Brwinów jako jedyna gmina w regionie ma14 ha terenów publicznych w samym centrum miasta – mówi burmistrz ArkadiuszKosiński. Pruszków nie ma, a szkoda, bo w poprzednich latach również mógłpozyskać działki na cele publiczne.

Kiedy nadarza się okazja zakupu gruntów, trzeba z niej korzystać, dzięki temu miasto będzie się dynamicznie rozwijać – tak można podsumować słowa burmistrza Brwinowa. Arkadiusz Kosiński na swoim profilu na Facebooku w obszernym komentarzu opisuje własne działania, przy okazji wbijając szpilkę poprzedniemu burmistrzowi. „Mój poprzednik w czasie swoich rządów – z uporem godnym lepszej sprawy – nie był zainteresowany zakupem za symboliczne pieniądze od SGGW blisko 8 ha gruntów w centrum Brwinowa, w sąsiedztwie prawie 5 ha parku miejskiego. W poprzedniej kadencji, jako radny, usiłował nie dopuścić do tej transakcji, a po jej zrealizowaniu (kupiliśmy od SGGW blisko 8 ha pomiędzy parkiem a ulicą Piłsudskiego oraz prawie 1 ha pomiędzy parkiem a torami PKP) co jakiś czas powtarza, że to był błąd. Tymczasem, dzięki temu krokowi, Brwinów – jako jedyna gmina w regionie – ma teraz ok. 14 ha terenów publicznych w samym centrum miasta” – napisał Kosiński.

Idalej wylicza, po co był ten zakup. „Dzisiaj część tego terenu wykorzystujemyna eventy gminne (koncerty, pikniki, pokazy, rekonstrukcje itp.), a zimą nalodowisko. Rewitalizujemy również zabytkowy pałac z przeznaczeniem na ośrodekkultury, na który pozyskaliśmy ok. 3 mln zł dotacji unijnej. Zaś na zakupionymterenie pomiędzy parkiem a torami PKP budujemy mały ogród botaniczny – równieżz dofinansowaniem unijnym. Docelowo na terenie przy ul. Piłsudskiego znajdziesię prawdziwy rynek (obecnie rynek w Brwinowie to tak naprawdę tylkoskrzyżowanie pięciu dróg) wraz z instytucjami publicznymi: ratuszem,biblioteką, salą widowiskową, centrum usług społecznych… Przynajmniej taką mam wizję. Uważam, że wójt,burmistrz czy prezydent miasta powinien podejmować również takie działania, którychefekty być może będą w przyszłości realizowali jego następcy”.

Dlaczegoprzytaczam ten wpis? Bo Pruszków nie skorzystał z ogromnej szansy pozyskaniawspaniale położonych terenów na cele publiczne. W 2002 roku upadłość ogłosiły Zakłady Porcelitu Stołowego „Pruszków”. Teren pomiędzyKomorowską, aleją Armii Krajowej, Bolesława Prusa i Ceramiczną leżał icierpliwie czekał na kupca. Wreszcie w 2005 roku od syndyka nabył go deweloperi zbudował osiedle mieszkaniowe. Gdyby zrobiło to miasto, dysponowałoby piękniezlokalizowanym terenem pod budownictwo komunalne, nowy urząd miasta, domkultury, plac miejski. Nie musiałoby „wyrzucać” gmachu Centrum DziedzictwaKulturowego na odludzie przy Zniczu, gdzie nie ma dobrego dojazdu i nie manawet jak wygodnie usytuować przystanku autobusowego. Nie zdołałem precyzyjnieustalić wartości transakcji sprzedaży działki po Porcelicie, ale kilkakrotniespotkałem się z kwotą 2 mln zł. Jeśli jest prawdziwa, pozostaje tylkostwierdzić: to były niewielkie pieniądze wobec możliwych do uzyskania korzyści.

Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 6przy ulicy Lipowej w Pruszkowie nie mogą z kolei przeboleć, że miasto nieodkupiło od prywatnych właścicieli dużej, pustej działki w kierunku torów WKD.Nabył ją deweloper i postawił blok, który dosłownie stłamsił szkołę. Przez rokprowadzenie lekcji było w klasach utrudnione z powodu hałasów na budowie, adziś szkoła znajduje się w kotle utworzonym przez wiadukt i masywny blok. Nieda się jej już rozbudować, nie ma jak powiększyć terenów sportowych. Choć odinwestycji minęło kilka lat, w rozmowach rodziców i nauczycieli wciążpobrzmiewa ogromne rozczarowanie działaniami poprzednich władz Pruszkowa, żenie zadbały w wystarczający sposób o interes uczniów. Blok oraz kawałek SP 6widać na zdjęciu ilustrującym ten artykuł.

Umiejętność przewidywania korzyści idługofalowego planowania powinna cechować dobre władze samorządowe. Jak widać,w praktyce różnie z tym bywa. Burmistrz Brwinowa na swoim fejsbuku podajejeszcze jeden przykład.

„Ja żałuję jeszcze jednego. Starosta pruszkowska kilkanaście lat temu chciała przekazać gminie Brwinów szkołę rolniczą w Pszczelinie wraz z nieruchomościami. Niestety, mój poprzednik nie był tym zainteresowany. Czego zrozumieć nie mogę. W efekcie szkoła z ponadstuletnią tradycją została zlikwidowana, a działki sprzedane deweloperowi, który wyburzył budynek szkoły i internatu, a teraz realizuje w tym miejscu swoje osiedle domów wielorodzinnych. Gmina Brwinów już wówczas borykała się i – pomimo wielu inwestycji – nadal się jeszcze boryka z problemami braku wystarczającej infrastruktury oświatowej. Tymczasem krótkowzroczność burmistrza nie pozwoliła na wykorzystanie obiektów szkoły na Pszczelinie np. do utworzenia przy szkole średniej gminnego gimnazjum. Tym bardziej, że na 5 lat przed likwidacją pszczelińskiej szkoły wybudowano przy niej nowoczesną halę sportową, w której – poza salą gimnastyczną i salą fitness – znalazła się również hala z bieżnią lekkoatletyczną o długości 60m (plus kilkunastometrowa strefa wyhamowania), która była również wykorzystywana jako strzelnica” – pisze Arkadiusz Kosiński.

Jako ciekawostkę warto podać, że poprzednik, o którym pisze Kosiński, to Andrzej Guzik. Dziś jest radnym Brwinowa, dostał też pracę… w Urzędzie Miasta Pruszkowa, jest naczelnikiem Wydziału Geodezji, Mienia i Estetyki Miasta.