Pruszkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa to największy zarządca nieruchomości w Pruszkowie. Szacuje się, że w jej zasobach (lub zasobach przez nią zarządzanych) mieszka nawet 1/3 mieszkańców całego miasta. 

Jakość pracy jej zarządu często spotyka się z krytyką ze strony spółdzielców. Co i rusz na lokalnych forach można znaleźć wpisy, w których lokatorzy PSM uskarżają się na słabą - według nich - jakość remontów i napraw w zamieszkiwanych przez nich blokach. Nierzadko skargi te opatrzone są zdjęciami efektów prac zleconych przez zarządcę. 

Do puli codziennych problemów, których rozwiązania bezskutecznie domagają się lokatorzy, należy doliczyć dwa zdarzenia, które w minionych miesiącach wstrząsnęły życiem spółdzielni.

Pierwsze z nich miało miejsce w lutym tego roku. Mieszkańcy osiedla Bolesława Prusa zorganizowali protest przeciwko planom inwestycyjnym Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (PSM) przy ul. Pani Latter. Sprzeciwiali się budowie nowego bloku na osiedlowych terenach zielonych. Jak wskazywali - podobnej decyzji nikt z nimi nie konsultował . 

Finalnie budowę udało się powstrzymać, jednak między władzami spółdzielni a jej członkami wywiązał się konflikt o pokrycie kosztów napoczętej lecz niezrealizowanej inwestycji. Wczesną wiosną tego roku Zarząd PSM miał złożyć mieszkańcom propozycję wykupienia 50% udziałów w działce na której miał powstać nowy blok. Sprawę opisaliśmy na łamach zpruszkowa.pl (pod tym linkiem).

[ Przeczytaj również: Os. Prusa: mieszkańcy nie dadzą za wygraną ]

W czerwcu zaś do opinii publicznej przedostała się informacja o ciągnącej się od lat sprawie spółdzielczej działki, która według mieszkańców została bezprawnie odgrodzona i tym samym “przyłączona” do terenu należącego do parafii św. Józefa w Pruszkowie. Lokatorzy badający sprawę do dziś nie mogą doprosić się przekonujących i wyczerpujących wyjaśnień od żadnej ze stron. Co ciekawe - ani parafia, ani spółdzielnia nie przyznają się do budowy płotu. 

Lokatorzy mówią: dość!

Wielu mieszkańców osiedli PSM ma dość obecnego stanu rzeczy. Postanowili więc wykorzystać nadchodzące, coroczne walne zgromadzenie członków spółdzielni jako okazję do wyrażenia głosu sprzeciwu wobec polityki Zarządu PSM.

“Zamierzamy podjąć próbę odwołania zarządu spółdzielni” - mówi jeden z organizatorów protestów. Jego życzeniem jest pozostanie anonimowym. Wśród powodów tej decyzji wymienia m.in. działania władz PSM wobec mieszkańców osiedla Prusa (kwestię inwestycji przy ul. Pani Latter) oraz niewyjaśnioną sprawę płotu na działce spółdzielczej przy granicy z parafią św. Józefa. 

Walne zgromadzenie członków spółdzielni odbędzie się w dwóch częściach, w najbliższą środę i czwartek (24. i 25. sierpnia). Obydwa spotkania rozpoczną się o godzinie 17:00 w Spółdzielczym Domu Kultury przy ul. Hubala 5 w Pruszkowie. Szanse na powodzenie planu mieszkańców w dużej mierze zależą od frekwencji na spotkaniu.

“Odnosimy wrażenie, że PSM wchodzi w niejasne układy z podmiotami trzecimi ponad naszymi głowami. Nikt nas nie pyta o stanowisko w sprawie ewentualnych ustaleń z miastem czy parafią” - wymienia. “W naszym odczuciu nie wywiązuje się też ze swoich zadań jako zarządca i administrator osiedli. Na niewygodne pytania zazwyczaj nie dostajemy odpowiedzi. Informacje uzyskiwane w administracji są niespójne i niekiedy wzajemnie sprzeczne. Mamy - powiedzmy dyplomatycznie - dużo problemów w komunikacji z zarządem” - dodaje.

Organizatorzy podkreślają, że zależy im aby walne zgromadzenie przekształciło się w coś na kształt forum, na którym każdy lokator będzie mógł przedstawić pełną listę nierozwiązanych problemów, z którymi zmaga się na co dzień. 

Proszę się rozejść

Walne zgromadzenie członków spółdzielni odbędzie się w dwóch częściach, w najbliższą środę i czwartek (24. i 25. sierpnia). Obydwa spotkania rozpoczną się o godzinie 17:00 w Spółdzielczym Domu Kultury przy ul. Hubala 5 w Pruszkowie. Szanse na powodzenie planu mieszkańców w dużej mierze zależą od frekwencji na spotkaniu.

Aby nakłonić jak najwięcej lokatorów do działania, organizatorzy akcji odwołania zarządu rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję ulotkową i plakatową. Jak jednak dowiadujemy się z lokalnych forów internetowych - prowadzenie kampanii informacyjnej w warunkach konfliktu z władzami spółdzielni wcale nie jest takie proste.

Większość z plakatów wywieszonych na klatkach schodowych znika już na następny dzień. Organizatorzy akcji twierdzą, że “najtrwalszym” egzemplarzom zdarza  się powisieć maksymalnie przez trzy dni. Donoszą nam również, że sami bywali świadkami zrywania plakatów nad ranem przez pracowników spółdzielni. 

“Znikające” plakaty to jednak nie wszystko. Do liderów akcji napłynęły pisma od Zarządu PSM nakazujące im usuwanie materiałów agitacyjnych przez wzgląd na cyt. “bezprawną ingerencję w sferę dobrego imienia członków Zarządu”. Chodzi tu o hasło “DOŚĆ BEZPRAWIA!” obecne na plakatach i ulotkach informacyjnych. 

Jak twierdzi społecznik Arek Gębicz (Stowarzyszenie “Za Pruszków!”) w opublikowanym przez siebie oświadczeniu, pisma PSM “już na pierwszy rzut oka wyglądają na napisane na kolanie, pozbawione podstaw prawnych i - co najważniejsze - elementarnego warsztatu”. Wskazuje on między innymi na zupełnie błędne zastosowanie terminów prawniczych, co może sugerować, że pisma zostały sporządzone i wysłane przez osoby o małej wiedzy z zakresu ochrony dóbr osobistych. 

“Jedynym celem zasypywania Was pismami jest zastraszenie Was, wyciszenie akcji informacyjnej i stłumienie waszej aktywności. Wszystko, czego chcą władze Waszej Spółdzielni, to wyczyszczenia osiedli z plakatów i ulotek, zablokowania przepływu informacji między lokatorami (...) Ponad wszystko też - chcą Waszego strachu. Nie dawajcie im go!” - czytamy w oświadczeniu Gębicza. 

“Demokracja zawsze ma pod górkę”

Sprawy nie ułatwiają również rozproszone po pruszkowskich forach internetowe trolle. Ich strategia jest bardzo prosta - co do zasady podają się za przeciwników obecnych władz PSM i stronników głębokich zmian. Starają się w ten sposób zdobyć zaufanie innych mieszkańców. Potem zaś, na zasadzie “wujka dobrej rady”, zaczynają kwestionować każdy ruch organizatorów protestów i rzucać cień wątpliwości na sprawy nawet najbardziej oczywiste. 

Angażują się przy tym w dyskusje dyskredytujące liderów oddolnych inicjatyw, każdemu z nich przypisując niejasne intencje lub cynizm. Finalne zwracają przeciwko sobie dyskutantów i tym samym skutecznie odwracają ich uwagę od spraw zasadniczych. W ten sposób starają się “rozbroić” każdy pruszkowski ruch protestu od środka.

Nie inaczej jest i tym razem - trolle najpierw powtarzały hasła skierowane przeciwko władzom spółdzielni, potem zaś, zgodnie z utartym schematem, zaczęły przekonywać, że próba odwołania zarządu może nie być najlepszym pomysłem, a przynajmniej cyt. “nie w tym roku”. 

“To w którym? Za rok? Za dwa?” - odpowiada jeden z organizatorów akcji plakatowej zapytany o komentarz przez portal zpruszkowa.pl. “Czym dla nas będzie się różnił 2022 od 2023 i 2024 roku? Nigdy nie ma dobrego momentu. Nawet, jeśli nie uda nam się odwołać zarządu, to przynajmniej damy jasno do zrozumienia, że sprzeciwiamy się jego działaniom i nie pasuje nam sposób, w jaki spółdzielnia jest zarządzania.”

Bez względu na przeciwności, organizatorzy chcą doprowadzić sprawę do końca. Zależy im, aby każdy, nawet najmniejszy problem, z którym borykają się lokatorzy, znalazł swoje miejsce w dyskusji podczas nadchodzącego zebrania. 

“Nie obchodzi nas co o nas powiedzą” - słyszymy od jednego z nich. “W Polsce demokracja zawsze ma pod górkę”.

Komentarz autora: Wszystkie wypowiedzi mieszkańców osiedli PSM zostały zanonimizowane na ich wyraźną prośbę, w sposób uniemożliwiający dojście ich faktycznego autorstwa. Mieszkańcy proszą o uszanowanie ich decyzji i delikatność w formułowaniu sądów w tej kwestii. Ich zaangażowaniu w sprawy spółdzielni towarzyszy nie tylko determinacja lecz nierzadko również... strach.

Ocenę sytuacji, w której lokatorzy obawiają się zarządcy swoich nieruchomości, a spółdzielcy - swoich reprezentantów, pozostawiam do rozważenia czytelnikom.