Kup Pan działkę, czyli jak (nie) skorzystać z okazji

(109)

Brwinów jako jedyna gmina w regionie ma 14 ha terenów publicznych w samym centrum miasta – mówi burmistrz Arkadiusz Kosiński. Pruszków nie ma, a szkoda, bo w poprzednich latach również mógł pozyskać działki na cele publiczne.

Kiedy nadarza się okazja zakupu gruntów, trzeba z niej korzystać, dzięki temu miasto będzie się dynamicznie rozwijać – tak można podsumować słowa burmistrza Brwinowa. Arkadiusz Kosiński na swoim profilu na Facebooku w obszernym komentarzu opisuje własne działania, przy okazji wbijając szpilkę poprzedniemu burmistrzowi. „Mój poprzednik w czasie swoich rządów – z uporem godnym lepszej sprawy – nie był zainteresowany zakupem za symboliczne pieniądze od SGGW blisko 8 ha gruntów w centrum Brwinowa, w sąsiedztwie prawie 5 ha parku miejskiego. W poprzedniej kadencji, jako radny, usiłował nie dopuścić do tej transakcji, a po jej zrealizowaniu (kupiliśmy od SGGW blisko 8 ha pomiędzy parkiem a ulicą Piłsudskiego oraz prawie 1 ha pomiędzy parkiem a torami PKP) co jakiś czas powtarza, że to był błąd. Tymczasem, dzięki temu krokowi, Brwinów – jako jedyna gmina w regionie – ma teraz ok. 14 ha terenów publicznych w samym centrum miasta” – napisał Kosiński.

I dalej wylicza, po co był ten zakup. „Dzisiaj część tego terenu wykorzystujemy na eventy gminne (koncerty, pikniki, pokazy, rekonstrukcje itp.), a zimą na lodowisko. Rewitalizujemy również zabytkowy pałac z przeznaczeniem na ośrodek kultury, na który pozyskaliśmy ok. 3 mln zł dotacji unijnej. Zaś na zakupionym terenie pomiędzy parkiem a torami PKP budujemy mały ogród botaniczny – również z dofinansowaniem unijnym. Docelowo na terenie przy ul. Piłsudskiego znajdzie się prawdziwy rynek (obecnie rynek w Brwinowie to tak naprawdę tylko skrzyżowanie pięciu dróg) wraz z instytucjami publicznymi: ratuszem, biblioteką, salą widowiskową, centrum usług społecznych…  Przynajmniej taką mam wizję. Uważam, że wójt, burmistrz czy prezydent miasta powinien podejmować również takie działania, których efekty być może będą w przyszłości realizowali jego następcy”.

Dlaczego przytaczam ten wpis? Bo Pruszków nie skorzystał z ogromnej szansy pozyskania wspaniale położonych terenów na cele publiczne. W 2002 roku upadłość ogłosiły Zakłady Porcelitu Stołowego „Pruszków”. Teren pomiędzy Komorowską, aleją Armii Krajowej, Bolesława Prusa i Ceramiczną leżał i cierpliwie czekał na kupca. Wreszcie w 2005 roku od syndyka nabył go deweloper i zbudował osiedle mieszkaniowe. Gdyby zrobiło to miasto, dysponowałoby pięknie zlokalizowanym terenem pod budownictwo komunalne, nowy urząd miasta, dom kultury, plac miejski. Nie musiałoby „wyrzucać” gmachu Centrum Dziedzictwa Kulturowego na odludzie przy Zniczu, gdzie nie ma dobrego dojazdu i nie ma nawet jak wygodnie usytuować przystanku autobusowego. Nie zdołałem precyzyjnie ustalić wartości transakcji sprzedaży działki po Porcelicie, ale kilkakrotnie spotkałem się z kwotą 2 mln zł. Jeśli jest prawdziwa, pozostaje tylko stwierdzić: to były niewielkie pieniądze wobec możliwych do uzyskania korzyści.

Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 6 przy ulicy Lipowej w Pruszkowie nie mogą z kolei przeboleć, że miasto nie odkupiło od prywatnych właścicieli dużej, pustej działki w kierunku torów WKD. Nabył ją deweloper i postawił blok, który dosłownie stłamsił szkołę. Przez rok prowadzenie lekcji było w klasach utrudnione z powodu hałasów na budowie, a dziś szkoła znajduje się w kotle utworzonym przez wiadukt i masywny blok. Nie da się jej już rozbudować, nie ma jak powiększyć terenów sportowych. Choć od inwestycji minęło kilka lat, w rozmowach rodziców i nauczycieli wciąż pobrzmiewa ogromne rozczarowanie działaniami poprzednich władz Pruszkowa, że nie zadbały w wystarczający sposób o interes uczniów. Blok oraz kawałek SP 6 widać na zdjęciu ilustrującym ten artykuł.

Umiejętność przewidywania korzyści i długofalowego planowania powinna cechować dobre władze samorządowe. Jak widać, w praktyce różnie z tym bywa. Burmistrz Brwinowa na swoim fejsbuku podaje jeszcze jeden przykład.

„Ja żałuję jeszcze jednego. Starosta pruszkowska kilkanaście lat temu chciała przekazać gminie Brwinów szkołę rolniczą w Pszczelinie wraz z nieruchomościami. Niestety, mój poprzednik nie był tym zainteresowany. Czego zrozumieć nie mogę. W efekcie szkoła z ponadstuletnią tradycją została zlikwidowana, a działki sprzedane deweloperowi, który wyburzył budynek szkoły i internatu, a teraz realizuje w tym miejscu swoje osiedle domów wielorodzinnych. Gmina Brwinów już wówczas borykała się i – pomimo wielu inwestycji – nadal się jeszcze boryka z problemami braku wystarczającej infrastruktury oświatowej. Tymczasem krótkowzroczność burmistrza nie pozwoliła na wykorzystanie obiektów szkoły na Pszczelinie np. do utworzenia przy szkole średniej gminnego gimnazjum. Tym bardziej, że na 5 lat przed likwidacją pszczelińskiej szkoły wybudowano przy niej nowoczesną halę sportową, w której – poza salą gimnastyczną i salą fitness – znalazła się również hala z bieżnią lekkoatletyczną o długości 60m (plus kilkunastometrowa strefa wyhamowania), która była również wykorzystywana jako strzelnica” – pisze Arkadiusz Kosiński.

Jako ciekawostkę warto podać, że poprzednik, o którym pisze Kosiński, to Andrzej Guzik. Dziś jest radnym Brwinowa, dostał też pracę… w Urzędzie Miasta Pruszkowa, jest naczelnikiem Wydziału Geodezji, Mienia i Estetyki Miasta.

“Jakiekolwiek opinie zawarte w artykule są osobistymi poglądami jego autora i nie odzwierciedlają opinii innych autorów bloga zpruszkowa.pl ani opinii wydawcy bloga zpruszkowa.pl. Polityka wydawcy wymaga kategorycznie od autorów, by nie używali określeń zniesławiających, nie naruszali ani nie zezwalali na naruszanie praw autorskich ani jakichkolwiek innych regulacji prawnych korzystając z bloga zpruszkowa.pl. Jakiekolwiek publikacje sprzeczne z polityką wydawcy stanowią przekroczenie zakresu uprawnień autora publikacji. Wydawca nie bierze odpowiedzialności za tego typu publikacje, a autor będzie osobiście ponosić odpowiedzialność za powstałe w wyniku jego publikacji szkody i zobowiązania.”

Sławomir Bukowski

Rodowity pruszkowiak, dziennikarz prasowy, podróżnik. Pracował jako reporter miejski, redaktor, wydawca. Specjalizuje się w tematyce samorządowej. Interesuje się rozwiązaniami smart city, problematyką transportu i mobilności miejskiej. Prywatnie zwariowany podróżnik, jeździ tam gdzie dowiozą go tanie linie, uwielbia wędrówki z plecakiem od rana do nocy, lokalną kuchnię i wino.

PROFIL REDAKTORA