodzenie nie przysługuje – gdyby dyrektor po prostu przelał je tym, co strajkowali, naraziłby się na odpowiedzialność karną. Jest jeszcze jeden smaczek – niektórzy nauczyciele w dni strajkowe poszli na zwolnienia lekarskie, aby nie narazić się na niebezpieczeństwo nieotrzymania wynagrodzenia. To czy należałoby brać ich pod uwagę podczas podziału niewypłaconych środków?

Jeśli pieniądze, które pozostały w budżetach szkół, nie zostaną wykorzystane do końca roku budżetowego – przepadną (wrócą do budżetu miasta). Dyrektorzy szkół są więc w kropce. Czy mogą liczyć na wsparcie urzędu miasta? – Miasto jest organem prowadzącym szkoły, ale pracodawcami nauczycieli są dyrektorzy. My nie możemy narzucić dyrektorom, co mają z tymi pieniędzmi zrobić – mówiła wiceprezydent Czyżewska. – Na razie proponuję poczekać. To nie jest tak, że my w urzędzie sprawę odłożyliśmy. Bardzo pilnie śledzimy rozwiązania przyjmowane w innych miastach, musimy znaleźć te zgodne z prawem, aby móc zastosować je w Pruszkowie.

Pani wiceprezydent, gdy rozmawiałem z nią już po komisji, mówiła, że liczy na uspokojenie emocji podczas wakacji. Zwracała uwagę, że mieszkańcy Pruszkowa są bardzo mocno podzieleni w ocenach strajku nauczycieli i w kwestii tego, czy pensje za nieprzepracowane dni się należą. Że nie można podejmować pochopnych decyzji, aby nie rozbudzać na nowo negatywnych emocji. – Nie wolno nam też zapominać o uczniach, a to ich dobro musi być zawsze na pierwszym miejscu. Uczniowie bardzo dużo przeszli w tym roku szkolnym, mieli dodatkowy stres. Nie możemy wciąż mówić tylko o nauczycielach, to uczniowie są najważniejsi – mówiła.

Środowa komisja pokazała, że nauczyciele nie mają zbyt dużego poparcia wśród pruszkowskich radnych. Jedyną osobą, która zadawała pytania dotyczące pensji, wysokości dodatków, podwyżek, zmian regulaminu wynagradzania, była przewodnicząca komisji Małgorzata Widera.

Środowa komisja z jednej strony pokazała, że nauczyciele muszą uzbroić się w cierpliwość, ale uświadomiła też, że nie mają zbyt dużego poparcia wśród pruszkowskich radnych. Jedyną osobą, która zadawała pytania dotyczące pensji, wysokości dodatków, podwyżek, zmian regulaminu wynagradzania, była przewodnicząca komisji Małgorzata Widera. Podczas dialogu między nią a wiceprezydent Czyżewską radni zajęci byli w większości przeglądaniem internetu w telefonach oraz rozmowami między sobą. Ci, którzy jeszcze kilka tygodni temu wyrażali poparcie dla strajku nauczycieli, nie skorzystali z okazji aby włączyć się do dyskusji. Na komisję przyszły dwie nauczycielki, aby odczytać swój wniosek o podwyżkę tych składników wynagrodzeń, za które odpowiada miasto. Radni najpierw zgodzili się, żeby nie czekały do końca obrad i wystąpiły jako pierwsze, ale już po kilku minutach Magdalena Białobrzeska-Jarosz ze Szkoły Podstawowej nr 6 usłyszała od jednego z radnych: – Miała nam pani zabrać pięć minut, a mówi już piętnaście.

Odniosłem wrażenie, że radni doszli do wniosku, że na strajku nauczycieli i sprawie ich wynagrodzeń nie nabiją już sobie punktów u wyborców i problem (poza radną Widerą) kompletnie ich nie interesuje. Dla nauczycieli jedynym partnerem do rozmów są więc dziś dyrektorzy szkół, a dla dyrektorów – urząd miasta reprezentowany przez szefową wydziału edukacji oraz wiceprezydent Beatę Czyżewską. I to od przychylności urzędników w stu procentach zależy, czy pieniądze niewypłacone za czas strajku w jakiejkolwiek formie do nich trafią.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA