Najbardziej urokliwa ścieżka rowerowa w Pruszkowie

(330)

Kto jeszcze nie jechał tędy rowerem, niech to zrobi, póki mamy kolorową jesień. Ścieżka rowerowa od Lipowej do Utraty to jedna z najpiękniejszych tras w naszym mieście.

Jej budowie od początku towarzyszyły kontrowersje. Społecznik Arek Gębicz ostrzegał, że nieprawidłowo wykonana podbudowa spowoduje degradację w ciągu kilku lat. Krytykował nawierzchnię, że zamiast asfaltu powinna być zastosowana żywica. O ile o trwałości trasy rowerowej przekonamy się w przyszłości, o tyle jej standard, jaki możemy dziś już przetestować, jest naprawdę niezły. A jazda rowerem dostarcza dużej frajdy.

Przede wszystkim – otoczenie. Ścieżka prowadzi przez podmokłe tereny, w otoczeniu dzikiej przyrody, przez co śmiało może zyskać miano najpiękniejszej trasy w Pruszkowie. Po drugie, jakość wykonania jest więcej niż przyzwoita. Widać, że zmasowana krytyka standardu ścieżek wybudowanych w ostatnich latach zrobiła swoje i urząd miasta tym razem pilnuje robotników. Asfalt nie wyłazi poza krawężniki. Kostka betonowa leży równiutko. Przejazdy przez pokrywy studzienek telekomunikacyjnych są pięknie wypoziomowane. Aż miło patrzeć i jechać. W czwartek robotnicy wykańczali fragment przed mostkiem nad Utratą. Tam w jednym miejscu asfalt położony został byle jak i wylał się odrobinę na trawnik. Co prawda, trasa w tym miejscu i tak będzie poprawiana – przy okazji wymiany mostku – ale niedawno jedna z mieszkanek Pruszkowa zrobiła zdjęcie i wrzuciła do internetu z pytaniem, czy to musi tak wyglądać. Nie musi – urząd miasta widocznie doszedł do podobnego wniosku i zażądał od wykonawcy prac, żeby wszystko prezentowało się jak należy.

Nie byłbym sobą, gdybym jednak do czegoś się nie przyczepił. Jedyny niewielki mankament ścieżki to jej… gładkość. Chwilami jedzie się jak po małych muldach. Asfalt można było lepiej wywalcować, wypoziomować, bo pod tym względem odstaje od tras rowerowych budowanych na przykład w Warszawie. Ale generalnie jakość całej inwestycji i tak jest lepsza, niż na przykład ścieżek w rejonie stacji WKD, gdzie nierówności są większe, a zjazdy z krawężników zbyt wysokie.

Niedawno pisałem o fatalnie przygotowywanych projektach inwestycji drogowych w Pruszkowie. Na Lipowej robotnicy wyrżnęli 30-letni żywopłot i co najmniej jedno drzewo. Prawda, niestety, jest taka, że o tym żywopłocie pamiętają dziś już głównie mieszkańcy jednego bloku przy Lipowej, pozostali pruszkowiacy zastaną elegancką ścieżkę, którą warto się przejechać. Kto woli spacery, albo jogging, też zyskał nową trasę – błota już nie ma. Piękne miejsce, polecam.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA