Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

MKS Pruszków wygrywa 1 Ligę Kobiet!

Łukasz DMOCHOWSKI
Szampany wystrzeliły, siatka została odcięta. Złoty okazały puchar za wygraną całej 1 Ligi Kobiet został wzniesiony przez kapitan drużyny MKS Pruszków, a na szyjach głównych aktorek zawieszone zostały złote medale. Sportowo pruszkowskie koszykarki nie pozostawiły złudzeń ekipie ŁKS-u i bardzo pewnie i wysoko wygrały obydwa mecze, a samą finałową serie 2:0!
MKS Pruszków wygrywa 1 Ligę Kobiet [źródło: facebook.com/mks.pruszkow]
Ilustracja: MKS Pruszków wygrywa 1 Ligę Kobiet [źródło: facebook.com/mks.pruszkow]

Taki właśnie jest sport. Jeżeli w trakcie sezonu poturbują Cię wpadki ze słabszymi rywalami bądź solidne lania od mocniejszych drużyn, to słabi odpadną, a mocni pójdą w górę, wyciągną wnioski i będą jeszcze mocniejsi.

Ten drugi scenariusz towarzyszył w trakcie fazy play-off koszykarkom MKS-u Pruszków. Zasłużone głosy krytyki po porażkach z Uniwersytetem Warszawskim, Spartą Ziębice na własnych deskach oraz ponad 20-punktowe lania na Widzewie oraz w Łańcucie. I co? W finale to Pruszków zlał ŁKS. Jest to niezwykle trafne określenie, bo pruszkowianki przejechały się po wygranych rundy zasadniczej dwukrotnie. 72:49 w Łodzi oraz 92:62 w Pruszkowie. 

W decydującym starciu jeszcze do przerwy wynik był zbliżony. Możemy jednak zobaczyć wyraźną różnicę poziomów między drużynami, jeżeli prowadzenie do przerwy 45:37, a więc ośmiopunktowe, nazywamy zbliżonym.

"Żelazna piątka" trenera Oskara Blaszkiewicza zrobiła swoje. Kolejny raz te same nazwiska pokazały moc. Rewelacyjna w całej fazie play-off Wiola Kiuliak zanotowała 17 punktów i 9 zbiórek. Karolina Zaborska rozdała aż 11 asyst. Wanesa Furman wstrzeliła się w kosz i przy skuteczności 40% za 3 punkty oraz 80% za 2, zgromadziła 23 oczka. Pod koszem dominowała Katarzyna Świeżak, notując double-double na 20 punktów i 10 zbiórek.

Po przerwie pruszkowianki nie pozostawiły złudzeń gościom i po trzech kwartach przewaga urosła już do 17 punktów. Ostatnie minuty to obecność na parkiecie szerokiej rotacji MKS i spokojne wyczekiwanie na końcową syrenę, po której na parkiet polały się tradycyjne szampany. 

źródło: pzkosz.pl

Teraz czas świętowania i zbierania laurów. Jak to mawiał kiedyś klasyk - sława i wizyty w szkołach. Sami także postaramy się o szersze podsumowanie i rozmowy z bohaterkami minionego sezonu. Zaraz po tym nadejdzie jednak zapowiadany ból głowy.

Orlen Basket Liga Kobiet stoi otworem. Do tego potrzeba jednak dużo, dużo więcej niż w wielu aspektach oferował MKS Pruszków. Jak będzie? Życzeniowo chcielibyśmy gościć na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej. Warto jednak popracować, aby wizyta w ekstraklasie zakończyła się milej i przyjemniej niż ostatnie dwa sezony MKS-u na tym poziomie rozgrywek. Na dziś jednak można wykrzyczeć Pruszków MISTRZ! 

fot. MKS Pruszków

O krótki komentarz poprosiliśmy na gorąco, tuż po finałowym meczu, trenera Oskara Blaszkiewicza. Trzeba podkreślić, że trener jest bardzo otwarty na media. Spokojnie i rzeczowo odpowiada za każdym razem, a to w świecie sportu jest niezwykle cenne. 

Łukasz Dmochowski: Jakie to uczucie? Wygrana i to taka pewna? Wiele osób miało wątpliwości co do rzeczywistej siły tej drużyny.

Oskar Blaszkiewicz: Na pewno wielka radość. Sport bardzo często bywa brutalny i nie wynagradza ciężkiej pracy. Jednak w tym sezonie było inaczej, a wynik końcowy jest zasłużoną nagrodą dla całej drużyny. Również cieszy fakt, że obydwa mecze wygraliśmy bardzo pewnie. Presja wyniku i gra przy pełnych trybunach potrafi bardzo utrudnić życie. Lecz my udowodniliśmy, że to nas jeszcze bardziej motywuje i nakręca. Powiedziałbym, że nawet nikt przed ani w trakcie sezonu zasadniczego nie dawał nam dużych szans na mistrzostwo. Było dużo poszukiwań, testowania różnych rozwiązań. Finalnie udało się znaleźć odpowiednie zestawienie personalne. Oprócz tego w fazie play-off poświęciliśmy dużo czasu na przygotowanie taktyczne i scoutingowe. Każda z drużyn, z którą się mierzyliśmy (Poznań, Gdańsk i ŁKS), dysponowała inną charakterystyką. Nie było to proste dla nas, gdyż musieliśmy mieć w głowie różne założenia taktyczne tak w obronie, jak i ataku. Dodatkowo skupialiśmy się na ograniczeniu liderek drużyn przeciwnych i wykorzystywania ich słabości w obronie. Te wszystkie aspekty przyniosły efekt i w najważniejszym momencie. W dwumeczu finałowym wyglądaliśmy jak bardzo dobrze naoliwiona maszyna.

ŁD: Teraz czas na zasłużony odpoczynek i ruszamy do pracy przed Orlen Basket Liga Kobiet?

OB: Dokładnie, dziewczyny zasłużyły na dłuższą przerwę i czas regeneracji. Przez cały sezon staraliśmy odpowiednio dobierać obciążenia treningowe, co zminimalizowało ryzyko kontuzji. Jednak dziewczyny naprawdę są bardzo poobijane i potrzebują teraz czasu na zagojenie ran. Na odpoczynek na pewno nie można liczyć, patrząc z organizacyjnego punktu widzenia. Kluby ekstraklasowe już od lutego/marca zaczęły przygotowania i pracę nad przyszłym sezonem. Tego czasu już nie nadrobimy. Jednak uważam, że klub jest prowadzony przez osoby kompetentne, z dużym doświadczeniem. Mam nadzieję, że wszystkie najważniejsze szczegóły uda się dogadać jak najszybciej. Ja osobiście zaczynam sezon 3x3. Zapraszam wszystkich do śledzenia naszych drużyn młodzieżowych i seniorskich. Na koniec chciałbym podziękować wszystkim kibicom, pracownikom klubu, zarządowi i sponsorom. Każdy z Was dołożył cegiełkę, bez której nie odnieślibyśmy sukcesu podczas tego sezonu. Wiara oddała i nigdy jej nie traćmy! 

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Upał W Urzędzie. Fot. AI Społeczeństwo

Prezydent i starosta skrócili pracę urzędów, bo upał. Mieszkańcy odpowiedzieli taką falą krytyki, jakiej w historii Pruszkowa jeszcze nie było

Sławomir BUKOWSKI

„Śmiech na sali”, „biurwy”, „nieroby”, „komedia” – mieszkańcy nie zostawili na pracownikach administracji samorządowej suchej nitki. Wiele komentarzy nie nadaje się do cytowania. Regularnie przewijało się też pytanie, czy urzędnicy odrobią skrócone godziny i padała propozycja: w sobotę.

Potulik Ekologia i Środowisko

Park Potulickich – zielony, cuchnący kożuch jest tak gruby, że miejscami nie widać tafli wody. Trudno uwierzyć, że to park miejski

Sławomir BUKOWSKI

Od wielu dni próbujemy ustalić, jak władze Pruszkowa zareagują na to, co dzieje się z przyrodą w najpiękniejszym zakątku miasta. Dostajemy odpowiedzi, z których niewiele wynika. A przecież zimą przeprowadzono tam prace, które miały zmniejszyć zjawisko rozrostu i zakwitu glonów. Czy urząd miasta nie chce przyznać się do porażki?