Statut nazywany bywa konstytucją miasta, ponieważ to podstawowy dokument określający zasady stanowienia prawa lokalnego oraz pracy radnych. Jest obowiązkowy w każdej gminie i ma, a przynajmniej powinien mieć, wymiar ponadczasowy. Jego nowelizacje wynikają zazwyczaj ze zmian ustawowych, gdy parlament odgórnie zmienia tryb pracy radnych (w tej kadencji na przykład ustanowiona została nowa komisja: skarg, wniosków i petycji). Oczywiście, radni mają nieskrępowane prawo zmieniać statut, jeśli uznają, że zachodzi taka potrzeba, ale ponieważ prace powinny być przemyślane, transparentne i jednoczyć wszystkie siły polityczne, dobrze jest powołać w tym celu specjalną komisję: statutową. Jej zadaniem jest zebranie wniosków, przeanalizowanie ich, przedyskutowanie, poddanie ocenie prawnej i wreszcie złożenie w projekt, który opiniowany jest przez kolejne komisje rady i przyjmowany w głosowaniu na sesji.

Opisany model nie jest obowiązkiem zapisanym w ustawie, ale dobrą praktyką legislacyjną, z powodzeniem stosowaną w dziesiątkach miast i gmin w Polsce. Jednak nie w Pruszkowie. U nas projekt zmian przygotowała Komisja Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa kierowana przez radnego SPP Olgierda Lewana, składa się on w dużej mierze z propozycji poprzesyłanych Lewanowi mejlem. Jedna z takich poprawek ma personalny wymiar, bo usuwa zakaz, przez który Lewan stracił stanowisko szefa doraźnej komisji. Oto jak wyglądał przebieg wydarzeń.

Szef Komisji Prawa nie stosuje prawa

Obecny Statut Miasta Pruszkowa w § 43 wprowadza zasadę: „Radny może być przewodniczącym tylko jednej komisji”. Skądinąd, słusznie. Chodzi o zapobieżenie kumulowania władzy w rękach kilku osób. Rada Miasta Pruszkowa liczy 23 radnych – każdy z nich, skoro wygrał wybory w swoim okręgu, winien mieć predyspozycje do obejmowania kierowniczych stanowisk w organie stanowiącym prawo lokalne.

Ten przepis statutu został w 2022 roku złamany – za sprawą przewodniczącego Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa Olgierda Lewana. Otóż Lewan zgłosił swój akces i został wybrany również na przewodniczącego nowo powołanej komisji doraźnej Rady Miasta Pruszkowa ds. problemów hydrologicznych związanych z awarią jazu na Utracie.

Co ciekawe, to nie radni, i nie Olgierd Lewan, który statut powinien traktować jak elementarz i znać niemal na pamięć, dopatrzyli się naruszenia zakazu, ale mieszkaniec – prawnik, red. Jakub Dorosz-Kruczyński. To on poinformował radnych, że doraźna komisja nie może rozpocząć prac, bo jej kształt jej sprzeczny z prawem. Ostatecznie Lewan zrezygnował z szefowania komisji hydrologicznej, jego miejsce zajęła radna Anna-Maria Szczepaniak, zaś Lewan zadowolił się stanowiskiem jej zastępcy (statut miasta na temat takiego krzyżowania stanowisk milczy, a więc go nie zabrania).

Sytuacja z Lewanem była ze wszech miar zaskakująca, gdyż zakaz przewodniczenia więcej niż jednej komisji nie jest reliktem minionych kadencji – został wprowadzony w obecnej! Dokładnie, w grudniu 2018 roku. Pozytywnie zaopiniował go na posiedzeniu Komisji Prawa nie kto inny, jak… Olgierd Lewan. Ówczesna nowelizacja była krótka, składała się raptem z kilku punktów, a przegłosowana została na sesji rady miasta 27 grudnia 2018 r., także dzięki poparciu Olgierda Lewana. „Radny Olgierd Lewan – Przewodniczący Komisji PAiB poinformował, że Komisja Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały. Dodał, iż to Komisja Prawa wnioskowała o dokonanie w/w zmian w Statucie Miasta Pruszkowa” – czytamy w oficjalnym protokole z tamtej sesji.

Czyżby więc Olgierd Lewan zapomniał o zakazie, którego wprowadzenie sam przegłosował? A może sądził, że nikt złamania przez niego prawa się nie dopatrzy? Którakolwiek teza jest prawdziwa, nie ulega wątpliwości jedno: w najlepszym razie radny powinien przeprosić i honorowo podać się do dymisji z funkcji przewodniczącego komisji, w najgorszym – przemilczeć kompromitujące wydarzenia i pozwolić, by na całą sytuację została spuszczona zasłona milczenia. Nasz radny obrał trzecią drogę. Postanowił zmienić niewygodne dla siebie przepisy. Kierowana przez Lewana komisja uruchomiła prace nad nowelizacją statutu miasta, w tym nad wyrzuceniem zakazu, który zrzucił go ze stanowiska szefa komisji hydrologicznej.

Od wrzutki do konstytucji miasta

Jak wspomnieliśmy na wstępie artykułu, w Pruszkowie nie została powołana Komisja Statutowa. Ciężar koordynacji prac nad zmianami statutu wziął na swoje barki Olgierd Lewan, który choć kieruje Komisją Prawa to prawnikiem nie jest, poza tym nie wiadomo, czy dysponował w tym celu jakimkolwiek upoważnieniem od pozostałych radnych. Zastosował metodę chałupniczą: poprosił o przysyłanie mu propozycji zmian przepisów składających się na konstytucję miasta. Wystarczyła droga mejlowa.

15 lutego 2022 r. komisja omawiała nadesłane zgłoszenia. Wśród nich był zestaw podpisany: BRM. I tam ukryty został wniosek o dopisanie do § 43 brzmiącego „Radny może być przewodniczącym tylko jednej komisji” jednego słowa: „stałej”. Kosmetyczna zmiana, jednak wywołująca doniosłe skutki prawne. Przede wszystkim taki, że Olgierd Lewan mógłby legalnie przewodniczyć jednocześnie Komisji Prawa (to komisja stała) oraz na przykład komisji hydrologicznej (doraźna). Poprawki zgłoszonej przez tajemniczego BRM nie zreferował podczas obrad ów BRM, tylko zrobił to sam Olgierd Lewan. Wbrew oczywistym faktom tłumaczył, że zakaz jest spuścizną po poprzednich kadencjach, nie przystaje do rzeczywistości, blokuje sprawne rozwiązywanie problemów miasta i że o jego istnieniu nikt dotąd nie wiedział.

Kiedy redakcja zpruszkowa.pl wytknęła Lewanowi publiczne głoszenie nieprawdy, ten zmienił narrację. W przesłanych do redakcji obszernych wyjaśnieniach nie pisał już o spuściźnie, tylko usiłował udowadniać, że zakaz łączenia stanowisk zapisany w statucie to efekt pomyłki i niedopatrzenia. Nie zgodził się z zarzutem, że zmiany w statucie wprowadzane są „pod niego”, zaś przesłane pytania nazwał insynuacjami.

Lewanizacja prawa doczeka się nobilitacji

Po nagłośnieniu niezdarnych i pachnących interesem politycznym prób poprawiania statutu miasta metodą mejlowych wrzutek wokół nowelizacji zaległa cisza i wydawało się, że pomysł trafił do szuflady do końca kadencji. Ale właśnie szuflada została otwarta – projekt nowelizacji Statutu Miasta Pruszkowa znalazł się w porządku obrad sesji Rady Miasta Pruszkowa zaplanowanej na czwartek 26 stycznia 2023 r. Ma zostać przyjęty. Jest w nim, a jakże, wrzutka zreferowana przed rokiem przez Olgierda Lewana, usuwająca zakaz przewodniczenia więcej niż jednej komisji. Ten zakaz, którego ofiarą padł Lewan.

Na dokumencie umieszczonym w portalu eSesja nie ma pieczątki ani choćby parafki radcy prawnego urzędu miasta, że sporządzony on został prawidłowo pod względem techniki legislacyjnej i jest zgodny z prawem. Pod krótkim uzasadnieniem podpisany jest, jak łatwo się domyśleć, Olgierd Lewan. „Wskazane w uchwale dziewięć wprowadzanych do Statutu korekt jest wynikiem wspólnych, kilkumiesięcznych prac Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa Rady Miasta oraz Biura Rady Miasta, sumujących zgłaszane wcześniej uwagi i doświadczenia wpływające od mieszkańców, radnych oraz urzędników miejskich. Wprowadzane korekty nie stanowią ponownej nowelizacji Statutu Miasta w zakresie zasadniczym, a dotyczą jedynie doprecyzowania regulacji związanych z funkcjonowaniem Rady Miasta oraz jej organów” – czytamy w uzasadnieniu. Ale nawet z tego wynika, że projekt nie został poddany szerszym konsultacjom, nie jest wynikiem prac specjalnie w takich sytuacjach powoływanej Komisji Statutowej i to wyłącznie efekt inicjatywy jednej komisji, niekoniecznie najważniejszej.

Najbliższa sesja będzie obfitować w niespodzianki. Uwagę przykuje nie tylko kontrowersyjna nowela statutu. Otóż Olgierd Lewan złożył rezygnację z przewodniczenia Komisji Prawa, Administracji i Bezpieczeństwa. Dlaczego? Z nieoficjalnych doniesień wynika, że już w czwartek może zostać wybrany na wiceprzewodniczącego rady miasta, zajmując miejsce Elizy Kurzeli, która w ub. roku złożyła mandat. Tym samym „lex Lewan” ma szansę doczekać się w Pruszkowie nie tylko usankcjonowania, ale wręcz nobilitacji i na stałe już wejść do zasobu pojęć opisujących tworzenie prawa w naszym mieście.

Komentarz autora:

Nie mam złudzeń, że projekt nowelizacji statutu, który zważywszy na tryb pracy nad nim można nazwać produktem statutopodobnym, zostanie na sesji przyjęty głosami klubów SPP i KO. Sposób pracy rozgrzeszony zostanie argumentami w rodzaju „przecież była pandemia, nie było jak się spotykać”. Nie mam też nadziei, że procedowanie zmian w konstytucji miasta, które doczekało się już takich określeń jak „lex Lewan” czy „lewanizacja prawa”, zostanie przez złączone nieformalną koalicją kluby SPP i KO zakwestionowane – w obecnej kadencji nad interesem miasta przeważa interes polityczny, a sytuacja dla SPP i KO zrobiła się podbramkowa. Na wakujące po Elizie Kurzeli stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Miasta Pruszkowa oba kluby chcą wstawić swojego człowieka, nim ktoś z innego obozu wpadnie na pomysł zgłoszenia własnego kandydata. Padło na Lewana, który nieźle wypada w publicznych wystąpieniach, więc na eksponowanym stanowisku powinien jakoś sobie poradzić.

Przy obecnym zacietrzewieniu politycznym radnych podnoszenie argumentów, że prace nad statutem miasta nie były transparentne i nie zostały poddane szerszym konsultacjom, nie ma większego sensu. Dyskusja o jawności życia publicznego toczy się w Pruszkowie od ponad półtora roku, ale ważne decyzje radni wciąż podejmują na zamkniętych wewnętrznych spotkaniach, nie widząc potrzeby publicznego tłumaczenia się mieszkańcom nawet z wprowadzania ważnych zmian do budżetu.

Przyjmując Statut Miasta Pruszkowa z wrzutką rodzącą uzasadnione podejrzenia, że napisana została „pod radnego” i desygnując tę właśnie postać na wiceprzewodniczącego rady miasta, radni SPP i KO pokażą mieszkańcom, walczącym o jawność, uczciwość i respektowanie demokratycznych reguł, środkowy palec. Ale pamiętajmy, że naszą bronią są wybory – już za nieco ponad rok to my będziemy mogli posłać tym radnym krótki komunikat, brzmiący na przykład: „Żegnajcie”.