Mieszkaniec Nadarzyna walczy o poprawę komunikacji autobusowej. Wójt, starosta pruszkowski i GPA nie dają tej inicjatywie szans

O staraniach mieszkańca Nadarzyna po raz pierwszy napisaliśmy miesiąc temu. „Lepszy dojazd dla Rozalina i Starej Wsi. Poprawmy organizację transportu GPA w Nadarzynie” – brzmi tytuł petycji skierowanej m.in. do wójta Nadarzyna, starosty pruszkowskiego oraz zarządu Grodziskich Przewozów Autobusowych (GPA). Jej autor domaga się poprawy połączeń dla mieszkańców dwóch miejscowości poprzez „wypracowanie rozwiązań komunikacyjnych (korekta linii 63 lub utworzenie nowych połączeń), które zapewnią regularną obsługę przystanków Stara Wieś oraz Rozalin, gwarantując mieszkańcom sprawny dojazd do Warszawy”.
Drugi postulat dotyczy honorowania na linii 63 Karty Nadarzyniaka podczas przejazdów do Warszawy. Skoro bowiem po Pruszkowie autobusami GPA można podróżować z Kartą Mieszkańca Pruszkowa, dlaczego mieszkańcy Nadarzyna mieliby być traktowani gorzej?
Za inicjatywą stoi Cezary Lewiński z Nadarzyna, do niedawna przewodniczący Młodzieżowej Rady Powiatu Pruszkowskiego. To on przygotował petycję i zorganizował grupę wolontariuszy. Odzew na akcję przerósł ich oczekiwania – pod dokumentem zebrano już ponad tysiąc podpisów.
Czy oczekiwania mieszkańców zostaną spełnione? Na odpowiedzi na pytania skierowane do starosty pruszkowskiego Adriana Ejssymonta, który jednocześnie pełni funkcję wiceprezesa GPA (i który był jednym z inicjatorów honorowania Karty Mieszkańca Pruszkowa na liniach GPA w Pruszkowie) czekaliśmy kilka tygodni. W końcu je otrzymaliśmy. Co w nich jest? Dyplomatyczna przychylność wobec oczekiwań mieszkańców, za którą jednak nie idą – i jak się wydaje, nie pójdą – konkretne działania.
Starosta: Postulaty będą brane pod uwagę przy kolejnych zmianach
„Rozumiem postulaty mieszkańców i potrzebę poprawy skomunikowania tego obszaru, w tym propozycje dotyczące przebiegu linii 63” – odpowiada Adrian Ejssymont na pytanie, czy uznaje postulaty zawarte w petycji za zasadne. „Związek Powiatowo-Gminny „Grodziskie Przewozy Autobusowe", którego członkiem jest Powiat Pruszkowski, odpowiada za organizację transportu publicznego na coraz większym obszarze i w ostatnim czasie bardzo dynamicznie się rozwija. Przygotowanie obecnej siatki połączeń poprzedziły analizy oraz konsultacje społeczne prowadzone w sierpniu i wrześniu 2025 roku. Mieszkańcy zgłaszali wtedy swoje uwagi i część z nich została uwzględniona przy tworzeniu planu transportowego. Obecny układ linii, w tym linii nr 63, wynika z tego planu oraz z podpisanych umów na lata 2026–2028. Dzięki nim udało się pozyskać dofinansowanie i uruchomić nowe połączenia, ale jednocześnie oznacza to, że w trakcie obowiązywania umów możliwości wprowadzania zmian są bardzo ograniczone. To nie oznacza, że temat jest zamknięty. Zgłaszane postulaty będą brane pod uwagę przy kolejnych zmianach oraz przy pracach nad nowym planem transportowym”.
Ale czy po otrzymaniu petycji podpisanej przez mieszkańców gminy Nadarzyn starosta podejmie konkretne działania? Również w tej kwestii odpowiedź pozostaje dyplomatyczna i próżno w niej szukać jednoznacznych deklaracji: „Każda petycja składana przez mieszkańców jest dla mnie ważnym sygnałem i jest analizowana w ramach Związku Powiatowo-Gminnego „Grodziskie Przewozy Autobusowe". Postulaty dotyczące linii 63 traktujemy poważnie i będą one uwzględniane przy dalszych pracach nad rozwojem siatki połączeń. Warto podkreślić, że obecny system powstawał również w oparciu o głosy mieszkańców zgłaszane w trakcie konsultacji społecznych i ten kierunek chcemy utrzymać. Na dziś możliwości zmian są ograniczone obowiązującymi umowami i zasadami finansowania przewozów. Natomiast przy kolejnych decyzjach i planowaniu następnych etapów rozwoju transportu publicznego te wnioski będą miały znaczenie”.
Przypominamy, że od 1 kwietnia br. na wszystkich liniach GPA w granicach administracyjnych Pruszkowa honorowane są Karty Mieszkańca Pruszkowa, a całość oferty finansuje powiat – miasto Pruszków nie dokłada się do niej. Czy nie jest to dobry argument za wprowadzeniem identycznego rozwiązania na linii 63, na odcinku gmina Nadarzyn – Warszawa? Starosta odpowiada: „Obowiązująca od 1 kwietnia taryfa została uwzględniona w postępowaniu przetargowym, a operator w swojej ofercie przewidział już honorowanie Pruszkowskiej Karty Mieszkańca. Umowa obowiązuje do końca 2028 r. Chciałbym podkreślić, że jestem otwarty na rozszerzanie systemu ulg i wprowadzenie podobnych rozwiązań na innych odcinkach, w tym na linii 63 w relacji do gminy Nadarzyn. Na dziś jednak nie jest to możliwe bez zapewnienia odpowiedniego finansowania oraz zmian w obowiązujących umowach. W przypadku pojawienia się takich możliwości, będę podejmował działania w kierunku wprowadzenia oczekiwanych przez mieszkańców rozwiązań”.
Reasumując: zmiany w przebiegu linii będą możliwe dopiero po 2028 roku, ponieważ do tego czasu obowiązują umowy z operatorami obsługującymi linie autobusowe, a także umowy dotyczące dofinansowania połączeń. Z kolei wprowadzenie honorowania Karty Nadarzyniaka na linii 63 będzie możliwe tylko, jeśli znajdzie się podmiot gotowy sfinansować takie rozwiązanie (w domyśle: gmina Nadarzyn).
GPA: Zmiany są niemożliwe

Grodziskie Przewozy Autobusowe do petycji mieszkańców Nadarzyna odniosły się na facebookowej grupie dyskusyjnej „Nadarzyn – moja gmina”. Przedstawiciele związku napisali, że GPA pozyskały dofinansowanie do linii 63 z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych i do 31 grudnia 2028 r. nie ma możliwości zmiany trasy tej linii – przewozy muszą być realizowane zgodnie z warunkami otrzymanego dofinansowania.
W obszernym komentarzu czytamy również, że autobusy linii 63 przewożą dziennie około dwóch tysięcy pasażerów, a obecna trasa zapewnia sprawne połączenia międzygminne. Zdaniem GPA nie można jej „wyginać” do sąsiednich miejscowości – ani do Młochowa, ani do Starej Wsi – ponieważ 63 obsługuje setki pasażerów podróżujących w innych relacjach. „Wykonywanie dodatkowych podjazdów byłoby bardzo niekomfortowe dla setek korzystających już z linii pasażerów. Bardzo istotny jest przecież czas przejazdu” – argumentują przedstawiciele związku.
Dalej pojawia się próba podważenia argumentacji przedstawionej w petycji. „Autor lub autorzy (...) wniosku kompletnie pomijają koszty obsługi linii. Wprowadzenie m.in. honorowania warszawskiej karty miejskiej w autobusach linii 63 spowodowałoby wzrost (liczby) pasażerów na tej linii. To paradoksalnie źle, bo zamiast autobusami 703, 711 i 733 część osób wybierałaby (skoro ma już bilet) autobus linii 63. To wymusiłoby konieczność zwiększenia pojemności taboru, czyli organizacji większych autobusów na linii 63, za co ktoś musiałby zapłacić, przy jednoczesnym zmniejszeniu wykorzystania linii ZTM – to nieekonomiczne. Organizacja większych autobusów konkretnie na tej linii – 63 – kosztowałaby dodatkowe miliony złotych rocznie! Nie można tych faktów pominąć!” – przedstawiciel związku, jak widać, użył wykrzykników, aby argumenty przeciwko proponowanym zmianom wybrzmiały głośniej.
Wójt Nadarzyna w słownym pojedynku z młodym mieszkańcem
Wójt Nadarzyna Dariusz Zwoliński do postulatów zawartych w petycji Cezarego Lewińskiego podchodzi nie tylko bez entuzjazmu, ale wręcz krytycznie. Swoje stanowisko uzasadnił w mediach społecznościowych we wpisie skierowanym bezpośrednio do Lewińskiego: „Doskonale wiesz – o czym informowało Cię GPA – że petycja w tej formie do 2028 roku ze względu na podpisane umowy o dofinansowaniu KONKRETNEJ ustalonej w umowie linii, z ustalonym przebiegiem, liczbą kursów, ba ustaloną i zapisaną w umowie liczbą przystanków NIE MA szansy na realizację. Proponuję abyś przestał bawić się w „politykę", ale przede wszystkim przestał manipulować ludźmi. Po prostu „nie idź tą drogą””.
Wójt nie ograniczył się do komentarzy w mediach społecznościowych. Na łamach gminnej gazetki szeroko opisał dotychczasowe działania podejmowane przez samorząd w celu poprawy oferty transportu zbiorowego w gminie. Była to odpowiedź na zarzuty formułowane przez Lewińskiego, który twierdził, że władze gminy niewystarczająco dbają o potrzeby mieszkańców.
Lewiński publicznie pytał m.in., jakie działania podjęto, aby wynegocjować rozwiązania podobne do tych obowiązujących w Pruszkowie. „Dlaczego my musimy płacić kolejne pieniądze na utrzymanie linii 63, podczas gdy inne gminy dostają to samo w prezencie od Powiatu? Mówi Pan o wzroście liczby kursów, ale co z mieszkańcami Rozalina, Młochowa, Woli Krakowiańskiej, Krakowian, Parol czy Ruśca? Tam zmiany są marginalne. Zapytałem w urzędzie o pisma lub wnioski do GPA, które miałyby poprawić sytuację Rozalina. Odpowiedź? BRAK JAKICHKOLWIEK DOKUMENTÓW. To dowód na to, że w ich sprawie nie podjęto żadnych formalnych kroków” – punktował wójta mieszkaniec.
Dariusz Zwoliński nie pozostał mu dłużny: „Jak na bardzo młodego człowieka, zachowujesz się niezwykle cynicznie w stosunku do ludzi i próbujesz nimi nieetycznie manipulować. Nie wiem czy to kwestia charakteru, czy zapatrzenia się w polityczne wzorce. Obrałeś złą drogę i masz czas jeszcze to zmienić” – napisał. „Próbowałeś się przedstawiać jako przedstawiciel i głos młodzieży, nie mając żadnego umocowania. Do tego nie upoważnia Cię ani była funkcja przewodniczącego Rady Powiatu, ani Twój wiek, ani bycie absolwentem nadarzyńskiego LO. Jesteś i możesz być głosem TYLKO Czarka Lewińskiego. Na dziś”.
Wójt zarzuca Lewińskiemu manipulowanie opinią publiczną. „Petycja w sprawie zmiany linii autobusu 63 to kolejna manipulacja. Doskonale wiesz, że GPA w związku z podpisaną umową na dofinansowanie przewozów z rządowego funduszu jest zobligowane umową (pod rygorem utraty dotacji) do niezmieniania przebiegu trasy do końca trzyletniej umowy (koniec 2028). Wybór jest prosty, albo utrzymanie linii w obecnym przebiegu, albo ją zmieni i wówczas wszyscy zapłacimy dużo większe pieniądze. Efekt końcowy to zmniejszenie częstotliwości kursów lub likwidacja połączenia. To należy powiedzieć ludziom, aby mogli podjąć decyzję” – napisał wójt Zwoliński.
Co ciekawe, wójt Nadarzyna stanął w obronie władz Pruszkowa, które nie chcą ponosić kosztów ofert biletowych GPA. Lewińskiemu napisał tak: „Ponoć działasz na faktach. Tak, władze Pruszkowa nie opłacają autobusów GPA po mieście Pruszków. Powód mają: 10-cio letnią umowę z innym operatorem na organizację transportu miejskiego na kwotę 110 mln złotych. Ale Gmina Nadarzyn też nie płaci za kilometry, jakie autobusy linii 60 i 65 wożące Nadarzyniaków robią po Pruszkowie. Zgodnie z porozumieniem płaci za to Starostwo Powiatowe, bo ktoś musi to zapłacić”.
Swój wpis wójt kończy mocnymi słowami, w przeciwieństwie do starosty pruszkowskiego nie bawiąc się w dyplomację: „Praktycznie mógłbym odnieść do każdego elementu Twojej wypowiedzi. Niestety, nie mam na to czasu. Niemniej masz prawo pytać, pisać petycje, krytykować władzę, ale nie masz prawa manipulować opinią publiczną, wprowadzać ją w błąd, tak jak nie masz monopolu na prawdę i cudowne rozwiązania. Młodość ma swoje prawa, ale warto być przyzwoitym. Jedno drugiemu nie przeszkadza”.
Co dalej petycją?
Negatywne stanowisko wójta i starosty nie zamyka sprawy. Po złożeniu do Urzędu Gminy Nadarzyn i Starostwa Powiatowego w Pruszkowie petycja, podpisana przez mieszkańców, trafi do radnych. To oni – w komisjach skarg, wniosków i petycji działających przy obu radach – będą analizować jej zasadność. Nawet jeśli Rada Gminy Nadarzyn, jak i Rada Powiatu Pruszkowskiego, uznają argumenty za słuszne i przyjmą stosowne uchwały, nie będą one wiążące ani dla wójta, ani dla starosty. Mogą jednak stać się początkiem szerszej debaty o jakości transportu publicznego i próbą odpowiedzi na pytanie, czy obecna oferta rzeczywiście odpowiada potrzebom mieszkańców.
Emocjonalne – i w sumie negatywne – podejście samorządowców do inicjatywy młodego mieszkańca może dziwić. Postulaty przedstawione w petycji trudno uznać za wygórowane. Nikt nie domaga się rewolucji, lecz po prostu lepszego skomunikowania kilku miejscowości i równych zasad traktowania pasażerów. Tym bardziej uderza ton polemiki. Zamiast rzeczowej dyskusji o możliwych rozwiązaniach pojawiają się zarzuty o manipulację, personalne wycieczki i tłumaczenie, że „się nie da”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej sprawie większym problemem od samej organizacji transportu jest to, kto odważył się publicznie upomnieć o zmiany: nastoletni mieszkaniec.



