Parafia św. Józefa w Pruszkowie sąsiaduje ze wspólnotą mieszkaniową Jasna. Okazuje się, że nie jest to sąsiedztwo bezproblemowe. Mieszkańcy osiedla twierdzą, że parafia bezprawnie postawiła ogrodzenie i zagarnęła część ich gruntu. Spór dotyczy aż 400 m2 gruntu, na którym powstał parking dla parafian. Z map geodezyjnych udostępnionych na pruszkowskim geoportalu wynika, że teren ten należy do wspólnoty.

Blok przy ulicy Jasnej 11 w Pruszkowie znajduje się na Osiedlu Staszica. Budynek ulokowany jest w specyficznej lokalizacji - dokładnie pomiędzy parafią i dawnym domem katechetycznym, który obecnie dzierżawiony jest przez miasto na potrzeby Szkoły Podstawowej nr 2.

Jasna 11 to stosunkowo nowa inwestycja Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Budynek powstał w 2009 r. Od razu po zakończeniu budowy wyodrębniono własność lokali i założono wspólnotę mieszkaniową. PSM jest zarządcą i administratorem nieruchomości. 

Jej mieszkańcy zgłosili się do naszej redakcji z problemem dotyczącym sąsiedztwa z parafią św. Józefa. Twierdzą oni, że sąsiednia parafia zagarnęła bezprawnie część należącego do nich terenu i ogrodziła go płotem. „Jak to jest możliwe, by postawić płot przebiegający przez środek cudzej działki?” – mówi nam zbulwersowana mieszkanka.

Rzeczywiście - jeśli porównać rzeczywisty przebieg ogrodzenia z przebiegiem granic działek ewidencyjnych, nietrudno jest zauważyć rozbieżność między granicą geodezyjną uwidocznioną na geoportalu (na rysunku poglądowym poniżej oznaczoną czerwoną linią) i granicą rzeczywistą. Płot wchodzi na teren wspólnoty mieszkaniowej w taki sposób, że po stronie parafii “przybywa” około 400 m2 gruntu. Obecnie obszar ten został częściowo obłożony kostką brukową i służy za parking dla parafian.

Jasna 11 - Rysunek poglądowy na podstawie Google Maps i geoportalu

O tym, że część ich terenu prawdopodobnie została zajęta przez kościół, mieszkańcy dowiedzieli się przypadkiem. „Kilka lat temu załatwiałam w urzędzie sprawy związane z podatkiem od nieruchomości. Podczas rozmowy z urzędniczką okazało się, że teren, na którym stoi blok, jest większy niż myślałam. Wcześniej nie analizowałam map geodezyjnych. Myślałam, że ogrodzenie oddzielające nas od parafii zostało ulokowane prawidłowo.” – opowiada mieszkanka. 

Kiedy granica działek miała się „przesunąć” na korzyść parafii? By odnaleźć odpowiedź na to pytanie analizujemy fotoarchiwum kościoła św. Józefa. Na zdjęciach z 2009 r. widać już prowizoryczne ogrodzenie, rozgraniczające teren parafii i teren wspólnoty. Już wtedy było widać wyraźnie, że nie biegnie ono zgodnie z granicami działek ewidencyjnych. Jakiś czas później tymczasowa siatka została zastąpiona stałym stalowym ogrodzeniem. Następnie piaszczyste klepisko, które ma należeć do członków wspólnoty Jasna 11, zostało utwardzone i przeznaczone na parking.

Parafia św. Józefa w Pruszkowie - 2009 vs. 2012

W końcu maja zniecierpliwieni mieszkańcy Jasnej 11 na własny koszt wynajęli geodetę. Pomiary specjalisty potwierdziły, że granica pomiędzy parafią i wspólnotą biegnie inaczej, niż został ulokowany płot. Jest więc niewykluczone, że mieszkańcy mają rację i parafia faktycznie bezprawnie weszła i zajęła teren prywatny.

Nasza rozmówczyni samodzielnie próbowała ustalić kto jest odpowiedzialny za montaż ogrodzenia i wybrukowanie terenu. W tym celu skierowała pytania w tej sprawie do parafii św. Józefa i zarządu PSM. Oba podmioty wyjaśniły jej, że to nie one postawiły problematyczne ogrodzenie. Natomiast w kwestii utwardzenia terenu okazało się, że zostało ono wykonane przez parafię… za zgodą zarządu PSM.

PSM - Pozwolenie na utwardzenie terenu

W tym miejscu trzeba zauważyć, że wątpliwe jest, by samodzielnie działający zarząd PSM (jako zarządca nieruchomości), był władny do wyrażenia takiej zgody. Przepisy prawa przewidują, że zarząd może samodzielnie decydować tylko o czynnościach mieszczących się w ramach „zwykłego zarządu”. Wydaje się, że wyrażenie zgody na zagospodarowanie części terenu wspólnoty przez podmiot trzeci (tu: parafię) nie mieści się w granicach takiego zarządu. Nawet, jeżeli zarządca jest jednocześnie mniejszościowym udziałowcem w tzw. „nieruchomości wspólnej”.

Jako redakcja portalu zpruszkowa.pl byliśmy ciekawi stanowisk zarządu PSM i parafii św. Józefa w tej sprawie. W tym celu zwróciliśmy się do obu podmiotów z pytaniami i prośbą o komentarz.

Na nasze zapytanie odpowiedział ks. Dariusz Boguszewski – proboszcz parafii św. Józefa w Pruszkowie. W pierwszej kolejności chcieliśmy ustalić, czy parafia uzyskała od zarządu PSM zgodę na zagospodarowanie spornej nieruchomości. Ksiądz potwierdził, że utwardzenie terenu odbyło się za zgodą zarządu PSM. Inwestycja została wykonana w celu „ułatwienia możliwości przejazdu i wygodnego parkowania dla parafian przyjeżdzających na Msze Święte”. Chcieliśmy też wiedzieć, czy wyrażenie takiej zgody zostało poparte przez mieszkańców. Odpowiadając na to pytanie proboszcz wyjaśnił, że nie ma wiedzy co do tego, czy mieszkańcy Jasnej 11 wyrazili poparcie dla takiej decyzji. Zgodnie ze słowami księdza, parafia działa w dobrej wierze i za zgodą PSM „w trosce o dobro mieszkańców oraz naszych parafian”.

Chcieliśmy też wiedzieć, czy parafia przewiduje uzgodnienie rzeczywistego przebiegu ogrodzenia ze stanem wynikającym z przebiegu działek ewidencyjnych. Obecnie ks. Dariusz Boguszewski nie przewiduje działań zmierzających do uzgodnienia przebiegu ogrodzenia. Swoje stanowisko uzasadnia tym, że pomiędzy parafią, a wspólnotą nie ma sporu sądowego. Ksiądz zaznaczył, że teren jest ogólnodostępny, zaś parafia utrzymuje go na własny koszt. Tezy tej nie podziela mieszkanka bloku przy Jasnej 11, która w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl zaznacza, że mieszkańcy w dalszym ciągu opłacają podatek od nieruchomości również od fragmentu działki zajętego przez parafię. 

Jednocześnie w kierowanym do nas mailu ks. Boguszewski wyjaśnia, że: „Nigdy nie było moim celem naruszanie czyjeś własności bez zgody właściciela. Jestem więc otwarty na rozmowy w tym zakresie oraz stosowne ustalenia i działania”.

Zarząd PSM nie ustosunkował się rzeczowo do naszych zapytań prasowych. Od prezesa Spółdzielni, Andrzeja Sicko, doczekaliśmy się za to insynuacji, jakoby nasze dociekania miały na celu cyt. “jątrzenie” i “destrukcję”.