Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Milczenie i omijanie, czyli jak władze Pruszkowa (nie) odpowiadają na pytania

Sławomir BUKOWSKI
W teorii to proste: redakcja wysyła pytania, prezydent albo rzecznik odsyła odpowiedzi. W Pruszkowie od wielu miesięcy ta zasada nie działa. Część maili mamy wrażenie, że wpada w czarną dziurę, na inne przychodzą odpowiedzi, ale… nie na temat. To zabawa w kotka i myszkę, czy przejaw arogancji władzy?
Pytania Bez Odpowiedzi
Ilustracja: Pytania Bez Odpowiedzi

Dostęp do informacji o działalności władz samorządowych nie jest przejawem dobrej woli prezydenta miasta i jego zastępców. To jeden z fundamentów jawności życia publicznego. Punktem wyjścia jest art. 61 Konstytucji RP, który przyznaje obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prasa korzysta z tego prawa na zasadach określonych przede wszystkim w prawie prasowym oraz ustawie o dostępie do informacji publicznej.

Kluczowe znaczenie ma art. 3a prawa prasowego. Mówi on wprost, że w zakresie prawa dostępu prasy do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Samo prawo prasowe podkreśla ponadto, że rolą prasy jest urzeczywistnianie prawa obywateli do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

Jak to rozumieć? Jeżeli pytania dziennikarza dotyczą informacji publicznej znajdującej się w posiadaniu urzędu lub organu samorządu, nie można ich po prostu zignorować. Ustawa nakazuje odpowiedzieć bez zbędnej zwłoki, nie później niż w ciągu 14 dni.

Dlatego milczenie prezydenta wobec pytań dotyczących spraw publicznych nie jest tylko problemem komunikacyjnym – może oznaczać bezczynność w realizacji ustawowego obowiązku informacyjnego.

A jeżeli urząd odpowiada, ale nie na temat? Albo dotyka tematu, ale nie przesyła informacji, o które dziennikarz de facto prosi? Tu problem jest bardziej skomplikowany. Dziennikarzowi pozostaje wtedy opublikować w artykule pytania, jakie przesłał do urzędu, wraz z odpowiedzią, jaką otrzymał. Czytelnicy (mieszkańcy) mogą wtedy wyrobić sobie zdanie na temat jakości pracy włodarza, jego stosunku do problemów miasta oraz mieszkańców. A efektem ich wniosków będą decyzje, jakie podejmą przy okazji najbliższych wyborów. Mogą dojść do wniosku zarówno takiego, że pytania dziennikarza nie były zbyt mądre czy dociekliwe, jak i takiego, że prezydent jest arogancki, a jego stosunek do obowiązków i problemów – lekceważący. Mają też prawo publicznie wyrażać krytykę zarówno redakcji, jak i prezydenta. Na tym polega demokracja i wolność słowa.

Sami oceńcie, jak to wygląda w Pruszkowie – na przykładzie zaledwie kilku spraw z ostatnich miesięcy.

Nagroda z wycinką w tle

Dorota Kossakowska Z Nagrodą Ekologiczną

W maju Urząd Miasta Pruszkowa informuje, że wiceprezydent Dorota Kossakowska odebrała nagrodę za rozwój terenów zielonych w latach 2022–2026. Część mieszkańców nie posiada się ze zdumieniu – pamiętają, że to były lata ogromnego niszczenia przyrody w Pruszkowie. Likwidacja parku Bersohna przy dworcu PKP pod budowę łącznika, wycięcie zdrowych lip wzdłuż alei Wojska Polskiego pod pretekstem budowy lewoskrętów, wielkie protesty mieszkańców Malich, Tworek i innych osiedli przeciwko realizacji kontrowersyjnego i nieskonsultowanego z nimi projektu tzw. rewitalizacji Utraty, który w praktyce polegał na likwidacji naturalnych łąk kwietnych, zamianie trawników w polany wysypane suchą korą i zastępowaniu krzewów tysiącami sadzonek wierzby. I jeszcze sporo pomniejszych działań.

Wysyłamy do prezydenta Piotra Bąka pytania. Między innymi takie:
– Kadencja 2018–2024, kiedy był Pan radnym Pruszkowa, była naznaczona protestami mieszkańców Pruszkowa przeciwko niszczeniu terenów zielonych. Protesty mieszkańców wspierała część radnych, w tym radni Koalicji Obywatelskiej – także Pan oraz radna Dorota Kossakowska. Jak Pan ocenia w tym kontekście ocenia odebranie nagrody przez p. Kossakowską za "rozwój terenów zielonych" w latach pokrywających się częściowo z minioną kadencją?
– Czy, Pana zdaniem, aktywny Pana udział w poprzedniej kadencji w akcjach obrony miejskiej przyrody przyczynił się do Pańskiej wygranej w wyborach prezydenta w 2024 roku?
– Czy odebranie nagrody przez wiceprezydent Dorotę Kossakowską za działania realizowane w latach 2022–2026 oznacza wytyczenie nowych priorytetów w polityce miejskiej Pruszkowa, polegających na przekształcaniu oraz likwidacji istniejących terenów zielonych wbrew woli mieszkańców?

Odpowiedzi przysyła nie prezydent, tylko rzecznik urzędu Krzysztof Olszewski. O jego e-mailu można powiedzieć wiele, ale nie to, że zawiera odpowiedzi na przesłane pytania. Ani słowem nie odnosi się do rzezi drzew, do jakich doszło w latach 2022–2026 na terenie Pruszkowa. Wymienia za to… jakie pomniki przyrody w mieście ssię zachowały. I do tego dołącza całe akapity nic nie wnoszących do problemu stwierdzeń, w rodzaju: „Pruszków oferuje liczne tereny zielone, w tym przede wszystkim pięć głównych parków miejskich. Są to większe, specjalnie skomponowane, ogólnodostępne tereny powstałe dla stworzenia wypoczynku wśród zieleni”.

Odpisujemy rzecznikowi, że nie są to odpowiedzi na przesłane przeze nas pytania do prezydenta Bąka, i że nadal czekamy. Zero reakcji.

Urząd miał półtora roku na przebudowę przystanków – i tak nie zdążył. Ale dlaczego?

Infrastruktura Przystankowa

16 czerwca, na dwa tygodnie przed wejściem w życie reformy komunikacji miejskiej, pytamy prezydenta Pruszkowa, dlaczego infrastruktura przystankowa nie jest jeszcze gotowa:

„O wyzwaniach z tym związanych wiadomo od co najmniej półtora roku – w listopadzie 2024 r. podczas konsultacji społecznych przedstawił Pan – wraz z Marcinem Gromadzkim – plan nowego systemu transportowego, wraz z przebiegiem linii. Urząd Miasta Pruszkowa miał półtora roku, aby przygotować infrastrukturę drogową na zmiany wynikające z wprowadzenia nowego taboru, jaki pojawi się na ulicach. Tymczasem przetarg na przebudowę zbyt krótkich peronów przystankowych ogłoszony został dopiero 3 czerwca 2026 r.” – piszemy.

I pytamy:
– Dlaczego Urząd Miasta Pruszkowa nie przygotował infrastruktury przystankowej w mieście, aby była gotowa 1 lipca 2026 r.?

Na odpowiedź czekamy tydzień. Znów odpowiada rzecznik Krzysztof Olszewski. „Modernizacja infrastruktury przystankowej oraz prace w ulicach Działkowej, Przejazdowej, Błońskiej i Prusa zostały zaplanowane na okres wakacyjny, ponieważ ich realizacja wymaga czasowych zmian w organizacji ruchu i może powodować utrudnienia (np. przebudowa wyniesionych przejść dla pieszych). W wakacje natężenie ruchu jest znacznie mniejsze, dlatego jest to termin najmniej uciążliwy dla mieszkańców i pasażerów”.

Ale dlaczego te prace nie zostały wykonane w zeszłe wakacje? Albo jeszcze w poprzednie? Tego rzecznik już nie tłumaczy.

Kiedy przywrócone zostaną wycięte kursy?

Nowy Autobus

Na 2 dni przed startem reformy transportowej mieszkańcy Pruszkowa alarmują naszą redakcję, że Urząd Miasta Pruszkowa wprowadza od 1 lipca drastyczne cięcia w niedzielnych rozkładach. Linie 2, 4, 5, 6, 7 będą kursować co 90 minut, zamiast jak dotychczas co 60. Oznacza to odczuwalne pogorszenie oferty transportowej dla mieszkańców większości osiedli (Ostoja, Żbików, Gąsin, Tworki, Malichy).

„Informacje o cięciach utrzymywał Pan w tajemnicy przed mieszkańcami oraz mediami. Dopiero publikacja nowych rozkładów spowodowała, że mieszkańcy je wypatrzyli” – piszemy do prezydenta Bąka, dołączając cztery pytania:
– Dlaczego niedzielne ograniczenia w kursowaniu komunikacji miejskiej nie zostały skonsultowane z mieszkańcami Pruszkowa?
– Dlaczego informacja o cięciach nie została podana do publicznej wiadomości i pasażerowie odkryli je dopiero po opublikowaniu nowych rozkładów?
– Dlaczego podjął Pan decyzję, która pogarsza weekendową ofertę komunikacyjną dla mieszkańców większości pruszkowskich osiedli?
– Czy przywróci Pan dotychczasowy, 60-minutowy takt kursowania w niedziele autobusów wymienionych linii? Jeśli tak, kiedy? Jeśli nie, dlaczego?

Spodziewając się, że dostaniemy długiego e-maila niezawierającego odpowiedzi, zaznaczamy: „Proszę uprzejmie pominąć w odpowiedziach argumenty o nakładach finansowych miasta na utrzymanie komunikacji miejskiej oraz o standardach nowego taboru. To są informacje powszechnie znane. Problem dotyczy w tej chwili wyłącznie niezapowiedzianych, przemilczanych cięć w rozkładach i pogorszenia dostępności transportu zbiorowego dla mieszkańców w niedziele”.

Trzy dni później Krzysztof Olszewski odpisuje, że odpowiedzi na pytania zostały udzielone…. publicznie, na stronie internetowej miasta Pruszków, jako reakcja na nasz artykuł interwencyjny, w którym opisaliśmy sygnały otrzymywane od mieszkańców. Tyle że osią publikacji miasta jest atak na naszą redakcję i zarzucanie nam pisanie nieprawdy, a odpowiedzi na przesłane pytania – nie ma.

Odpisujemy więc Olszewskiemu, że wciąż czekamy na odpowiedzi. Odpowiada nam autoresponder: „Dzień Dobry, 2 i 3 lipca 2026 roku przebywam na urlopie”. Uzbrajamy się więc w cierpliwość, aż rzecznik wróci z urlopu, ale nawet po powrocie – nie odpisuje.

Co się dzieje z Parkiem Potulickim?

Stawy W Parku Potulickich

Gdy zebrać naszą korespondencję z Urzędem Miasta Pruszkowa oraz wiceprezydent Dorotą Kossakowską poświęconą najcenniejszemu przyrodniczo obszarowi w Pruszkowie, wyszłaby z tego książka. Od blisko miesiąca wysyłamy do wiceprezydentki pytania, a otrzymawszy wymijające odpowiedzi – do prezydenta Piotra Bąka, do wiceprezydenta Michała Landowskiego, do rzecznika prasowego, a nawet do naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Elżbiety Jakubczak-Garczyńskiej pytania, jakie działania podjęto, aby ratować stawy oraz doprowadzalnik, przed gwałtownym zarastaniem przez glony i rzęsę wodną.

„W ub. latach do takiej skali zakwitu glonów w stawach w Parku Potulickich oraz doprowadzalniku nie dochodziło. Doszło do tego dopiero teraz, po zrealizowaniu przez Urząd Miasta Pruszkowa prac na doprowadzalniku i przy urządzeniach hydrologicznych” – piszemy i pytamy:
1. Jaki był sens tych prac (wykonanych zimą – przyp. aut.), skoro jakość wody pogorszyła się? To może oznaczać niegospodarność w wydatkowaniu środków publicznych. Cel inwestycji nie został osiągnięty.
2. Jakie działania podejmie teraz Urząd Miasta Pruszkowa, aby doprowadzić do oczyszczenia stawów i zapobiec zakwitom glonów w przyszłości?

Oto przykład jednej odpowiedzi, przesłanej nam przez Dorotę Kossakowską: „Zakwit glonów w wysokich temperaturach i przy dużym nasłonecznieniu jest zjawiskiem naturalnym. Procesowi temu sprzyja przede wszystkim występowanie w wodzie znacznych ilości substancji odżywczych, które pochodzą ze stosowanych zanęt wędkarskich. Prace remontowe przepustozastawek w zespole wodnym Parku Potulickich zostały wykonane właściwie, a układ wodny działa prawidłowo. Jednocześnie informuję, że jaz znajduje się na odpowiednim poziomie piętrzenia, a nadzór jest sprawowany na bieżąco zgodnie z występującymi potrzebami”.

Do władz Pruszkowa w kolejnych dniach wysyłamy całą serię maili, w których – w związku z brakiem reakcji – przypominamy o obowiązkach nałożonych na prezydenta przez prawo prasowe. Przypominamy pytania. Tłumaczymy, że nasze pytania prasowe podyktowane są troską o dobro publiczne, ochronę przyrody oraz gospodarne wydatkowanie środków publicznych.

W końcu odpisuje nam sam prezydent Bąk, informując, że… przecież odpowiedziała nam Dorota Kossakowska. Odpisujemy, że to nieprawda, bo konkretów w odpowiedziach brak. Potem jeszcze przypominamy, że nadal czekamy. Prezydent nie reaguje.

Będziecie płacić, drodzy mieszkańcy

Płatny Parking W Pruszkowie

W ostatnich dniach lipca część mieszkańców Pruszkowa przecierała oczy ze zdziwienia czytając komunikat, że od 1 sierpnia wprowadzone zostaną opłaty za korzystanie z miejskiego piętrowego parkingu przy ulicy Sieniewicza. Takie działanie nie dość, że nie zostało przez władze Pruszkowa oficjalnie zapowiedziane i wyjaśnione, to jeszcze urząd informuje o nim w zdawkowych komunikatach niezawierających odpowiedzi na podstawowe pytania kierowców: jak w praktyce wnosić opłaty i jak korzystać z systemu ulg? W pewnym momencie na profilu FB Miasta Pruszków pojawia się nawet komunikat przypominający phishing, czyli próbę wyłudzenia danych – miasto poleca mieszkańcom kontaktować się z jakimś zewnętrznym podmiotem, ale nie podaje, jakie dane osobowe – i czy – mu przesyłać. Wręcz można odnieść wrażenie, że na profil urzędu włamali się hakerzy.

Znów – wysyłamy do prezydenta Bąka pytania:
– Dlaczego o szczegółach systemu poboru opłat na tym parkingu Urząd Miasta Pruszkowa nie poinformował z rozsądnym, np. 30-dniowym wyprzedzeniem?
– Dlaczego wprowadzenia opłat nie poprzedziła kampania informacyjna, podczas której mieszkańcy Pruszkowa mogliby zadawać szczegółowe pytania i uzyskiwać na nie odpowiedzi?
– Który wydział w Urzędzie Miasta Pruszkowa odpowiada za szczegóły związane z wprowadzaniem odpłatności za ten parking?
– Czy komunikat Urzędu Miasta Pruszkowa, opublikowany w piątek 7 sierpnia br., polecający wysyłanie maili do podmiotu zewnętrznego, ale nieprecyzujący zakresu przekazywanych danych osobowych, uzyskał przed publikacją akceptację radcy prawnego albo Pańską akceptację bądź któregoś z Pańskich zastępców?

Znów – odpowiada rzecznik Olszewski. W jego e-mailu nie znajdujemy odpowiedzi na żadne z powyższych pytań. Za to są informacje, o które nie prosiliśmy, np. jaki numer nosi uchwała Rady Miasta Pruszkowa wprowadzająca opłaty, albo jakie podmioty zgłosiły się do przetargu na obsługę systemu poboru opłat. Są też ciekawostki, typu: „City Parking Group S.A. jest największym tego typu operatorem parkingowym w Polsce i posiada duże doświadczenie w obsłudze podobnych systemów”. A na koniec formułka, o którą też nie prosiliśmy, ale z reguły ją – ujętą w podobnych słowach – od rzecznika dostajemy: „Będziemy również obserwować funkcjonowanie systemu i reagować na pojawiające się pytania”.

Komentarz autora:

Można każdą z opisanych wyżej historii rozpatrywać osobno. Raz rzecznik mógł nie zrozumieć pytania. Innym razem spieszył się, więc odpowiedział ogólnie. Jeszcze innym – ktoś w urzędzie mógł uznać, że przesłane wcześniej wyjaśnienia wyczerpują temat. Gdyby zdarzyło się to raz czy dwa, można by wzruszyć ramionami i uznać sprawę za komunikacyjny zgrzyt. Ale ten mechanizm powtarza się przy kolejnych, zupełnie różnych sprawach, dlatego coraz trudniej traktować go jak przypadek.

Nie twierdzę, że każda odpowiedź urzędu musi satysfakcjonować dziennikarza. Nie twierdzę, że władze miasta mają obowiązek zgadzać się z tezami zawartymi w naszych pytaniach. Wręcz przeciwnie – mogą się z nimi zdecydowanie nie zgadzać. Mogą polemizować, prostować, przedstawiać własne argumenty i zarzucać redakcji błędną ocenę sytuacji. Ale czym innym jest polemika, a czym innym omijanie pytań.

Prezydent Piotr Bąk i jego zastępczyni Dorota Kossakowska nie mają obowiązku lubić mediów. Ich rzecznik prasowy nie musi cieszyć się na widok kolejnego maila od dziennikarza. Nie muszą również uważać zadawanych im pytań za wygodne, trafne czy sprawiedliwe. Tyle że gabinety prezydentów nie są ich prywatnymi, a pytania dotyczące transportu, ochrony przyrody, wydawania publicznych pieniędzy, majątku publicznego czy zasad korzystania z miejskiej infrastruktury nie są wyrazem ciekawości redakcji dotyczącej prywatnego życia urzędników. Dotyczą spraw publicznych.

Czy mamy w Pruszkowie do czynienia z zabawą w kotka i myszkę? Nie wiem i nie zamierzam przypisywać władzom miasta intencji, których nie jestem w stanie udowodnić. Czy widzimy przejawy arogancji władz? To już ocena, którą każdy czytelnik może sformułować sam.

Ja mogę stwierdzić jedno: władze, która na konkretne pytania odpowiadają obok tematu albo przestają odpowiadać w ogóle, same pracują na to, by mieszkańcy zaczęli odbierać ich milczenie jako lekceważenie, lub wręcz pogardę. I żaden rzecznik prasowy nie zagada tego kolejnym akapitem o tym, ile mamy parków w mieście albo jaki numer nosi uchwała rady miasta.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Upał W Urzędzie. Fot. AI Społeczeństwo

Prezydent i starosta skrócili pracę urzędów, bo upał. Mieszkańcy odpowiedzieli taką falą krytyki, jakiej w historii Pruszkowa jeszcze nie było

Sławomir BUKOWSKI

„Śmiech na sali”, „biurwy”, „nieroby”, „komedia” – mieszkańcy nie zostawili na pracownikach administracji samorządowej suchej nitki. Wiele komentarzy nie nadaje się do cytowania. Regularnie przewijało się też pytanie, czy urzędnicy odrobią skrócone godziny i padała propozycja: w sobotę.