80-letni Janusz Korwin-Mikke jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych polskich polityków. Poseł Konfederacji słynie z głoszenia (łagodnie mówiąc) niepopularnych tez. Niedawno na Twitterze pisał, że (cyt.): „Porównywanie Stefana Bandery do Adolfa Hitlera jest niedopuszczalne. Przy Banderze Hitler to rozsądny i umiarkowany polityk”. Od wielu lat Korwin-Mikke także dystansuje się od konieczności zaangażowania Polski w konflikt w Ukrainie. Już w 2014 r. pisał na swoim blogu, że: „Kongres Nowej Prawicy [ówczesna partia JKM – przyp. JDK] wzywa władze III RP by nie mieszały się w ten konflikt. Żadne z państw NATO nie zostało przez nikogo zaatakowane, nie mamy więc żadnych zobowiązań traktatowych – i nie mamy interesu, by wtrącać się w wewnętrzne sprawy naszego sąsiada. To nie nasza wojna. Domagamy się ogłoszenia désintéressement i prowadzenia polityki ścisłej neutralności”.

Na poglądy polityka nie wpłynęła także agresja Rosji na Ukrainę z lutego bieżącego roku. Janusz Korwin-Mikke nazywał „absurdem” proces nakładania sankcji na Rosję. Kwestionował także odpowiedzialność wojsk rosyjskich za zbrodnie wojenne popełniane w Ukrainie, m.in. odpowiedzialność tego państwa za masakrę w Buczy.

Szczęśliwie, takie wypowiedzi polityków zdają się być raczej wyjątkiem niż regułą na polskiej scenie politycznej. Są głoszone wbrew jednomyślności, praktycznie wszystkich, polskich sił parlamentarnych. Tylko posłowie Konfederacji wyłamują się z konsensusu co do jednoznacznie negatywnej oceny działań Rosji i ogólnonarodowej sympatii dla Ukrainy. Takie zachowania polityka prowokują oskarżenia, że jest agentem wpływu Federacji Rosyjskiej w Polsce. W debacie publicznej pojawiają się postulaty o wykluczenie go z debaty publicznej. Pojawiają się apele, by ograniczyć mu możliwość szerzenie prorosyjskich poglądów.

Tego rodzaju kontrowersje nie miały jednak wpływu na decyzje Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. PSM, niezależnie od nich, zdecydowała się wynająć salę konferencję przy ul. Hubala dla potrzeb zorganizowania spotkania z Januszem Korwin-Mikkem.

W momencie pojawienia się w pruszkowskiej opinii publicznej informacji o spotkaniu z posłem pojawiły się apele o zbojkotowanie wydarzenia. Internauci wyrażali swoje niezadowolenie związane ze faktem, że Janusz Korwin-Mikke będzie mógł wygłaszać swoje poglądy w zasobach PSM. Do redakcji zpruszkowa.pl wpłynęły prośby o zbadanie tematu i zwrócenie się do władz spółdzielni o wyjaśnienie kontrowersyjnej decyzji.

W dniu 26 kwietnia wystosowaliśmy oficjalne zapytanie prasowe do PSM. Władzom spółdzielni zadaliśmy następujące pytania:

"1) Na jakich zasadach została udostępniona w/w sala konferencyjna?

2) Czy PSM Pruszków miało świadomość co do przebiegu spotkania i co do osoby zaproszonego gościa?

3) Czy zdaniem PSM Pruszków właściwe jest, w obecnej sytuacji międzynarodowej, udostępnienie zasobów spółdzielni dla potrzeb spotkania z osobą, której działalność wywołuje kontrowersje w zakresie dotyczącym także bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej?

4) Czy w ocenie PSM są kategorie osób, którym z uwagi na głoszone przez siebie poglądy, należałoby odmówić możliwości korzystania z zasobów spółdzielni?"

Jako termin do udzielenia odpowiedzi wyznaczyliśmy dzień 28 kwietnia, godzinę 12:00. Jednak, jak dotąd, władze PSM nie odniosły się do naszych pytań.

Wygląda na to, że sytuacja związana z udostępnieniem sali przy ul. Hubala Januszowi Korwin-Mikkemu, jest kolejnym dowodem na lekceważenie przez zarząd PSM głosu członków spółdzielni. To kolejne w tym roku, fatalne wydarzenie dla władz spółdzielni. W lutym pruszkowska opinia publiczna żyła protestami mieszkańców, osiedla Bolesława Prusa. Oburzenie wywołały wówczas plany inwestycyjne spółdzielni polegające na zamiarze dogęszczenia zabudowy mieszkalnej w tym obszarze miasta. Pisaliśmy o tym tutaj i tutaj.

Obecne władze PSM muszą mierzyć się z coraz ostrzejszą krytyką ze strony spółdzielców. Na spółdzielczych osiedlach narasta niezadowolenie z ich działalności. Wiele wskazuje na to, że wynajęcie sali konferencyjnej Januszowi Korwin-Mikkemu może być kolejną kroplą w spółdzielczej czarze goryczy. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, kiedy czara ta się przepełni?