Mały bóbr przechytrzył wielki urząd miasta

Odtrąbienie sukcesu okazało się przedwczesne. Wczoraj napisaliśmy, że to koniec tegorocznej wojny z bobrami, które zbudowały tamę na kanałku doprowadzającym wodę do stawów w parku Potulickich. Po usunięciu przeszkody woda popłynęła wartkim strumieniem. Radość z tego, że poziom na stawach w ciągu kilku dni powróci do bezpiecznej dla ekosystemu wysokości, trwała krótko. Nocą z wtorku na środę dzielne zwierzaki pokazały, że nie z nimi te numery – tama znów stoi! Dokładnie w tym miejscu, co poprzednia. Co więcej, możliwe zrobił to zaledwie jeden wyjątkowo pracowity gryzoń.
– Ekipa zabrała wczoraj gałęzie z rozebranej tamy, ale bóbr naznosił nowych. Ma ich tam pod dostatkiem – mówi społecznik Arek Gębicz, który od wielu miesięcy naciska na urząd miasta, żeby definitywnie rozwiązał sprawę bobrów – w parkowych stawach z powodu zbyt niskiego poziomu zginęło w tym roku wiele zwierząt.
Jak dowiedzieliśmy się w urzędzie miasta, na miejsce ma zostać wysłany pracownik Wydziału Ochrony Środowiska i rozpoznać problem. Nie wiadomo jeszcze, dalsze działania zostaną podjęte. Arek Gębicz podpowiada: – W arsenale środków możliwych i zgodnych z prawem do zastosowania jest przepłaszanie bobrów. No i trzeba tamę systematycznie rozbierać. Może warto, żeby zostali do tego zaangażowani strażnicy miejscy, jeździli nocą na miejsce i płoszyli bobry? – zastanawia się.
Woda do stawów znów przestała płynąć.



![Kadra Znicza Pruszków na rundę wiosenną sezonu 2025/2026 [źródło: facebook.com/MKSzniczPr]](https://api.zpruszkowa.pl/assets/fd7fd5cd-e4da-47be-a8c4-608053bd103b/Projekt%20bez%20nazwy%20(1).jpg?key=thumbnail-jpg)
