Pod koniec października, grupa lokatorów Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej postanowiła powołać nowe stowarzyszenie. Inicjatywa ta jest pokłosiem sierpniowego Walnego Zebrania Członków Spółdzielni, w trakcie którego podjęto próbę odwołania Zarządu PSM. Wśród członków-założycieli stowarzyszenia znaleźli się m.in. Łukasz Ruszczyk i Piotr Stokowiec - aktywiści znani z walki o prawa lokatorów.

Stowarzyszenie ma otrzymać nazwę: "Pruszkowskie Stowarzyszenie Mieszkańców - jesteśmy u siebie" i jest to wybór nieprzypadkowy - skrót "PSM" ma się kojarzyć właśnie ze spółdzielnią. Aktywiści chcieli w ten sposób zaznaczyć, że będą kontynuować starania o zwiększenie transparentności i poprawę zarządzania na osiedlach kontrolowanych przez PSM.

"Określiliśmy, że najważniejszymi celami na najbliższy rok jest wzrost transparentności i jawności działań organów pruszkowskiej spółdzielni mieszkaniowej, oraz wprowadzenie na walnym zgromadzeniu zmian zasad jej funkcjonowania poprzez wprowadzenie nowego statutu i regulaminów, które będą sprzyjały mieszkańcom" - piszą założyciele stowarzyszenia w komunikacie skierowanym do mieszkańców Pruszkowa. 

"Powyższe cele chcemy osiągnąć poprzez współpracę z organami spółdzielni (ale na partnerskich warunkach!), przygotowanie i wprowadzenie nowo brzmiących podstawowych dokumentów spółdzielni, aktywizację członków i mieszkańców spółdzielni do udziału w walnym zgromadzeniu. Będziemy podejmowali rozmowy, dyskusje, kampanie a w razie potrzeby kroki prawne by osiągnąć założone cele."

Problemy z rejestracją

Do skutecznego założenia stowarzyszenia konieczne jest dopełnienie kilku formalności. W przypadku stowarzyszeń zwykłych (a takim ma być PSM - jesteśmy u siebie) należy dokonać zgłoszenia do starostwa powiatowego, które bada zgodność regulaminu stowarzyszenia i innych dokumentów założycielskich z prawem. Władze powiatu mogą odmówić rejestracji organizacji, jeżeli stwierdzą, że jej funkcjonowanie może np. godzić w porządek prawny Rzeczpospolitej Polskiej lub jeżeli ta będzie miała niedemokratyczną strukturę.

Zgodnie z przepisami, odpowiednie dokumenty zostały przekazane do powiatu pruszkowskiego przez członków-założycieli "PSM - Jesteśmy u siebie". Rejestracja stowarzyszenia napotkała jednak na niespodziewane trudności. Na początku listopada powiat wezwał aktywistów do dokonania korekt w regulaminie stowarzyszenia. Zdaniem władz powiatu regulamin ten jest bowiem niedemokratyczny.

Wątpliwości władz powiatu wywołały postanowienia dotyczące zasad wykluczania członków ze stowarzyszenia. Autorzy regulaminu chcieli, aby kompetencja w tej sprawie przysługiwała zarządowi organizacji. Od rozstrzygnięcie w sprawie wykluczenia z grona członków niezadowolona strona mogłaby się odwołać do walnego zgromadzenia członków stowarzyszenia - najwyższej władzy w tego rodzaju organizacjach. Zdaniem powiatu takie rozwiązanie cyt. "nie odpowiada normom demokratycznym obowiązującym w obywatelskich organizacjach pozarządowych". Członkowie założyciele powinni uwzględnić uwagę starostwa w terminie 14 dni od dnia otrzymania pisma. Jeżeli tego nie zrobią to grozi im odmowa zarejestrowania organizacji.

Reakcja władz powiatu budzi zdziwienie. Mechanizm polegający na wykluczaniu członków stowarzyszenia z jego struktur przez zarząd organizacji jest powszechnie stosowany w całym kraju. Kontrowersji nie budzi zgodność takiego rozwiązania ze standardem demokratycznego państwa prawnego. Wszak reguła ta funkcjonuje od dawna w dużo większych strukturach, m.in. w stowarzyszeniu "TAK! Samorządy dla Polski" oraz w stowarzyszeniu "Mazowiecka Wspólnota Samorządowa". Co ciekawe - członkiem obydwu tych organizacji jest Starosta Pruszkowski Krzysztof Rymuza.

Łukasz Ruszczyk, w rozmowie z portalem zpruszkowa.pl twierdzi, że nie zgadza się ze stanowiskiem powiatu. "Stanowisko to uważam za absurdalne. Moim zdaniem to celowe działanie mające zniechęcić nas do prowadzenia dalszej działalności w Pruszkowie. Jestem członkiem różnych organizacji społecznych, których regulaminy i statuty przewidują takie rozwiązanie, jak nasze. Funkcjonują one w Polsce od wielu lat i nikt nie zarzuca im, że są niedemokratyczne" - komentuje członek-założyciel.

Aktywista zapowiada, że skieruje do starostwa odpowiednie wyjaśnienia, w których będzie bronił przyjętego rozwiązania prawnego. Zapowiada także, że w przypadku odmowy rejestracji gotowy jest skierować sprawę do sądu. "Chcemy działać na rzecz mieszkańców Pruszkowa, ale nie możemy dać sobie wmawiać absurdów" - kwituje.

Komentarz autora: rozwiązanie co do wykluczania członków przyjęte w projekcie regulaminu stowarzyszenia "Pruszkowskie Stowarzyszenie Mieszkańców - jesteśmy u siebie" jest powszechnie stosowane w całym kraju od lat. Fakt, że zostało ono wskazane przez starostwo jako "niedemokratyczne", trudno odczytywać jako autentyczną troskę władz powiatu o stan lokalnej demokracji. Na absurd zakrawa fakt, że sam Starosta Pruszkowski jest członkiem stowarzyszeń, które identyczne postanowienia wpisały do swoich statutów. 

Jaka jest prawdziwa motywacja powiatu w utrudnianiu rejestracji stowarzyszenia? Obstrukcja? Uczynienie procesu rejestracji trudniejszym i bardziej złożonym? Możemy się tylko domyślać. Faktem jest jednak, że prawo do zrzeszania się i występowania w obronie własnych spraw jest podstawową cechą demokracji jako takiej. A jeśli władze publiczne widzą w tym problem, to należy zastanowić się: na ile one same mają cokolwiek wspólnego z demokracją?