Logo facebook - Ikona Logo instagram - Ikona Logo youtube - Ikona Logo spotify - Ikona
zpruszkowa.pl logo

Mieszkańcu, przestań mnie nagrywać!

Sławomir BUKOWSKI
Scysja, do jakiej doszło w grudniu podczas posiedzenia komisji budżetu, jest dowodem na to, że część pruszkowskich radnych słabo zna nie tylko ustawy samorządowe, ale nawet konstytucję.
Nagrywanie.jpg
Ilustracja: Nagrywanie.jpg

Scysja, do jakiej doszło w grudniu podczas posiedzenia komisji budżetu, jest dowodem na to, że część pruszkowskich radnych słabo zna nie tylko ustawy samorządowe, ale nawet konstytucję.

O zaskakujących wydarzeniach podczas grudniowej komisji skarbu, budżetu i finansów Rady Miasta Pruszkowa, pisałem kilka tygodni temu. W skrócie: trzech radnych (wszyscy z klubu Samorządowego Porozumienia Pruszkowa) zaprotestowało przeciwko rejestrowaniu otwartego dla mieszkańców, w pełni jawnego posiedzenia. Temat wywołał Krzysztof Biskupski, który jednocześnie jest przewodniczącym Rady Miasta Pruszkowa – oznajmił, że jest zaskoczony faktem używania dyktafonu. Przytaknął mu Józef Osiński, a Eugeniusz Kulpa wypalił, że nagrywanie oznacza… złamanie RODO!

W dyskusji, jaka wywiązała się potem na Facebooku, głos zabrał przewodniczący komisji Józef Moczuło (także SPP). Mimo argumentów, że prawo do rejestracji posiedzeń wynika wprost z konstytucji, twierdził, że w dobrym tonie jest każdorazowo pytać o zgodę. Nie dał się przekonać, że na korzystanie z konstytucyjnych praw… nie potrzeba niczyjego zezwolenia!

Problem, jaki pojawił się w Pruszkowie, nie jest wyjątkowy. Zdarza się, że radni w różnych gminach próbują utrudniać rejestrowanie ich oficjalnych spotkań. Jednak w grudniu 2019 roku zapadł ważny wyrok sądowy, który powinien rozwiać wszelkie wątpliwości w tej sprawie.

Jan Mordań ze wsi Haćki wybrał się na posiedzenie połączonych komisji rady gminy Bielsk Podlaski. Kiedy włączył dyktafon w telefonie komórkowym, przewodnicząca zapytała radczynię prawną, czy mieszkaniec ma prawo rejestrować przebieg komisji. Ta odparła, że pod warunkiem wyrażenia zgody przez radnych. Zarządzono głosowanie. Wynik – nie ma przyzwolenia na nagrywanie. Poproszono Mordania, aby wyłączył dyktafon. Mężczyzna odmówił. Zdenerwowani radni wezwali policję, funkcjonariusze przyjechali i spisali mieszkańca.

Interwencja policji nie pozostała bez śladu. Wkrótce Mordań został skazany wyrokiem sądu w trybie nakazowym (czyli uproszczonym, bez udziału stron) – dostał naganę za zakłócanie porządku oraz nakaz zapłaty 70 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania. Postanowił jednak nie odpuszczać – zwrócił się o pomoc do Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, która walczy o jawność i pełną przejrzystość życia publicznego. Tam otrzymał bezpłatne wsparcie prawne, dzięki czemu wniósł sprzeciw do sądu i odbyła się normalna rozprawa.

W efekcie 20 grudnia 2019 roku sąd w Bielsku Podlaskim Jana Mordania uniewinnił. Odczytując wyrok sędzia zaznaczył, że oskarżony postępował zgodnie z prawem – nie było podstaw do oskarżania go o zakłócanie spokoju i porządku publicznego. Dodał także, że radni nie mogą podejmować uchwał, które zakazywałyby nagrywania posiedzeń komisji, ponieważ nie ma do tego ustawowych podstaw.

Prawnicy z organizacji Watchdog Polska na działaniach radnych z gminy Bielsk Podlaski nie zostawiają suchej nitki. Przytaczają art. 61 ust. 1 zdanie 1 Konstytucji RP, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Zgodnie zaś z art. 61 ust. 2 Konstytucji RP prawo do uzyskiwania informacji obejmuje wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Podobnie stanowi art. 18 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów są jawne i dostępne.

To nie wszystko. Jawność obrad komisji wynika też wprost z ustawy o samorządzie gminnym. W artykule 11b czytamy, że działalność organów gminy jest jawna. Ograniczenia jawności mogą wynikać wyłącznie z ustaw. Jawność działania organów gminy obejmuje w szczególności prawo obywateli do uzyskiwania informacji, wstępu na sesje rady gminy i posiedzenia jej komisji, a także dostępu do dokumentów wynikających z wykonywania zadań publicznych, w tym protokołów posiedzeń organów gminy i komisji rady gminy.

Watchdog Polska tłumaczy, że w polskim prawie nie ma żadnych przesłanek do wyłączenia jawności obrad komisji rady gminy. Należy więc przyjąć, że ich otwarty charakter jest zasadą. Jednocześnie każde posiedzenie może być nagrywane. Przywołane przepisy nie pozwalają też na wyłączenie jawności przez radnych – rada jako organ władzy publicznej musi działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji RP). Korzystanie przez mieszkańców czy dziennikarzy z prawa do informacji nie może pociągać za sobą odpowiedzialności karnej.

Czy pruszkowscy radni wyciągną z tego wnioski? Okaże się już na najbliższych posiedzeniach komisji.

Artykuły, które również mogą Cię zainteresować:

Jan Starzyński Fot.: Urząd Miasta Pruszkowa Społeczeństwo

Honorowe obywatelstwo Pruszkowa dla Jana Starzyńskiego. To postać równie znacząca w historii miasta, co kontrowersyjna

Sławomir BUKOWSKI

Budował drogi, szkoły i obiekty sportowe, ale zarzucano mu też betonowanie miasta, nadmierne sprzyjanie deweloperom i kosztowne inwestycje, których finansowe konsekwencje Pruszków odczuwa do dziś. Jan Starzyński, który przez dwie dekady rządził miastem, ma zostać jego Honorowym Obywatelem. Czy jego prezydentura to historia sukcesu? A może także błędy, o których pomysłodawcy wyróżnienia woleliby nie pamiętać?

Czy tak będzie wyglądać promocja Pruszkowa za granicą? [źródło: opracowanie własne] Turystyka

Zamiast na Kanarach, urlop w Pruszkowie? Miasto chce promować się wśród turystów. Koszty: nawet 150 tys. zł rocznie

Sławomir BUKOWSKI

Pruszków rusza na podbój rynku turystycznego. Będą foldery, targi, szlaki turystyczne, a może nawet promocja za granicą – w Berlinie czy Kopenhadze. Radni zgodzili się na przystąpienie miasta do Mazowieckiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Co mieszkańcy dostaną w zamian? Na to pytanie odpowiedź jest już znacznie mniej konkretna.