Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Najgorsza ulica w Pruszkowie

Jakub DOROSZ-KRUCZYŃSKI
Ulica Cicheckiego może pretendować do miana „najgorszej ulicy w Pruszkowie”. Mieszkańcy muszą mierzyć się tam z pyłem, podtopieniami i smrodem.
Ulica Cicheckiego
Ilustracja: Ulica Cicheckiego

Znajdująca się nieopodal kościoła p.w. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Żbikowie ulica Cicheckiego mogłaby uchodzić za urokliwy zaułek. Niska zabudowa i sąsiedztwo zabytkowego kościoła dopełniają klimatu okolicy. Atrakcyjność lokalizacji podnosi dobry dojazd do węzła autostrady A2. Niestety komfort życia mieszkańców ul. Cicheckiego jest bardzo zły.

Ulica Cicheckiego to niewielka, szutrowa droga pełna dziur. Latem przejeżdżające samochody wzbijają tumany kurzu. Mieszkańcy twierdzą, że zapylenie jest tak duże, że niemożliwe jest przebywanie w ogródku (nie mówiąc już o wypoczynku). Kiedy spadnie deszcz poruszanie się drogą jest praktycznie niemożliwe. Ulica Cicheckiego nie ma odwodnienia. Powstają gigantyczne kałuże, przez które nie można przejść. Samochody jeżdżące po mokrej nawierzchni rozjeżdżają ją i pogarszają (i tak zły) stan techniczny nawierzchni. Dodatkowo spadek ulicy postępujący w kierunku rzeki Utraty powoduje, że zalewany bywa znajdujący się przy ul. Cicheckiego hotelik.

Dodatkowych problemów mieszkańcom dostarcza zlewnia szamba, należąca do MZO, zlokalizowana w ciągu ulicy Poznańskiej. Dostarcza ona zapachów, które zniechęcają do otwierania okien. Z uwagi na kurz i fetor mieszkańcy ulicy Cicheckiego żyją praktycznie zamknięci w domach.

Tak wygląda ul. Cicheckiego na Żbikowie po zaledwie kilkunastominutowych opadach

Sytuację mieszkańców pogarszają dodatkowo przejeżdżające tamtędy TIRy. Szutrowa i wąska droga nie powinna obsługiwać ruchu tak ciężkich pojazdów.

Temat remontu ulicy był podnoszony przez mieszkańców wielokrotnie. Jeszcze za czasów prezydentury Jana Starzyńskiego były prowadzone rozmowy z radnymi i z urzędnikami, które miały spowodować wygospodarowanie środków na remont ulicy. Mimo upływu lat i zmiany władzy w pruszkowskim magistracie problemu nie udało się jednak rozwiązać. Sami mieszkańcy nie kryją swojego zdziwienia i frustracji takim stanem rzeczy. „Nasza ulica jest drogą do kościoła dla wielu mieszkańców Gąsina. To wstyd, że tak to wygląda.” mówi mi jedna z mieszkanek.

Niezadowolenie pogłębiak fakt, że w ubiegłym roku magistrat zrealizował przebudowę ulicy Lisieckiego. Uzyskała ona odwodnienie i została wyłożona kostką brukową. Szkopuł w tym by dotrzeć do ulicy Lisieckiego trzeba przejść ulicą Cicheckiego. „Jaki sens miało zmodernizowanie sąsiedniej drogi bez uprzedniego wyremontowania naszej?” dziwi się jeden z mieszkańców.

Temat ulicy Cicheckiego zaistniał na wczorajszym posiedzeniu komisji gospodarki komunalnej. Radny Andrzej Kurzela (niezrzeszony) przedstawił problemy mieszkańców i zwrócił się do władz miasta z prośbą o wyjaśnienia i podjęcie interwencji w sprawie. Naczelniczka Wydziału Realizacji Inwestycji Elżbieta Korach zapowiedziała, że niezwłocznie wystąpi o ustanowienie zakazu ruchu samochodów ciężarowych ulicą Cicheckiego. Odpowiedź na pytania radnego zostanie sporządzona na piśmie. Naczelniczka zaznaczyła też, że remont ulicy w ramach obecnego budżetu jest prawdopodobnie niemożliwy. Jednak prawdopodobne jest, że znajdzie się ona w wykazie zadań inwestycyjnych na 2022 r.

Do sprawy ulicy Cicheckiego będziemy jeszcze wracać na portalu zpruszkowa.pl

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

REDAKCJA POLECA
Liceum Ogólnokształcące im. Tomasza Zana w Pruszkowie Edukacja i Oświata

Wyluzowany wuefista czy przekroczenie granic? Skargi na nauczyciela w "Zanie" wpływały przez cały rok, ale rzecznik dyscyplinarny ich nie zobaczył

Konstanty CHODKOWSKI

Przez cały rok szkolny 2025/2026 do dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego im. Tomasza Zana w Pruszkowie wpływały skargi na zachowanie nauczyciela wychowania fizycznego wobec uczennic: od niestosownych komentarzy, przez wizyty w żeńskiej przebieralni, po zamknięcie trzech uczennic w szkolnym magazynku. Dyrekcja ani razu nie zawiadomiła rzecznika dyscyplinarnego, choć wymaga tego Karta Nauczyciela. Rodzice załamują ręce z bezradności, nauczyciele mówią o zamiataniu sprawy pod dywan.